piątek, 30 lipca 2021

Horyzonty uczuć

Hejka! 

Chętnie przestawię Wam dzisiaj moją recenzję dotyczącej książki idealnej na lato :)



Tytuł: ,,Horyzonty uczuć"

Autor: Dorota Schrammek

Gatunek: obyczajowy

Ilość stron: 270





Fabuła:

        Matylda jest właścicielką pensjonatu w Pobierowie. Kobieta nawet się nie spodziewa, jak wiele atrakcji czeka ją nadchodzącego lata. Jej domek odwiedza kilku gości: Iwona, która usłyszała od kuzynki, że jej mąż ma romans, Zoja nieszczęśliwie zakochana w poecie alkoholiku oraz Aldona zmagająca się z defektem w swoim wyglądzie. Kolejny pensjonariusz to walczący z traumami przeszłości Ryszard opiekujący się Antosiem. Do gospodyni przyjeżdża też jej syn Piotr z żoną Dorotą, gospodyni od razu zauważa, że w młode małżeństwo przechodzi kryzys. Czy goście Matyldy odnajdą własne szczęście na nowo? Czy właścicielka pensjonatu posłucha swojego głosu serca i da szansę czekającej na nią miłości?

        Lekturę wybrałam ze względu na to, że zdecydowałam się na urlop w Pobierowie. Lubię, gdy akcja książki dzieje się w lokalizacji, którą znam. Przyjemnie czytało się powieść siedząc w nadmorskiej miejscowości. Przyznam, że ostatni czasy zazwyczaj sięgam po thrillery, więc lekka, łatwa i niezbyt gruba lektura była dla mnie miłą odmianą, która spełniła moje oczekiwania. Spodziewałam się happy endu w przypadku wątków wszystkich bohaterów, dlatego też śledziłam ich losy z zainteresowaniem. Jeśli ktoś lubi niezobowiązujące powieści, to ,,Horyzonty uczuć" powinny się spodobać fanom pogodnych lektur przy których można się zrelaksować, wyłączając z mózgu poziom stresu. Chętnie kiedyś jeszcze sięgnę po inne książki Doroty Schrammek. Moja ocena to 7.5/10. 

poniedziałek, 26 lipca 2021

A ja żem jej powiedziała

Cześć!

Dzisiaj napiszę Wam moją opinię na temat książki znanej wokalistki.



Tytuł: ,,A ja żem jej powiedziała"

Autor: Katarzyna Nosowska

Liczba stron: 208

Rok: 2018





        Cenię Nosowską jako dobrą wokalistkę i skromną osobę. Książka, którą napisała okraszona jest humorem, cechuje ją satyra i ironia. Autorka bawi się stylem i nie boi się żartować z polskich celebrytów i ich wybujałego ego. Nosowska brzydzi się blichtrem, potrafi ocenić daną sytuację z dystansem, często żartuje sama z siebie. Krótkie rozdziały w lekturze poświęcone są różnym tematom, bliskim Kaśce. Wokalistka pisze m.in. o swoim dzieciństwie, doznanych urazach, trudnych związkach, nadprogramowych kilogramach, seksie czy życiu duchownym. ,,A ja żem jej powiedziała" to zabawa ze stylem, dużo kolorowych szalonych obrazków i różne czcionki. Nosowska trafia w punkt gorzkimi przemyśleniami, dlatego jest tak lubianą na naszym polskim podwórku gwiazdą. Autorka przyznała, że po wielu latach nauczyła się żyć w zgodzie sama ze sobą, zaakceptowała swoje ciało, zrezygnowała z alkoholu i przestała się przejmować tym, co zawsze wpajała jej matka czyli ,,Co ludzie powiedzą?". Kaśka teraz jest w końcu szczęśliwą osobą i życzę jej, aby nigdy się nie zmieniała i zawsze pozostawała taka jaka jest. Gdyby wszyscy zakochani w sobie narcystyczni celebryci zmienili swoje zachowanie, na pewno również zyskaliby w oczach przeciętnych ludzi więcej sympatii. Moja ocena: 8/10.

czwartek, 22 lipca 2021

Denko 58 - kwiecień

Hejka!
W końcu nadszedł czas na denko kosmetyczne z kwietnia :D


1.  Szampon Schauma - zwiększający objętość (zioła prowansalskie i lawenda)
Cena ok. 12 zł. Lubię szampony z Schaumy, często je kupuję. Kosmetyk świetnie oczyszczał włosy i nadawał im blask, super się pienił i ułatwiał rozczesanie mojej niesfornej fryzury. Pachniał przyjemnie ziołami. Był całkiem wydajny. Niestety, zwiększenia objętości włosów (tak jak przewidywałam) nie zauważyłam. Nie zawierał parabenów.
Czy kupię ponownie? Tak

2. Farba do włosów Garnier - Złoty bursztyn 6.41 (kolekcja klastycznych miedzi)
Cena w promocji ok 5 zł. Produkt był strzałem w dziesiątkę! Na moich włosach pojawił się piękny, wyczekany rudy - nie pomarańczowy ani czerwony, tylko ten wymarzony, klasyczny. Oczywiście z każdym myciem kolor blednął, ale w wersji delikatnej też był super. Aczkolwiek początkowa, ognista barwa najbardziej mi się podobała. Kolor spłukiwał się, ale nawet po miesiącu był dalej rudym. Do farby dołączono saszetkę z odżywką.

Czy kupię ponownie? Tak!


3. Antyperspirant Adidas (cool&care) 6 in 1
Cena ok. 10 zł. Lubię dezodoranty tej firmy, przyjemnie pachną i długo utrzymują świeżość (chociaż na pewno nie 48 h. - jak sugeruje producent). Ten egzemplarz również przypadł mi do gustu.

Czy kupię ponownie? Tak


4. Perfumy Pur Blanca elegance Avon
Zapach dostałam na urodziny od przyjaciółki. Perfumy cudownie pachniały, były trwałe i wydajne. Buteleczka również prezentowała się elegancko.
Czy kupię ponownie? Tak

5. Pasta do zębów Blend-a-med 3D white
Cena ok. 7 zł. Pasta dobrze się pieniła, nie podrażniała dziąseł, ale nie zauważyłam, aby wybielała.
Czy kupię ponownie? Nie wiem

6. Fluid extra lasting Avon
Kosmetyk otrzymałam od cioci w prezencie. Pozytywnie mnie zaskoczył, bowiem dobrze krył i długo utrzymywał się na skórze. Nie uczulił mnie, był wydajny i nadawał cerze naturalnego kolorytu bez efektu maski (niestety, nie wiem jaki numer, bo opis się zmył). Pompka nie zacinała się.
Czy kupię ponownie? Tak


7. Krem do rąk (czekolada-chili) Alverde 75 ml
Kremik dostałam od koleżanki z Niemiec. Co prawda ciężko się rozsmarowywał, ale tak cudownie pachniał, używałam go z przyjemnością. Nie uczulił.
Czy kupię ponownie? Tak


8. 30 tabletek Biotebal
Cena ok. 30 zł. Zużyłam trzecie opakowanie tabletek Biotebal. Liczyłam, że stan moich włosów i paznokci poprawi się. Nic nie zmieniło się od momentu opróżnienia pierwszego pudełka. Paznokcie jak mi się łamały, tak łamią dalej, a włosy wcale szybciej nie rosną. Wszyscy go zachwalają, ale mi kompletnie nie pomógł, moja mama i mąż także nie zauważyli pozytywów, także jak dla mnie zakup Biotebalu to zdecydowana strata pieniędzy.
Czy kupię ponownie? Nie



9. Płatki kosmetyczne z ekstraktem z aloesu (120 sztuk) be beaty
Cena ok. 6 zł (w trójpaku). Lubię te płatki, nie rozwarstwiały się, były mięciutkie. Sama przyjemność ich używać. 
Czy kupię ponownie? Tak







W kwietniu wydałam 55 zł na zakupy kosmetyczne. Znacie coś z mojego denka? :)

sobota, 17 lipca 2021

Lost (Zagubieni)

Hej!

Ostatnio zamieściłam kilka recenzji książkowych, ale przecież też w wolnym czasie mam też wiele innych hobby, więc dzisiaj dla odmiany napisałam notkę serialową :)



Tytuł: Lost (Zagubieni)

Liczba sezonów: 6

Liczba odcinków: 121

Lata produkcji: 2004-2010

Gatunek: przygodowy, thriller, filozoficzny




Fabuła:

        Samolot 805 lecący z Sydney do Los Angeles rozbił się nad tajemniczą wyspą. Ocalało 48 pasażerów. Rozbitkowie pomimo wielu prób nie potrafią nawiązać łączności ze światem zewnętrznym. Muszą przystosować się do życia na wyspie. Obce terytorium jest bardzo malownicze, ale też niebezpieczne i przepełnione sekretami. Czy zagubionym uda się kiedyś wrócić do domu?

        Nie jestem fanką seriali, szczerze to wolę oglądać filmy bez kontynuacji. W tym roku pobiłam jednak rekordy bo obejrzałam aż trzy seriale! Najpierw wciągnęło mnie ,,Żmijowisko", potem mąż namówił mnie na ,,Gambit królowej". Ponadto, od dawna mój luby opowiadał o niejakim serialu ,,Lost", który to bardzo go zachwycił, gdy jeszcze był młodym chłopakiem. Non stop mi opowiadał, że tak bardzo chciałby do niego wrócić, aż w końcu dałam się namówić. 

      Pierwsze sezony bardzo mnie wciągnęły. Podobały mi się przygodowe wątki ze strasznymi elementami. Z niecierpliwością czekałam na wieczór, aż włączymy kolejne odcinki, relaksując się po pracy. Z przyjemnością patrzyłam na odważną ekipę głównych bohaterów współpracujących ze sobą, pomagającą sobie nawet podczas trudnych wyzwań. Pojawiły się też pierwsze przyjaźnie, miłości, a nawet związki. Niestety, po trzecim sezonie zaczęłam gubić się w fabule. Oprócz retrospekcji w życiu głównych bohaterów i ich podróży w czasie, były też futurospekcje. W dodatku, wyspa wymagała ofiar, więc pojawił się motyw walki dobra ze złem. Do gry dołączały nowe postaci, historia robiła się coraz bardziej pogmatwana. Mało tego, nie brakowało też wstawek filozoficznych i religijnych, więc w pewnym momencie miałam w głowie wielki galimatias. 

      Plusem filmu byli bohaterowie, z którymi bardzo się zżyłam. Aktorzy świetnie poradzili sobie ze swoimi rolami. Najbardziej polubiłam łobuza Jamesa ,,Sawyera" Forda (Josh Holloway), który rozbrajał mnie swoim uśmiechem, z podekscytowaniem czekałam na każdą scenę z jego udziałem. Do gustu przypadły mi też postaci przebojowej Katherine Austen (Evangeline Lily), doktora Jacka Shepard (Matthew Fox) czy wesołego Hugo ,,Hurley" Reyes (Jorge Garcia). Innych, ciekawych bohaterów pełniących ważne funkcje było dużo więcej, ale nie sposób by wszystkich tutaj opisać, bo recenzja nie miałaby końca :)  

       Szalenie zachwycona byłam malowniczym krajobrazem, gdzie kręcono sceny filmu. Oj chciałabym sama zagrać w tym serialu. Nie dość, że przygoda życia, gigantyczne zarobki, sława, obiecujące znajomości, to przede wszystkim cudowne widoki hawajskiej wyspy O'ahu.  

       ,,Lost" wciągnął mnie bez reszty pierwszymi sezonami, potem akcja zaczęła mnie drażnić, odcinki nudziły i wlekły się niesamowicie. Co gorsze, wiele postaci, których zdążyłam polubić, zmieniło się na gorsze, więc też zaczęły mnie już denerwować. Nie mniej jednak, gdy serial się skończył poczułam dziwną pustkę. Jednak zżyłam się z tymi osobami, których oglądałam na ekranie laptopa przez ostatnie miesiące niemal codziennie. Moja końcowa ocena serialu to: 7/10 (gdyby ,,Zagubieni" nie mieli aż tyle sezonów, zapewne postawiłabym najwyższą notę). 

Znacie ,,Lostów"? Jakie Wy polecacie seriale? :)

poniedziałek, 12 lipca 2021

Imię Pani. Misja

Cześć!

Mam przyjemność zrecenzować Wam dzisiaj książkę pod moim patronatem. Zapraszam do zapoznania się z moimi wrażeniami ;)


Tytuł: ,,Imię Pani. Misja"

Autor: Krzysztof Koziołek

Rok wydania: 2021

Ilość stron: 452

Gatunek: kryminał retro

Cykl: Imię pani




Fabuła:

     Komisarz kryminalny Gustav Dewart zostaje poproszony przez swojego przyjaciela Felixa o rozwiązanie mrocznej zagadki w Liebau (Lubawce). Alfons Dermuth popełnił samobójstwo na Górze Wisielców. W tę śmierć nie wierzy jednak szef powiatowej żandarmerii, podejrzewa, że mężczyzna został zamordowany. Dewart zgadza się podjąć ryzyko śledztwa. Nie wie jednak jak bardzo niebezpieczna będzie to rozgrywka, bowiem wiele osób nie chce, aby prawda wyszła na jaw. Komisarz kryminalny musi działać rozważnie, gdyż naziści śledzą każdy jego ruch, a to oznacza kłopoty. Kto jest winien śmierci Dermutha? Czy Dewart będzie zadowolony z wyników śledztwa?

      Pierwsza książka Koziołka (,,Imię pani"), którą miałam okazję przeczytać podbiła moje serce. Po lekturze czułam niedosyt, że powieść nie ma kontynuacji. Okazało się, że autor sprawił swoim fanom wielką niespodziankę i po ponad trzech latach po wydaniu przygód komisarza Dewarta, właśnie powstała kolejna część serii! Nie mogłam doczekać się premiery nowej książki. 

       ,,Imię pani. Misja" to kryminał retro, który przenosi nas do lat 30 ubiegłego wieku. Główny bohater po raz kolejny zmaga się z mrocznymi sekretami. Zgon Dermutha okazuje się być nieprzypadkową śmiercią, a naziści coraz śmielej sobie poczynają, wychwalając Hitlera pod niebiosa. 

      Gustav Vewart ma w sobie ikrę, która nie pozwala mu się poddać, walczy więc do końca o sprawiedliwość. Komisarz kryminalny nie zgadza się z nowym ładem Trzeciej Rzeczy, jest przeciwny działaniom hitlerowców, którzy pod płaszczykiem pięknych haseł pomocy dla ludu, dbają jedynie o własne interesy, tak naprawdę wyzyskując społeczeństwo. 

       W książce nie ma czasu na nudę, lektura została dopracowana, co do najdrobniejszego szczegółu. Akcja jest wartka, bieg wydarzeń ciągle się zmienia, śledztwo od początku nie jest łatwe. Powieść polecam przede wszystkim wymagającym odbiorcom, którzy lubią pogłówkować i szukają w kryminałach czegoś więcej niż prostej konstrukcji. Koziołek jest mistrzem w przedstawianiu miejsc w sposób malowniczy i tajemniczy, a fabuła jest dla mnie świetnym materiałem na film, który z chęcią obejrzałabym kiedyś. Z książką spędziłam miło kilka wieczorów. Nie mogłam się od niej oderwać, ale nie potrafiłam też przeczytać jej zbyt szybko, ponieważ chciałam pobyć z bohaterami jak najdłużej. 

     ,,Imię pani. Misja" to lektura bogata w historyczne opisy ziemi kamiennogórskiej. Poświęcałam swój wolny czas, aby z przyjemnością poznać zakątki tego (leżącego nie tak daleko od mojego zamieszkania) miejsca. Dzięki autorowi i jego książkom wybrałam się już na kilka wycieczek śladami postaci z książek. Po lekturze ,,Nad Śnieżnymi Kotłami" tak bardzo chciałam udać się do Śnieżnych Kotłów, że w końcu dopięłam swego; W ,,Imię pani" z kolei akcja działa się w Krzeszowie, który został tak pięknie przedstawiony, że nie mogłam tam nie pojechać. Obecna książka już kusi mnie wyprawą do Lubawki i pobliskich wokół niej miejsc, aż nie mogę się doczekać, kiedy już tam będę. Mąż, który widział już moją długą listę atrakcji do zwiedzania stwierdził, że chyba zabraknie mi do końca roku weekendów :D

       Podziwiam rzetelność autora, ponieważ porusza on nie tylko tematy historyczne i geograficzne, ale także dzieli się swoją bogatą wiedzą z zakresu architektury i kulinarni. Wydaje mi się, że kiedyś społeczeństwo bardziej doceniało smaki i rozkoszowało się w lokalnych potrawach. Dzisiaj idąc do knajpy zamawiamy głównie pizze, kebab, frytki, sałatkę, lody itd. Czytając książkę ciekła mi ślinka, kiedy siedziałam obok bohaterów degustujących różne wykwintne dania. Dowiedziałam się o wielu przysmakach, np. o Bombie Legnickiej. Kiedy będę mieć tylko możliwość na pewno skosztuję tych ciekawych dań. 

       Kryminał spodoba się osobom, które nie lubią bylejakości. Moją uwagę przyciągnęła już na pierwszy rzut oka wspaniała okładka, a także wydruk stron, powstałych na sposób starodawny. Należy docenić to, że pisarz poparł swoją wiedzę bogatą bibliografią (swoją drogą do niej też chętnie sięgnę) oraz słowniczkiem tłumaczeń miejsc z języka niemieckiego na polski. Nie pozostaje mi nic innego jak czekać na kolejną część przygód Dewarta. 

Na koniec pochwalę się moim patronatem, można go odnaleźć wśród zacnego grona :)