piątek, 29 marca 2019

Nad Śnieżnymi Kotłami

Hejka!
Zapraszam na recenzję książki pod moim patronatem ;)





Tytuł: ,,Nad Śnieżnymi Kotłami"
Autor: Krzysztof Koziołek
Okładka: miękka ze skrzydełkami
Rok wydania: 2019
Gatunek: Kryminał retro
Ilość stron:352








Fabuła:
           Akcja dzieje się tuż przed II wojną światową w sierpniu 1939 r. Anton Habicht zostaje przeniesiony do placówki Szklarskiej Poręby. Lada moment dostaje wezwanie do hotelu górskiego ,,Nad Śnieżnymi Kotłami", aby pomóc w rozwiązaniu zagadki kradzieży biżuterii. Niespodziewanie, z okna budynku wypada żona miejscowego urzędnika. Splot dziwnych wydarzeń nawarstwia się, z każdym dniem przybywa kolejnych trupów. Czy tajemnice Szklarskiej Poręby wyjdą na jaw? Kto czyha na życie asystenta kryminalnego? Jaki minerał nazywany jest złotem głupców?

         Kocham nasze polskie góry, szczególnie Karkonosze. Wiele osób wyjeżdża za granicę, np. w Alpy, nie doceniając tego co jest pod bokiem. W lutym zdobyłam szczyt Śnieżki. Brodząc wydeptanymi trasami czułam się jak w zimowej baśni, z każdej strony otaczały mnie tunele śnieżne. Tuż po przyjeździe przeczytałam wspaniałą książkę ,,Droga do domu". O prawdziwym skarbie Karkonoszy i Gór Izerskich", dzięki której poznałam wiele ciekawostek o Karkonoszach. Ucieszyłam się, gdy kilka dni temu przyszła mi do domu paczka, w której znajdował się nowy kryminał Koziołka. Ciągle mogłam pozostać w temacie moich ukochanych gór!

         ,,Nad Śnieżnymi Kotłami" to kolejne przygody asystenta kryminalnego Antonego Habichta. Nie czytałam jeszcze ,,Góry Synaj", książki nie są ze sobą powiązane, więc nie trzeba zaczynać od pierwszej części. Fabuła była dosyć zawiła, więc lektura na pewno trafi w gusta bardziej wymagających odbiorców, którzy nie lubią prostych rozwiązań. Główny bohater to postać bardzo wyrazista, przyznam szczerze, że od razu ją polubiłam! Kilka działań Habichita mocno mnie rozśmieszyło.
         Po raz kolejny jestem pod ogromnym wrażeniem pracowitości autora. ,,Nad Śnieżnymi Kotłami" to nie jest zwykły kryminał osadzony w latach współczesnych. Przeniesienie akcji do ubiegłego stulecia wymagało ogromnej znajomości terenu pod względem historycznym i geograficznym. Koziołek opisał Szklarską Porębę tak szczegółowo, że czułam jej przedwojenny klimat. Poza tym, doceniam poruszenie w książce ważnego tematu - eksperymentów medycznych na upośledzonych dzieciach nazistowskich. Widać, że autor nie boi się trudnych zagadnień, co zdążył udowodnić w ,,Nie pozwól mi umrzeć", gdzie zajął się problematyką szczepionek. Dodam jeszcze, że bardzo podoba mi się okładka, która przyciąga wzrok. Cała seria charakteryzuje się fantastycznymi obwolutami!
         Tuż po zakończeniu lektury, od razu zrobiłam plan wycieczki do karkonoskiej miejscowości. Czekam aż się ociepli, aby ruszyć śladami asystenta kryminalnego. A może uda mi się również znaleźć cenne minerały? :) Pisanie kryminałów retro wymaga wielu przygotowań, dlatego bardzo podziwiam wysiłek autora włożony w książkę. Koziołek w każdej lekturze tło powieści umieszcza w różnych miejscowościach. Ostatnio przeczytałam ,,Wzgórze Piastów (gdzie akcja działa się w Zielonej Górze), której recenzję umieszczę niedługo; w pamięci mam ciągle rewelacyjny kryminał ,,Imię pani", dziejący się w Krzeszowie. Być może doczekam się kiedyś, aż pisarz umieści tło wydarzeń w moim mieście - przedwojennym Reichenbachu? :) Książkę serdecznie polecam wielbicielom kryminałów historycznych i nie tylko. Czekam z niecierpliwością na kolejny tom. Ponadto, dziękuję serdecznie za możliwość patronowania!

czwartek, 21 marca 2019

Droga do domu (O prawdziwym skarbie Karkonoszy i Gór Izerskich)

Hejka!
Zapraszam na recenzję niesamowitej książki!




Tytuł: ,,Droga do domu.
       O prawdziwym skarbie Karkonoszy i Gór Izerskich"
Autor: Przemysław Żuchowski
Ilość stron: 293
Rok wydania: 2015 (Wydanie II poprawione)










Fabuła:
      Akcja dzieje się w 1675 r. w Karkonoszach (na obecnym terenie Szklarskiej Poręby i jej okolic). Walon jest poszukiwaczem skarbów; dobry z niego człowiek, który kocha góry i szanuje przyrodę. Dla mężczyzny najważniejsza jest pomoc dla sąsiadów, nie boi się nawet narażać swojego życia, aby tylko uratować dzieci ze wsi. 
      W górach grasują wilki - podzielone na watahy, nie wszyscy przywódcy stada są zwierzętami o pozytywnym usposobieniu, ale Prok i Arma to przyjazne istoty, pomimo tragedii, jaka ich spotkała. W osadzie rozpoczyna się organizacja polowania na wilki, które podchodzą do osad. Czy Walonowi uda się ocalić zwierzęta? Czy Duch Gór naprawdę istnieje? Kim są strażnicy walońscy?

      Książkę poleciła mi koleżanka z pracy, która podobnie jak ja uwielbia góry. Zachwalała lekturę tak bardzo, aż początkowo wydało mi się podejrzane, że ,,Droga do domu" jest aż takim hitem, lecz gdy zaczęłam ją czytać... od razu przepadłam.
    Powieść została napisana przez Przemysława Żuchowskiego - ratownika medycznego. Jestem pod ogromnym wrażeniem talentu autora książki! Pochłaniając kolejne stronice egzemplarza, nie mogłam nadziwić się rewelacyjnym opisom przyrody, zostały one przedstawione tak plastycznie, obrazowo, że czułam się jakbym była w samym centrum przygód, a dookoła mnie szumiały drzewa i pachniały zioła. Podkreślę także, że jestem zachwycona wiedzą Żuchowskiego z zakresu geografii i historii Karkonoszy. Czuć, że góry są pasją mężczyzny, który zna każdy ich szczegół.
    ,,Droga do domu" była magiczna... dosłownie! Mogłam dowiedzieć się wielu ciekawostek o Liczyrzepie, poznałam kilka innych legend. Przygody nasycone były szczyptą baśni i dobrymi czarami. Fabuła bardzo mnie wciągnęła, kibicowałam głównemu bohaterowi z całych sił. Cieszę się, że finalnie opowieść zakończyła się tym, że dobro wygrywa ze złem. Ostatni rozdział bardzo mnie wzruszył i spowodował natłok refleksji. Walon zwierzył się młodemu chłopcu z największej tajemnicy - dom to nie obiekt, w którym mieszkamy lecz nasze serce i to co w nim skrywamy!
    Przyznam szczerze, że po lekturze nabrałam jeszcze większej chęci, aby jak najszybciej wrócić w Karkonosze i wyruszyć traktem opisywanych malowniczo szlaków. Tej zimy zdobyłam już Śnieżkę i zwiedziłam Karpacz, teraz nastał czas na Szklarską Porębę! Książka spodoba się wszystkim miłośnikom historii, sympatykom gór oraz wielbicielom baśni. ,,Droga do domu" to moje odkrycie ostatnich miesięcy, bardzo polecam. Oceniam: 10/10. Nie mogę się już doczekać, aż dorwę drugą część :)

wtorek, 19 marca 2019

Za zamkniętymi drzwiami

Siemanko!
Zapraszam na recenzję znakomitego thrillera psychologicznego!





Tytuł: ,,Za zamkniętymi drzwiami"
Autor: B.A. Paris
Okładka: miękka ze skrzydełkami
Rok wydania: 2017











Fabuła:
         Grace ma niesamowite szczęście, bowiem spotyka idealnego mężczyznę ze swoich marzeń. Jack jest bogatym adwokatem (broniącym dobra maltretowanych kobiet), traktuje Grace jak księżniczkę i nie przeszkadza mu absolutnie fakt, że jego ukochana ma upośledzoną siostrę, którą musi się zajmować. Przyjaciele z zazdrością spoglądają na perfekcyjną parę i wzdychają na myśl o ich doskonałym życiu, które zdarza się przecież tylko w bajkach. Czy jednak wzorcowe małżeństwo nie jest jedynie iluzją? Co kryje się za zamkniętymi drzwiami ich domu?

            Przyznam szczerze, że już dawno nie czytałam tak niesamowitego thrillera psychologicznego. Książkę połknęłam w ciągu dwóch wieczorów, nie mogłam się od niej w ogóle oderwać. Akcja działa się na dwóch płaszczyznach - ,,kiedyś" i ,,teraz", co podwajało element napięcia. Zakończenie spodobało mi się, obstawiałam kilka rozwiązań; to które wybrała autorka bardzo przypadło mi do gustu i cieszę się, że własnie w taki sposób zostały rozwiązane losy głównych bohaterów. Podczas lektury byłam niesamowicie poddenerwowana i gryzłam paznokcie ze strachu. Pomimo tego, że książka nie zawierała drastycznych wątków, gra psychologiczna była na najwyższym poziomie i sprawiała, że bałam się szalenie. Książka jest naprawdę udana ze względu na realizm sytuacyjny, przeraża fakt, że podobne historie mogą naprawdę rozgrywać się w niektórych domach i nikt nie wie, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami. Niedawno czytałam ,,Nieodnalezioną" Mroza, gdzie został poruszony podobny wątek i widać jaka przepaść dzieli pisarzy. Mróz powinien się uczyć od najlepszych, zanim wyda kolejne byle co, które zostanie okrzyknięte fenomenem - tylko ze względu na jego wypracowane nazwisko. Jestem pełna podziwu dla autorki, gdyż ta książka jest debiutem B.A. Paris, która napisała ten bestseller w wieku 56 lat (wcześniej wydała jedynie kilka książek dla dzieci)! Moja ocena 10/10.

wtorek, 12 marca 2019

Zdobycze 41

Siemanko!
Zapraszam na post z mojej ulubionej serii, czyli co ostatnio otrzymałam od dobrych ludzi! :)

1. Wydawnictwo Publicat wysłało mi niespodziankę :)


2. Takie gadżety dostałam z pracy:


3. Mama mojego Lubego przywiozła mi z Niemiec:


4. Przy zakupach w Yves Rocher otrzymałam bonusy w postaci:


5. Uzbierałam punkty na portalu granice.pl dzięki czemu dostałam wybraną książkę:


6. Przyjęłam oświadczyny i zostałam narzeczoną :) A mój piękny pierścionek prezentuje się tak:


Co ostatnio miłego dostaliście? :)

czwartek, 7 marca 2019

Kicia Kocia. Witaminowe przyjęcie + Kicia Kocia w pociągu

Hejka!
Zapraszam na recenzję książeczek ze znanej serii dla dzieci :)



Tytuł: Kicia Kocia. Witaminowe przyjęcie
Autor: Anita Głowińska
Rok wydania: 2017
Ilość stron: 24






         Kicię Kocię odwiedza jej przyjaciel Pacek. Dzieci zajadają mnóstwo słodyczy, co źle kończy się dla ich organizmów. Następnego dnia dziewczynka postanawia zastąpić niezdrowe przekąski witaminami i przygotowuje przepyszne przyjęcie.
         Książeczka przekazuje najważniejsze dla najmłodszych wzorce. Autorka przekonuje, że warzywa i owoce są smaczne, a przede wszystkim zdrowe. Lektura obfituje w fantastyczne ilustracje i zawiera ważne przesłanie. Uważam, że maluchy powinny się przy tej historii nieźle bawić, a przy tym uczyć zasad wartościowego jedzenia. Moja ocena: 10/10.




Tytuł: Kicia Kocia w pociągu
Autor: Anita Głowińska
Rok wydania: 2013
Liczba stron:24






       Kicia Kocia po raz pierwszy wsiada do pociągu. Dziewczynka jedzie wraz z tatą do cioci. Główna bohaterka poznaje tajniki działania pojazdu oraz zasady zachowania w komunikacji.
         Książeczka pozytywnie przedstawia wnętrze pociągu i pasażerów. Dzieci dowiadują się, że podczas jazdy trzeba być grzecznym i szanować innych podróżników. W sposób kolorowy i bardzo prosty, lecz szczegółowy, autorka opisała funkcjonowanie pociągów. Na pewno wielu maluchów - tuż po przeczytaniu lektury będzie chciało wybrać się na przejażdżkę pociągiem, co może stanowić nie lada atrakcję. Moja ocena: 10/10.

Jeśli macie dzieci bądź potrzebujecie kupić jakimś maluchom w prezencie ciekawe i wartościowe książeczki to polecam serię ,,Kici Kociej". Jakie jeszcze inne cykle rekomendujecie? :)

sobota, 2 marca 2019

Denko 52 - październik

Siemanko!
Nadszedł czas na kosmetyczne denko z października.


1. Farba do włosów Schwarzkopf Palette - Perłowy blond (315)
Cena ok. 15 zł. Mam już długie włosy, więc potrzebowałam dwóch opakowań. Byłam zadowolona z koloru, jaki nadała mi farba, ponadto nie spłukiwała się ona, nie pozostawiła żółtych tonów, nie zniszczyła mi włosów. Raczej nie wrócę już jednak do tej barwy, bo lubię zmiany na swojej głowie.
Czy kupię ponownie? Nie



2. Szampon Schauma - odbudowujący - śródziemnomorska oliwa z oliwek i aloes
Dostałam go kiedyś gratis w Rossmannie na Dzień Kobiet. Byłam zachwycona tym produktem. Świetnie oczyszczał włosy i nadawał im blask, super się pienił i ułatwiał rozczesanie mojej niesfornej fryzury. Był całkiem wydajny. Pachniał przyjemnie aloesem, może nie tak wspaniale jak wersja miodowa, którą zużyłam w poprzednim miesiącu, ale i tak mnie pozytywnie zaskoczył.
Czy kupię ponownie? Tak



3. Suchy szampon Aussie - Beach Mate
Cena ok. 20 zł. Kupiłam szampon z ciekawości, ponieważ nigdy nie miałam jeszcze nic z tej słynnej firmy. Produkt szalenie mnie rozczarował. Miałam już wiele suchych szamponów różnych producentów, m.in. Schaumy, Batiste, Timotei. Aussie był najgorszym i najdroższym z nich! W ogóle nie odświeżał włosów, tłuścił je jeszcze bardziej i przylepiał do skóry; w dodatku tak okropnie śmierdział chemią, że nie można było wytrzymać! Kiedyś zgadałam się z kuzynką i okazało się, że ona miała podobną opinię na temat tego kosmetyku jak ja. Nie polecam!
Czy kupię ponownie? Nie!



4. Olejek do włosów i ciała Oil Therapy (argan&jojoba oil) Lotion - Spa&Beauty


Cena ok. 15 zł. Produkt nakładałam na noc na włosy i rano go spłukiwałam. Świetnie odżywiał moją fryzurę i nadawał jej blask. Pompka nie zacinała się, a po jakimś czasie zobaczyłam sporo nowych baby hair. Zapach olejku był przyjemny, a jego zaletą także skład (0%parabenów, 0%silikonów i 0%alergenów).


Czy kupię ponownie? Tak





5. Lakier do paznokci - The Garden of colour (kolor niebieski)
Kosmetyk dostałam. Kolor mi się podobał, zawierał brokatowe drobinki. Jednak był on bardziej stworzony do zdobienia niż malowania, ale samodzielnie też prezentował się ładnie (chociaż trzeba było nałożyć jego dużo warstw).
Czy kupię ponownie? Nie


6. Zmywacz do paznokci Bebeauty bez acetonu (natłuszczająco- ochronny: gliceryna, olejek kokosowy) 150 ml
Cena ok. 5 zł. Nie polubiłam się z tym zmywaczem. Co prawda, produkt dobrze zmywał lakiery, ale zacinała mu się pompka oraz strasznie wysuszał mi skórki! Wolę zmywacze z Isany.

Czy kupię ponownie? Nie



7. Pasta do zębów Lacalut white&repair
Cena ok. 20 zł. Po droższej paście spodziewałam się super efektów, ale zawiodła mnie. Mało się pieniła, może lekko wybieliła odcień szkliwa, ale jak się skończyła, to kolor zębów wrócił do stanu poprzedniego. W dodatku w składzie pasty były parabeny.
Czy kupię ponownie? Nie

8. Krem CC Bourjois Paris - 123 Perfect
Kosmetyk dostałam. Zawierał połączenie 3 pigmentów (białego, zielonego i morelowego). Służył mi dobrze i długo, nie uczulił, nie rolował się na twarzy, dobrze krył, chociaż trochę ciemniał.
Czy kupię ponownie? Nie wiem

9. Płatki kosmetyczne Bella - 120 sztuk
Cena ok. 5 zł. Płatki wykonane ze 100% bawełny, kupiłam je w aptece. Były mięciutkie nie rozwarstwiały się. 
Czy kupię ponownie? Nie wiem

10. Animal Mask. Maska uspokajająca do twarzy. Panda (zawiera ekstrakt z miodu, kamelii japońskiej, wody lawendowej)



Cena ok. 13 zł. Maskę w płacie trzymałam na twarzy ok. 20 minut. Po jej zastosowaniu moja skóra była super nawilżona i pełna blasku, chociaż nie uspokoiła mnie szczególnie. Maseczka nie uczuliła i nie pozostawiła uczucia lepkości. Śmiesznie było na chwilkę zamienić się w pandę, z maseczką zaznałam przyjemnego relaksu i zabawy. Na opakowaniu jest sudoku, które można rozwiązać.


Czy kupię ponownie? Tak (ale inne zwierzątko)




W październiku na kosmetyki wydałam 31 zł. Znacie coś z mojego denka?