piątek, 17 września 2021

Zbrodnia na Cyrli Toporowej

Hejka!

Nic nie poradzę, że moi  ulubionym gatunkiem literackim są ostatnio kryminały, czytam ich najwięcej i dzisiaj zrecenzuję Wam niedawno odkryty tytuł. Zapraszam do zapoznania się z moimi wrażeniami :) Obiecuję, że kolejny post nie będzie już kryminalny :D




Tytuł: ,,Zbrodnia na Cyrhli Toporowej"

Autor: Zygmunt Zeydler - Zborowski

Gatunek: Kryminał

Liczba stron: 206

Rok wydania: 2019 (pierwsze wydanie 1970)





Fabuła:

            Lata 60 XX w., Jacek Badecki jedzie odpocząć (oraz także trochę popracować) do Zakopanego. Podczas podróży psuje mu się auto, mężczyzna jednak ma szczęście i spotyka na swojej drodze Roberta Helberga, który podwozi go do miasta. Badecki chcąc się zrewanżować za uprzejmość nieznajomego, zgadza się przyjąć jego niecodzienną propozycję. Podchmielony główny bohater postanawia spędzić noc z kochanką Helberga, aby uratować go przed nadciągającą żoną. Po upojnej nocy z Anitą, Badecki znajduje rano w kuchni trupa. Nie ma pojęcia, kto zamordował jego nowego kolegę i ucieka z miejsca zdarzenia. Czy mężczyzna zgłosi się na milicję? Co na zdradę Jacka powie jego małżonka Ewa? Czy zamordowany jegomość faktycznie nazywa się tak samo jak przedstawił się Badeckiemu?

          Książkę kupiłam w zakopiańskiej księgarni. Lubię czytać powieści z akcją, która dzieje się w miejscu, gdzie aktualnie przebywam. ,,Zbrodnia na Cyrhli Toporowej" to cienki kryminał, który przeczytałam bardzo szybko. Powojenny klimat Zakopanego wpływał na moją wyobraźnię bardzo budująco, chciałabym kiedyś zobaczyć jak miasto prezentowało się w dawnych czasach. Dzisiejsze Krupówki trochę mnie rozczarowały, ogromny tłum i liczne stragany z pamiątkami działały na mnie odstraszająco, magiczna atmosfera, jakiej oczekiwałam rozpłynęła się nagle w powietrzu jak bańka mydlana. Autor napisał książkę przystępnym językiem, podzielił kryminał na wiele rozdziałów, akcja powieści mnie ciekawiła. Lubię lektury z dreszczykiem emocji, a tego mi w tym egzemplarzu nie zabrakło. Przyznam szczerze, że po zakończonej przygodzie z książką Zygmunta Zeydlera-Zborowskiego, moje przejazdy obok Cyrhli, nie były już takie same jak wcześniej, lecz stały się trochę bojaźliwe. Chętnie sięgnę po inne książki pisarza. Moja ocena 7/10. 

piątek, 10 września 2021

Zimny trop

Hejka!

Chcecie wiedzieć co przeczytałam ostatnio? Wydawnictwo Agora przesłało mi nowy polski kryminał. Zapraszam do zapoznania się z moją opinią ;)



Tytuł: ,,Zimny trop"

Autor: Beata i Eugeniusz Dębscy

Gatunek: kryminał

Ilość stron: 352

Rok wydania: 2021





 Fabuła: 

            Tomasz Winkler - były gliniarz, a obecnie prywatny detektyw ma na pieńku z policją, która nie jest przychylna jego nowej pracy. Główny bohater mieszka z babcią, ale gdy Roma wyjeżdża odpocząć do Polanicy Zdroju i dzwoni zasmucona po kilku dniach do wnuka, Tomek już wie, że musi pojechać do uzdrowiska i interweniować. Romka spotkała dawną studencką sympatię, ale nieoczekiwanie Julek rozpłynął się w powietrzu. Czy detektyw rozwikła niejasną zagadkę? Czy babcia zazna jeszcze szczęścia ze swoją pierwszą miłością?

           Książka wzbudziła we mnie mieszane uczucia. Nie czytałam pierwszej części cyklu i to raczej nie było przeszkodą w poznawaniu serii, ale akcja w ,,Zimnym tropie" strasznie długo się rozkręcała. Przez pierwsze 70 stron nie działo się nic ciekawego, więc szczerze, moim zdaniem, rozwleczony początek można było spokojnie skrócić. Teoretycznie były w nim jakieś odnośniki do poprzedniego tomu, ale i tak większość tajemnic Tomasza została wytłumaczona w późniejszej części książki. Dodatkowo, denerwowały mnie różne nagminne dziwne wstawki obcojęzyczne, które wątpię, że są używane w życiu codziennym w środku zdania (typu Romcia ma reisefieber, sztuczki dla sztuczek ars amandis, pointa jest taka a nie inna). Myślę, że autorzy chcieli, żeby było nowocześnie, ale dla przeciętnego czytelnika takie triki raczej będą niepotrzebne, a nawet denerwujące. 

          Po 70 stronie książka mnie wciągnęła, a fabuła zainteresowała. Nie polubiłam głównego bohatera, który mnie irytował swoją postawą. Taki z niego detektyw, że zatrudnił pierwszą z brzegu kobietę, która się do niego zgłosiła, a nawet jej nie sprawdził, tylko zaufał w ciemno. Kiedy czytałam ten fragment książki, miałam ochotę do niego krzyknąć, ej.. ogarnij się człowieku, coś mi w tej kobiecie nie pasuje! Moją ulubioną bohaterką została babcia Roma. Mam pewną czytelniczkę o tym samym imieniu, jest to niesamowita starsza pani, która wybitnie charakterem pasowała do książkowej postaci, to ją wyobrażałam sobie podczas lektury w roli krewnej Tomasza (no wypisz, wymaluj!). Nie podobało mi się jednak zachowanie wszystkich książkowych osób, którzy non stop pili alkohol i palili papierosy. Jakby tak podliczyć minuty w ich życiu spędzone przy używkach, to myślę, że większość czasu przesiedzieliby przy koniaczku (na zmianie z kawą), toż to przecież już alkoholizm. 

         Ciekawym zabiegiem zastosowanym w powieści było zaznaczanie kursywą myśli bohaterów. Zadowoliło mnie też zakończenie, które nie do końca było happy-endem i zdołało mnie zaskoczyć. A przede wszystkim ucieszyłam się, że akcja rozgrywa się na Dolnym Śląsku. Lubię kryminały, gdzie fabuła toczy się na terenach mi bliskich. Byłam nie raz w Polanicy Zdroju czy we Wrocławiu, więc lektura tym bardziej mnie interesowała. Od razu w oko wpadła mi też super mroczna okładka, która sugerowała mi, że za zimnym tropem może też być ukryty zimny trup. Reasumując, książka dostarczyła mi rozrywki, chociaż początkowo mi się dłużyła. Lubię poznawać nowych autorów, dlatego też cieszę się, że dzięki uprzejmości wydawnictwa mogłam zapoznać się z propozycją Dębskich, ale mimo wszystko nie zostaną oni moimi ulubionymi autorami (obok Chmielarza czy Koziołka). Moja ocena: 6/10.

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Agora:

środa, 25 sierpnia 2021

Biały pył. Piekło na K2

Dzień dobry! 

Nadaję prosto z Tatr, a proponuję Wam dzisiaj książkę, gdzie fabuła toczy się w górach, ale duuużo wyższych niż nasze polskie ;)



Tytuł: ,,Biały pył. Piekło na K2"

Autor: Krzysztof Koziołek

Rok wydania: 2021 (dziś premiera!)

Liczba stron: 385





Fabuła:

         Grupa śmiałków z Polski chce zdobyć zimą górę K2. Królowa Karakorum jest jednak kapryśna i wiele osób wspinających się na nią, traci życie i zostaje w wysokich górach już na zawsze. Czy ekipa wybrana przez kierownika Bochenka poradzi sobie ze szczytem? 

         Książkę otrzymałam dosłownie kilka dni przed moim urlopem, dlatego byłam bardzo szczęśliwa, że mogłam ją zabrać ze sobą na urlop. A czekałam na nią od momentu, kiedy autor wyjawił mi tajemnicę, że w przygotowuje książkę o tematyce górskiej. Kiedy czytałam lekturę, mając w pobliżu widoki na Tatry, powieść smakowała jeszcze wyborniej. Jestem w tym paśmie gór pierwszy raz i zrobiły na mnie ogromne wrażenie, dlatego też starałam sobie wyobrazić K2, kilka razy wyższą od naszych Rysów. Cóż, nawet nie jestem w stanie pojąć jak ogromna to musi być góra. Patrzę na Tatry z szacunkiem, wzbudzają we mnie lęk.. zastanawiam się więc, jakie to uczucie być na najwyższych partiach gór świata. Na pewno oprócz strachu, musi być to niesamowita radość!

         Powieść przeczytałam bardzo szybko, akcja wciągnęła mnie. Czułam się jakbym była razem z bohaterami w innej czasoprzestrzeni. Widać, że autor jak zwykle ciężko pracował przy pisaniu lektury. Koziołek opisywał wyprawy ekipy jakby był urodzonym himalaistą. Sprawnie używał wszystkich górskich pojęć technicznych oraz geograficznych. Nie można oprzeć się wrażeniu, że autor kocha góry i nie wyobraża sobie bez nich życia. 

         Książka podobała mi się bardzo, ponieważ też jestem góroholiczką :) Uważam, że niedziela bez gór to czas stracony. Od jakiś dziesięciu lat pasjonuję się górami. Co prawda mieszkam u podnóża Gór Sowich, ale bywam też w Karkonoszach, w zeszłym roku udało mi się wybrać w Bieszczady, teraz zauroczyły mnie Tatry. Oczywiście śmigam po niższych partiach górskich, ale gdy byłam młodsza, wyobrażałam sobie, że jestem himalaistką i zdobywam najwyższe szczyty świata. Pasjonują mnie nowinki górskie z odległych Himalajów oraz spotkania z wybitnymi jednostkami. Słuchałam na żywo opowieści Krzysztofa Wielickiego, Adama Bieleckiego czy Rafała Froni. Czytając książkę, czułam, że autor przygotował się do powieści, bazując na relacjach naszych wybitnych himalaistów. Szczególnie zgadzam się z mottem Aleksandra Lwowa (którego książkę też polecam) ,,Zwyciężyć, znaczy przeżyć". Nie ważne jest zdobycie szczytu, jeśli się po drodze zginie - trzeba wiedzieć kiedy bezpiecznie się wycofać. Będąc nad Czarnym Stawem pod Rysami, chodziła mi po głowie cicha myśl... a może by tak pójść za tym tłumem i spróbować zaatakować szczyt? Jednak wiem, że w górach ważna jest też pokora. Jeśli nie ma się doświadczenia oraz odpowiedniego ubrania czy ekwipunku, nie warto ryzykować życia. A Koronę Gór Polski skończę, gdy po prostu będę bardziej przygotowana. 

        ,,Biały pył. Piekło na K2" na pewno spodoba się osobom, których góry fascynują. Akcja jest ciekawa, podszyta nutką dramatu. Książkę charakteryzują krótkie rozdziały oraz bibliografia, z której korzystał autor. Polecam. Moja ocena: 9/10. 


Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Agora:



środa, 18 sierpnia 2021

Cudze grzechy

Hejka! Tematem dnia będzie recenzja książki :)




Tytuł: ,,Cudze grzechy"
Autor: Daria Orlicz (Katarzyna Misiołek)
Rok wydania: 2019
Ilość stron: 320
Gatunek: kryminał











Fabuła:
           Grupa policjantów prowadzi różne śledztwa. Jeremi, Kiciuś i Hanka zmagają się nie tylko z zadaniami kryminalnymi, ale także z prywatnym demonami własnej przeszłości. Jeremi pomaga w rozwiązaniu zagadki niespodziewanego zamknięcia w areszcie niewinnego kolegi, Kiciuś przeżywa śmierć kumpla z pracy, a Hanka ma problemy rodzinne i skrywa mroczną tajemnicę z lat młodzieńczych. Ponadto, w tle wydarzeń pojawia się dramatyczna sytuacja związana z uprowadzeniem ciężarnej kobiety. Czy mundurowi poradzą sobie ze wszystkimi problemami?

           Książka jest czwartą częścią cyklu ,,Stracone dusze". Serii nie trzeba czytać poklei, ja nie znałam wcześniejszych przygód policjantów i nie miałam z tym problemu. Ostatnimi czasy panuje ogromny boom na pisanie kryminałów i wcale się nie dziwię, bo to jeden z najbardziej lubianych gatunków. Niestety, w związku z tym powstaje coraz więcej przeciętniaków, którymi ludzie nie wiedzieć czemu się zachwycają. Tam było w przypadku książki ,,Cudze grzechy".
           Powieść przeczytałam w ciągu dwóch dni. Po jej skończeniu popadłam w zadumę - bo jak to się dzieje, że taki średniak ma ocenę na lubimyczytać aż 7,3? Czy społeczeństwu naprawdę nie przeszkadza to, że ta pseudo-kryminalna lektura jest tak chaotyczna (bez żadnego napięcia, ładu i składu), że się nią zachwyca? Czytałam tę książkę i czekałam, aż się rozkręci, coś się zacznie dziać, ale rozczarowałam się.
       Autorka zrobiła z policjantów niezłych pijaków, którzy nie stronią od częstego alkoholu. Wątek Jeremiego, który pojechał do Trójmiasta rozwiązać zagadkę był tak beznadziejny, że nawet szkoda mi się nad nim rozwodzić. Porwanie ciężarnej, które miało być głównym motywem książki to czysty absurd, nawet nie wiem, po co rozdziały dotyczące Karoliny zostały napisane, bowiem były tak nudne i nielogiczne, że aż przykro. Jedynie akcja poświęcona Hance trochę mnie zainteresowała, (można było poświęcić jej całą powieść, a lektura wypadłaby dużo wiarygodniej). ,,Cudze grzechy" to kryminał bardzo przeciętny - chaotyczny z pourywaną akcją, który nawet nie zdążył się rozkręcić, a już się skończył. Książkę polecam czytelnikom niewymagającym. Moja ocena: 5/10.

Tymczasem przesyłam Wam pozdrowienia z Tatr! 😘

niedziela, 15 sierpnia 2021

Tylko niewinni

Hej! Zapraszam na recenzję książki znanej, brytyjskiej autorki. 




Tytuł: ,,Tylko niewinni" 
Autor: Rachel Abbott
Ilość stron: 540
Gatunek: thriller












Fabuła:
      Nadinspektor Tom Douglas dostał do rozwiązania trudną sprawę. Zamordowany został powszechnie lubiany filantrop sir Hugo Fletcher. Wszystkie poszlaki wskazują, że mężczyznę zabiła z zimną krwią kobieta. Komu zależało na śmierci sławnego biznesmena, który pomagał prostytutkom przemycanym z Europy Wschodniej? Czy detektyw zdoła rozwikłać skomplikowaną zagadkę czy może mroczna historia rodziny Fletcher nigdy nie zostanie wyjaśniona?

       To moja pierwsza przeczytana książka słynnej mistrzyni thrillerów. Jest to początek cyklu: Tom Douglas, dalszych części jest sporo i już wiem, że z chęcią po nie sięgnę. ,,Tylko niewinni" czytało mi się znakomicie. Pomimo sporej objętości lektury, połknęłam ją błyskawicznie. Intrygę przeprowadzono w książce w sposób mistrzowski; każda z występujących w powieści bohaterów miała do czynienia z denatem i wszystkie te osoby nie miały związanych z nim dobrym wspomnień, więc wielu podejrzewałam o dokonanie zbrodni. Wyjaśnienie okoliczności morderstwa zaimponowało mi, poczułam się trochę jak czytelniczka książek Agaty Christie. Thriller dostarczył mi mnóstwo emocji i refleksji, kto tak naprawdę był w tej lekturze winny, a kto nie. Detektyw Douglas wzruszył mnie swoją postawą i decyzją końcową. Czasami warto poznać lepiej drugą osobę, bo ślepa miłość nie prowadzi do niczego dobrego, a przemoc psychiczna często bardziej uszkadza duszę niż terror fizyczny ciało. Polecam, moja ocena: 9/10. 

wtorek, 10 sierpnia 2021

Denko 60 - czerwiec

Cześć!
Czas na podsumowanie zużyć kosmetycznych z czerwca :)


1. Farba do włosów Garnier Color Naturals (5.4 - Miedziany kasztan)
Cena ok. 14 zł. Niestety, tym kolorem zepsułam sobie humor na kilka tygodni. Włosy wyszły mi tak mega ciemne, że czułam się w nich źle, dodatkowo, farba nie chciała się spłukać ani rozjaśnić ani trochę. Odczekałam z następną koloryzacją, aby nie obciążać jeszcze bardziej włosów i wróciłam do jaśniejszej barwy. 

Czy kupię ponownie? Nie








2. Szampon Schauma - indonezyjska woda kokosowa i kwiat lotosu (włosy suche i bardzo suche)
Cena ok. 13 zł. Lubię szampony tej firmy, dlatego zaciekawiła mnie nowość, która od razu przyciągnęła mój wzrok. Niestety, ta wersja szamponu nie spodobała się moim włosom. Doceniam to, że w skład nie wchodziły silikony czy sztuczne barwniki, ale fryzura po używaniu tego produktu była cały czas przetłuszczona. Płukałam włosy sporą ilością bieżącej wody, nic to jednak nie dało, wyglądały na smutne i oklapnięte. 
 Czy kupię ponownie? Nie

3. Bananowa maska do włosów Kallos z kompleksem multiwitamin
Produkt dostałam w prezencie. Moje włosy były nim zachwycone, więc starałam się go oszczędzać, żeby mieć jak najdłużej. Ku mojemu zdziwieniu, maski i tak systematycznie ubywało. Okazało się, że moja mama wypróbowała odżywkę raz i nie mogła się już z nią rozstać. Stwierdziłyśmy wspólnie, że jest to świetny kosmetyk, który nie dość, że niesamowicie pachnie bananem (aż chciałoby się go zjeść), to także super działał. Nasze włosy ładnie błyszczały, ekstra się rozczesywały i co najważniejsze były dobrze nawilżone. Maska nie doprowadzała do przetłuszczania fryzury. Chętnie poznam inne wersje tych słynnych odżywek.
Czy kupię ponownie? Tak

4. Suchy szampon do włosów Batiste (Sweet&charming)
Cena ok. 15 zł. Suchych szamponów używam bardzo rzadko, w kryzysowych sytuacjach. Uważam, że są świetnym rozwiązaniem. Ratują przetłuszczoną fryzurę, nie nadając jej siwych pasm oraz dobrze unoszą je u nasady. Ta wersja kosmetyku cudownie pachniała (jej nuty to zapach owocowo-kwiatowy z dodatkiem zmysłowego piżma).
Czy kupię ponownie? Tak

5. Olej arganowy 100%, nierafinowany Argania 100ml
Kosmetyk wybrałam w ramach realizacji bonu prezentowego z pracy. Produkt cechował charakterystyczny zapach. Stosowałam go do włosów, które ładnie odżywiał i nabłyszczał. Przypadł mi do gustu.
Czy kupię ponownie? Nie wiem


6. Bodyspray Joyful Summer Balea (grejfrutowo- jasminowy)
Kosmetyk dostałam od kumpeli z Niemiec. To lekki, ładny zapach na lato, krótkotrwały, lecz orzeźwiający.
Czy kupię ponownie? Nie wiem

7. Żel pod prysznic Alverde (czekolada&czili)
Produkt dostałam również od koleżanki z Niemiec. Przyznam, że szkoda mi go było używać. Chciałam, żeby wystarczył mi jak najdłużej. Tak cudownie pachniał, że kąpiel z nim była samą przyjemnością.
Czy kupię ponownie? Tak


8. Plastry rozgrzewające na bóle menstruacyjne (2 sztuki) Facelle
Cena ok. 7 zł. Plastry są dla mnie przede wszystkim fantastycznym rozwiązaniem na noc! Świetnie rozgrzewają i niwelują ból. Zauważyłam, że utrzymują ciepło nawet do 10 h. Minusem jest fakt, że zauważyłam więcej upływającej krwi, ale jeśli ktoś ma równie bolesne miesiączki jak ja to naprawdę polecam!  Ratują życie i samopoczucie w pracy.

Czy kupię ponownie? Tak






9. Krem do ciała Eldena z aloesem - do każdego rodzaju skóry

Bardzo fajny, wydajny, bezzapachowy produkt. Używałam go do rąk, dobrze je nawilżał. Jego zaletą jest niska cena.

Czy kupię ponownie? Tak





10.  Zmywacz do paznokci o zapachu orchidei (aceton) do minicure hybrydowego Celia 100 ml
Cena ok. 5 zł. Kupiłam z myślą, że to zwykły zmywacz, w domu zauważyłam etykietę, że jest do hybryd. Nic się jednak nie stało, bo zmywał zwyczajny lakier bez zarzutu, a w dodatku przyjemnie pachniał.


Czy kupię ponownie? Nie wiem





11. Colgate Max White One Luminous z technologią Smart Foam
Cena. ok 10 zł. Pasta dobrze czyściła, nie podrażniała dziąseł, ale wybielania nie zauważyłam.
Czy kupię ponownie? Nie wiem

12. Lakier do paznokci Wibo (kolor czerwony)
Cena. ok. 7 zł. Lakier charakteryzował się intensywną czerwienią, nie śmierdział, lecz trochę barwił płytkę paznokcia. Szybko wysychał, ale nie był zbyt trwały. 
Czy kupię ponownie? Nie wiem



13. Płatki kosmetyczne z ekstraktem z aloesu (120 sztuk) be beaty
Cena ok. 6 zł (w trójpaku). Lubię te płatki, kupuję je często. Nigdy się nie rozwarstwiają, są mięciutkie. Ich używanie to sama przyjemność.

Czy kupię ponownie? Tak






W czerwcu wydałam na kosmetyki 35zł. Ciekawe czy znacie coś z mojego denka? :)

niedziela, 8 sierpnia 2021

Mój Egipt

Siema! 

Miałam ostatnio mętlik w głowie i brak jakichkolwiek wskazań co do gatunków książkowych, więc postanowiłam sięgnąć po lekturę podróżniczą. 



Tytuł: Mój Egipt

Autor: Jarosław Kret

Rok wydania: 2011

Liczba stron: 328

Gatunek: literatura podróżnicza




        Jarosława Kreta znałam głównie z portali plotkarskich opisujących jego podboje miłosne bądź z telewizji jako pana pogodynkę. Miałam o nim raczej negatywne zdanie, ale postanowiłam sprawdzić jak mu idzie pisanie książek. Ze zdziwieniem odkryłam, że Kret to inteligentny i odważny facet, używający czasem sarkazmu, a czasem dowcipnego języka. Dziennikarz nie tylko studiował egiptologię, ale też archeologię śródziemnomorską, afrykanistykę czy kulturoznawstwo! Zna wiele języków, był też członkiem pierwszego składu redakcyjnego magazynu ,,National Geographic Polska" czy też prezenterem Teleexepresu. Książka ,,Mój Egipt" powstała z miłości Kreta do tego kraju, w którym to jako młody chłopak odbył stypendium naukowe. 

        Lektura spodobała mi się bardziej niż myślałam po nią sięgając. Oczywiście miałam kilka obiekcji, co do tekstu. Po pierwsze podróżnik czasem odbiegał od tematu, pisał o niepotrzebnych rzeczach i gubił wątek (napychając książce stron), przez co ,,Mój Egipt" był trochę za bardzo rozciągnięty - a przecież często mniej znaczy więcej. Po drugie, kilka wstawek o zamiłowaniu Kreta do kobiet raczej mnie do niego zniechęcało, a zakładam, że pewnie efektem miał być zapewne podziw do autora i jego wdzięku osobistego.

       Jednak moim zdaniem książka miała więcej plusów niż minusów. Na pewno ciekawy był zbiór wspomnień dziennikarza jako prawdziwego podróżnika, a nie typowego turysty, który wybiera się na wycieczkę all inclusive, po czym korzysta tylko z basenu i baru alkoholowego, a po powrocie do domu chwali się jak to poznał Egipt. Kret opowiedział wiele anegdotek, przedstawił mnóstwo interesujących historii zarówno z przeszłości kraju jak i obecnego stanu państwa. Z wypiekami na twarzy odkrywałam nowe pojęcia i terminy, np. co to jest chamsin czy bawwab. Dowiedziałam się, że ulubionymi pojęciami Egipcjan są: bukra lub szuwajja (im się nigdy nie śpieszy, najlepiej przekładać wszystko na jutro i robić powoli). Poznałam wiele ciekawych miejsc, które nie spodziewałam się, że mogą być tak piękne (ah.. chciałabym kiedyś przywitać wschód słońca na górze Synaj). Kret poświęcił też wiele stron egipskiej kuchni. Leciała mi ślinka, gdy wyobrażałam sobie te wszystkie orientalne potrawy, a ponadto kilka dań mnie dość zdziwiło np. gołąbki, które smakują tak samo jak nasze polskie lecz wyglądają zupełnie inaczej (są to prawdziwe ptaki, które stanowią przysmak Egiptu). Książka zawiera także dużo kolorowych zdjęć, słowniczek słów arabskich, które przeniknęły do języka polskiego (jest ich nieoczekiwanie całkiem sporo) czy przepisy potraw (które mam nadzieję kiedyś wykorzystam). Lektura zrobiła na mnie dobre wrażenie, narobiła ochoty na wyjazd do Egiptu. Moja ocena 7/10. Myślę, że sięgnę też po inne książki Kreta. 

Ciekawe czy lubicie książki podróżnicze? A może sami byliście w Egipcie i macie w rękawie jakieś ciekawostki? :D

piątek, 6 sierpnia 2021

Złota klatka

Siemanko! Ostatnio miałam okazję przeczytać ,,Złotą klatkę" Camilii Lackberg. Jeśli jesteście ciekawi mojej opinii, zapraszam do lektury ;)



Tytuł: ,,Złota klatka"
Autor: Camilla Lackberg
Ilość stron: 400
Gatunek: thriller
Rok wydania: 2019












Fabuła:
           Wszyscy zazdroszczą życia Faye, która jest piękną inteligentną kobietą, ma córkę i wspaniałego męża, mieszka w luksusowej dzielnicy w Sztokholmie, otoczona jest bogactwem. Tak naprawdę główna bohaterka jest znudzona swoją egzystencją, studia porzuciła na rzecz bycia kurą domową, a ciągłe zaspokajanie potrzeb ukochanego coraz mniej jej wychodzi. Niespodziewanie ginie córka Faye, ślady krwi wskazują, że zbrodni dokonał jej małżonek. Czy dziecko się odnajdzie? Jakie mroczne sekrety skrywa Faye? Czy Jack jest naprawdę takim idealnym mężem, za jakiego wszyscy go uważają?

           To moja pierwsza książka Lackberg, której twórczość wszyscy mi polecali. Niestety, póki co z autorką za bardzo się nie polubiłam i już żałuję, że zaczęłam przygodę z jej powieściami od cyklu Faye, a nie od Sagi o Fjallbace, być może tamta seria bardziej przypadłaby mi do gustu. Ogółem, lekturę pomimo jej sporych objętości przeczytałam dosyć szybko, nawet mnie wciągnęła. Nie mniej jednak, główna bohaterka tak strasznie mnie denerwowała, że miałam ochotę ją dorwać i potelepać za ramiona. Rozumiem ślepo się zakochać i porzucić wszystkie pasje dla mężczyzny (chociaż nie, nie rozumiem), ale tkwić w związku, gdzie chociaż możliwości finansowe są ogromne, siedzieć i nic nie robić, tylko ekscytować się tym bogactwem i szpanować przed innymi, to już jest słabe zachowanie. Faye mogła brać udział w różnych kursach, uczyć się języków, korzystać z życia na maksa, ale wolała poddać się marazmie i cierpieć, wielbiąc swojego męża. Poza tym, gdy poznałam tajemnicę kobiety dotyczącą Victora, załamałam się. Książka jest celebracją feminizmu, zemstą na mężczyznach, za ich podłe traktowanie kobiet. Tylko z drugiej strony, co jeśli kobiety mają diaboliczną naturę, albo oddają swoje życie za pieniądze i pozwalają sobą pomiatać, czy ty jest normalne? Poza tym, nie wszyscy faceci są źli i zdradzają partnerki... ,,Złota klatka" to słaby thriller, jest to bardziej powieść psychologiczna o kobiecie, która tkwiła w złotej klatce na własne życzenie i pewnie, gdyby nie to, że porzucił ją mąż siedziałaby w niej bezpiecznie nadal, pławiąc się bogactwem i nie myśląc o etyce. Wszyscy twierdzili.. ah, biedna Faye, jak dobrze, że udało jej się podnieść z letargu i zaplanować porządną zemstę! Lektura wywołała we mnie mieszane uczucia, trochę mnie zezłościła, a może to było celem autorki? Wywołać feministyczną dyskusję? Po skończonej powieści, pozostało we mnie uczucie niesmaku. Nie wiem, czy skuszę się na drugą część. Moja ocena: 5.5/10.

wtorek, 3 sierpnia 2021

Denko 59 - maj

Hejka!
Zapraszam na przegląd moich zużyć kosmetycznych z maja!


1Farba do włosów Garnier - Złoty bursztyn 6.41 (kolekcja klastycznych miedzi)



Cena ok. 15 zł. Farbę wypróbowałam już wcześniej, dlatego wiedziałam, czego się spodziewać. Kolor podobał mi się, ładnie lśnił w słońcu. Produkt nie zniszczył mi włosów. Do farby dołączono saszetkę z odżywką. Nie mniej jednak następnym razem, będę szukać czegoś innego. 
Czy kupię ponownie? Nie




2. Szampon chroniący kolor włosów Alterra (kwiat lotosu + oliwka bio) 200 ml
Cena ok. 10 zł. Nie zauważyłam szczególnej ochrony włosów. Produkt słodko pachniał, dobrze się pienił, ale był mało wydajny. Nic specjalnego.
Czy kupię ponownie? Nie










3. Krem do rąk Anida p glicerynowo - aleosowy, z witaminą A + E
Cena ok. 2 zł. Produkt bezzapachowy, dobrze nawilżał skórę, super się wchłaniał.
Czy kupie ponownie? Tak







4. Zmywacz do paznokci Isana z olejkiem pielęgnacyjnym (migdałowy zapach) 125 ml.
Cena ok. 5 zł. Zmywacz dobrze radził sobie ze zmywaniem lakieru z paznokci, był wydajny. Szkoda jedynie, że nie wyczuwałam żadnego migdałowego zapachu.
Czy kupię ponownie? Tak



5. Peeling do stóp Balea 
Dostałam w prezencie. Odsłaniając stopy w ciepłe dni, trzeba dbać o ich wygląd. Ten produkt to super - mocny zdzierak. Świetnie usuwał martwy naskórek, ładnie pachniał. Na lato w sam raz.
Czy kupię ponownie? Nie wiem

6. Pasta do zębów Colgate Original Total 100 ml
Cena ok. 10 zł. Pasta o smaku mięty, nie podrażniała zębów ani dziąseł. Dobrze się pieniła, nie zauważyłam efektów wybielenia. 
Czy kupię ponownie? Nie wiem

7. Perfumy Gold Issime Ulric de Varens 
Kosmetyk dostałam, zapach niespecjalnie mi się podobał. Pomimo obietnicy kwiatowej wody, wyczuwałam prędzej mydliny. Perfumy niezbyt trwałe, na plus oceniam ciekawą buteleczkę, która ładnie prezentowała się w łazience.
Czy kupię ponownie? Nie

8. Lakier do paznokci Rimmel  (Rita Ora) nr 811 Hot Metal Love
Cena. ok. 10 zł. Męczyłam ten lakier długo. Kolor nie przypadł mi do gustu, co prawda nie barwił płytki paznokcia, ale czekałam długo, aż wyschnie. Nie śmierdział i łatwo się zmywał, ale jednak to nie mój typ.
Czy kupię ponownie? Nie

9. Mascara Maybelline The Collosal Volum Express
Cena ok. 25 zł. Tusz zwiększał objętość, lekko wydłużał rzęsy, nie podrażniał oczu. Byłam zadowolona z jego efektów, nie osypywał się i co najważniejsze, nie sklejał rzęs. 
Czy kupię ponownie? Tak

10. Peeling odżywczy do ciała z 5 ziaren (jęczmień, żyto, owies, pszenica, gryka) Bania Agafii
Kosmetyk dostałam. Zdzierak był z niego średni, ale tak cudownie pachniał, że używałam go z przyjemnością. Szału jednak nie zrobił, jako produkt przeciętny.
Czy kupię ponownie? Nie


11. 3w1 delikatne chusteczki oczyszczające (bez alkoholu) Isana - 25 sztuk
Cena ok. 4 zł. Świetne chusteczki, doskonale odświeżały i nawilżały moją cerę, zmywały nawet wodoodporny makijaż. Ładnie pachniały, nie wywołały uczulenia.
Czy kupię ponownie? Tak

12. Płatki kosmetyczne Isana - 140 sztuk
Cena. ok 3 zł. Polubiłam te płatki, były mięciutkie (100% bawełny) i nie rozwarstwiały się.
Czy kupię ponownie? Tak

W maju wydałam 52 zł na kosmetyki. Znacie coś z mojego denka?

piątek, 30 lipca 2021

Horyzonty uczuć

Hejka! 

Chętnie przestawię Wam dzisiaj moją recenzję dotyczącej książki idealnej na lato :)



Tytuł: ,,Horyzonty uczuć"

Autor: Dorota Schrammek

Gatunek: obyczajowy

Ilość stron: 270





Fabuła:

        Matylda jest właścicielką pensjonatu w Pobierowie. Kobieta nawet się nie spodziewa, jak wiele atrakcji czeka ją nadchodzącego lata. Jej domek odwiedza kilku gości: Iwona, która usłyszała od kuzynki, że jej mąż ma romans, Zoja nieszczęśliwie zakochana w poecie alkoholiku oraz Aldona zmagająca się z defektem w swoim wyglądzie. Kolejny pensjonariusz to walczący z traumami przeszłości Ryszard opiekujący się Antosiem. Do gospodyni przyjeżdża też jej syn Piotr z żoną Dorotą, gospodyni od razu zauważa, że w młode małżeństwo przechodzi kryzys. Czy goście Matyldy odnajdą własne szczęście na nowo? Czy właścicielka pensjonatu posłucha swojego głosu serca i da szansę czekającej na nią miłości?

        Lekturę wybrałam ze względu na to, że zdecydowałam się na urlop w Pobierowie. Lubię, gdy akcja książki dzieje się w lokalizacji, którą znam. Przyjemnie czytało się powieść siedząc w nadmorskiej miejscowości. Przyznam, że ostatni czasy zazwyczaj sięgam po thrillery, więc lekka, łatwa i niezbyt gruba lektura była dla mnie miłą odmianą, która spełniła moje oczekiwania. Spodziewałam się happy endu w przypadku wątków wszystkich bohaterów, dlatego też śledziłam ich losy z zainteresowaniem. Jeśli ktoś lubi niezobowiązujące powieści, to ,,Horyzonty uczuć" powinny się spodobać fanom pogodnych lektur przy których można się zrelaksować, wyłączając z mózgu poziom stresu. Chętnie kiedyś jeszcze sięgnę po inne książki Doroty Schrammek. Moja ocena to 7.5/10. 

poniedziałek, 26 lipca 2021

A ja żem jej powiedziała

Cześć!

Dzisiaj napiszę Wam moją opinię na temat książki znanej wokalistki.



Tytuł: ,,A ja żem jej powiedziała"

Autor: Katarzyna Nosowska

Liczba stron: 208

Rok: 2018





        Cenię Nosowską jako dobrą wokalistkę i skromną osobę. Książka, którą napisała okraszona jest humorem, cechuje ją satyra i ironia. Autorka bawi się stylem i nie boi się żartować z polskich celebrytów i ich wybujałego ego. Nosowska brzydzi się blichtrem, potrafi ocenić daną sytuację z dystansem, często żartuje sama z siebie. Krótkie rozdziały w lekturze poświęcone są różnym tematom, bliskim Kaśce. Wokalistka pisze m.in. o swoim dzieciństwie, doznanych urazach, trudnych związkach, nadprogramowych kilogramach, seksie czy życiu duchownym. ,,A ja żem jej powiedziała" to zabawa ze stylem, dużo kolorowych szalonych obrazków i różne czcionki. Nosowska trafia w punkt gorzkimi przemyśleniami, dlatego jest tak lubianą na naszym polskim podwórku gwiazdą. Autorka przyznała, że po wielu latach nauczyła się żyć w zgodzie sama ze sobą, zaakceptowała swoje ciało, zrezygnowała z alkoholu i przestała się przejmować tym, co zawsze wpajała jej matka czyli ,,Co ludzie powiedzą?". Kaśka teraz jest w końcu szczęśliwą osobą i życzę jej, aby nigdy się nie zmieniała i zawsze pozostawała taka jaka jest. Gdyby wszyscy zakochani w sobie narcystyczni celebryci zmienili swoje zachowanie, na pewno również zyskaliby w oczach przeciętnych ludzi więcej sympatii. Moja ocena: 8/10.

czwartek, 22 lipca 2021

Denko 58 - kwiecień

Hejka!
W końcu nadszedł czas na denko kosmetyczne z kwietnia :D


1.  Szampon Schauma - zwiększający objętość (zioła prowansalskie i lawenda)
Cena ok. 12 zł. Lubię szampony z Schaumy, często je kupuję. Kosmetyk świetnie oczyszczał włosy i nadawał im blask, super się pienił i ułatwiał rozczesanie mojej niesfornej fryzury. Pachniał przyjemnie ziołami. Był całkiem wydajny. Niestety, zwiększenia objętości włosów (tak jak przewidywałam) nie zauważyłam. Nie zawierał parabenów.
Czy kupię ponownie? Tak

2. Farba do włosów Garnier - Złoty bursztyn 6.41 (kolekcja klastycznych miedzi)
Cena w promocji ok 5 zł. Produkt był strzałem w dziesiątkę! Na moich włosach pojawił się piękny, wyczekany rudy - nie pomarańczowy ani czerwony, tylko ten wymarzony, klasyczny. Oczywiście z każdym myciem kolor blednął, ale w wersji delikatnej też był super. Aczkolwiek początkowa, ognista barwa najbardziej mi się podobała. Kolor spłukiwał się, ale nawet po miesiącu był dalej rudym. Do farby dołączono saszetkę z odżywką.

Czy kupię ponownie? Tak!


3. Antyperspirant Adidas (cool&care) 6 in 1
Cena ok. 10 zł. Lubię dezodoranty tej firmy, przyjemnie pachną i długo utrzymują świeżość (chociaż na pewno nie 48 h. - jak sugeruje producent). Ten egzemplarz również przypadł mi do gustu.

Czy kupię ponownie? Tak


4. Perfumy Pur Blanca elegance Avon
Zapach dostałam na urodziny od przyjaciółki. Perfumy cudownie pachniały, były trwałe i wydajne. Buteleczka również prezentowała się elegancko.
Czy kupię ponownie? Tak

5. Pasta do zębów Blend-a-med 3D white
Cena ok. 7 zł. Pasta dobrze się pieniła, nie podrażniała dziąseł, ale nie zauważyłam, aby wybielała.
Czy kupię ponownie? Nie wiem

6. Fluid extra lasting Avon
Kosmetyk otrzymałam od cioci w prezencie. Pozytywnie mnie zaskoczył, bowiem dobrze krył i długo utrzymywał się na skórze. Nie uczulił mnie, był wydajny i nadawał cerze naturalnego kolorytu bez efektu maski (niestety, nie wiem jaki numer, bo opis się zmył). Pompka nie zacinała się.
Czy kupię ponownie? Tak


7. Krem do rąk (czekolada-chili) Alverde 75 ml
Kremik dostałam od koleżanki z Niemiec. Co prawda ciężko się rozsmarowywał, ale tak cudownie pachniał, używałam go z przyjemnością. Nie uczulił.
Czy kupię ponownie? Tak


8. 30 tabletek Biotebal
Cena ok. 30 zł. Zużyłam trzecie opakowanie tabletek Biotebal. Liczyłam, że stan moich włosów i paznokci poprawi się. Nic nie zmieniło się od momentu opróżnienia pierwszego pudełka. Paznokcie jak mi się łamały, tak łamią dalej, a włosy wcale szybciej nie rosną. Wszyscy go zachwalają, ale mi kompletnie nie pomógł, moja mama i mąż także nie zauważyli pozytywów, także jak dla mnie zakup Biotebalu to zdecydowana strata pieniędzy.
Czy kupię ponownie? Nie



9. Płatki kosmetyczne z ekstraktem z aloesu (120 sztuk) be beaty
Cena ok. 6 zł (w trójpaku). Lubię te płatki, nie rozwarstwiały się, były mięciutkie. Sama przyjemność ich używać. 
Czy kupię ponownie? Tak







W kwietniu wydałam 55 zł na zakupy kosmetyczne. Znacie coś z mojego denka? :)