piątek, 15 października 2021

Denko 62 - sierpień

Hej!
Zapraszam na podsumowanie moich zużyć kosmetycznych z sierpnia.



1. Balsam do włosów suchych i cienkich FitoKosmetik

Kupiłam w ramach bonu prezentowego z pracy. Odżywka była bardzo rzadka, miała trochę duszący zapach. Mało wydajna, dla mnie bez szału. Nie mniej jednak, sprzyjała rozczesywaniu włosów, odżywiała je, sprawiała, że ładnie błyszczały. 
Czy kupię ponownie? Nie


2. Farba do włosów Schwarzkopf Palette (super popielaty blond 219) 

Cena ok. 10 zł. Produkt rozjaśnił mi troszkę włosy. Miałam dosyć ciemne, więc brałam pod uwagę, że popielaty super blond nie od razu się uda. Farba nie zniszczyła mi włosów, nie spowodowała ich wypadania. Krem rozjaśniający zawierał miód, a maska olejek arganowy. 

Czy kupię ponownie? Tak



3. Szampon do włosów osłabionych i zniszczonych - rumianek lekarski Green Pharmacy 350ml
Cena ok. 8 zł. Kosmetyk spełniał swoje podstawowe funkcje: dobrze odżywał włosy, nabłyszczał, nie przetłuszczał. Nie mniej jednak jakiegoś spektakularnego efektu nie zauważyłam, w dodatku był mało wydajny i pienił się średnio. 


Czy kupię ponownie? Nie








4. Płyn micelarny dla skóry wrażliwej Ziaja Ulga 200ml
Cena ok. 10 zł. Kosmetyk był przeciętny. Mało wydajny, średnio radził sobie ze zmywaniem makijażu, musiałam go lać sporo na wacik. Trochę jakbym przemywała twarz zwykłą wodą. Plusem jest to, że nie uczulił. Nie zawierał też parabenów i innego dziadostwa. Dla mnie produkt przereklamowany.


Czy kupię ponownie? Nie








5. Pasta do zębów Blend-a-med 3D white
Cena 8 zł. Produkt dobrze się pienił, nie podrażniał dziąseł. Wybielenia zębów nie zauważyłam.
Czy kupię ponownie? Nie wiem


6. Tusz do rzęs Maybelline The Colosal Go Extreme (leather black)
Cena ok. 20 zł. Mascarę charakteryzowała grubsza szczoteczka. Przyznam szczerze, że tusz nie był zbyt wytrzymały, co prawda rzęs nie sklejał, ale szybko kruszył się i znikał. Efektu wydłużonych rzęs również nie zauważyłam. Wolę jednak wersję żółtą.
Czy kupię ponownie? Nie

7. Biotebal, 30 tabletek
Dostałam w prezencie. Wcześniej zużyłam chyba 4 opakowania, później miałam przerwę 3 miesięczną i zjadłam kolejne 30 tabletek. W sumie nie zauważyłam żadnej różnicy we włosach - rosły swoim tempem, szukałam większego przyrostu, ale nie spostrzegłam ;/ Wypadały w takich ilościach jak wcześniej. Paznokcie też się nie zmieniły. Sądzę, że Biotebal mi nie pomaga, pomimo wielu zachwycających opinii. Szkoda kasy, lepiej zjeść więcej owoców czy warzyw.
Czy kupię ponownie? Nie

8. Olej z orzecha laskowego 100% Bingo Spa, 30 ml
Kupiłam w ramach bonu - prezentu z pracy. Olejku miałam na 3 użycia. Po jego stosowaniu włosy ładnie błyszczały i były odżywione.
Czy kupię ponownie? Tak

9. Zmywacz do paznokci Yves Rocher 100ml
Cena 13zł (w promocji). Zmywacz śmierdział i przesuszał skórki, w dodatku mało wydajny w stosunku do ceny.
Czy kupię ponownie? Nie

10. Lakier do paznokci Yves Rocher (52.Melon) 5ml
Dostałam gratis do zakupów w sklepie stacjonarnym. Lakier wystarczył mi na kilka użyć. Charakteryzował się pięknym kolorem, był wytrzymały, szybko wysychał. Mam chęć na inne kolory z tej firmy.
Czy kupię ponownie? Tak

11. Próbka perfum Guess Girl 0.3ml
Zakochałam się w tych perfumach. Ich nuta główna to: melon, malina i bergamotka. Zapach był cudowny, nieziemski. Chcę mieć pełnowartościowe opakowanie. 
Czy kupię ponownie? Tak!


12. Skarpetki złuszczające (profesjonalny zabieg do domowego użytku) Lirene

Cena ok. 20 zł. Plusem tych skarpetek była decyzja o nasączeniu płynem skarpetek od razu, w innych firmach sama musiałam sobie nalewać kwasu, przez co często go rozlewałam poza obiekt. Skarpetki były grube i nie do rozerwania, wykonane solidnie, czego wcześniej w innych markach nie zauważyłam. Złuszczanie zaczęło się ok. tygodnia po zastosowaniu skarpetek. Niestety, nie było ono tak imponujące jak widziałam na zdjęciach z Internecie. Na pewno skarpetki trochę mi pomogły, stan stóp poprawił się. Kupuję tego typu produkty bardzo rzadko, tym razem zdecydowałam się je ubrać przed weselem koleżanki. Krzywdy mi nie zrobiły.
Czy kupię ponownie? Nie wiem




13. Płatki kosmetyczne z ekstraktem z aloesu (120 sztuk) be beaty
Cena ok. 6 zł (w trójpaku). Lubię te płatki, kupuję je często. Nigdy się nie rozwarstwiają, są mięciutkie. Ich używanie to sama przyjemność.

Czy kupię ponownie? Tak





W sierpniu na kosmetyki wydałam 14 zł. To dobry wynik :) Czy znacie coś z mojego denka?

sobota, 9 października 2021

Wigilijna przystań

Witajcie!

Co prawda do świąt jeszcze trochę czasu, ale zleci szybko i za chwilę już będziemy obchodzić Boże Narodzenie. Postanowiłam, że w najbliższym czasie będę publikować różne książki o zimowej atmosferze. Niektóre bardzo mi przypadły do gustu i będę je polecać, a przed innymi ostrzegać i odradzać. Czas na pierwszą z nich :) Podobała mi się czy nie? O tym poniżej :)



Tytuł: ,,Wigilijna przystań"

Autor: Sylwia Trojanowska

Ilość stron: 370

Gatunek: Obyczajowy

Rok wydania: 2019




Fabuła: 

     W Niechorzu zbliżają się święta Bożego Narodzenia. Perypetie kilkunastu mieszkańców nadmorskiej miejscowości nieustannie splatają się ze sobą. Główni bohaterowie: Lubińscy, Sobótkowie, Wojnarowscy, Malwina Skalska i Hilary Lange zmagają się z różnymi smutkami, ale przecież nadchodzi Wigilia - czas naprawy zerwanych więzi, zmian życiowych decyzji na lepsze, a przede wszystkim okres łagodzenia konfliktów. Święta sprzyjają magii i potęgują cuda, więc zawsze warto na nie czekać!

       Książkę zdecydowałam się przeczytać, gdy postanowiłam, że latem podczas pobytu w Pobierowie zwiedzę także Niechorze. Rzadko sięgam po obyczajówki, a te w których akcja dzieje się podczas świąt też jakoś specjalnie nigdy mnie nie interesowały (oprócz mojej ukochanej: ,,Opowieści Wigilijnej"). Powieść jednak wciągnęła mnie w swój magiczny świat, także niemal 400 stron połknęłam jednego dnia. ,,Wigilijna Przystań" to lektura z serii lekkich, łatwych i przyjemnych, nie trzeba wiele przy niej myśleć, bo służy wyłącznie w ramach relaksu. Przyznam, że kilka scen nawet momentami mnie wzruszyło. Książkę polecam do przeczytania nie tylko w okresie świątecznym, ale też każdym innym. Na czerwcowy urlop okazała się dla mnie w sam raz. Moja ocena: 8/10. 

sobota, 2 października 2021

Denko 61 - lipiec

Siemka!
Zapraszam na denko kosmetyczne z dawnego już lipca.


1. Rozjaśniający krem odżywczy Garnier Color Naturals EO Superblond (3olejki)
Cena ok. 10 zł. Przyznam szczerze, że zawsze byłam przeciwko rozjaśniaczom. Jednak fundusze w tym miesiącu nie pozwoliły mi na wizytę u fryzjera, a w ciemnych włosach czułam się strasznie źle. Postanowiłam zaryzykować. Trzymałam farbę na fryzurze ok. 30 minut, ze strachem szybko ją spłukiwałam, czekając na efekt. Okazało się, że niepotrzebnie się obawiałam. Kolor rozjaśnił mi się 2 tony (może jakbym trzymała dłużej, to byłyby jeszcze jaśniejsze). Od razu poczułam się lepiej. Włosy nie zniszczyły się (czego bałam się najbardziej). Nie uzyskałam na głowie żółtka. Jeśli ktoś by miał kryzysową sytuację - tak jak ja, to jak najbardziej polecam. Nie mniej jednak, mam nadzieję, że więcej tak ciemnych włosów nie uzyskam, żeby korzystać z usług tego produktu.

Czy kupię ponownie? Nie wiem

2. Szampon head&shoulders (przeciwłupieżowy) - citrus fresh 250ml
Cena ok. 14 zł. Nie mam problemu z łupieżem. Kupiłam ten szampon, ponieważ czytałam opinie, że pomaga w ściągnięciu rudego koloru, wypłukuje go. Jako, że moje mega ciemne, miedziane włosy szalenie mnie denerwowały, postanowiłam wypróbować tej sztuczki z szamponem. Szorowałam nim włosy z nadzieją... ale niestety, kolor się nie zmienił. Oczywiście spełnił swoje podstawowe funkcje: ładnie odświeżał moją fryzurę, nie obciążał jej, nie doprowadzał do szybszego przetłuszczania, ładnie pachniał, dobrze się pienił. 
Czy kupię ponownie? Nie wiem


3. Szampon Joanna (nadaje platynowy odcień, eliminuje żółtawy odcień) - włosy blond, rozjaśniane i siwe 200 ml






Cena. ok 10 zł. Szampon mało wydajny. Moje włosy miały ciepły odcień, nie zmienił ich w kierunku platynowego. Dobrze się pienił, nie przetłuszczał fryzury, brudził wannę na fioletowo, którą ciężko było domyć. Mi nie pomógł.


Czy kupię ponownie? Nie










4. Płyn micelarny z minerałami morza martwego Lirene 400ml



Cena ok. 12 zł. (w promocji). Kosmetyk zaskoczył mnie bardzo pozytywnie. Pachniał delikatnie, bardzo przyjemnie morską bryzą. Był super wydajny! Używałam go niezwykle często w trakcie upałów, a ubywało go niewiele. Super usuwał mój wodoodporny makijaż, świetnie odświeżał cerę, która doznawała uczucia odprężenia i orzeźwienia. W porównaniu do innych micelków, ten wyprzedził je o wiele pozycji. 




Czy kupię ponownie? Tak





5. Off Max Spray
Cena. ok. 15 zł. Zakupiłam w celu ochrony przed kleszczami i komarami. Dzięki Bogu, żaden kleszcz mnie nie ukąsił, ale jeden chodził po moim ubraniu (na szczęście w porę został odkryty). Miałam szczęście, ale czy spray faktycznie działa, to nie mam pojęcia.
Czy kupię ponownie? Nie wiem

6. Pasta do zębów Blend-a-med 3D white
Cena 8 zł. Produkt dobrze się pienił, nie podrażniał dziąseł. Wybielenia zębów nie zauważyłam.
Czy kupię ponownie? Nie wiem

7. Lakier do paznokci no name,  237nr
Cena. ok 10 zł. Niestety, wytarły się napisy i nie wiem, jakiej był firmy. Kolor ładny, szybko wysychał, nie śmierdział, nie barwił płytki paznokcia. Lakier był wydajny, dosyć trwały.
Czy kupię ponownie? Nie wiem

8. Sudocrem - krem barierowo - ochronny dla dzieci i dorosłych z problemami skórnymi 125 g. 
Cena ok. 20 zł. Jest to mój przyjaciel od lat i jak ciągle podkreślam KWC. Zawsze gdy mam pryszcze, szybko smaruję je Sudocremem, a one ekspresowo znikają. Nigdy mnie nie uczulił, ratował w awaryjnych sytuacjach, nawet tych najbardziej beznadziejnych. Słyszałam opinie, że u kilku osób się nie sprawdził, więc trzeba przekonać się o jego działaniu samemu. Dla mnie jest to produkt niezastąpiony. 

 


Czy kupię ponownie? Tak





9. Matujący podkład kryjący - ideal cover (full hd) 201 ivory - trwałość do 16 h Eveline
Kosmetyk dostałam od cioci w prezencie. Byłam do niego sceptycznie nastawiona, hmm... wszak fluid z Eveline... zawiódł mnie nie raz. Okazało się, że ta wersja była fantastyczna! Podkład leciutki, nie zapychał, super krył niedoskonałości bez efektu maski, nie ciemniał, ani nie przejawiał odcieni pomarańczu. Został przez producenta zakwalifikowany jako półmat i słusznie, cera po jego używaniu nie była całkiem matowa, ale też nie błyszczałam się jakbym była spocona. Co do trwałości 16 godzinnej, śmiem jednak wątpić, ja nigdy fluidu na twarzy tyle nie trzymam, zawsze zaraz po pracy - oczyszczam skórę                                                     tonikiem, żeby odpoczęła. Dla mnie ten kosmetyk to pozytywne zaskoczenie.
Czy kupię ponownie? Tak

10. Zmywacz do paznokci z wit. E + F, ziołowy z łopianem bez acetonu Edit Cosmetics 70 ml
Cena 1 zł. Kupiłam na targu w promocji. Świetnie zmywał nawet najtrudniejszy lakier, nie śmierdział, nie wysuszał skórek, pomimo małej pojemności był mega wydajny! Już dawno nie miałam tak dobrego zmywaczu. Polecam.

Czy kupię ponownie? Tak


11. Szczoteczki do zębów Colgate Max Wgite (1+1 gratis)
Cena ok. 10 zł. Cas ich zużycia był dłuższy niż tańszych odpowiedników, więc ostatnimi czasy właśnie w nie wolę inwestować.
Czy kupię ponownie? Tak

12. Chusteczki do demakijażu Cleanic z płynem micelarnym - 20 sztuk
Cena ok. 8 zł. Chusteczki świetnie oczyszczały twarz i dawały ukojenie. Usuwały wodoodporny makijaż. Nie mniej jednak, w to że działają przeciwzmarszczkowo, nie uwierzę.
Czy kupię ponownie? Nie wiem




13. Płatki kosmetyczne super soft (120 sztuk) be beaty
Cena ok. 2.5 zł. Lubię te płatki, kupuję je często. Nigdy się nie rozwarstwiają, są mięciutkie. Ich używanie to sama przyjemność.

Czy kupię ponownie? Tak






W lipcu wydałam ok. 70 zł. na kosmetyki. Czy znacie coś z mojego denka? :)

sobota, 25 września 2021

I znowu zaświeci słońce

Witam!

Dzisiaj post książkowy, ale niekryminalny. Tym razem sobotnim tematem będzie powieść obyczajowa :)



Tytuł: ,,I znowu zaświeci słońce"

Autor: Agata Sawicka

Rok wydania: 2021

Ilość stron: 352

Gatunek: Literatura obyczajowa, romans




Fabuła:  

           Oliwia przygotowuje się do nadchodzącego ślubu. Kiedy jednak przekonuje się, że wszyscy dookoła cieszą się jej weselem bardziej niż ona sama, postanawia wyjechać w podróż, aby przemyśleć swoją najważniejszą życiową decyzję. Dziewczyna rusza śladami swojej zaginionej przed laty ciotki Rozalii, która była znaną pisarką. Czy Oliwka wyjdzie za Pawła? Czego główna bohaterka dowie się o swojej krewnej? 

           Ostatnio zorientowałam się, że mam już trochę przesyt kryminałów. W dodatku w zeszłym tygodniu trafiłam na bardzo nudny egzemplarz (wkrótce go opiszę), także z chęcią przystałam na małą odmianę i zdecydowałam się na obyczajówkę. Rzadko czytam powieści lekkie, łatwe i przyjemne, ponieważ zbyt często jestem nimi rozczarowana. Szczególnie, gdy chcę się przekonać, co wypożyczają panie w mojej bibliotece i biorę te pozycje, którymi się zachwycają (Mirek, Michalak), mam potem dosyć tych infantylnych książek na długi czas. Z ciekawości zatem przystałam na propozycję Wydawnictwa Dragon, które postanowiło mi przysłać lekturę ,,I znów zaświeci słońce". 

         Sceptycznie podchodziłam do nowego nazwiska, tym bardziej, że autorka powieści jest bardzo młodziutka. Jakie było moje zdumienie, gdy książka szybko wciągnęła mnie w wir ciekawych wydarzeń. Po czym można poznać dobrą lekturę? Po tym, że połknęłam ją w ciągu dwóch wieczorów i gdy zostało mi 20 stron, nie mogłam czekać aż poznam zakończenie dopiero za kilkanaście godzin. Zabrałam powieść do pracy i ukradkiem czytałam ostatnie rozdziały. Naprawdę, już dawno żadna obyczajówka nie wywarła na mnie tak pozytywnego wrażenia. Cieszę się, że dałam szansę młodej pisarce i myślę, że będę częściej sięgać po mniej znane nazwiska w literaturze (widocznie te najbardziej reklamowane nie pokrywają się z jakością twórczą). 

           Obie połączone ze sobą historie były interesujące, ale to opowieść dotycząca Rozalii mocniej skradła moje serce. Problemy Oliwki rozgrywały się w 2018 r., a życiorys Rozalii obejmował głównie lata wojenne i powojenne. Perypetie Rozki wzruszały mnie, a jej późniejsze, smutne losy wzbudzały we mnie wiele refleksji. Kobiety w zeszłym stuleciu miały ciągle jeszcze pod górkę i były zależne od mężczyzn. Oliwia i Rozalia były do siebie podobne, szukały swojej drogi życiowej, starały się uciec od tradycji, były odważne. Bardzo podobały mi się malownicze opisy przyrody bądź miejscowości, których w książce nie brakowało. Czułam się jakbym sama hasała po łąkach razem z bohaterkami. Chciałabym kiedyś wybrać się w miejsca, o których wspominała Sawicka. Marzę o tym by znaleźć się w Białymstoku czy Zamościu. Jestem pod wrażeniem dojrzałości stylu tworzenia autorki. Na pewno dużo łatwiej napisać tylko współczesną obyczajówkę, niż przeplataną z retrospekcjami i to z czasów wojennych, nadchodzącej rzezi wołyńskiej. Język stosowany przez pisarkę też przypadł mi do gustu, nie był banalny, ale łatwy do szybkiego czytania. Ciekawa fabuła zostanie w mojej głowie na pewno na dłużej. Jedyne do czego mogę się przyczepić, to czasami naiwne i dziecinne zachowania Oliwii, ale nie przeszkadzało mi to bardzo w odbiorze książki. Dodatkowy plus daję za piękną okładkę. Tego ponurego dnia, życzę wszystkim, aby znowu zaświeciło słońce! Moja ocena: 9/10.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Dragon. 

piątek, 17 września 2021

Zbrodnia na Cyrli Toporowej

Hejka!

Nic nie poradzę, że moi  ulubionym gatunkiem literackim są ostatnio kryminały, czytam ich najwięcej i dzisiaj zrecenzuję Wam niedawno odkryty tytuł. Zapraszam do zapoznania się z moimi wrażeniami :) Obiecuję, że kolejny post nie będzie już kryminalny :D




Tytuł: ,,Zbrodnia na Cyrhli Toporowej"

Autor: Zygmunt Zeydler - Zborowski

Gatunek: Kryminał

Liczba stron: 206

Rok wydania: 2019 (pierwsze wydanie 1970)





Fabuła:

            Lata 60 XX w., Jacek Badecki jedzie odpocząć (oraz także trochę popracować) do Zakopanego. Podczas podróży psuje mu się auto, mężczyzna jednak ma szczęście i spotyka na swojej drodze Roberta Helberga, który podwozi go do miasta. Badecki chcąc się zrewanżować za uprzejmość nieznajomego, zgadza się przyjąć jego niecodzienną propozycję. Podchmielony główny bohater postanawia spędzić noc z kochanką Helberga, aby uratować go przed nadciągającą żoną. Po upojnej nocy z Anitą, Badecki znajduje rano w kuchni trupa. Nie ma pojęcia, kto zamordował jego nowego kolegę i ucieka z miejsca zdarzenia. Czy mężczyzna zgłosi się na milicję? Co na zdradę Jacka powie jego małżonka Ewa? Czy zamordowany jegomość faktycznie nazywa się tak samo jak przedstawił się Badeckiemu?

          Książkę kupiłam w zakopiańskiej księgarni. Lubię czytać powieści z akcją, która dzieje się w miejscu, gdzie aktualnie przebywam. ,,Zbrodnia na Cyrhli Toporowej" to cienki kryminał, który przeczytałam bardzo szybko. Powojenny klimat Zakopanego wpływał na moją wyobraźnię bardzo budująco, chciałabym kiedyś zobaczyć jak miasto prezentowało się w dawnych czasach. Dzisiejsze Krupówki trochę mnie rozczarowały, ogromny tłum i liczne stragany z pamiątkami działały na mnie odstraszająco, magiczna atmosfera, jakiej oczekiwałam rozpłynęła się nagle w powietrzu jak bańka mydlana. Autor napisał książkę przystępnym językiem, podzielił kryminał na wiele rozdziałów, akcja powieści mnie ciekawiła. Lubię lektury z dreszczykiem emocji, a tego mi w tym egzemplarzu nie zabrakło. Przyznam szczerze, że po zakończonej przygodzie z książką Zygmunta Zeydlera-Zborowskiego, moje przejazdy obok Cyrhli, nie były już takie same jak wcześniej, lecz stały się trochę bojaźliwe. Chętnie sięgnę po inne książki pisarza. Moja ocena 7/10. 

piątek, 10 września 2021

Zimny trop

Hejka!

Chcecie wiedzieć co przeczytałam ostatnio? Wydawnictwo Agora przesłało mi nowy polski kryminał. Zapraszam do zapoznania się z moją opinią ;)



Tytuł: ,,Zimny trop"

Autor: Beata i Eugeniusz Dębscy

Gatunek: kryminał

Ilość stron: 352

Rok wydania: 2021





 Fabuła: 

            Tomasz Winkler - były gliniarz, a obecnie prywatny detektyw ma na pieńku z policją, która nie jest przychylna jego nowej pracy. Główny bohater mieszka z babcią, ale gdy Roma wyjeżdża odpocząć do Polanicy Zdroju i dzwoni zasmucona po kilku dniach do wnuka, Tomek już wie, że musi pojechać do uzdrowiska i interweniować. Romka spotkała dawną studencką sympatię, ale nieoczekiwanie Julek rozpłynął się w powietrzu. Czy detektyw rozwikła niejasną zagadkę? Czy babcia zazna jeszcze szczęścia ze swoją pierwszą miłością?

           Książka wzbudziła we mnie mieszane uczucia. Nie czytałam pierwszej części cyklu i to raczej nie było przeszkodą w poznawaniu serii, ale akcja w ,,Zimnym tropie" strasznie długo się rozkręcała. Przez pierwsze 70 stron nie działo się nic ciekawego, więc szczerze, moim zdaniem, rozwleczony początek można było spokojnie skrócić. Teoretycznie były w nim jakieś odnośniki do poprzedniego tomu, ale i tak większość tajemnic Tomasza została wytłumaczona w późniejszej części książki. Dodatkowo, denerwowały mnie różne nagminne dziwne wstawki obcojęzyczne, które wątpię, że są używane w życiu codziennym w środku zdania (typu Romcia ma reisefieber, sztuczki dla sztuczek ars amandis, pointa jest taka a nie inna). Myślę, że autorzy chcieli, żeby było nowocześnie, ale dla przeciętnego czytelnika takie triki raczej będą niepotrzebne, a nawet denerwujące. 

          Po 70 stronie książka mnie wciągnęła, a fabuła zainteresowała. Nie polubiłam głównego bohatera, który mnie irytował swoją postawą. Taki z niego detektyw, że zatrudnił pierwszą z brzegu kobietę, która się do niego zgłosiła, a nawet jej nie sprawdził, tylko zaufał w ciemno. Kiedy czytałam ten fragment książki, miałam ochotę do niego krzyknąć, ej.. ogarnij się człowieku, coś mi w tej kobiecie nie pasuje! Moją ulubioną bohaterką została babcia Roma. Mam pewną czytelniczkę o tym samym imieniu, jest to niesamowita starsza pani, która wybitnie charakterem pasowała do książkowej postaci, to ją wyobrażałam sobie podczas lektury w roli krewnej Tomasza (no wypisz, wymaluj!). Nie podobało mi się jednak zachowanie wszystkich książkowych osób, którzy non stop pili alkohol i palili papierosy. Jakby tak podliczyć minuty w ich życiu spędzone przy używkach, to myślę, że większość czasu przesiedzieliby przy koniaczku (na zmianie z kawą), toż to przecież już alkoholizm. 

         Ciekawym zabiegiem zastosowanym w powieści było zaznaczanie kursywą myśli bohaterów. Zadowoliło mnie też zakończenie, które nie do końca było happy-endem i zdołało mnie zaskoczyć. A przede wszystkim ucieszyłam się, że akcja rozgrywa się na Dolnym Śląsku. Lubię kryminały, gdzie fabuła toczy się na terenach mi bliskich. Byłam nie raz w Polanicy Zdroju czy we Wrocławiu, więc lektura tym bardziej mnie interesowała. Od razu w oko wpadła mi też super mroczna okładka, która sugerowała mi, że za zimnym tropem może też być ukryty zimny trup. Reasumując, książka dostarczyła mi rozrywki, chociaż początkowo mi się dłużyła. Lubię poznawać nowych autorów, dlatego też cieszę się, że dzięki uprzejmości wydawnictwa mogłam zapoznać się z propozycją Dębskich, ale mimo wszystko nie zostaną oni moimi ulubionymi autorami (obok Chmielarza czy Koziołka). Moja ocena: 6/10.

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Agora:

środa, 25 sierpnia 2021

Biały pył. Piekło na K2

Dzień dobry! 

Nadaję prosto z Tatr, a proponuję Wam dzisiaj książkę, gdzie fabuła toczy się w górach, ale duuużo wyższych niż nasze polskie ;)



Tytuł: ,,Biały pył. Piekło na K2"

Autor: Krzysztof Koziołek

Rok wydania: 2021 (dziś premiera!)

Liczba stron: 385





Fabuła:

         Grupa śmiałków z Polski chce zdobyć zimą górę K2. Królowa Karakorum jest jednak kapryśna i wiele osób wspinających się na nią, traci życie i zostaje w wysokich górach już na zawsze. Czy ekipa wybrana przez kierownika Bochenka poradzi sobie ze szczytem? 

         Książkę otrzymałam dosłownie kilka dni przed moim urlopem, dlatego byłam bardzo szczęśliwa, że mogłam ją zabrać ze sobą na urlop. A czekałam na nią od momentu, kiedy autor wyjawił mi tajemnicę, że w przygotowuje książkę o tematyce górskiej. Kiedy czytałam lekturę, mając w pobliżu widoki na Tatry, powieść smakowała jeszcze wyborniej. Jestem w tym paśmie gór pierwszy raz i zrobiły na mnie ogromne wrażenie, dlatego też starałam sobie wyobrazić K2, kilka razy wyższą od naszych Rysów. Cóż, nawet nie jestem w stanie pojąć jak ogromna to musi być góra. Patrzę na Tatry z szacunkiem, wzbudzają we mnie lęk.. zastanawiam się więc, jakie to uczucie być na najwyższych partiach gór świata. Na pewno oprócz strachu, musi być to niesamowita radość!

         Powieść przeczytałam bardzo szybko, akcja wciągnęła mnie. Czułam się jakbym była razem z bohaterami w innej czasoprzestrzeni. Widać, że autor jak zwykle ciężko pracował przy pisaniu lektury. Koziołek opisywał wyprawy ekipy jakby był urodzonym himalaistą. Sprawnie używał wszystkich górskich pojęć technicznych oraz geograficznych. Nie można oprzeć się wrażeniu, że autor kocha góry i nie wyobraża sobie bez nich życia. 

         Książka podobała mi się bardzo, ponieważ też jestem góroholiczką :) Uważam, że niedziela bez gór to czas stracony. Od jakiś dziesięciu lat pasjonuję się górami. Co prawda mieszkam u podnóża Gór Sowich, ale bywam też w Karkonoszach, w zeszłym roku udało mi się wybrać w Bieszczady, teraz zauroczyły mnie Tatry. Oczywiście śmigam po niższych partiach górskich, ale gdy byłam młodsza, wyobrażałam sobie, że jestem himalaistką i zdobywam najwyższe szczyty świata. Pasjonują mnie nowinki górskie z odległych Himalajów oraz spotkania z wybitnymi jednostkami. Słuchałam na żywo opowieści Krzysztofa Wielickiego, Adama Bieleckiego czy Rafała Froni. Czytając książkę, czułam, że autor przygotował się do powieści, bazując na relacjach naszych wybitnych himalaistów. Szczególnie zgadzam się z mottem Aleksandra Lwowa (którego książkę też polecam) ,,Zwyciężyć, znaczy przeżyć". Nie ważne jest zdobycie szczytu, jeśli się po drodze zginie - trzeba wiedzieć kiedy bezpiecznie się wycofać. Będąc nad Czarnym Stawem pod Rysami, chodziła mi po głowie cicha myśl... a może by tak pójść za tym tłumem i spróbować zaatakować szczyt? Jednak wiem, że w górach ważna jest też pokora. Jeśli nie ma się doświadczenia oraz odpowiedniego ubrania czy ekwipunku, nie warto ryzykować życia. A Koronę Gór Polski skończę, gdy po prostu będę bardziej przygotowana. 

        ,,Biały pył. Piekło na K2" na pewno spodoba się osobom, których góry fascynują. Akcja jest ciekawa, podszyta nutką dramatu. Książkę charakteryzują krótkie rozdziały oraz bibliografia, z której korzystał autor. Polecam. Moja ocena: 9/10. 


Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Agora: