Ostatnio udało mi się upolować po promocyjnej cenie w Biedronce najnowszą książkę Cejrowskiego. Zapraszam na moją recenzję :)
Tytuł: ,,Wyspa na prerii"
Autor: Wojciech Cejrowski
Okładka: twarda
Rok wydania: 2014
Ilość stron: 296
Irytują mnie polityczne, religijne poglądy Cejrowskiego, jednak opowiadać o innych krajach on potrafi wspaniale. Z zainteresowaniem oglądam zazwyczaj program ,,Boso przez świat" i po książki sięgam z prawdziwą ciekawością. Podróżnik ma lekki dar pisania, jego anegdoty bawią, zdumiewają a czasem irytują.
Lektura została pięknie wydana. Świetnym pomysłem było chwilowe zmienianie druku, pogrubianie ważnych informacji, wstawianie wiadomości historycznych, geograficznych. Z radością oglądałam piękne zdjęcia, żałuję, że Cejrowski jest jedynie na jednym z nich (w dodatku na miniaturce), pozostałe fotki przedstawiają głównie naturę i kowbojów.
Książkę czyta się bardzo szybko, autor tym razem nie opisuje życia Indian, lecz prezentuje swój domek w USA. Ponad 20 lat temu, kiedy Cejrowski był jeszcze studentem, postanowił on spełnić swoje marzenie z dzieciństwa i pracować na prerii. Wielkie Ranczo - odzwierciedlenie filmowych westernów pasjonowało go od zawsze, więc chętnie pomagał gospodarzom przy różnych robotach, dzięki czemu mógł zobaczyć jak wygląda Dziki Zachód od wewnątrz. Właściciel ziemi postanowił dać pomocnikowi w prezencie kawałek pola z drewnianym domem na pagórku. Cejrowski nie chciał zgodzić się na tak niesprawiedliwy układ, więc rolnik zaproponował mu uczciwą grę w karty. Podróżnik ostatecznie wygrał swój plac, ale honor kazał mu zapłacić za nową nieruchomość. Gospodarz zgodził się na... 200 dolarów. Cejrowski wyciągnął wyznaczoną kwotę pieniężną i stał się oficjalnym nabywcą domu.
Autor postanowił wrócić do swojej posiadłości po wielu latach. Nie spodziewał się, że jego domek wciąż będzie na niego czekał. Zainwestował w mieszkanko niewielkie pieniądze i od tej pory często wyjeżdża do Arizony na dłuższe wakacje.
Cejrowski opisuje codzienne życie kowbojów, którzy mieszkają w małej miejscowości, gdzie przez większą część roku panują upały, a w powietrzu unosi się drapiący preriowy kurz. Bardzo często szaleją wichury, a ludzie spędzają większość dnia w barze - głównym miejscu spotkań tubylców.
Podróżnik wymienia cechy charakterystyczne mieszkańców: kapelusze, śniada cera, krótkie imiona (jak: Ted, Zed, Ed, Jim itd.), skracanie zwrotów, aby podczas otwierania ust - jak najmniej połknęło się piasku (zatem ,,How do you do" to ,,Howdy" itp.). Czytelnik może poznać zwyczaje kowbojów, którzy np. sprzątają dom poprzez otworzenie wszystkich drzwi - wiatr szybko wymiata czerwony pył (używanie mopa z wodą jedynie rozmazuje brud). W typowej osadzie wszyscy się znają, ale i chronią wzajemnie.
Podróżnik przedstawia głównie swój monotonny dzień w Arizonie: odpoczynek, podziwianie piękna świata o poranku, picie ulubionych drinków bądź wina, przyglądanie się dzikim zwierzętom, długi proces poznawania zachowawczej społeczności. Wiele stron poświęca Cejrowski ulubionemu niebieskiemu krzesłu czy otrzymanym kotom. Książka zawiera kilka przygód satyryka, m.in. kiedy przyjechał po niego szkolny autobus bądź nieudane próby wymawiania jego imienia przez mieszkańców.
Teksty dziennikarza śmieszą - wielokrotnie nie mogłam się powstrzymać od głośnego parsknięcia. W trakcie czytania książki poznałam wiele nieznanych mi wcześniej ciekawostek o Dzikim Zachodzie. Nie mniej jednak przeszkadzała mi jedna kwestia - przesadny zachwyt Cejrowskiego nad Ameryką. Denerwowały mnie wstawki typu ,,I tak powinno być wszędzie". Podaję przykład: Supermarket Walmart jest miejscem, gdzie można kupić wszystko, a jeśli wymarzonej rzeczy nie ma - sprzedawcy sprowadzą ją natychmiast z innego stanu. Ceny produktów są bardzo niskie, ponadto każdy uczestnik dostaje do skrzynki pocztowej zniżki, z którymi przychodzi do sklepu. Klient jest panem, więc pracownicy traktują go z najwyższym szacunkiem, ciągle się uśmiechając. Takie miejsca są super - jeśli nie zna się faktów. Niestety, ukryte statystyki wskazują na wyzysk zatrudnionych ludzi w sieci marketów. Ponadto, korporacja włącza się do manifestów innych organizacji przeciwko ciężkiej pracy dzieci w Uzbekistanie. Szefowie zapominają, że w ich hipermarketach łamanie praw człowieka to codzienność, gdyż... sami zatrudniają nieletnich. Kolejnym kontrowersyjnym problemem jest powszechny dostęp do broni. Każdy z mieszkańców ma kilka spluw, aby mógł czuć się bezpiecznie. Najmniejsze pistolety służą do zabawy, aby poćwiczyć sobie strzelanie. Cejrowski kupuje kilka tanich sztuk broni i twierdzi, że to wspaniałe rozwiązanie. W USA należy głośno oznajmiać swoją niezapowiedzianą obecność pod domem znajomego lub nie być niespodziewanym gościem skradającym się po cichu, bo inaczej można zostać zastrzelonym. Ameryka taka wspaniała wcale nie jest, społeczeństwo nie potrzebuje uczyć się drugiego języka, bo przecież ich jest najważniejszy na świecie; każdy mieszkaniec zobowiązany jest do dbania o swój trawnik, czy mu się to podoba czy nie - po prostu taki jest wymóg. Uważam, że każde państwo ma wady i zalety, a zaślepienie wyłącznie samymi pozytywami nie ma sensu.
Książka mi się podobała, ale niestety nie jest tak rewelacyjna jak ,,Gringo...". Moja ocena to 7/10. Jeśli chcecie dowiedzieć się, jak wygląda codzienne życie na Dzikim Zachodzie to lektura dla Was.
Jiii - ha!
,,Domek na prerii" bierze udział w wyzwaniu: Odkrywamy białe plamy.
Bardzo lubię Cejrowskiego i zawsze chętnie sięgam po jego książki. Też miałam ją kupić w Biedronce, ale w końcu zrezygnowałam. Myślę że poczekam aż pojawi się w bibliotece. A wtedy na pewno ją przeczytam :)
OdpowiedzUsuńMnie poglądy Cejrowskiego ani ziębią ani parzą, niemniej lubię oglądać program ,,Boso przez świat". Co do powyższej książki także się na nią skuszę, bo moja siostra jest wielką fanką tego pana, więc jej sprezentuje ową publikację.
OdpowiedzUsuńZ pewnością przeczytam, bo bardzo lubię czytać to co napisze Cejrowski o odległych krajach:)
OdpowiedzUsuńChętnie bym przeczytała, ale mnie ostatnio ten autor na żywo troszkę rozczarował i muszę moment odczekać, żeby mi to na ocenę książki nie promieniowało ;). // Ciekawe przy tym autorze jest to, że styl jego książek jest prawie, że zupełnie inny niż filmów. Ale oba mają w sobie to coś ;).
OdpowiedzUsuńJa lubię obu Cejrowskich- telewizyjnego i książkowego. Preria mnie zachwyciła:)
OdpowiedzUsuńTeż zakupiłam tę pozycję w Biedronce i nawet zdążył ją już podpisać sam autor! :) Jestem bardzo ciekawa, jakie zrobi na mnie wrażenie, gdyż "Gringo wśród dzikich plemion" jest również moim faworytem :)
OdpowiedzUsuńMam do niego takie samo podejście :) taki domek... Fajnie za 200 dolarów. Jego książek jeszcze nigdy nie czytałam.
OdpowiedzUsuńA ja należę do grona, które jeszcze nie miało okazji przeczytać ani jednej książki Cejrowskiego. Na razie aż tak bardzo mnie nie ciągnie, aby poznać jego książki. Może kiedyś...
OdpowiedzUsuńCzytałam, świetnie to napisał, lektura wciąga i to mocno.
OdpowiedzUsuńNie przepadam za osobą pana Cejrowskiego, dlatego raczej podziękuję :)
OdpowiedzUsuńW Biedronka kupiłam inną książkę, ale tylko dlatego, że tą juz mam. Czytałam na razie tylko kilka rozdziałów ale były świetne, dawkuję sobie tę przyjemność :)
OdpowiedzUsuńRzadko czytam książki podróżnicze, o czym już pewnie wiesz, ale ta pozycja jest tak zachwalana, że z czystej ciekawości chciałabym ją przejrzeć.
OdpowiedzUsuńJedna z książek, które koniecznie muszę mieć w swoim zbiorze! :D
OdpowiedzUsuńWojciech Cejrowski jakoś do mnie po prostu nie przemawia ;p
OdpowiedzUsuńMam tę książkę w planach i mam nadzieję, że w miarę szybko te plany zrealizuję ;)
OdpowiedzUsuńMuszę przyznać, że z zaciekawieniem oglądam programy Cejrowskiego. Czas więc przeczytać jakąś jego książkę.
OdpowiedzUsuńNie czytałam żadnej z książek Cejrowskiego, ale jest on charyzmatycznym człowiekiem przynajmniej w swoich programach :)
OdpowiedzUsuńNa pewno nie tknę tej książki, nie znoszę pana Cejrowskiego... ;)
OdpowiedzUsuńteż zaszalałam w Biedronce :) kupiłam "Ciemno, prawie noc", "Ości" i "Wiele demonów" :)
OdpowiedzUsuńNie jestem fanką osobowości Cejrowskiego i faktycznie niektóre jego poglądy nie są mi bliskie, ale mimo wszystko muszę przyznać, że odcinki o podróżach są ciekawe. Zastanawiam się jakbym odebrała książkę ;)
OdpowiedzUsuńKolejna książka Cejrowskiego, którą mam w planach. Lubię jego sposób pisania i parskanie w trakcie lektury, to coś zupełnie normalnego. :)
OdpowiedzUsuńNie przepadam za tą kategorią, więc chyba spasuję ;)
OdpowiedzUsuńLubię Cejrowskiego :)
OdpowiedzUsuńMoże faktycznie sporo w tej książce zachwytów nad Ameryką, ale i tak czyta się ją świetnie:)
OdpowiedzUsuńWstyd się przyznać, ale nie mam żadnej książki Cejrowskiego
OdpowiedzUsuńJa jakoś nie przepadam za Cejrowskim, właściwie jest mi obojętny, więc raczej tej książki nie przeczytam :)
OdpowiedzUsuńhttp://pasion-libros.blogspot.com/
Bardzo lubię Cejrowskiego - zwłaszcza jego programy, książki niestety nie czytałam :) ♥
OdpowiedzUsuńTym razem podziękuje
OdpowiedzUsuńNie jestem fanką książek podróżniczych, Cejrowskiego też nie, także raczej nie przeczytam.
OdpowiedzUsuńNie, nie, nie, Cejrowski nie jest dla mnie. :)
OdpowiedzUsuńWydaje się być bardzo ciekawa:)
OdpowiedzUsuńStrasznie żałuję, że nie udało mi się dopaść autora na targach. Oczywiście był obecny w nieśmiertelnej kwiecistej koszuli ;)
OdpowiedzUsuńTo dziwne, że Cejrowski postanowił wydać ,,Wyspę na prerii" poza serią Biblioteka Poznaj Świat. Oczywiście nie zmienia to faktu, że bardzo chciałabym przeczytać tę książkę.
OdpowiedzUsuńChętnie bym poczytała ;)
OdpowiedzUsuńCoraz częściej zastanawiam się nad kupnem tej książki :)
OdpowiedzUsuń