czwartek, 22 lipca 2021

Denko 58 - kwiecień

Hejka!
W końcu nadszedł czas na denko kosmetyczne z kwietnia :D


1.  Szampon Schauma - zwiększający objętość (zioła prowansalskie i lawenda)
Cena ok. 12 zł. Lubię szampony z Schaumy, często je kupuję. Kosmetyk świetnie oczyszczał włosy i nadawał im blask, super się pienił i ułatwiał rozczesanie mojej niesfornej fryzury. Pachniał przyjemnie ziołami. Był całkiem wydajny. Niestety, zwiększenia objętości włosów (tak jak przewidywałam) nie zauważyłam. Nie zawierał parabenów.
Czy kupię ponownie? Tak

2. Farba do włosów Garnier - Złoty bursztyn 6.41 (kolekcja klastycznych miedzi)
Cena w promocji ok 5 zł. Produkt był strzałem w dziesiątkę! Na moich włosach pojawił się piękny, wyczekany rudy - nie pomarańczowy ani czerwony, tylko ten wymarzony, klasyczny. Oczywiście z każdym myciem kolor blednął, ale w wersji delikatnej też był super. Aczkolwiek początkowa, ognista barwa najbardziej mi się podobała. Kolor spłukiwał się, ale nawet po miesiącu był dalej rudym. Do farby dołączono saszetkę z odżywką.

Czy kupię ponownie? Tak!


3. Antyperspirant Adidas (cool&care) 6 in 1
Cena ok. 10 zł. Lubię dezodoranty tej firmy, przyjemnie pachną i długo utrzymują świeżość (chociaż na pewno nie 48 h. - jak sugeruje producent). Ten egzemplarz również przypadł mi do gustu.

Czy kupię ponownie? Tak


4. Perfumy Pur Blanca elegance Avon
Zapach dostałam na urodziny od przyjaciółki. Perfumy cudownie pachniały, były trwałe i wydajne. Buteleczka również prezentowała się elegancko.
Czy kupię ponownie? Tak

5. Pasta do zębów Blend-a-med 3D white
Cena ok. 7 zł. Pasta dobrze się pieniła, nie podrażniała dziąseł, ale nie zauważyłam, aby wybielała.
Czy kupię ponownie? Nie wiem

6. Fluid extra lasting Avon
Kosmetyk otrzymałam od cioci w prezencie. Pozytywnie mnie zaskoczył, bowiem dobrze krył i długo utrzymywał się na skórze. Nie uczulił mnie, był wydajny i nadawał cerze naturalnego kolorytu bez efektu maski (niestety, nie wiem jaki numer, bo opis się zmył). Pompka nie zacinała się.
Czy kupię ponownie? Tak


7. Krem do rąk (czekolada-chili) Alverde 75 ml
Kremik dostałam od koleżanki z Niemiec. Co prawda ciężko się rozsmarowywał, ale tak cudownie pachniał, używałam go z przyjemnością. Nie uczulił.
Czy kupię ponownie? Tak


8. 30 tabletek Biotebal
Cena ok. 30 zł. Zużyłam trzecie opakowanie tabletek Biotebal. Liczyłam, że stan moich włosów i paznokci poprawi się. Nic nie zmieniło się od momentu opróżnienia pierwszego pudełka. Paznokcie jak mi się łamały, tak łamią dalej, a włosy wcale szybciej nie rosną. Wszyscy go zachwalają, ale mi kompletnie nie pomógł, moja mama i mąż także nie zauważyli pozytywów, także jak dla mnie zakup Biotebalu to zdecydowana strata pieniędzy.
Czy kupię ponownie? Nie



9. Płatki kosmetyczne z ekstraktem z aloesu (120 sztuk) be beaty
Cena ok. 6 zł (w trójpaku). Lubię te płatki, nie rozwarstwiały się, były mięciutkie. Sama przyjemność ich używać. 
Czy kupię ponownie? Tak







W kwietniu wydałam 55 zł na zakupy kosmetyczne. Znacie coś z mojego denka? :)

sobota, 17 lipca 2021

Lost (Zagubieni)

Hej!

Ostatnio zamieściłam kilka recenzji książkowych, ale przecież też w wolnym czasie mam też wiele innych hobby, więc dzisiaj dla odmiany napisałam notkę serialową :)



Tytuł: Lost (Zagubieni)

Liczba sezonów: 6

Liczba odcinków: 121

Lata produkcji: 2004-2010

Gatunek: przygodowy, thriller, filozoficzny




Fabuła:

        Samolot 805 lecący z Sydney do Los Angeles rozbił się nad tajemniczą wyspą. Ocalało 48 pasażerów. Rozbitkowie pomimo wielu prób nie potrafią nawiązać łączności ze światem zewnętrznym. Muszą przystosować się do życia na wyspie. Obce terytorium jest bardzo malownicze, ale też niebezpieczne i przepełnione sekretami. Czy zagubionym uda się kiedyś wrócić do domu?

        Nie jestem fanką seriali, szczerze to wolę oglądać filmy bez kontynuacji. W tym roku pobiłam jednak rekordy bo obejrzałam aż trzy seriale! Najpierw wciągnęło mnie ,,Żmijowisko", potem mąż namówił mnie na ,,Gambit królowej". Ponadto, od dawna mój luby opowiadał o niejakim serialu ,,Lost", który to bardzo go zachwycił, gdy jeszcze był młodym chłopakiem. Non stop mi opowiadał, że tak bardzo chciałby do niego wrócić, aż w końcu dałam się namówić. 

      Pierwsze sezony bardzo mnie wciągnęły. Podobały mi się przygodowe wątki ze strasznymi elementami. Z niecierpliwością czekałam na wieczór, aż włączymy kolejne odcinki, relaksując się po pracy. Z przyjemnością patrzyłam na odważną ekipę głównych bohaterów współpracujących ze sobą, pomagającą sobie nawet podczas trudnych wyzwań. Pojawiły się też pierwsze przyjaźnie, miłości, a nawet związki. Niestety, po trzecim sezonie zaczęłam gubić się w fabule. Oprócz retrospekcji w życiu głównych bohaterów i ich podróży w czasie, były też futurospekcje. W dodatku, wyspa wymagała ofiar, więc pojawił się motyw walki dobra ze złem. Do gry dołączały nowe postaci, historia robiła się coraz bardziej pogmatwana. Mało tego, nie brakowało też wstawek filozoficznych i religijnych, więc w pewnym momencie miałam w głowie wielki galimatias. 

      Plusem filmu byli bohaterowie, z którymi bardzo się zżyłam. Aktorzy świetnie poradzili sobie ze swoimi rolami. Najbardziej polubiłam łobuza Jamesa ,,Sawyera" Forda (Josh Holloway), który rozbrajał mnie swoim uśmiechem, z podekscytowaniem czekałam na każdą scenę z jego udziałem. Do gustu przypadły mi też postaci przebojowej Katherine Austen (Evangeline Lily), doktora Jacka Shepard (Matthew Fox) czy wesołego Hugo ,,Hurley" Reyes (Jorge Garcia). Innych, ciekawych bohaterów pełniących ważne funkcje było dużo więcej, ale nie sposób by wszystkich tutaj opisać, bo recenzja nie miałaby końca :)  

       Szalenie zachwycona byłam malowniczym krajobrazem, gdzie kręcono sceny filmu. Oj chciałabym sama zagrać w tym serialu. Nie dość, że przygoda życia, gigantyczne zarobki, sława, obiecujące znajomości, to przede wszystkim cudowne widoki hawajskiej wyspy O'ahu.  

       ,,Lost" wciągnął mnie bez reszty pierwszymi sezonami, potem akcja zaczęła mnie drażnić, odcinki nudziły i wlekły się niesamowicie. Co gorsze, wiele postaci, których zdążyłam polubić, zmieniło się na gorsze, więc też zaczęły mnie już denerwować. Nie mniej jednak, gdy serial się skończył poczułam dziwną pustkę. Jednak zżyłam się z tymi osobami, których oglądałam na ekranie laptopa przez ostatnie miesiące niemal codziennie. Moja końcowa ocena serialu to: 7/10 (gdyby ,,Zagubieni" nie mieli aż tyle sezonów, zapewne postawiłabym najwyższą notę). 

Znacie ,,Lostów"? Jakie Wy polecacie seriale? :)

poniedziałek, 12 lipca 2021

Imię Pani. Misja

Cześć!

Mam przyjemność zrecenzować Wam dzisiaj książkę pod moim patronatem. Zapraszam do zapoznania się z moimi wrażeniami ;)


Tytuł: ,,Imię Pani. Misja"

Autor: Krzysztof Koziołek

Rok wydania: 2021

Ilość stron: 452

Gatunek: kryminał retro

Cykl: Imię pani




Fabuła:

     Komisarz kryminalny Gustav Dewart zostaje poproszony przez swojego przyjaciela Felixa o rozwiązanie mrocznej zagadki w Liebau (Lubawce). Alfons Dermuth popełnił samobójstwo na Górze Wisielców. W tę śmierć nie wierzy jednak szef powiatowej żandarmerii, podejrzewa, że mężczyzna został zamordowany. Dewart zgadza się podjąć ryzyko śledztwa. Nie wie jednak jak bardzo niebezpieczna będzie to rozgrywka, bowiem wiele osób nie chce, aby prawda wyszła na jaw. Komisarz kryminalny musi działać rozważnie, gdyż naziści śledzą każdy jego ruch, a to oznacza kłopoty. Kto jest winien śmierci Dermutha? Czy Dewart będzie zadowolony z wyników śledztwa?

      Pierwsza książka Koziołka (,,Imię pani"), którą miałam okazję przeczytać podbiła moje serce. Po lekturze czułam niedosyt, że powieść nie ma kontynuacji. Okazało się, że autor sprawił swoim fanom wielką niespodziankę i po ponad trzech latach po wydaniu przygód komisarza Dewarta, właśnie powstała kolejna część serii! Nie mogłam doczekać się premiery nowej książki. 

       ,,Imię pani. Misja" to kryminał retro, który przenosi nas do lat 30 ubiegłego wieku. Główny bohater po raz kolejny zmaga się z mrocznymi sekretami. Zgon Dermutha okazuje się być nieprzypadkową śmiercią, a naziści coraz śmielej sobie poczynają, wychwalając Hitlera pod niebiosa. 

      Gustav Vewart ma w sobie ikrę, która nie pozwala mu się poddać, walczy więc do końca o sprawiedliwość. Komisarz kryminalny nie zgadza się z nowym ładem Trzeciej Rzeczy, jest przeciwny działaniom hitlerowców, którzy pod płaszczykiem pięknych haseł pomocy dla ludu, dbają jedynie o własne interesy, tak naprawdę wyzyskując społeczeństwo. 

       W książce nie ma czasu na nudę, lektura została dopracowana, co do najdrobniejszego szczegółu. Akcja jest wartka, bieg wydarzeń ciągle się zmienia, śledztwo od początku nie jest łatwe. Powieść polecam przede wszystkim wymagającym odbiorcom, którzy lubią pogłówkować i szukają w kryminałach czegoś więcej niż prostej konstrukcji. Koziołek jest mistrzem w przedstawianiu miejsc w sposób malowniczy i tajemniczy, a fabuła jest dla mnie świetnym materiałem na film, który z chęcią obejrzałabym kiedyś. Z książką spędziłam miło kilka wieczorów. Nie mogłam się od niej oderwać, ale nie potrafiłam też przeczytać jej zbyt szybko, ponieważ chciałam pobyć z bohaterami jak najdłużej. 

     ,,Imię pani. Misja" to lektura bogata w historyczne opisy ziemi kamiennogórskiej. Poświęcałam swój wolny czas, aby z przyjemnością poznać zakątki tego (leżącego nie tak daleko od mojego zamieszkania) miejsca. Dzięki autorowi i jego książkom wybrałam się już na kilka wycieczek śladami postaci z książek. Po lekturze ,,Nad Śnieżnymi Kotłami" tak bardzo chciałam udać się do Śnieżnych Kotłów, że w końcu dopięłam swego; W ,,Imię pani" z kolei akcja działa się w Krzeszowie, który został tak pięknie przedstawiony, że nie mogłam tam nie pojechać. Obecna książka już kusi mnie wyprawą do Lubawki i pobliskich wokół niej miejsc, aż nie mogę się doczekać, kiedy już tam będę. Mąż, który widział już moją długą listę atrakcji do zwiedzania stwierdził, że chyba zabraknie mi do końca roku weekendów :D

       Podziwiam rzetelność autora, ponieważ porusza on nie tylko tematy historyczne i geograficzne, ale także dzieli się swoją bogatą wiedzą z zakresu architektury i kulinarni. Wydaje mi się, że kiedyś społeczeństwo bardziej doceniało smaki i rozkoszowało się w lokalnych potrawach. Dzisiaj idąc do knajpy zamawiamy głównie pizze, kebab, frytki, sałatkę, lody itd. Czytając książkę ciekła mi ślinka, kiedy siedziałam obok bohaterów degustujących różne wykwintne dania. Dowiedziałam się o wielu przysmakach, np. o Bombie Legnickiej. Kiedy będę mieć tylko możliwość na pewno skosztuję tych ciekawych dań. 

       Kryminał spodoba się osobom, które nie lubią bylejakości. Moją uwagę przyciągnęła już na pierwszy rzut oka wspaniała okładka, a także wydruk stron, powstałych na sposób starodawny. Należy docenić to, że pisarz poparł swoją wiedzę bogatą bibliografią (swoją drogą do niej też chętnie sięgnę) oraz słowniczkiem tłumaczeń miejsc z języka niemieckiego na polski. Nie pozostaje mi nic innego jak czekać na kolejną część przygód Dewarta. 

Na koniec pochwalę się moim patronatem, można go odnaleźć wśród zacnego grona :)


środa, 30 czerwca 2021

Morderstwo na śniadanie

Cześć!

Pewnie jak już zauważyliście jestem miłośniczką przede wszystkim thrillerów i kryminałów. Oczywiście czytam też różne inne gatunki książek, ale zazwyczaj podczas stresujących dni sięgam po powieści trzymające w napięciu. Ostatnio modne stały się komedie kryminalne, których do tej pory poznałam niewiele. Dlatego też z chęcią przystałam na propozycję wydawnictwa oferującego mi książkę o jakże ciekawym tytule ,,Morderstwo na śniadanie".



Tytuł: ,,Morderstwo na śniadanie"

Autor: Iwona Banach

Rok wydania: 2021

Gatunek: komedia kryminalna

Ilość stron: 353




Fabuła:

           Aspirant Andrzej Balicki musi rozwiązać tajemnicę śmierci listonosza. Matka policjanta nie może poradzić sobie z papugą Pindą, która rezygnując z powtarzania przekleństw, niespodziewanie zaczyna szczekać. W dodatku w Głuszynie otwarty zostaje Instytut Kosmitologiczny. Ludzie z wioski obawiają się najazdu kosmitów. W miejscowości dochodzi do wielu dziwnych zdarzeń. Czy mieszkańcom uda się odzyskać spokój i rozwikłać zagadkę dotyczącą zatrutego pączka? Czy Głuszyn faktycznie przygotowany jest na przyjazd obcych z innej planety? 

         Książka charakteryzuje się krótkimi rozdziałami, co bardzo lubię. ,,Morderstwo na śniadanie" okraszone jest specyficznym humorem, satyrą i żartem sytuacyjnym. Banach nie boi się ironizować i drwić z bohaterów, których zachowanie jest momentami tak głupie, że aż śmieszne. Lektura jest drugą częścią Serii z papugą, ale absolutnie nie przeszkadzało mi to w jej odbiorze. Pierwszej części nie czytałam, lecz w tej nawiązano do wydarzeń z poprzedniego tomu, więc miałam wrażenie, że nic nie ważnego przegapiłam. Postaci występujące w książce zainteresowały mnie do tego stopnia, że ciekawa ich dalszych perypetii, sięgnę po następną część serii jak tylko się ukaże. Najbardziej polubiłam papugę Pindę, z niecierpliwością czekałam na fragmenty tekstu dotyczące jej szalonych przygód. Komedie kryminalne zdecydowanie różnią się od zwykłych kryminałów, ale z chęcią czasem sięgnę dla odmiany właśnie po ten gatunek. ,,Morderstwo na śniadanie" ma piękną, przyciągającą wzrok okładkę. Moja ocena 7/10. Zapraszam do lektury, która właśnie ma dzisiaj premierę ;)

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Dragon. 





Pierwszy raz oprócz egzemplarza do recenzji dostałam też miłe dodatki. Byłam zdziwiona dlaczego paczka jest tak ciężka, więc gdy zajrzałam do środka, z radości oniemiałam. Plus dla wydawnictwa za super reklamę!



Lubicie komedie kryminalne? Po książki jakich autorów sięgacie najchętniej?

sobota, 8 maja 2021

Gra Pozorów

Hejka!

Dzisiaj zapraszam na recenzję kolejnego przeczytanego przeze mnie kryminału :)



Tytuł: ,,Gra pozorów"

Autor: Kerry Wilkinson

Ilość stron: 336

Gatunek: kryminał

Cykl: Detektyw Jessica Daniel




Fabuła:

          Sierżant Jessica Daniel jest świadkiem wypadku samochodowego, w którym ginie mężczyzna. Okazuje się, że ofiara przewoziła w bagażniku zwłoki dziecka. Główna bohaterka dąży do odkrycia brutalnej prawdy związanej z tajemniczym morderstwem. Czy uda jej się wyjaśnić trudną zagadkę, kim było zaginiony chłopiec? Czy Jessica Daniel poukłada w końcu swoje życie prywatne?

        Książkę przeczytałam bardzo szybko, w ciągu dwóch wieczorów. Pomimo, że jest to czwarta część cyklu, nie trzeba czytać tej serii po kolei, bo każda jest o czymś innym. Bohaterka Jessica wzbudziła moją sympatię, bo zauważyłam, że mamy pewne cechy charakteru bardzo do siebie podobne. Kryminał nie był drastyczny, pełno w nim było sekretów i różnych poplątanych wątków. Trochę spodziewałam się zakończenia jakie wybrał autor, bo dosyć szybko wpadłam na pewną teorię, więc finał aż tak mnie w sumie nie zaskoczył. Lektura przypadnie do gustu osobom, które nie lubią krwawych intryg, lecz interesują się takimi, gdzie można pogłówkować i rozpracować typy podejrzanych osób. Moja ocena 6.5/10.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Dragon. 



niedziela, 25 kwietnia 2021

Opowieść podręcznej

Hej!

Ostatnio miałam okazję przeczytać książkę ,,Opowieść podręcznej". Jeśli jesteście ciekawi, czy mi się spodobała, to zapraszam do mojej opinii poniżej ;)




Tytuł: ,,Opowieść podręcznej"
Autor: Margaret Atwood
Ilość stron: 368
Gatunek: Literatura piękna







Fabuła: 

        Sytuacja w USA - przerobionych w Republikę Gilead - została całkowicie zmieniona. Dotychczasowe życie społeczeństwa przekształciło się w koszmar. Kobiety podzielono na różne kategorie, główna bohaterka Freda jest Podręczną. Dziewczyny z tego sektora muszą nosić czerwony kostium z białymi skrzydłami na głowie, ich zadaniem jest rodzenie dzieci Komendantom. Czy Freda z wraz z upływem lat przystosuje się do nowych zasad i zapomni o swojej rodzinie? Jakie kary otrzymują ludzie łamiący obowiązujące w Republice Gilead prawo? Czy wizja autorki ma szansę spełnić się w Polsce?


        Książka zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie. Czasami obawiam się lektur, które są mocno reklamowane, ale tym razem fabuła spodobała mi się. Początkowo ,,Opowieść Podręcznej" ciężko mi się czytało, ponieważ historia toczy się głównie wokół wewnętrznych rozważań Fredy, mało jest w niej dialogów, ale z każdą kolejną stroną powieść coraz mocniej wciągała mnie w mroczny świat Republiki Gilead. 

        Wizja przyszłości według Atwood przeraziła mnie dlatego, że wydała mi się być wyjątkowo realna. Daleko jestem od popierania którejś partii politycznej w Polsce, ponieważ żadna nie jest mi bliska, natomiast nie podoba mi się to, że w czasach epidemii nagle złamano kompromis aborcyjny. Boję się, że każde kolejne kroki rządu będą coraz bardziej niebezpieczne dla nas kobiet. Z racji tego, że jest ogromny niż demograficzny, a pieniądze rodzinne nie wpływają na więcej urodzeń dzieci, nie wiadomo co może przyjść do głowy obecnie panującym bądź przyszłym partiom. W książce zauważyć można, że ludziom zostały wyprane mózgi, a nauki głoszone przez nadrzędnych brzmią jak zasady sekty. Reżim i ortodoksja to jedyne prawo nie znoszące sprzeciwu w nowo ogłoszonym państwie. Lektura zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Oby nigdy współczesnych kobiet (nie tylko w Polsce) nie spotkało to, co bohaterkę powieści Atwood. Otwarte zakończenie także wywołuje mnóstwo refleksji. Chętnie sięgnę po drugą część ,,Testamenty". Moja ocena: 9/10.

piątek, 16 kwietnia 2021

Dylemat

Siemanko!
Zapraszam na recenzję książki, na którą miałam chrapkę już od momentu jej zapowiedzi!






Tytuł: ,,Dylemat"
Autor: B.A. Paris
Rok wydania: 2020
Ilość stron: 347









Fabuła:
       Livia od ponad dwudziestu lat planuje swoją idealną imprezę urodzinową. Kobieta nigdy nie miała wesela, więc postanowiła, że 40 lat skończy w gronie całej rodziny i wszystkich przyjaciół. Nic nie może popsuć jej marzenia, dlatego z każdym dniem coraz ciężej ukrywać ciążącą jej tajemnicę.
      Tymczasem mąż Livii planuje zrobić ukochanej niespodziankę i nic nie mówi o przylocie córki na przyjęcie prosto z Hongkongu. Niestety, mężczyzna dowiaduje się o katastrofie lotniczej w Kairze, gdzie przesiadkę miała mieć Marnie. Czy dziewczyna leciała pechowym samolotem? Czy przyjęcie urodzinowe odbędzie się? Jak poradzą sobie z utrzymaniem sekretów Livia i Adam? 

        Kiedy przeczytałam ,,Za zamkniętymi drzwiami", zachwycił mnie styl pisania B.A. Paris. Uważam, że był to wybitny debiut, a thriller trafił do grona moich ulubionych książek. ,,Na skraju załamania" również przypadło mi do gustu. ,,Pozwól mi wrócić" także mi się podobało, chociaż już nie doznałam takich emocji jak przy lekturze jej poprzedniczek. Nie mogłam doczekać się spotkania z kolejnym thrillerem brytyjskiej autorki. W tym wypadku jednak się rozczarowałam.
       ,,Dylemat" był zupełnie inną książką niż poprzednie powieści B.A. Paris. Spodziewałam się trzymającego w napięciu thrillera psychologicznego, gdzie mrożąca w żyłach historia pełna zwrotów akcji nie pozwoli mi spać. Okazało się, że lektura była nudnawa, a akcja wlokła się do granic niemożliwości. Moim zdaniem nie był to żaden thriller lecz powieść obyczajowa/dramat. Marnie w moich oczach sprawiała wrażenie zimnej suki i manipulatorki krzywdzącej bliskich, więc w zasadzie nie było mi jej nawet żal. Książkę cechowała średnia jakość, nie wzbudziła we mnie większych wrażeń, więc nawet nie wiem, co miałabym więcej o niej napisać. Mam nadzieję, że następnym razem B.A. Paris wróci do dawnej formy sprzed lat i zaskoczy mnie kolejnym świetnym thrillerem. ,,Dylemat" dostaje ode mnie ocenę 6/10.