piątek, 3 grudnia 2021

Arka

Hejka!

Przed Wami recenzja ostatnio przeczytanej przeze mnie książki ;)



Tytuł: ,,Arka"

Autor: John Lynch

Ilość stron: 464

Rok wydania: 2021

Gatunek: sensacja/thriller polityczny




Fabuła:

           Truman Chase - młody biznesmen jest amerykańskim projektantem mody. Mężczyzna przyjeżdża do Polski, aby pomóc rodzinie i już zostaje w tym kraju, zakłada własną firmę, odnosi sukcesy na polu zawodowym. Jest lubianym szefem i dobrym współpracownikiem. Niestety, jego kariera wisi na włosku, gdy na horyzoncie pojawia się Portorykańczyk Fernando, który chce przejąć coraz lepiej funkcjonujący biznes Trumana. Czy Amerykanin uratuje TruCo? Kogo poprą podwładni Chasa? Jak Fernando ma zamiar spłacić swój dług?

           Moje pierwsze wrażenie książki, gdy ją zobaczyłam było rozczarowujące. To dosyć obszerna powieść i niestety charakteryzująca się małym drukiem. Myślę, że ludziom mającym problemy ze wzrokiem będzie ciężko się z nią zapoznać (np. moi czytelnicy, gdy szukam im książek zazwyczaj kierują prośbę, aby była większa czcionka). Obawiałam się, że grubą książkę będę z tego powodu męczyć tygodniami, aby nie nadwyrężać wzroku, który ostatnio i tak osłabiam przy komputerze w pracy. Okazało się, że niepotrzebnie się martwiłam. Powieść wciągnęła mnie w wir biznesowych wydarzeń i czytało mi się ją całkiem nieźle. Momentami wątki były rozciągnięte w czasie, bohaterowie latali co chwilę samolotami po Europie i Ameryce, co powodowało u mnie lekkie znużenie, ale ostatecznie książka przypadła mi do gustu. Co prawda, gdy czytałam na okładce polecajki, m.in. Agaty Młynarskiej, która zachwycała się niejaką agentką Faith, nie mogłam doczekać się spotkania z tą ambitną i przebojową kobietą. Faith była faktycznie świetną bohaterką, ale jej postać pojawiała się bardzo rzadko, więc lekko mnie to rozżaliło, myślałam, że jej osoba wniesie więcej ciekawych momentów do książki. Nieszczególnie polubiłam Trumana, który był bezbarwny i denerwował mnie tym swoim niepoprawnym optymizmem. Firma była dla niego wszystkim, co z tego, że dobrze traktował swoich pracowników, jak jego dziewczyna czekała 11 lat, aby jej się oświadczył, bo nigdy nie miał dobrej okazji. Na miejscu Karoliny, dawno już bym się pożegnała z takim gościem. Rozumiem, że posiadacze biznesów mogą mieć powód do dumy z powodu prestiżu, ale czy skoro sytuacja nie wygląda ciekawie, to nie lepiej udać się do zwykłej pracy (bądź równocześnie pomyśleć o innym zajęciu, żeby chociaż trochę odbić się finansowo), zadbać o własne zdrowie, które Truman pomału zaczął tracić czy skupić się na życiu prywatnym, żeby nie legło w gruzach jak zawodowe? Wiem, że autor jest biznesmenem, pewnie wiele swoich przeżyć odwzorował w pierwszej książce. John Lynch jest też amerykańskim przedsiębiorcą polskiego pochodzenia, więc zdaję sobie sprawę, że Amerykanie mają inne temperamenty i inaczej podchodzą do życia. Dużo bardziej podobali mi się bohaterowie, którzy byli złymi postaciami, jak Fernando czy Gryzoń, wprowadzali do lektury pewne ożywienie. Książka zawierała wiele terminów z zakresu prawa, finansów czy biznesu, ale wszystko było dokładnie wyjaśnione, więc nie miałam problemu z przyswojeniem nowej wiedzy. ,,Arka" to nieśpieszny thriller polityczny z wątkami sensacyjnymi, który trzymał mnie w napięciu. Uważam, że co całkiem udany debiut. Moja ocena 6.5/10. 

Za możliwość zapoznania się z treścią książki dziękuję PRart Media i Wydawnictwu Ringier Axel Springer Polska. 

niedziela, 14 listopada 2021

Imię pani. Cisza

Witajcie!

Jako, że dawno nie było już u mnie recenzji kryminału, czas to szybko zmienić. Zapraszam zapoznania się z moimi odczuciami na temat najnowszej książki Krzysztofa Koziołka.



Tytuł: ,,Imię Pani. Cisza"

Autor: ,,Krzysztof Koziołek"

Rok wydania: 2021

Ilość stron: 432

Gatunek: kryminał retro




Fabuła: 

        Komisarz kryminalny Gustav Dewart nie może się pogodzić z tym, że wpakował swoich przyjaciół w niebezpieczeństwo. Chce im pomóc wydostać się z rąk nazistów, ale nie będzie to łatwe zadanie. Mężczyzna przyjmuje w Landeshut (Kamiennej Górze) inną tożsamość i planuje zuchwałą grę z groźnym przeciwnikiem. Jakie tajemnice ukrywają przed społeczeństwem sprzymierzeńcy Hitlera? Czy Dewartowi uda się pomyślnie wykonać swoje zadanie? 

          ,,Imię Pani. Cisza" to kolejna książka z Gustavem Dewartem w roli głównej. W każdym tomie komisarz ma inne przygody, więc nie trzeba ich czytać po kolei. Lubię powieści Krzysztofa Koziołka, ponieważ są doprecyzowane do najmniejszego szczegółu. Akcja ostatniego kryminału dzieje się niespiesznie, gdyż autor zawarł w niej mnóstwo historycznych ciekawostek dotyczących Kamiennej Góry i jej okolic. Ponadto, pojawiło się też wiele informacji z zakresu geografii czy architektury, więc aby przyswoić nową wiedzę potrzebowałam spokoju i maksymalnego skupienia. ,,Imię Pani. Cisza" to nie jest prosty kryminał do przeczytania jednego wieczoru. Dla miłośników dziejów Dolnego Śląska to prawdziwa perełka, z której można wynieść dużo cennych relacji z przeszłości. Bogata bibliografia wskazuje, że pisarz po raz kolejny mocno napracował się w szukaniu źródeł, tak aby lektura osadzona w czasach retro brzmiała jak najbardziej realistycznie. 

       Perypetie komisarza kryminalnego jak zwykle mnie nie zawiodły. Książkę czytałam w podekscytowaniu, ponieważ miałam kiedyś okazję być w Kamiennej Górze, więc czułam się jakbym chodziła ulicami miasta razem z Dewartem. Ze wzruszeniem poznawałam historię rezydencji pałacowej Kreppelhof, której niestety już tylko ruiny widziałam niegdyś na własne oczy. Myślę, że tak barwnie opisana książka jest wspaniałą formą promocji ziemi kamiennogórskiej, ponadto idealnie nadaje się do zobrazowania jej w formie filmowej bądź serialowej. Ponownie zachwyciła mnie klimatyczna okładka lektury Koziołka oraz forma wydania lektury, bowiem stronice zostały wykonane na wzór starodawny. Cieszę się, że znowu mogłam objąć patronat nad wartościową książką i serdecznie dziękuję za wyróżnienie! 


A moje recenzje do poprzednich tomów ,,Imienia Pani" możecie przeczytać: tutaj i tutaj. Wypatrujcie też konkursu, w którym będzie do wygrania kryminał z autografem od autora ;) 

sobota, 6 listopada 2021

Brakujący obrazek

Cześć!

Zapraszam na recenzję pięknej powieści polskiej autorki :)



Tytuł: Brakujący obrazek

Autor: Anna Ziobro

Ilość stron: 320

Gatunek: Obyczajowy

Rok wydania: 2021





Fabuła:

          Ola niedługo zdaje maturę, chce zostać lekarzem, jej świetne wyniki w nauce dają szansę na spełnienie marzenia. Niestety, dziewczyna zachodzi w ciążę, na skutek czego ojciec wyrzuca ją z domu. Główna bohaterka ma ciężko w życiu, ale daje sobie radę w wychowaniu Mai. Przez wiele lat, dręczy ją tylko jeden temat - Natalia - jej młodsza siostra, z którą została rozdzielona. Ola chce odnaleźć dorosłą już kobietę, a jednocześnie boi się powrotu do przeszłości, bowiem była ona bardzo bolesna. Czy dziewczyny będą miały szansę jeszcze kiedyś się spotkać? Jakie koszmary przeżywały krewne w swoim dzieciństwie? Czy paniczny strach budowany w sercu przez lata można pokonać? 

             Są książki obyczajowe, które traktuje się jak dobrą rozrywkę, są też powieści z nutką romansu - idealne na leniwe wieczory, a w końcu są też niesamowite perełki poruszające ważną tematykę, skłaniające do refleksji. ,,Brakujący obrazek" należy do tej ostatniej grupy lektur, książka zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Autorka podjęła się ważnego pojęcia jakim jest przemoc w dzieciństwie. Zarówno psychiczne jak i fizyczne znęcanie się nad dziećmi jest tragedią, która rzutuje w ich późniejszym życiu. Ludziom doświadczonym przez przemoc ciągle towarzyszą: strach, obniżona samoocena, nieokreślone napady lękowe, brak zaradności życiowej, kompleksy... Tych zahukanych lat nie sposób już później odbudować. Propozycja pisarki bardzo mi się podobała. Myślałam, że będzie to lekka obyczajówka o tematyce zimowej, a tymczasem otrzymałam mądrą książkę, która spowodowała u mnie wiele przemyśleń. To przerażające jak można stać się osobą bierną i pozwalać, aby ciosy psychiczne i fizyczne dotykały naszych bliskich i w ogóle na to nie reagować. bardzo współczułam Oli i Natalii rodziny, nawet nie byłam sobie w stanie wyobrazić ich bólu, ale postać matki dziewcząt denerwowała mnie jeszcze bardziej niż ojca tyrana. Tak łatwo jest zniszczyć człowieka, odbudowanie wiary w siebie trwa mnóstwo czasu, a zdarza się, że pokonana ofiara nie ma już siły walczyć o swoje prawdziwe ja. ,,Brakujący obrazek" to powieść wzruszająca, ale i dająca nadzieję. Polecam czytelnikom, którzy szukają bardziej ambitnych obyczajówek. Moja ocena: 9/10.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Dragon. 

wtorek, 2 listopada 2021

Na śniadanie tort szpinakowy

Hejka!
Zapraszam do zapoznania się z moją najnowszą recenzją powieści polskiej autorki ;)





Tytuł: Na śniadanie tort szpinakowy
Autor: Kamila Mitek
Gatunek: obyczajowy, romans
Rok wydania: 2021
Liczba stron: 320










Fabuła:
        Życie Joanny przewraca się do góry nogami. Mąż zostawia ją dla innej kobiety, praca sprawia jej coraz mniej przyjemności, w dodatku przyjaciółka zaczyna podejrzewać swojego ukochanego o zdradę. Joasia myśli, że limit problemów już został wyczerpany, lecz okazuje się, że jej auto odmawia posłuszeństwa, więc zmuszona jest oddać samochód do mechanika. Asia spotyka tam tajemniczego mężczyznę - Szramę. Losy głównej bohaterki w końcu zaczynają wbiegać na właściwy tor. Czy Joanna znajdzie w końcu swoje szczęście i siłę do zmiany dotychczasowej egzystencji? Kto okaże się być ojcem Asi? Skąd na śniadaniu wziął się tort szpinakowy?

        Książka należy do serii lekkich, łatwych i przyjemnych. Akcja tak mnie wciągnęła, że przeczytałam ją w ciągu jednego sobotniego popołudnia. Powieść jest obyczajówką z nutką romansu, na szczęście pozbawioną infantylnych scen, których bardzo nie lubię. Lektura charakteryzowała się sporą dawką humoru, w wielu miejscach zostałam naprawdę rozśmieszona. Cieszę się, że Joanna postanowiła ogarnąć swoje życie, chociaż jej zachowanie było momentami denerwujące, ale wydarzenia z końca książki mnie usatysfakcjonowały. Do gustu przypadły mi postaci drugoplanowe jak np. Sasza czy Ola. Dzięki im działaniom, powieść nabrała wiele kolorów. Podobała mi się romantyczna okładka powieści. Super dodatkiem był też przepis na tort szpinakowy, chętnie go wykorzystam i upiekę taki zdrowy przysmak. Lektura w sam raz na poprawę nastroju podczas długich, ciemnych wieczorów. Moja ocena: 6.5/10.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Dragon. 


wtorek, 26 października 2021

Gwiazdeczka

Hej!

Recenzja nowej powieści obyczajowej polskiej pisarki tuż poniżej, zapraszam! :)



Tytuł: ,,Gwiazdeczka"

Autor: Aleksandra Rak

Rok wydania: 2021

Ilość stron: 304

Gatunek: powieść obyczajowa




Fabuła: 

            Asia ma problemy w małżeństwie, które chyli się ku upadkowi. Mama głównej bohaterki choruje na Alzheimera, a tata przesiedział wiele lat w więzieniu i właśnie wychodzi na wolność. W dodatku, przyjaciółka Joanny - Julka tkwi w toksycznym związku. Czy Asia zdobędzie siły, aby odbudować małżeństwo? Jak poradzi sobie ze wszystkimi otaczającymi ją problemami? Czy święta w kompletnym rodzinnym gronie będą w tym roku możliwe? 

           Tak jak już kiedyś wspominałam, podchodzę do obyczajówek ostrożnie. Szczególnie polskie autorki, potrafią mnie rozczarować. Słabo mi, gdy w bibliotece przychodzą do mnie panie i mówią: ,,Chcę coś dobrego - Michalak, albo Mirek itd. itp." I kiedy mówię, że mogę podać książki innych pisarek, też bardzo fajne, kręcą nosem. Wolą po raz enty przeczytać tę samą książkę swoich ulubienic bądź czekać w kolejce aż dostaną to, co chcą. A przecież naprawdę jest tyle super powieści, które warto przeczytać; nie rozumiem jak można tak uczepić się tych samych pozycji.

         Twórczość Aleksandry Rak była dla mnie zagadką. Skusiło mnie świąteczne tło akcji, do Bożego Narodzenia coraz bliżej, więc chętnie zimowo się nastroję. Ależ ta książka mnie pozytywnie zaskoczyła! Nie mogłam oderwać się od lektury! Autorka ma lekki styl pisania, powieść charakteryzowała się umiarkowaną objętością i miała duży druk. Nie było tam żadnej słodko-pierdzącej akcji, tylko konkretna fabuła, która naprawdę mnie wzruszyła. Główna bohaterka miała ciężkie życie i podziwiam ją, że starała się ratować małżeństwo, co więcej dbała przykładnie o rodzinę i przyjaciółkę. To naprawdę ładna książka z dobrym zakończeniem. W końcu nie czytałam o jakimś durnym romansie, który mnie irytował lecz o silnej dziewczynie, dającej inspirację do walki o swoje życie. Z czystym sumieniem polecam ,,Gwiazdeczkę". A skąd wziął się tytuł? Tego dowiecie się... sięgając po lekturę :) Moja ocena: 9/10.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Dragon. 

wtorek, 19 października 2021

Królowa Śniegu nie żyje

Hejka!

Czy lubicie komedie kryminalne?

Mam przyjemność przedstawić Wam kolejną z nich :)



Tytuł: Królowa Śniegu nie żyje

Autot: Iwona Banach

Ilość stron: 352

Gatunek: komedia kryminalna

Rok wydania: 2021




Fabuła:

        W Zmorzynie trwają przygotowania do Świąt Bożonarodzeniowych. Do luksusowego ośrodka przybywają m.in. znana pisarka Marlena ze swoją świtą czy Zuzanna z Dominikiem oraz ich szalone babcie. Zmorzyn znany jest ze zmora, co wywołuje panikę wśród przyjezdnych, którzy niespodziewanie znajdują trupa pod kopytami renifera (niektórzy powiązują śmierć kobiety z agresją legendarnego władcy wioski). Kto naprawdę zabił Królową Śniegu? Czy Zuzanna razem z babcią odnajdą oszusta, który naciągał ich krewną na pieniądze? Czy święta w Zmorzynie to był dobry pomysł?

       Długo nie mogłam przekonać się do komedii kryminalnych, ale myślę, że trzeba mieć na nie po prostu dobry dzień. To już moja druga książka Iwony Banach, z jaką miałam szansę się zapoznać i przyznam szczerze, że ,,Królowa Śniegu nie żyje" spodobała mi się nawet bardziej od ,,Morderstwa na śniadanie". W książce absurd gonił absurd i gdy zaprzyjaźniłam się już ze stylem pisania autorki, wiedziałam, że jej żarty sytuacyjne to w dużej mierze szydera i sarkazm ze współczesnych kanonów egzystencji. Banach dowcipkowała z gwiazd Instagrama, przebrzmiałego ego współczesnych pseudopisarzy, problemu alkoholowego Polaków czy zawiści rodaków względem tych, którzy odnoszą sukcesy. 
        Akcja była barwna i zmieniająca bieg wydarzeń, na pewno nie można było narzekać na nudę. Najbardziej podobali mi się bohaterowie drugoplanowi czyli: Cecylia, Lena i Lucjan - tacy weseli staruszkowie to skarb. Lektura obfitowała w szalone zamieszanie i ciekawą intrygę, która rozwiązana na sam koniec zaskoczyła mnie. Dodam, że świąteczne tło było super uzupełnieniem powieści, nadającej jej mrocznej aury. Plusem była też przyciągająca wzrok okładka. Propozycja od autorki to idealna lektura przedświąteczna będąca zupełną odmianą od słodkich powieści :) Moja ocena: 7.5/10. 

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Dragon. 

sobota, 9 października 2021

Wigilijna przystań

Witajcie!

Co prawda do świąt jeszcze trochę czasu, ale zleci szybko i za chwilę już będziemy obchodzić Boże Narodzenie. Postanowiłam, że w najbliższym czasie będę publikować różne książki o zimowej atmosferze. Niektóre bardzo mi przypadły do gustu i będę je polecać, a przed innymi ostrzegać i odradzać. Czas na pierwszą z nich :) Podobała mi się czy nie? O tym poniżej :)



Tytuł: ,,Wigilijna przystań"

Autor: Sylwia Trojanowska

Ilość stron: 370

Gatunek: Obyczajowy

Rok wydania: 2019




Fabuła: 

     W Niechorzu zbliżają się święta Bożego Narodzenia. Perypetie kilkunastu mieszkańców nadmorskiej miejscowości nieustannie splatają się ze sobą. Główni bohaterowie: Lubińscy, Sobótkowie, Wojnarowscy, Malwina Skalska i Hilary Lange zmagają się z różnymi smutkami, ale przecież nadchodzi Wigilia - czas naprawy zerwanych więzi, zmian życiowych decyzji na lepsze, a przede wszystkim okres łagodzenia konfliktów. Święta sprzyjają magii i potęgują cuda, więc zawsze warto na nie czekać!

       Książkę zdecydowałam się przeczytać, gdy postanowiłam, że latem podczas pobytu w Pobierowie zwiedzę także Niechorze. Rzadko sięgam po obyczajówki, a te w których akcja dzieje się podczas świąt też jakoś specjalnie nigdy mnie nie interesowały (oprócz mojej ukochanej: ,,Opowieści Wigilijnej"). Powieść jednak wciągnęła mnie w swój magiczny świat, także niemal 400 stron połknęłam jednego dnia. ,,Wigilijna Przystań" to lektura z serii lekkich, łatwych i przyjemnych, nie trzeba wiele przy niej myśleć, bo służy wyłącznie w ramach relaksu. Przyznam, że kilka scen nawet momentami mnie wzruszyło. Książkę polecam do przeczytania nie tylko w okresie świątecznym, ale też każdym innym. Na czerwcowy urlop okazała się dla mnie w sam raz. Moja ocena: 8/10.