czwartek, 25 listopada 2021

Denko 64 - wrzesień

Hejka! Zapraszam na wrześniowe denko kosmetyczne :)


1. Farba do włosów Garnier Color Sensation - S9 Srebrny popielaty blond
Cena ok. 15 zł za opakowanie, a wzięłam dwa, bo mam długie włosy. Plusem farby jest to, że nie śmierdziała. Niestety, nie spełniła swojej głównej funkcji: rozjaśnienia o 4 tonów do srebrnego popielatego blondu (pozostał mi złoty, taki jak miałam). Zastanawiam się, czy czasem za krótko nie trzymałam jej na włosach... 

Czy kupię ponownie? Nie wiem








2. Szampon odświeżający Schauma z ekstraktem 7 ziół
Cena ok. 9 zł. Lubię szampony tej firmy i często je kupuję. Powyższy, zdenkowany (z intensywnie wzmacniającą proteiną, bez silikonu) nie został moim faworytem, ale też nie spisał się źle. Spełniał swoje funkcje poprawnie: dobrze się pienił, przyjemnie pachniał, nie doprowadzał do szybszego przetłuszczania się włosów. Nie zauważyłam jednak dostatecznego nawilżenia fryzury, która była po umyciu sucha i nie błyszczała się, nie wzrosła też jej obiecana objętość. Jednym słowem produkt - przeciętniak.
Czy kupię ponownie? Nie

3. Tonik nawilżający Yves Rocher 200ml
Normalna cena produktu to niemal 30 zł, ja kupiłam w promocji. Kosmetyk to zwykły średniak. Czułam się jakbym twarz przemywała wodą z kranu, zero ukojenia. Jego cena jest koszmarna, nie kupię więcej nawet z rabatem.
Czy kupię ponownie? Nie




4. Krem do rąk Blanchette (normalna i sucha skóra)
Cena ok 4 zł. Produkt dobrze nawilżał moje przesuszone dłonie, nie uczulał. Byłam zadowolona z jego usług, tym bardziej, że charakteryzował się on niską ceną.



Czy kupię ponownie? Tak




5. Pasta do zębów blend-a-med complete protect 7 original
Cena ok. 10 zł. Pasta dobrze się pieniła, nie podrażniała dziąseł, wybielania nie zauważyłam.
Czy kupię ponownie? Nie wiem

6. Woda toaletowa Yves Rocher (mandarynka/cytryna/cedr) 20ml
Cena ok. 25 zł. Zapach ładny, letni, lecz niezbyt trwały. Buteleczka w sam raz do torebki. Uważam, że produkt zbyt drogi w porównaniu do jakości i wydajności.
Czy kupię ponownie? Nie



7. Sudocrem 60 g. krem barierowo - ochronny dla dzieci i dorosłych z problemami skóry
Cena ok. 12 zł. Mój jedyny i niezastąpiony pomocnik w walce z pryszczami. Po posmarowaniu nim niedoskonałości, szybko mogę nacieszyć się z powrotem piękną i gładką cerą. Szkoda, że nie wszystkim pomaga, ale dla mnie jest to KWC od 5 lat!
                        Czy kupię ponownie? Tak



8. Szczoteczki do zębów Colgate Twister (1+1 gratis) 
Cena ok. 10 zł. Czas ich zużycia był dłuższy niż tańszych odpowiedników, więc ostatnimi czasy właśnie to w nie wolę inwestować.
Czy kupię ponownie? Tak

9. 10 sztuk frotek do włosów For your Beauty
Cena ok 5 zł. Frotki jasno i ciemnobrązowe, które bardzo lubię. Kilka z nich się rozciągnęło, ale zdecydowaną większość niestety zgubiłam. Dobrze się je nosi, nie wyrywają włosów.
Czy kupię ponownie? Tak

10. Chusteczki oczyszczające Isana Young, 25 sztuk
Cena ok. 6 zł. Pozytywnie oceniam te chusteczki. Miałam je podczas wakacji, usuwały nawet wodoodporny makijaż. Nie zawierały alkoholu, nie podrażniały oczu, nawilżały cerę i ładnie pachniały. Nadają się do torebki w sam raz - używałam ich podczas awaryjnych sytuacji w terenie. 
Czy kupię ponownie? Tak

11. Peeling drobnoziarnisty do cery szarej, zmęczonej, pozbawionej blasku Bielenda










Kosmetyk dostałam w prezencie. Super pachniał, dobrze zdzierał martwy naskórek. Jego bajerą była zmiana koloru z białego na pomarańczowy w chwili gdy peeling został wykonany prawidłowo i trwał odpowiednio długo. Ten cudak przypadł mi do gustu, lubię oryginalne produkty.


Czy kupię ponownie? Tak






12. Płatki kosmetyczne Bebeauty maxi (60sztuk)
Cena ok. 2.50 zł. Lubię ich duży kwadratowy kształt, płatki są wygodne w użyciu, mięciutkie, nie rozwarstwiają się.

Czy kupię ponownie? Tak





13. Chusteczka - zmywacz lakieru do paznokci Bebeauty
Cena ok. 1 zł. Ten produkt to dla mnie świetne rozwiązanie w podróży. Kiedy po kilku dniach wakacji, lakier zaczął się kruszyć, zmyłam go chusteczką ze wszystkich paznokci. Nie było problemu z usunięciem koloru, paznokcie dzięki składnikowi, jakim był olejek migdałowy (oraz witaminie E) - zostały świetnie natłuszczone i nawilżone. W dodatku chusteczka charakteryzowała się świetnym zapachem czarnej porzeczki! Kosmetyk nie zawierał acetonu. 
Czy kupię ponownie? Tak

14. Róż Essence - beach cruisers (01 I love summer break)
Wygrałam go dawnymi czasy w konkursie. Sprawdził się super, był bardzo trwały i wydajny. Nie uczulał, pięknie prezentował się na twarzy. 
Czy kupię ponownie? Tak

We wrześniu wydałam na kosmetyki 48 zł. Znacie coś z mojego denka? :)

niedziela, 14 listopada 2021

Imię pani. Cisza

Witajcie!

Jako, że dawno nie było już u mnie recenzji kryminału, czas to szybko zmienić. Zapraszam zapoznania się z moimi odczuciami na temat najnowszej książki Krzysztofa Koziołka.



Tytuł: ,,Imię Pani. Cisza"

Autor: ,,Krzysztof Koziołek"

Rok wydania: 2021

Ilość stron: 432

Gatunek: kryminał retro




Fabuła: 

        Komisarz kryminalny Gustav Dewart nie może się pogodzić z tym, że wpakował swoich przyjaciół w niebezpieczeństwo. Chce im pomóc wydostać się z rąk nazistów, ale nie będzie to łatwe zadanie. Mężczyzna przyjmuje w Landeshut (Kamiennej Górze) inną tożsamość i planuje zuchwałą grę z groźnym przeciwnikiem. Jakie tajemnice ukrywają przed społeczeństwem sprzymierzeńcy Hitlera? Czy Dewartowi uda się pomyślnie wykonać swoje zadanie? 

          ,,Imię Pani. Cisza" to kolejna książka z Gustavem Dewartem w roli głównej. W każdym tomie komisarz ma inne przygody, więc nie trzeba ich czytać po kolei. Lubię powieści Krzysztofa Koziołka, ponieważ są doprecyzowane do najmniejszego szczegółu. Akcja ostatniego kryminału dzieje się niespiesznie, gdyż autor zawarł w niej mnóstwo historycznych ciekawostek dotyczących Kamiennej Góry i jej okolic. Ponadto, pojawiło się też wiele informacji z zakresu geografii czy architektury, więc aby przyswoić nową wiedzę potrzebowałam spokoju i maksymalnego skupienia. ,,Imię Pani. Cisza" to nie jest prosty kryminał do przeczytania jednego wieczoru. Dla miłośników dziejów Dolnego Śląska to prawdziwa perełka, z której można wynieść dużo cennych relacji z przeszłości. Bogata bibliografia wskazuje, że pisarz po raz kolejny mocno napracował się w szukaniu źródeł, tak aby lektura osadzona w czasach retro brzmiała jak najbardziej realistycznie. 

       Perypetie komisarza kryminalnego jak zwykle mnie nie zawiodły. Książkę czytałam w podekscytowaniu, ponieważ miałam kiedyś okazję być w Kamiennej Górze, więc czułam się jakbym chodziła ulicami miasta razem z Dewartem. Ze wzruszeniem poznawałam historię rezydencji pałacowej Kreppelhof, której niestety już tylko ruiny widziałam niegdyś na własne oczy. Myślę, że tak barwnie opisana książka jest wspaniałą formą promocji ziemi kamiennogórskiej, ponadto idealnie nadaje się do zobrazowania jej w formie filmowej bądź serialowej. Ponownie zachwyciła mnie klimatyczna okładka lektury Koziołka oraz forma wydania lektury, bowiem stronice zostały wykonane na wzór starodawny. Cieszę się, że znowu mogłam objąć patronat nad wartościową książką i serdecznie dziękuję za wyróżnienie! 


A moje recenzje do poprzednich tomów ,,Imienia Pani" możecie przeczytać: tutaj i tutaj. Wypatrujcie też konkursu, w którym będzie do wygrania kryminał z autografem od autora ;) 

sobota, 6 listopada 2021

Brakujący obrazek

Cześć!

Zapraszam na recenzję pięknej powieści polskiej autorki :)



Tytuł: Brakujący obrazek

Autor: Anna Ziobro

Ilość stron: 320

Gatunek: Obyczajowy

Rok wydania: 2021





Fabuła:

          Ola niedługo zdaje maturę, chce zostać lekarzem, jej świetne wyniki w nauce dają szansę na spełnienie marzenia. Niestety, dziewczyna zachodzi w ciążę, na skutek czego ojciec wyrzuca ją z domu. Główna bohaterka ma ciężko w życiu, ale daje sobie radę w wychowaniu Mai. Przez wiele lat, dręczy ją tylko jeden temat - Natalia - jej młodsza siostra, z którą została rozdzielona. Ola chce odnaleźć dorosłą już kobietę, a jednocześnie boi się powrotu do przeszłości, bowiem była ona bardzo bolesna. Czy dziewczyny będą miały szansę jeszcze kiedyś się spotkać? Jakie koszmary przeżywały krewne w swoim dzieciństwie? Czy paniczny strach budowany w sercu przez lata można pokonać? 

             Są książki obyczajowe, które traktuje się jak dobrą rozrywkę, są też powieści z nutką romansu - idealne na leniwe wieczory, a w końcu są też niesamowite perełki poruszające ważną tematykę, skłaniające do refleksji. ,,Brakujący obrazek" należy do tej ostatniej grupy lektur, książka zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Autorka podjęła się ważnego pojęcia jakim jest przemoc w dzieciństwie. Zarówno psychiczne jak i fizyczne znęcanie się nad dziećmi jest tragedią, która rzutuje w ich późniejszym życiu. Ludziom doświadczonym przez przemoc ciągle towarzyszą: strach, obniżona samoocena, nieokreślone napady lękowe, brak zaradności życiowej, kompleksy... Tych zahukanych lat nie sposób już później odbudować. Propozycja pisarki bardzo mi się podobała. Myślałam, że będzie to lekka obyczajówka o tematyce zimowej, a tymczasem otrzymałam mądrą książkę, która spowodowała u mnie wiele przemyśleń. To przerażające jak można stać się osobą bierną i pozwalać, aby ciosy psychiczne i fizyczne dotykały naszych bliskich i w ogóle na to nie reagować. bardzo współczułam Oli i Natalii rodziny, nawet nie byłam sobie w stanie wyobrazić ich bólu, ale postać matki dziewcząt denerwowała mnie jeszcze bardziej niż ojca tyrana. Tak łatwo jest zniszczyć człowieka, odbudowanie wiary w siebie trwa mnóstwo czasu, a zdarza się, że pokonana ofiara nie ma już siły walczyć o swoje prawdziwe ja. ,,Brakujący obrazek" to powieść wzruszająca, ale i dająca nadzieję. Polecam czytelnikom, którzy szukają bardziej ambitnych obyczajówek. Moja ocena: 9/10.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Dragon. 

wtorek, 2 listopada 2021

Na śniadanie tort szpinakowy

Hejka!
Zapraszam do zapoznania się z moją najnowszą recenzją powieści polskiej autorki ;)





Tytuł: Na śniadanie tort szpinakowy
Autor: Kamila Mitek
Gatunek: obyczajowy, romans
Rok wydania: 2021
Liczba stron: 320










Fabuła:
        Życie Joanny przewraca się do góry nogami. Mąż zostawia ją dla innej kobiety, praca sprawia jej coraz mniej przyjemności, w dodatku przyjaciółka zaczyna podejrzewać swojego ukochanego o zdradę. Joasia myśli, że limit problemów już został wyczerpany, lecz okazuje się, że jej auto odmawia posłuszeństwa, więc zmuszona jest oddać samochód do mechanika. Asia spotyka tam tajemniczego mężczyznę - Szramę. Losy głównej bohaterki w końcu zaczynają wbiegać na właściwy tor. Czy Joanna znajdzie w końcu swoje szczęście i siłę do zmiany dotychczasowej egzystencji? Kto okaże się być ojcem Asi? Skąd na śniadaniu wziął się tort szpinakowy?

        Książka należy do serii lekkich, łatwych i przyjemnych. Akcja tak mnie wciągnęła, że przeczytałam ją w ciągu jednego sobotniego popołudnia. Powieść jest obyczajówką z nutką romansu, na szczęście pozbawioną infantylnych scen, których bardzo nie lubię. Lektura charakteryzowała się sporą dawką humoru, w wielu miejscach zostałam naprawdę rozśmieszona. Cieszę się, że Joanna postanowiła ogarnąć swoje życie, chociaż jej zachowanie było momentami denerwujące, ale wydarzenia z końca książki mnie usatysfakcjonowały. Do gustu przypadły mi postaci drugoplanowe jak np. Sasza czy Ola. Dzięki im działaniom, powieść nabrała wiele kolorów. Podobała mi się romantyczna okładka powieści. Super dodatkiem był też przepis na tort szpinakowy, chętnie go wykorzystam i upiekę taki zdrowy przysmak. Lektura w sam raz na poprawę nastroju podczas długich, ciemnych wieczorów. Moja ocena: 6.5/10.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Dragon.