niedziela, 26 grudnia 2021

Zanzibar

Siemanko!

Czas na recenzję kolejnej książki podróżniczej :)



Tytuł: ,,Zanzibar"

Autor: Martyna Wojciechowska

Ilość stron: 120

Gatunek: literatura podróżnicza

Rok wydania: 2012




         Martyna Wojciechowska zabrała ze sobą swoich czytelników do Zanzibaru. Najpierw opisała pokrótce historię tej wyspy, która wchodzi w skład Tanzanii. Przekazała fanom dalekich podróży niezbędne wskazówki do ewentualnej wyprawy oraz zaznaczyła, jakie miejsca na Zanzibarze koniecznie trzeba zobaczyć.

         Dziennikarka opowiedziała o życiu Zanzibarczyków oraz ich tradycjach, wywodzących się z islamu (większość wyspy to wyznawcy Allaha). Mężczyzna może mieć aż cztery żony, każdą z nich musi traktować tak samo. Wojciechowska postanowiła porozmawiać z Fitiną, który wziął póki co dwa śluby (z Wache i Maryam) oraz jego wybrankami. Młode dziewczęta robią dobrą minę do złej gry i mimo, że mieszkają obok siebie i słyszą wszystko co, dzieje się za ścianą, gdy mąż jest akurat u drugiej kobiety, akceptują swoje życie. Są zazdrosne, ale starają się sobie pomagać i boją się, że Fitina sprowadzi do nich kolejną kobietę. Ciężko pracują w domu oraz nad oceanem przy połowie alg, dostając za to marne grosze. Mężczyźni na Zanzibarze oczywiście są zawsze zmęczeni nic nie robieniem, więc nie pomagają żonom. Według Koranu mogą też je bić i zmusić do seksu, kiedy tylko mają na to ochotę. 

        Naprawdę cieszę się, że mieszkam w Europie i nie urodziłam się w islamskiej rodzinie. Bardzo współczuję dziewczynom, które nie miały tyle szczęścia. Mam jednego męża i nie jestem sobie w stanie wyobrazić, że mógłby on przyprowadzić do domu 3 kolejne niewiasty. Ponadto mam ten luz, że kiedy jest gorąco, wyciągam z szafy letnie ubrania i chodzę w krótkich spodenkach czy spódnicach, nie gotując się latem w kolejnych warstwach ciuchów. Dziewczęta na Zanzibarze nie mają wyboru, muszą nawet podczas skwaru pozakrywać ciało chustami (wyjątkiem są stopy oraz twarz), inaczej mogłyby kusić mężczyzn, którzy nie mogliby się skupić i opanować popędu seksualnego. To naprawdę ciekawa i wygodna teoria dla muzułmańskich facetów. Jakoś w naszym kraju, kobiety często (i nie tylko podczas upałów) są bardziej odkryte niż zakryte, a nie widać na ulicach orgii, mężczyźni normalnie pracują, a gospodarka hula bez zmian. Ponadto przerażają mnie ciągle zabójstwa honorowe, gdzie kobietę za stosunek przed ślubem może zabić nawet najbliższy członek jej rodziny. 

         Zanzibar jako wyspa nad błękitnym oceanem i białym piaskiem szalenie mi się podoba i chciałabym tam kiedyś trafić, ale kiedy myślę o tych biednych kobietach, to widzę tę ciemną stronę malowniczego zakątka i jest mi przykro, że w XXI wieku dziewczęta nadal cały czas mają pod górkę i muszą usługiwać mężczyznom oraz być ich niewolnikami. Co gorsze, wiele z nich wychowanych w tej dziwnej kulturze, zgadza się, aby życie ich dzieci wyglądało tak samo, zamiast pomóc im się wydostać z tego błędnego koła. Książka zawiera dużo ciekawostek oraz pięknych zdjęć. Polecam, to cienka lektura do przeczytania w ciągu godziny. Moja ocena: 8/10.

wtorek, 21 grudnia 2021

Muminki zebrane. Tom I

Hej, hej!
Przedstawiam Wam jeden z najcudowniejszych powrotów do mojego dzieciństwa. Oto i one... ,,Muminki"! <3





Tytuł ,,Muminki zebrane. Tom I"
Autor: Tove Jansson
Ilość stron: 454
Okładka: twarda
Rok wydania: 2021









        Z okazji stulecia wydawnictwa Nasza Księgarnia, czytelnicy otrzymali cudownie wydany egzemplarz o Muminkach, w którego skład wchodzi 5 pierwszych książek z cyklu: ,,Małe trolle i duża powódź", ,,Kometa nad Doliną Muminków", ,,W Dolinie Muminków", ,,Pamiętniki Tatusia Muminka", ,,Lato Muminków". 
        Pierwszą część Tove Jansson zaczęła pisać w 1939 r., a skończyła tuż po wojnie. W Polsce książka ukazała się dopiero 50 lat później w 1995 r.! Jako pierwsza w naszym kraju została wydana część trzecia ,,W Dolinie Muminków" w 1964 r. i to ona długo cieszyła się największą popularnością. 
       Gdy byłam mała, ,,Muminki" były moją ulubioną bajką, z utęsknieniem czekałam na Wieczorynkę. 9 lat temu, postanowiłam odświeżyć sobie pamięć i obejrzałam wszystkie odcinki na YouTube. Nic się nie zmieniło, bohaterów kochałam tak samo jak wiele lat wcześniej. Nigdy natomiast nie czytałam książki, na której podstawie zrealizowano serial. Ah! Co to była za czytelnicza uczta...
        Książka troszkę różni się od bajki, np. Mała Mi jest wspomniana dopiero w czwartej części, a w TV można ją było zobaczyć znacznie szybciej, poza tym większość bohaterów książki mieszkała w domu Muminków, a w serialu Ryjek czy Migotki mieli osobne mieszkania. Nie mniej jednak, zarówno bajka jak i książka są unikatami i uwielbiam je tak samo. Czytając kolejne rozdziały w głowie miałam głosy filmowych Muminków, które zabrały mnie w swój wspaniały świat. 

         Myślę, że Muminki nie do końca mogą podpasować współczesnym dzieciom. Prędzej przemówią do dorosłych, biorąc pod uwagę sentyment. Nie spodziewałam się, że pogodne stworzenia to trolle, które niespecjalnie promowały przykładny tryb życia. W pierwszej części zostałam poinformowana, że Tatuś Muminka opuścił rodzinę, aby podróżować, a Mamusia Muminka rozpaczliwie go szukała, Włóczykij non stop palił fajkę, a częstym napojem w Dolinie Muminków było wino. Nie przypuszczałam, że z książki dowiem się o rodzicach Ryjka czy Włóczykija oraz, że miłośnik charakterystycznego kapelusza spokrewniony był z Małą Mi (i to blisko :O)! Zdziwiłam się, że Paszczak charakteryzował się niezłym poczuciem humoru, a Tatuś Muminka był niestety egocentrykiem (dlatego też rozdział związany z jego pamiętnikami najmniej przypadł mi do gustu). Podobało mi się to, że Muminki miały wielu przyjaciół, nie bały się nawet niebezpiecznych przygód i dawały sobie sporą przestrzeń do życia, nie bojąc się przesadnie o najbliższych, lecz wierzyły zawsze w ich szczęśliwy finał wszystkich zdarzeń. Książka napisana została w sposób dowcipny, często z dystansem. A wisienką na torcie były genialne ilustracje stworzoną przez samą Tove Jansson. Jeśli chcecie trafić do świata Muminków, Migotków, Paszczaków, Filifionek i innych ciekawych stworzonek to wszystkim serdecznie polecam tę lekturę :) Moja ocena: 10/10. 

sobota, 18 grudnia 2021

Opowieść Wigilijna

Hejka!

Czas na ostatnią w tym roku książkę związaną z tematyką świąteczną ;) Co przeczytałam?



Tytuł: ,,Opowieść wigilijna"
Autor: Karol Dickens
Ilość stron: 120
Okładka: twarda











Fabuła: 
         Egenezer Scrooge jest zrzędliwym staruszkiem, który myśli tylko o pomnażaniu swojego majątku, ani w głowie mu pomoc bliźnim nawet w okresie świątecznym. W Wigilię ukazuje mu się Duch Marley'a - jego byłego wspólnika, który pokazuje mu swoje cierpienie spowite łańcuchami, jakie zbudował sobie za życia nagannym zachowaniem. Następnie, głównego bohatera nawiedzają kolejne duchy: przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Świąteczne zjawy zwracają Scrooge'owi na to, co w życiu naprawdę jest ważne. Mężczyzna przechodzi duchową przemianę.

        Książkę czytałam wiele lat temu w szkole i już wówczas bardzo mi się podobała. Postanowiłam kompletować w domu pięknie wydaną klasykę, więc z przyjemnością zakupiłam ,,Opowieść Wigilijną". Karol Dickens napisał piękną opowieść, przypominając czytelnikom, dlaczego dążyć do tego, aby zawsze być dobrym człowiekiem. Warto przypomnieć sobie tę lekturę, szczególnie w okresie świątecznym, bo wtedy jest jeszcze bardziej magiczna. Wiadomo, że każdego roku wychodzą z drukarni nowe książki z wigilijnym klimatem, ale większość z nich napisana została na jedno kopyto, fabuły często mało się od siebie różnią. Polskie autorki: Gargaś, Mirek, Lis itd. prześcigują się w kolejnych powieściach, zalewając rynek wydawniczy, ale dla mnie numerem jeden będzie zawsze ,,Opowieść Wigilijna" napisana w XIX w. Książka ma piękny morał i skłania do refleksji. Klasyka, którą każdy powinien znać! Moja ocena: 10/10.

poniedziałek, 13 grudnia 2021

Świąteczny sekret

Hejka!

Dzisiaj u mnie recenzja książki popularnej polskiej autorki.



Tytuł: Świąteczny sekret

Autor: Krystyna Mirek

Liczba stron:  368

Rok wydania: 2019





Fabuła:

        Maturzystka Zosia jest nieszczęśliwa w dysfunkcyjnej rodzinie. Gnębi ją psychicznie matka, ojciec zostawił swoje dzieci wiele lat temu, a z siostrami Zochna nie ma dobrego kontaktu. Jest przekonana, że wszelkiemu złu winni są przystojni mężczyźni, którzy mieszają w głowach bliskim jej kobietom, a następnie łamią im serca. Nastolatka uważa, że jest odporna na uroki pięknych bawidamków, ale niespodziewanie postanawia przyjąć spadek po babci - domek na wsi w górach i tam poznaje seksownego sąsiada Maksa. O Zosię zazdrosny jest jej przyjaciel Jasiek. Czym zasugeruje się dziewczyna w wyborze chłopaka... sercem czy rozumem? 

         Pracuję w bibliotece i miałam niecny plan. Przeczytać przynajmniej po jednej książce danej autorki, którą panie non stop zachwalają. Powieści Krystyny Mirek są rozchwytywane jak świeże bułeczki, obowiązują na nie zapisy, kobitki niemal wyrywają je sobie z rąk. Kiedy nie ma książek Mirek, proponuję im inne. Niestety, panie od razu je odrzucają (proszę mi dać coś innego, przecież to widać po okładce, że dla nastolatek, chcę coś poważniejszego itp. itd.). Chciałam i ja więc w końcu poznać fenomen polskiej autorki. Sięgnęłam po ,,Świąteczny Sekret", który przykuł mój wzrok ładną okładką. Przyznam szczerze, większych bzdetów już dawno nie czytałam. 

         Co ciekawe, książka to typowy romans, gdzie bohaterką jest nastolatka (a przecież moje panie nie chcą książek młodzieżowych - WTF!??). Oczywiście dziewczyna dostaje w prezencie cudowny domek na wsi (pomimo tego, że nie odwiedzała swojej babci, która z kolei miała jeszcze córki i wiele innych wnucząt, ale postanowiła, że majątek dostanie Zosia) - szkoda, że takie prezenty tylko w cukierkowatych i nierealnych powieściach. Dziewczyna irytowała mnie swoim zachowaniem strasznie, bała się nawet myszek, a dla wszystkich była tak cudownie dobra, aż do porzygu. Rodzina, sąsiedzi, a nawet ludzie ze wsi tak zauroczyli się Zosią, że wszyscy jej słuchali i zmieniali swoje życie pod wpływem jej rozmyślań. Mało tego, całe otoczenie szalenie zachwycało się maturzystką, bo przecież tak dzielnie radzi sobie sama na wsi (dziewczę głównie wyjadało zapasy babci ze spiżarki albo paliło w piecu popijając herbatkę). Oczywiście, koniec był jasny od samego początku, zero niespodzianek, pomimo pierdzielenia Zosi o tym, że ona jest zaszczepiona przeciwko przystojniakom. Infantylna, naiwna, cukierkowa, bzdetna książka bez uroku świątecznego. A kolejny prezent dla Zosi od umierającej sąsiadki mnie rozwalił (nie będę spoilerować, ale przyznam, że na bogatości). Jest wiele fajnych książek w klimacie bożonarodzeniowym, które zdecydowanie lepiej przeczytać np. Sylwii Trojanowskiej ,,Wigilijna przystań". Moja ocena ,,Świątecznego sekretu" to 3/10 (za ładną okładkę i za to, że szybko udało mi się ją zmęczyć). 

piątek, 3 grudnia 2021

Arka

Hejka!

Przed Wami recenzja ostatnio przeczytanej przeze mnie książki ;)



Tytuł: ,,Arka"

Autor: John Lynch

Ilość stron: 464

Rok wydania: 2021

Gatunek: sensacja/thriller polityczny




Fabuła:

           Truman Chase - młody biznesmen jest amerykańskim projektantem mody. Mężczyzna przyjeżdża do Polski, aby pomóc rodzinie i już zostaje w tym kraju, zakłada własną firmę, odnosi sukcesy na polu zawodowym. Jest lubianym szefem i dobrym współpracownikiem. Niestety, jego kariera wisi na włosku, gdy na horyzoncie pojawia się Portorykańczyk Fernando, który chce przejąć coraz lepiej funkcjonujący biznes Trumana. Czy Amerykanin uratuje TruCo? Kogo poprą podwładni Chasa? Jak Fernando ma zamiar spłacić swój dług?

           Moje pierwsze wrażenie książki, gdy ją zobaczyłam było rozczarowujące. To dosyć obszerna powieść i niestety charakteryzująca się małym drukiem. Myślę, że ludziom mającym problemy ze wzrokiem będzie ciężko się z nią zapoznać (np. moi czytelnicy, gdy szukam im książek zazwyczaj kierują prośbę, aby była większa czcionka). Obawiałam się, że grubą książkę będę z tego powodu męczyć tygodniami, aby nie nadwyrężać wzroku, który ostatnio i tak osłabiam przy komputerze w pracy. Okazało się, że niepotrzebnie się martwiłam. Powieść wciągnęła mnie w wir biznesowych wydarzeń i czytało mi się ją całkiem nieźle. Momentami wątki były rozciągnięte w czasie, bohaterowie latali co chwilę samolotami po Europie i Ameryce, co powodowało u mnie lekkie znużenie, ale ostatecznie książka przypadła mi do gustu. Co prawda, gdy czytałam na okładce polecajki, m.in. Agaty Młynarskiej, która zachwycała się niejaką agentką Faith, nie mogłam doczekać się spotkania z tą ambitną i przebojową kobietą. Faith była faktycznie świetną bohaterką, ale jej postać pojawiała się bardzo rzadko, więc lekko mnie to rozżaliło, myślałam, że jej osoba wniesie więcej ciekawych momentów do książki. Nieszczególnie polubiłam Trumana, który był bezbarwny i denerwował mnie tym swoim niepoprawnym optymizmem. Firma była dla niego wszystkim, co z tego, że dobrze traktował swoich pracowników, jak jego dziewczyna czekała 11 lat, aby jej się oświadczył, bo nigdy nie miał dobrej okazji. Na miejscu Karoliny, dawno już bym się pożegnała z takim gościem. Rozumiem, że posiadacze biznesów mogą mieć powód do dumy z powodu prestiżu, ale czy skoro sytuacja nie wygląda ciekawie, to nie lepiej udać się do zwykłej pracy (bądź równocześnie pomyśleć o innym zajęciu, żeby chociaż trochę odbić się finansowo), zadbać o własne zdrowie, które Truman pomału zaczął tracić czy skupić się na życiu prywatnym, żeby nie legło w gruzach jak zawodowe? Wiem, że autor jest biznesmenem, pewnie wiele swoich przeżyć odwzorował w pierwszej książce. John Lynch jest też amerykańskim przedsiębiorcą polskiego pochodzenia, więc zdaję sobie sprawę, że Amerykanie mają inne temperamenty i inaczej podchodzą do życia. Dużo bardziej podobali mi się bohaterowie, którzy byli złymi postaciami, jak Fernando czy Gryzoń, wprowadzali do lektury pewne ożywienie. Książka zawierała wiele terminów z zakresu prawa, finansów czy biznesu, ale wszystko było dokładnie wyjaśnione, więc nie miałam problemu z przyswojeniem nowej wiedzy. ,,Arka" to nieśpieszny thriller polityczny z wątkami sensacyjnymi, który trzymał mnie w napięciu. Uważam, że co całkiem udany debiut. Moja ocena 6.5/10. 

Za możliwość zapoznania się z treścią książki dziękuję PRart Media i Wydawnictwu Ringier Axel Springer Polska. 

czwartek, 25 listopada 2021

Denko 64 - wrzesień

Hejka! Zapraszam na wrześniowe denko kosmetyczne :)


1. Farba do włosów Garnier Color Sensation - S9 Srebrny popielaty blond
Cena ok. 15 zł za opakowanie, a wzięłam dwa, bo mam długie włosy. Plusem farby jest to, że nie śmierdziała. Niestety, nie spełniła swojej głównej funkcji: rozjaśnienia o 4 tonów do srebrnego popielatego blondu (pozostał mi złoty, taki jak miałam). Zastanawiam się, czy czasem za krótko nie trzymałam jej na włosach... 

Czy kupię ponownie? Nie wiem








2. Szampon odświeżający Schauma z ekstraktem 7 ziół
Cena ok. 9 zł. Lubię szampony tej firmy i często je kupuję. Powyższy, zdenkowany (z intensywnie wzmacniającą proteiną, bez silikonu) nie został moim faworytem, ale też nie spisał się źle. Spełniał swoje funkcje poprawnie: dobrze się pienił, przyjemnie pachniał, nie doprowadzał do szybszego przetłuszczania się włosów. Nie zauważyłam jednak dostatecznego nawilżenia fryzury, która była po umyciu sucha i nie błyszczała się, nie wzrosła też jej obiecana objętość. Jednym słowem produkt - przeciętniak.
Czy kupię ponownie? Nie

3. Tonik nawilżający Yves Rocher 200ml
Normalna cena produktu to niemal 30 zł, ja kupiłam w promocji. Kosmetyk to zwykły średniak. Czułam się jakbym twarz przemywała wodą z kranu, zero ukojenia. Jego cena jest koszmarna, nie kupię więcej nawet z rabatem.
Czy kupię ponownie? Nie




4. Krem do rąk Blanchette (normalna i sucha skóra)
Cena ok 4 zł. Produkt dobrze nawilżał moje przesuszone dłonie, nie uczulał. Byłam zadowolona z jego usług, tym bardziej, że charakteryzował się on niską ceną.



Czy kupię ponownie? Tak




5. Pasta do zębów blend-a-med complete protect 7 original
Cena ok. 10 zł. Pasta dobrze się pieniła, nie podrażniała dziąseł, wybielania nie zauważyłam.
Czy kupię ponownie? Nie wiem

6. Woda toaletowa Yves Rocher (mandarynka/cytryna/cedr) 20ml
Cena ok. 25 zł. Zapach ładny, letni, lecz niezbyt trwały. Buteleczka w sam raz do torebki. Uważam, że produkt zbyt drogi w porównaniu do jakości i wydajności.
Czy kupię ponownie? Nie



7. Sudocrem 60 g. krem barierowo - ochronny dla dzieci i dorosłych z problemami skóry
Cena ok. 12 zł. Mój jedyny i niezastąpiony pomocnik w walce z pryszczami. Po posmarowaniu nim niedoskonałości, szybko mogę nacieszyć się z powrotem piękną i gładką cerą. Szkoda, że nie wszystkim pomaga, ale dla mnie jest to KWC od 5 lat!
                        Czy kupię ponownie? Tak



8. Szczoteczki do zębów Colgate Twister (1+1 gratis) 
Cena ok. 10 zł. Czas ich zużycia był dłuższy niż tańszych odpowiedników, więc ostatnimi czasy właśnie to w nie wolę inwestować.
Czy kupię ponownie? Tak

9. 10 sztuk frotek do włosów For your Beauty
Cena ok 5 zł. Frotki jasno i ciemnobrązowe, które bardzo lubię. Kilka z nich się rozciągnęło, ale zdecydowaną większość niestety zgubiłam. Dobrze się je nosi, nie wyrywają włosów.
Czy kupię ponownie? Tak

10. Chusteczki oczyszczające Isana Young, 25 sztuk
Cena ok. 6 zł. Pozytywnie oceniam te chusteczki. Miałam je podczas wakacji, usuwały nawet wodoodporny makijaż. Nie zawierały alkoholu, nie podrażniały oczu, nawilżały cerę i ładnie pachniały. Nadają się do torebki w sam raz - używałam ich podczas awaryjnych sytuacji w terenie. 
Czy kupię ponownie? Tak

11. Peeling drobnoziarnisty do cery szarej, zmęczonej, pozbawionej blasku Bielenda










Kosmetyk dostałam w prezencie. Super pachniał, dobrze zdzierał martwy naskórek. Jego bajerą była zmiana koloru z białego na pomarańczowy w chwili gdy peeling został wykonany prawidłowo i trwał odpowiednio długo. Ten cudak przypadł mi do gustu, lubię oryginalne produkty.


Czy kupię ponownie? Tak






12. Płatki kosmetyczne Bebeauty maxi (60sztuk)
Cena ok. 2.50 zł. Lubię ich duży kwadratowy kształt, płatki są wygodne w użyciu, mięciutkie, nie rozwarstwiają się.

Czy kupię ponownie? Tak





13. Chusteczka - zmywacz lakieru do paznokci Bebeauty
Cena ok. 1 zł. Ten produkt to dla mnie świetne rozwiązanie w podróży. Kiedy po kilku dniach wakacji, lakier zaczął się kruszyć, zmyłam go chusteczką ze wszystkich paznokci. Nie było problemu z usunięciem koloru, paznokcie dzięki składnikowi, jakim był olejek migdałowy (oraz witaminie E) - zostały świetnie natłuszczone i nawilżone. W dodatku chusteczka charakteryzowała się świetnym zapachem czarnej porzeczki! Kosmetyk nie zawierał acetonu. 
Czy kupię ponownie? Tak

14. Róż Essence - beach cruisers (01 I love summer break)
Wygrałam go dawnymi czasy w konkursie. Sprawdził się super, był bardzo trwały i wydajny. Nie uczulał, pięknie prezentował się na twarzy. 
Czy kupię ponownie? Tak

We wrześniu wydałam na kosmetyki 48 zł. Znacie coś z mojego denka? :)

niedziela, 14 listopada 2021

Imię pani. Cisza

Witajcie!

Jako, że dawno nie było już u mnie recenzji kryminału, czas to szybko zmienić. Zapraszam zapoznania się z moimi odczuciami na temat najnowszej książki Krzysztofa Koziołka.



Tytuł: ,,Imię Pani. Cisza"

Autor: ,,Krzysztof Koziołek"

Rok wydania: 2021

Ilość stron: 432

Gatunek: kryminał retro




Fabuła: 

        Komisarz kryminalny Gustav Dewart nie może się pogodzić z tym, że wpakował swoich przyjaciół w niebezpieczeństwo. Chce im pomóc wydostać się z rąk nazistów, ale nie będzie to łatwe zadanie. Mężczyzna przyjmuje w Landeshut (Kamiennej Górze) inną tożsamość i planuje zuchwałą grę z groźnym przeciwnikiem. Jakie tajemnice ukrywają przed społeczeństwem sprzymierzeńcy Hitlera? Czy Dewartowi uda się pomyślnie wykonać swoje zadanie? 

          ,,Imię Pani. Cisza" to kolejna książka z Gustavem Dewartem w roli głównej. W każdym tomie komisarz ma inne przygody, więc nie trzeba ich czytać po kolei. Lubię powieści Krzysztofa Koziołka, ponieważ są doprecyzowane do najmniejszego szczegółu. Akcja ostatniego kryminału dzieje się niespiesznie, gdyż autor zawarł w niej mnóstwo historycznych ciekawostek dotyczących Kamiennej Góry i jej okolic. Ponadto, pojawiło się też wiele informacji z zakresu geografii czy architektury, więc aby przyswoić nową wiedzę potrzebowałam spokoju i maksymalnego skupienia. ,,Imię Pani. Cisza" to nie jest prosty kryminał do przeczytania jednego wieczoru. Dla miłośników dziejów Dolnego Śląska to prawdziwa perełka, z której można wynieść dużo cennych relacji z przeszłości. Bogata bibliografia wskazuje, że pisarz po raz kolejny mocno napracował się w szukaniu źródeł, tak aby lektura osadzona w czasach retro brzmiała jak najbardziej realistycznie. 

       Perypetie komisarza kryminalnego jak zwykle mnie nie zawiodły. Książkę czytałam w podekscytowaniu, ponieważ miałam kiedyś okazję być w Kamiennej Górze, więc czułam się jakbym chodziła ulicami miasta razem z Dewartem. Ze wzruszeniem poznawałam historię rezydencji pałacowej Kreppelhof, której niestety już tylko ruiny widziałam niegdyś na własne oczy. Myślę, że tak barwnie opisana książka jest wspaniałą formą promocji ziemi kamiennogórskiej, ponadto idealnie nadaje się do zobrazowania jej w formie filmowej bądź serialowej. Ponownie zachwyciła mnie klimatyczna okładka lektury Koziołka oraz forma wydania lektury, bowiem stronice zostały wykonane na wzór starodawny. Cieszę się, że znowu mogłam objąć patronat nad wartościową książką i serdecznie dziękuję za wyróżnienie! 


A moje recenzje do poprzednich tomów ,,Imienia Pani" możecie przeczytać: tutaj i tutaj. Wypatrujcie też konkursu, w którym będzie do wygrania kryminał z autografem od autora ;) 

sobota, 6 listopada 2021

Brakujący obrazek

Cześć!

Zapraszam na recenzję pięknej powieści polskiej autorki :)



Tytuł: Brakujący obrazek

Autor: Anna Ziobro

Ilość stron: 320

Gatunek: Obyczajowy

Rok wydania: 2021





Fabuła:

          Ola niedługo zdaje maturę, chce zostać lekarzem, jej świetne wyniki w nauce dają szansę na spełnienie marzenia. Niestety, dziewczyna zachodzi w ciążę, na skutek czego ojciec wyrzuca ją z domu. Główna bohaterka ma ciężko w życiu, ale daje sobie radę w wychowaniu Mai. Przez wiele lat, dręczy ją tylko jeden temat - Natalia - jej młodsza siostra, z którą została rozdzielona. Ola chce odnaleźć dorosłą już kobietę, a jednocześnie boi się powrotu do przeszłości, bowiem była ona bardzo bolesna. Czy dziewczyny będą miały szansę jeszcze kiedyś się spotkać? Jakie koszmary przeżywały krewne w swoim dzieciństwie? Czy paniczny strach budowany w sercu przez lata można pokonać? 

             Są książki obyczajowe, które traktuje się jak dobrą rozrywkę, są też powieści z nutką romansu - idealne na leniwe wieczory, a w końcu są też niesamowite perełki poruszające ważną tematykę, skłaniające do refleksji. ,,Brakujący obrazek" należy do tej ostatniej grupy lektur, książka zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Autorka podjęła się ważnego pojęcia jakim jest przemoc w dzieciństwie. Zarówno psychiczne jak i fizyczne znęcanie się nad dziećmi jest tragedią, która rzutuje w ich późniejszym życiu. Ludziom doświadczonym przez przemoc ciągle towarzyszą: strach, obniżona samoocena, nieokreślone napady lękowe, brak zaradności życiowej, kompleksy... Tych zahukanych lat nie sposób już później odbudować. Propozycja pisarki bardzo mi się podobała. Myślałam, że będzie to lekka obyczajówka o tematyce zimowej, a tymczasem otrzymałam mądrą książkę, która spowodowała u mnie wiele przemyśleń. To przerażające jak można stać się osobą bierną i pozwalać, aby ciosy psychiczne i fizyczne dotykały naszych bliskich i w ogóle na to nie reagować. bardzo współczułam Oli i Natalii rodziny, nawet nie byłam sobie w stanie wyobrazić ich bólu, ale postać matki dziewcząt denerwowała mnie jeszcze bardziej niż ojca tyrana. Tak łatwo jest zniszczyć człowieka, odbudowanie wiary w siebie trwa mnóstwo czasu, a zdarza się, że pokonana ofiara nie ma już siły walczyć o swoje prawdziwe ja. ,,Brakujący obrazek" to powieść wzruszająca, ale i dająca nadzieję. Polecam czytelnikom, którzy szukają bardziej ambitnych obyczajówek. Moja ocena: 9/10.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Dragon. 

wtorek, 2 listopada 2021

Na śniadanie tort szpinakowy

Hejka!
Zapraszam do zapoznania się z moją najnowszą recenzją powieści polskiej autorki ;)





Tytuł: Na śniadanie tort szpinakowy
Autor: Kamila Mitek
Gatunek: obyczajowy, romans
Rok wydania: 2021
Liczba stron: 320










Fabuła:
        Życie Joanny przewraca się do góry nogami. Mąż zostawia ją dla innej kobiety, praca sprawia jej coraz mniej przyjemności, w dodatku przyjaciółka zaczyna podejrzewać swojego ukochanego o zdradę. Joasia myśli, że limit problemów już został wyczerpany, lecz okazuje się, że jej auto odmawia posłuszeństwa, więc zmuszona jest oddać samochód do mechanika. Asia spotyka tam tajemniczego mężczyznę - Szramę. Losy głównej bohaterki w końcu zaczynają wbiegać na właściwy tor. Czy Joanna znajdzie w końcu swoje szczęście i siłę do zmiany dotychczasowej egzystencji? Kto okaże się być ojcem Asi? Skąd na śniadaniu wziął się tort szpinakowy?

        Książka należy do serii lekkich, łatwych i przyjemnych. Akcja tak mnie wciągnęła, że przeczytałam ją w ciągu jednego sobotniego popołudnia. Powieść jest obyczajówką z nutką romansu, na szczęście pozbawioną infantylnych scen, których bardzo nie lubię. Lektura charakteryzowała się sporą dawką humoru, w wielu miejscach zostałam naprawdę rozśmieszona. Cieszę się, że Joanna postanowiła ogarnąć swoje życie, chociaż jej zachowanie było momentami denerwujące, ale wydarzenia z końca książki mnie usatysfakcjonowały. Do gustu przypadły mi postaci drugoplanowe jak np. Sasza czy Ola. Dzięki im działaniom, powieść nabrała wiele kolorów. Podobała mi się romantyczna okładka powieści. Super dodatkiem był też przepis na tort szpinakowy, chętnie go wykorzystam i upiekę taki zdrowy przysmak. Lektura w sam raz na poprawę nastroju podczas długich, ciemnych wieczorów. Moja ocena: 6.5/10.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Dragon. 


wtorek, 26 października 2021

Gwiazdeczka

Hej!

Recenzja nowej powieści obyczajowej polskiej pisarki tuż poniżej, zapraszam! :)



Tytuł: ,,Gwiazdeczka"

Autor: Aleksandra Rak

Rok wydania: 2021

Ilość stron: 304

Gatunek: powieść obyczajowa




Fabuła: 

            Asia ma problemy w małżeństwie, które chyli się ku upadkowi. Mama głównej bohaterki choruje na Alzheimera, a tata przesiedział wiele lat w więzieniu i właśnie wychodzi na wolność. W dodatku, przyjaciółka Joanny - Julka tkwi w toksycznym związku. Czy Asia zdobędzie siły, aby odbudować małżeństwo? Jak poradzi sobie ze wszystkimi otaczającymi ją problemami? Czy święta w kompletnym rodzinnym gronie będą w tym roku możliwe? 

           Tak jak już kiedyś wspominałam, podchodzę do obyczajówek ostrożnie. Szczególnie polskie autorki, potrafią mnie rozczarować. Słabo mi, gdy w bibliotece przychodzą do mnie panie i mówią: ,,Chcę coś dobrego - Michalak, albo Mirek itd. itp." I kiedy mówię, że mogę podać książki innych pisarek, też bardzo fajne, kręcą nosem. Wolą po raz enty przeczytać tę samą książkę swoich ulubienic bądź czekać w kolejce aż dostaną to, co chcą. A przecież naprawdę jest tyle super powieści, które warto przeczytać; nie rozumiem jak można tak uczepić się tych samych pozycji.

         Twórczość Aleksandry Rak była dla mnie zagadką. Skusiło mnie świąteczne tło akcji, do Bożego Narodzenia coraz bliżej, więc chętnie zimowo się nastroję. Ależ ta książka mnie pozytywnie zaskoczyła! Nie mogłam oderwać się od lektury! Autorka ma lekki styl pisania, powieść charakteryzowała się umiarkowaną objętością i miała duży druk. Nie było tam żadnej słodko-pierdzącej akcji, tylko konkretna fabuła, która naprawdę mnie wzruszyła. Główna bohaterka miała ciężkie życie i podziwiam ją, że starała się ratować małżeństwo, co więcej dbała przykładnie o rodzinę i przyjaciółkę. To naprawdę ładna książka z dobrym zakończeniem. W końcu nie czytałam o jakimś durnym romansie, który mnie irytował lecz o silnej dziewczynie, dającej inspirację do walki o swoje życie. Z czystym sumieniem polecam ,,Gwiazdeczkę". A skąd wziął się tytuł? Tego dowiecie się... sięgając po lekturę :) Moja ocena: 9/10.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Dragon. 

wtorek, 19 października 2021

Królowa Śniegu nie żyje

Hejka!

Czy lubicie komedie kryminalne?

Mam przyjemność przedstawić Wam kolejną z nich :)



Tytuł: Królowa Śniegu nie żyje

Autot: Iwona Banach

Ilość stron: 352

Gatunek: komedia kryminalna

Rok wydania: 2021




Fabuła:

        W Zmorzynie trwają przygotowania do Świąt Bożonarodzeniowych. Do luksusowego ośrodka przybywają m.in. znana pisarka Marlena ze swoją świtą czy Zuzanna z Dominikiem oraz ich szalone babcie. Zmorzyn znany jest ze zmora, co wywołuje panikę wśród przyjezdnych, którzy niespodziewanie znajdują trupa pod kopytami renifera (niektórzy powiązują śmierć kobiety z agresją legendarnego władcy wioski). Kto naprawdę zabił Królową Śniegu? Czy Zuzanna razem z babcią odnajdą oszusta, który naciągał ich krewną na pieniądze? Czy święta w Zmorzynie to był dobry pomysł?

       Długo nie mogłam przekonać się do komedii kryminalnych, ale myślę, że trzeba mieć na nie po prostu dobry dzień. To już moja druga książka Iwony Banach, z jaką miałam szansę się zapoznać i przyznam szczerze, że ,,Królowa Śniegu nie żyje" spodobała mi się nawet bardziej od ,,Morderstwa na śniadanie". W książce absurd gonił absurd i gdy zaprzyjaźniłam się już ze stylem pisania autorki, wiedziałam, że jej żarty sytuacyjne to w dużej mierze szydera i sarkazm ze współczesnych kanonów egzystencji. Banach dowcipkowała z gwiazd Instagrama, przebrzmiałego ego współczesnych pseudopisarzy, problemu alkoholowego Polaków czy zawiści rodaków względem tych, którzy odnoszą sukcesy. 
        Akcja była barwna i zmieniająca bieg wydarzeń, na pewno nie można było narzekać na nudę. Najbardziej podobali mi się bohaterowie drugoplanowi czyli: Cecylia, Lena i Lucjan - tacy weseli staruszkowie to skarb. Lektura obfitowała w szalone zamieszanie i ciekawą intrygę, która rozwiązana na sam koniec zaskoczyła mnie. Dodam, że świąteczne tło było super uzupełnieniem powieści, nadającej jej mrocznej aury. Plusem była też przyciągająca wzrok okładka. Propozycja od autorki to idealna lektura przedświąteczna będąca zupełną odmianą od słodkich powieści :) Moja ocena: 7.5/10. 

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Dragon. 

piątek, 15 października 2021

Denko 63 - sierpień

Hej!
Zapraszam na podsumowanie moich zużyć kosmetycznych z sierpnia.



1. Balsam do włosów suchych i cienkich FitoKosmetik

Kupiłam w ramach bonu prezentowego z pracy. Odżywka była bardzo rzadka, miała trochę duszący zapach. Mało wydajna, dla mnie bez szału. Nie mniej jednak, sprzyjała rozczesywaniu włosów, odżywiała je, sprawiała, że ładnie błyszczały. 
Czy kupię ponownie? Nie


2. Farba do włosów Schwarzkopf Palette (super popielaty blond 219) 

Cena ok. 10 zł. Produkt rozjaśnił mi troszkę włosy. Miałam dosyć ciemne, więc brałam pod uwagę, że popielaty super blond nie od razu się uda. Farba nie zniszczyła mi włosów, nie spowodowała ich wypadania. Krem rozjaśniający zawierał miód, a maska olejek arganowy. 

Czy kupię ponownie? Tak



3. Szampon do włosów osłabionych i zniszczonych - rumianek lekarski Green Pharmacy 350ml
Cena ok. 8 zł. Kosmetyk spełniał swoje podstawowe funkcje: dobrze odżywał włosy, nabłyszczał, nie przetłuszczał. Nie mniej jednak jakiegoś spektakularnego efektu nie zauważyłam, w dodatku był mało wydajny i pienił się średnio. 


Czy kupię ponownie? Nie








4. Płyn micelarny dla skóry wrażliwej Ziaja Ulga 200ml
Cena ok. 10 zł. Kosmetyk był przeciętny. Mało wydajny, średnio radził sobie ze zmywaniem makijażu, musiałam go lać sporo na wacik. Trochę jakbym przemywała twarz zwykłą wodą. Plusem jest to, że nie uczulił. Nie zawierał też parabenów i innego dziadostwa. Dla mnie produkt przereklamowany.


Czy kupię ponownie? Nie








5. Pasta do zębów Blend-a-med 3D white
Cena 8 zł. Produkt dobrze się pienił, nie podrażniał dziąseł. Wybielenia zębów nie zauważyłam.
Czy kupię ponownie? Nie wiem


6. Tusz do rzęs Maybelline The Colosal Go Extreme (leather black)
Cena ok. 20 zł. Mascarę charakteryzowała grubsza szczoteczka. Przyznam szczerze, że tusz nie był zbyt wytrzymały, co prawda rzęs nie sklejał, ale szybko kruszył się i znikał. Efektu wydłużonych rzęs również nie zauważyłam. Wolę jednak wersję żółtą.
Czy kupię ponownie? Nie

7. Biotebal, 30 tabletek
Dostałam w prezencie. Wcześniej zużyłam chyba 4 opakowania, później miałam przerwę 3 miesięczną i zjadłam kolejne 30 tabletek. W sumie nie zauważyłam żadnej różnicy we włosach - rosły swoim tempem, szukałam większego przyrostu, ale nie spostrzegłam ;/ Wypadały w takich ilościach jak wcześniej. Paznokcie też się nie zmieniły. Sądzę, że Biotebal mi nie pomaga, pomimo wielu zachwycających opinii. Szkoda kasy, lepiej zjeść więcej owoców czy warzyw.
Czy kupię ponownie? Nie

8. Olej z orzecha laskowego 100% Bingo Spa, 30 ml
Kupiłam w ramach bonu - prezentu z pracy. Olejku miałam na 3 użycia. Po jego stosowaniu włosy ładnie błyszczały i były odżywione.
Czy kupię ponownie? Tak

9. Zmywacz do paznokci Yves Rocher 100ml
Cena 13zł (w promocji). Zmywacz śmierdział i przesuszał skórki, w dodatku mało wydajny w stosunku do ceny.
Czy kupię ponownie? Nie

10. Lakier do paznokci Yves Rocher (52.Melon) 5ml
Dostałam gratis do zakupów w sklepie stacjonarnym. Lakier wystarczył mi na kilka użyć. Charakteryzował się pięknym kolorem, był wytrzymały, szybko wysychał. Mam chęć na inne kolory z tej firmy.
Czy kupię ponownie? Tak

11. Próbka perfum Guess Girl 0.3ml
Zakochałam się w tych perfumach. Ich nuta główna to: melon, malina i bergamotka. Zapach był cudowny, nieziemski. Chcę mieć pełnowartościowe opakowanie. 
Czy kupię ponownie? Tak!


12. Skarpetki złuszczające (profesjonalny zabieg do domowego użytku) Lirene

Cena ok. 20 zł. Plusem tych skarpetek była decyzja o nasączeniu płynem skarpetek od razu, w innych firmach sama musiałam sobie nalewać kwasu, przez co często go rozlewałam poza obiekt. Skarpetki były grube i nie do rozerwania, wykonane solidnie, czego wcześniej w innych markach nie zauważyłam. Złuszczanie zaczęło się ok. tygodnia po zastosowaniu skarpetek. Niestety, nie było ono tak imponujące jak widziałam na zdjęciach z Internecie. Na pewno skarpetki trochę mi pomogły, stan stóp poprawił się. Kupuję tego typu produkty bardzo rzadko, tym razem zdecydowałam się je ubrać przed weselem koleżanki. Krzywdy mi nie zrobiły.
Czy kupię ponownie? Nie wiem




13. Płatki kosmetyczne z ekstraktem z aloesu (120 sztuk) be beaty
Cena ok. 6 zł (w trójpaku). Lubię te płatki, kupuję je często. Nigdy się nie rozwarstwiają, są mięciutkie. Ich używanie to sama przyjemność.

Czy kupię ponownie? Tak





W sierpniu na kosmetyki wydałam 14 zł. To dobry wynik :) Czy znacie coś z mojego denka?

sobota, 9 października 2021

Wigilijna przystań

Witajcie!

Co prawda do świąt jeszcze trochę czasu, ale zleci szybko i za chwilę już będziemy obchodzić Boże Narodzenie. Postanowiłam, że w najbliższym czasie będę publikować różne książki o zimowej atmosferze. Niektóre bardzo mi przypadły do gustu i będę je polecać, a przed innymi ostrzegać i odradzać. Czas na pierwszą z nich :) Podobała mi się czy nie? O tym poniżej :)



Tytuł: ,,Wigilijna przystań"

Autor: Sylwia Trojanowska

Ilość stron: 370

Gatunek: Obyczajowy

Rok wydania: 2019




Fabuła: 

     W Niechorzu zbliżają się święta Bożego Narodzenia. Perypetie kilkunastu mieszkańców nadmorskiej miejscowości nieustannie splatają się ze sobą. Główni bohaterowie: Lubińscy, Sobótkowie, Wojnarowscy, Malwina Skalska i Hilary Lange zmagają się z różnymi smutkami, ale przecież nadchodzi Wigilia - czas naprawy zerwanych więzi, zmian życiowych decyzji na lepsze, a przede wszystkim okres łagodzenia konfliktów. Święta sprzyjają magii i potęgują cuda, więc zawsze warto na nie czekać!

       Książkę zdecydowałam się przeczytać, gdy postanowiłam, że latem podczas pobytu w Pobierowie zwiedzę także Niechorze. Rzadko sięgam po obyczajówki, a te w których akcja dzieje się podczas świąt też jakoś specjalnie nigdy mnie nie interesowały (oprócz mojej ukochanej: ,,Opowieści Wigilijnej"). Powieść jednak wciągnęła mnie w swój magiczny świat, także niemal 400 stron połknęłam jednego dnia. ,,Wigilijna Przystań" to lektura z serii lekkich, łatwych i przyjemnych, nie trzeba wiele przy niej myśleć, bo służy wyłącznie w ramach relaksu. Przyznam, że kilka scen nawet momentami mnie wzruszyło. Książkę polecam do przeczytania nie tylko w okresie świątecznym, ale też każdym innym. Na czerwcowy urlop okazała się dla mnie w sam raz. Moja ocena: 8/10. 

sobota, 2 października 2021

Denko 62 - lipiec

Siemka!
Zapraszam na denko kosmetyczne z dawnego już lipca.


1. Rozjaśniający krem odżywczy Garnier Color Naturals EO Superblond (3olejki)
Cena ok. 10 zł. Przyznam szczerze, że zawsze byłam przeciwko rozjaśniaczom. Jednak fundusze w tym miesiącu nie pozwoliły mi na wizytę u fryzjera, a w ciemnych włosach czułam się strasznie źle. Postanowiłam zaryzykować. Trzymałam farbę na fryzurze ok. 30 minut, ze strachem szybko ją spłukiwałam, czekając na efekt. Okazało się, że niepotrzebnie się obawiałam. Kolor rozjaśnił mi się 2 tony (może jakbym trzymała dłużej, to byłyby jeszcze jaśniejsze). Od razu poczułam się lepiej. Włosy nie zniszczyły się (czego bałam się najbardziej). Nie uzyskałam na głowie żółtka. Jeśli ktoś by miał kryzysową sytuację - tak jak ja, to jak najbardziej polecam. Nie mniej jednak, mam nadzieję, że więcej tak ciemnych włosów nie uzyskam, żeby korzystać z usług tego produktu.

Czy kupię ponownie? Nie wiem

2. Szampon head&shoulders (przeciwłupieżowy) - citrus fresh 250ml
Cena ok. 14 zł. Nie mam problemu z łupieżem. Kupiłam ten szampon, ponieważ czytałam opinie, że pomaga w ściągnięciu rudego koloru, wypłukuje go. Jako, że moje mega ciemne, miedziane włosy szalenie mnie denerwowały, postanowiłam wypróbować tej sztuczki z szamponem. Szorowałam nim włosy z nadzieją... ale niestety, kolor się nie zmienił. Oczywiście spełnił swoje podstawowe funkcje: ładnie odświeżał moją fryzurę, nie obciążał jej, nie doprowadzał do szybszego przetłuszczania, ładnie pachniał, dobrze się pienił. 
Czy kupię ponownie? Nie wiem


3. Szampon Joanna (nadaje platynowy odcień, eliminuje żółtawy odcień) - włosy blond, rozjaśniane i siwe 200 ml






Cena. ok 10 zł. Szampon mało wydajny. Moje włosy miały ciepły odcień, nie zmienił ich w kierunku platynowego. Dobrze się pienił, nie przetłuszczał fryzury, brudził wannę na fioletowo, którą ciężko było domyć. Mi nie pomógł.


Czy kupię ponownie? Nie










4. Płyn micelarny z minerałami morza martwego Lirene 400ml



Cena ok. 12 zł. (w promocji). Kosmetyk zaskoczył mnie bardzo pozytywnie. Pachniał delikatnie, bardzo przyjemnie morską bryzą. Był super wydajny! Używałam go niezwykle często w trakcie upałów, a ubywało go niewiele. Super usuwał mój wodoodporny makijaż, świetnie odświeżał cerę, która doznawała uczucia odprężenia i orzeźwienia. W porównaniu do innych micelków, ten wyprzedził je o wiele pozycji. 




Czy kupię ponownie? Tak





5. Off Max Spray
Cena. ok. 15 zł. Zakupiłam w celu ochrony przed kleszczami i komarami. Dzięki Bogu, żaden kleszcz mnie nie ukąsił, ale jeden chodził po moim ubraniu (na szczęście w porę został odkryty). Miałam szczęście, ale czy spray faktycznie działa, to nie mam pojęcia.
Czy kupię ponownie? Nie wiem

6. Pasta do zębów Blend-a-med 3D white
Cena 8 zł. Produkt dobrze się pienił, nie podrażniał dziąseł. Wybielenia zębów nie zauważyłam.
Czy kupię ponownie? Nie wiem

7. Lakier do paznokci no name,  237nr
Cena. ok 10 zł. Niestety, wytarły się napisy i nie wiem, jakiej był firmy. Kolor ładny, szybko wysychał, nie śmierdział, nie barwił płytki paznokcia. Lakier był wydajny, dosyć trwały.
Czy kupię ponownie? Nie wiem

8. Sudocrem - krem barierowo - ochronny dla dzieci i dorosłych z problemami skórnymi 125 g. 
Cena ok. 20 zł. Jest to mój przyjaciel od lat i jak ciągle podkreślam KWC. Zawsze gdy mam pryszcze, szybko smaruję je Sudocremem, a one ekspresowo znikają. Nigdy mnie nie uczulił, ratował w awaryjnych sytuacjach, nawet tych najbardziej beznadziejnych. Słyszałam opinie, że u kilku osób się nie sprawdził, więc trzeba przekonać się o jego działaniu samemu. Dla mnie jest to produkt niezastąpiony. 

 


Czy kupię ponownie? Tak





9. Matujący podkład kryjący - ideal cover (full hd) 201 ivory - trwałość do 16 h Eveline
Kosmetyk dostałam od cioci w prezencie. Byłam do niego sceptycznie nastawiona, hmm... wszak fluid z Eveline... zawiódł mnie nie raz. Okazało się, że ta wersja była fantastyczna! Podkład leciutki, nie zapychał, super krył niedoskonałości bez efektu maski, nie ciemniał, ani nie przejawiał odcieni pomarańczu. Został przez producenta zakwalifikowany jako półmat i słusznie, cera po jego używaniu nie była całkiem matowa, ale też nie błyszczałam się jakbym była spocona. Co do trwałości 16 godzinnej, śmiem jednak wątpić, ja nigdy fluidu na twarzy tyle nie trzymam, zawsze zaraz po pracy - oczyszczam skórę                                                     tonikiem, żeby odpoczęła. Dla mnie ten kosmetyk to pozytywne zaskoczenie.
Czy kupię ponownie? Tak

10. Zmywacz do paznokci z wit. E + F, ziołowy z łopianem bez acetonu Edit Cosmetics 70 ml
Cena 1 zł. Kupiłam na targu w promocji. Świetnie zmywał nawet najtrudniejszy lakier, nie śmierdział, nie wysuszał skórek, pomimo małej pojemności był mega wydajny! Już dawno nie miałam tak dobrego zmywaczu. Polecam.

Czy kupię ponownie? Tak


11. Szczoteczki do zębów Colgate Max Wgite (1+1 gratis)
Cena ok. 10 zł. Cas ich zużycia był dłuższy niż tańszych odpowiedników, więc ostatnimi czasy właśnie w nie wolę inwestować.
Czy kupię ponownie? Tak

12. Chusteczki do demakijażu Cleanic z płynem micelarnym - 20 sztuk
Cena ok. 8 zł. Chusteczki świetnie oczyszczały twarz i dawały ukojenie. Usuwały wodoodporny makijaż. Nie mniej jednak, w to że działają przeciwzmarszczkowo, nie uwierzę.
Czy kupię ponownie? Nie wiem




13. Płatki kosmetyczne super soft (120 sztuk) be beaty
Cena ok. 2.5 zł. Lubię te płatki, kupuję je często. Nigdy się nie rozwarstwiają, są mięciutkie. Ich używanie to sama przyjemność.

Czy kupię ponownie? Tak






W lipcu wydałam ok. 70 zł. na kosmetyki. Czy znacie coś z mojego denka? :)