poniedziałek, 8 lutego 2021

Wycieczkowo 37 - Solec Kujawski

Hej!
Dzisiaj chętnie przedstawię Wam moją relację z wycieczki do Solca Kujawskiego. Byłam tam pewną jesienią wraz z Martyną i Pauliną. Bardzo się cieszę, że dziewczęta wpadły na pomysł tak wspaniałej wyprawy, bo nigdy nie pomyślałabym, że Solec Kujawski może być niezwykle klimatycznym miejscem, które koniecznie warto zwiedzić :) W niedzielę wyruszyłyśmy do wybranego miasteczka pociągiem z Torunia.

Solec Kujawski usytuowany jest w Kotlinie Toruńskiej - na dnie wielkiej rzeki polodowcowej. Stopniowe ocieplanie klimatu przyczyniło się do napływu (na te tereny) zwierząt np. mamutów, nosorożców włochatych, a potem człowieka. W 2008 r. miasto stało się ogromną atrakcją dla okolic poprzez otwarcie JuraParku. Bilet wstępu dla osoby dorosłej kosztował 28 zł. 


Park zwiedzałyśmy ponad 2 h. Duże rodziny nie muszą się jednak martwić o cierpliwość swoich małych pociech, gdyż tuż przy wejściu można wypożyczyć dino wózek (do którego sama chętnie na chwilę wskoczyłam haha).


Moja ciekawość zaprowadziła mnie do placu zabaw. Nie tylko dzieci mogą się przecież świetnie bawić :D


Wraz z Martyną i Pauliną korzystałam z różnych dino sprzętów. Na szczęście byłyśmy jednymi z pierwszych gości, więc mogłyśmy szaleć do woli np. wchodząc do paszczy gada :D


Chętnie wybrałyśmy się do Muzeum Ziemi, gdzie ujrzałyśmy m.in. zrekonstruowanego mamuta...


czy szkielet dinozaura!


Z uwagą zapoznawałyśmy się także z informacjami o prehistorii i oglądałyśmy skamieniałości.


        Bez wahania zapisałyśmy się na 8 minutowy film o powstaniu wszechświata. Seans włączony był w cenę biletu, a ja w kinie 5D byłam już dawno, więc z niecierpliwieniem czekałam na produkcję przy wizualizacjach dźwiękowych, ruchowych, dotykowych i zapachowych. Jest to świetne doświadczenie, więc jeśli ktoś jeszcze nie miał okazji być w kinie 5D - to polecam chociaż raz zobaczyć film w technologii 3D z efektami specjalnymi - pobudzającymi zmysły.
      Ziemia powstała ok. 4,6 mld lat temu. Warunki panujące na naszej planecie początkowo nie sprzyjały powstawaniu życia (wybuchały wulkany, błyskały pioruny, padały ulewne gorące deszcze). Klimat ziemski zaczął się jednak ochładzać, 3 mld lat wstecz pojawiło się w oceanach mikroskopijne życie. Sylur charakteryzował się pierwszymi roślinami, w dewonie narodziły się płazy, a karbon to okres gadów i ich ewolucji. Perm przyczynił się do powstania gadów przypominających ssaki, trias to początek ery dinozaurów. 


W jurze dinozaury szczyciły się już sporą dominacją lecz pojawiły się na lądach także owady.


Kreda to czas kulminacji epoki dinozaurów, ale też mnogość gadów latających i morskich.


W kenozoiku powstały nowe życia: ptaki, ssaki i praludzie.


Warto zapamiętać, że w triasie wszystkie kontynenty tworzyły jeden prakontynent (Pangea), który w jurze zaczął się rozpadać. Okres kredy zapoczątkował dzisiejszy świat. Największymi zwierzętami lądowymi w dziejach ziemi były oczywiście dinozaury!


Dinusie wywodziły się z dwóch grup: gadziomiedniczych i ptasiomiedniczych. 


Można je jeszcze podzielić na roślino i mięsożerne.


Park dinozaurów to świetnie zagospodarowane miejsce - raj dla dzieci i dorosłych. Terytorium rozparcelowano na poszczególne, prehistoryczne okresy i każde zwierzę stosownie podpisano. Wszystkie gatunki opatrzono ważnymi informacjami i zdjęciami. Większość dinusiów została ogrodzona, jednak niektóre postaci miały tablice z napisami: ,,Zrób sobie ze mną zdjęcie" i każdy mógł do nich podejść.


Mniejszy Park Owadów także bardzo mi się podobał. Nie ma to jak zobaczyć ogromną mrówkę :D


Solec Kujawski ma do zaoferowania dużo więcej niż JuraPark. Maszerując ulicami miasta znalazłyśmy kilka interesujących obiektów. Obok urzędu miasta i gminy usytuowano pamiątkowy kamień ku czci ludzi ,,Solidarności", natomiast do gustu przypadł mi szczególnie pomnik poświęcony Bohaterom Walki i Zwycięstwa.


Najważniejszym zabytkiem Solca Kujawskiego jest kościół pw. Świętego Stanisława Biskupa i Męczennika, który został wybudowany w 1912 r. 


Tuż przy nim ustawiono dwa pomniki m.in. kardynała Wyszyńskiego.


Oczywiście musiałam przystanąć na chwilę przy krasnalach strażakach. Okazało się, że nieopodal znajduje się Muzem Ochotniczych Straży Pożarnych. Szkoda, że było akurat zamknięte, ale na pewno zajrzę tam, gdy jeszcze kiedyś pojawię się w Solcu Kujawskim!


       W 2009 r. otworzono Muzeum Solca im. księcia Przemysła na ul. Toruńskiej 8. Villa Anna została wybudowana w 1911 r. przez solecką firmę Roberta Schillera dla przemysłowca Johanna Reinholtza, który nazwał budynek na cześć swojej żony. Do 1944 r. willa pełniła funkcje mieszkalne, a potem stała się siedzibą NKWD. W latach 50 swoje biuro miały tutaj władze PZPR. Później budynek służył jako ośrodek zdrowia, następnie przekształcono go na pogotowie ratunkowe, które mieściło się tam do 2009 r.
         Wystawa stała pt: ,,Dzieje Solca Kujawskiego i okolic" jest naprawdę niesamowita. Za wstęp do muzeum nie zapłaciłyśmy nic, a pan historyk, który nas oprowadzał, podzielił się z nami ogromną wiedzą. Spędziłyśmy w muzeum ponad godzinkę, na pewno słuchałybyśmy naszego przewodnika dłużej, gdyby nie fakt, że śpieszyłyśmy się na pociąg powrotny.


          Od 1138 r. Polska podzielona była na dzielnice. W XIII w. proces ten ciągle się pogłębiał. W latach 1230-31 z dzielnicy mazowieckiej wyodrębniono Kujawy ze stolicą w Inowrocławiu. Za panowania księcia Kazimierza Kujawskiego pojawiła się w 1263 r. pierwsza pisemna wzmianka o Solcu jako o porcie wiślanym szykanowanym przez Krzyżaków. W 1325 r. wnuk Kazimierza - książę Przemysł nadał osadzie Solec prawa miejskie. W ok. 1327 r. z powodu realnego zagrożenia ze strony Zakonu Krzyżackiego, król Władysław Łokietek przejął kujawską dzielnicę księcia Przemysła i podarował mu w zamian księstwo sieradzkie. Solec z miasta książęcego stał się zatem miastem królewskim!
         Istnieją dwie hipotezy na temat pochodzenia nazwy miasteczka. Pierwsza (tradycyjna) wywodzi się się od ,,soli" czyli Solec jako miejsce handlu solą. Druga wiąże się ze staropolskim wyrazem ,,sół" - miejsce lub budynek, gdzie przechowywano zboże bądź inne wartościowe towary. W 1924 r. aby odróżnić Solec od pozostałych 11 występujących w Polsce, dopisano do niego człon ,,Kujawski".


      W 1332 r. Krzyżacy (sprowadzeni do naszego kraju w 1226 r. przez Konrada Mazowieckiego) zajęli Solec, który powrócił do Polski w 1337 r. (już za panowania Kazimierza Wielkiego). Miasto rozwijało się jako ośrodek handlu wiślanego z Gdańskiem. Do XV w. Solec był jeszcze wielokrotnie atakowany przez Zakon Krzyżaków. Kolejne stulecie nazywane ,,złotym wiekiem" to pomyślny okres dla miasta, chociaż pozostawało ono w cieniu większej Bydgoszczy. 
      W XVI i XVII w. w Europie dominowały wojny religijne, w Polsce panowała względna tolerancja. Wiele ziem na terenach zalewowych leżało odłogiem. Czynniki: religijny i gospodarczy spowodowały napływ do Polski osadników z Holandii - byli to mennoici (radykalny odłam anabaptyzmu). Olendrzy, bo tak ich nazywano, świetnie poradzili sobie z osuszaniem podmokłych terenów soleckich. Chociaż mieli własną kulturę, szanowali pracę i płacili roczny czynsz właścicielom hektarów.


      Kolejne stulecia to lata nieszczęść dla miasta. Najpierw Solec okupowali Szwedzi, którzy zajęli znaczną część Królestwa Polskiego. Później, w czasie wojny siedmioletniej w okolicach miasteczka stacjonowały wojska rosyjskie. Solec był często niszczony przez pożary i epidemie (dżumy, cholery). 1772 r. to I rozbiór Polski, Prusy przejęły miasto księcia Przemyśla. Powstanie Kościuszkowskie w 1794 r. zakończone niepowodzeniem przypieczętowało III rozbiór Polski. Początek XIX w. zapoczątkował w Europie wojny napoleońskie. Francuskie wojska pokonały Prusy i zajęły Berlin. Na mocy pokoju zawartego w 1807 r. z ziem zagarniętych Polsce (poprzez rozbiór) utworzono Księstwo Warszawskie, w jego granicach zmieścił się także Solec. Niestety, już dwa lata później, Polacy musieli samodzielnie prowadzić wojnę z Austrią. Klęska napoleońskiej wyprawy na Rosję spowodowała kres istnienia Księstwa Warszawskiego, do Solca wkroczyły wojska rosyjskie.
       Kongres wiedeński w 1815 r. ustalił w Europie nowy porządek. Solec znalazł się w Księstwie Poznańskim, które przyznano Prusom. W mieście rozwijały się profesje: szewstwo, zduństwo, krawiectwo i rzeźnictwo. Transport do Gdańska: drewna, zboża i wyrobów garncarskich przynosił ogromne zyski. Do Solca zaczęli przyjeżdżać Niemcy i Żydzi. Tymczasem, w 1848 r. w Europie miała miejsce Wiosna Ludów (seria zrywów rewolucyjnych i narodowowyzwoleńczych). Na ziemiach Wielkiego Księstwa Poznańskiego doszło do powstania narodowego, które zakończyło się niepowodzeniem. Prusy zlikwidowały pozostałości autonomii Księstwa i wprowadziły nazwę administracyjną: Prowincja Poznańska.
           

      Jedną z najważniejszych postaci Solca Kujawskiego był Robert Schiller. Jego ojciec - August, przybył do miasta tuż po wielkim pożarze z 1859 r. Miasteczko właśnie odbudowywano, więc korzystając z dobrych warunków koniunkturalnych, mężczyzna założył firmę budowlaną. August poślubił Polkę - Klarę Wolską, z którą miał kilkanaścioro dzieci. Trzech synów podążyło śladami taty, ale największą karierę w branży budowlanej zdobył Robert, który nie wyjechał do Niemiec jak większość jego rodzeństwa po 1920 r., gdy Solec wrócił do granic Polski. Firma Schillerów wybudowała najważniejsze soleckie obiekty m.in. ratusz, remizę strażacką, salę posiedzeń rady miejskiej, kościół św. Stanisława oraz mnóstwo okazałych domów mieszczańskich. Robert udzielał się społecznie, był radcą soleckim aż czterokrotnie. Odziedziczona po matce znajomość j. polskiego i dobre kontakty z Polakami przed i w czasie II w.ś. sprawiły, że Schiller jako jeden z niewielu Niemców pozostał w Solcu Kujawskim po 1945 r. Zmarł w 1958 r., z małżeństwa z Franciszką Herzberg miał dwie córki (Jadwigę i Hildegardę).
      Inną znaną solecką postacią był toruński kupiec: Reinhold Rygol. Otworzył on w Solcu sklep z materiałami aptecznymi i żelaznymi, a także chemikaliami oraz farbami. Dodatkowo, jako jeden z pierwszych mieszkańców posiadał aparat fotograficzny. Zmysł do interesów, sumienność i pracowitość pozwoliły odnieść ogromny Rygolowi sukces. 


      II połowa XIX w. to czas rozwoju i germanizacji Solca, który znajdował się na jednym z głównych szlaków handlowych. Kiedy w 1861 r., uruchomiono połączenie kolejowe z Bydgoszczy do Torunia i przedłużono je do Warszawy, Solec stał się perfekcyjnym miejscem dla inwestorów z całych Niemiec. Rozwój miasteczka spowodował napływ Niemców szukających w Solcu dobrej pracy i lepszych warunków do życia, Polacy pozostali w mieście mniejszością. W miasteczku księcia Przemyśla pojawili się pierwsi przedstawiciele takich zawodów jak lekarz czy aptekarz. Miejscowość ciągle jednak nawiedzały epidemie i powodzie, które pochłonęły kilkaset ofiar. Podstawą uprzemysłowienia Solca był przemysł drzewny. Po drewno do kujawskiego miasta przyjeżdżali kupcy z każdego zakątka Niemiec, a w surowce zaopatrywali zakłady flisacy z zaboru rosyjskiego. W ten sposób kwitło rzemiosło.
       Na podstawie znalezionych pieczęci miasta z 1781 r., monachijski artysta - malarz Otto Hupp w 1897 r. zaprojektował herb miasteczka, który zatwierdził rząd pruski. Logo przedstawia bramę miasta składającą się z dwóch wież połączonych murem, nad którym znajduje się wizerunek św. Stanisława Biskupa Męczennika (patrona Polski i Solca Kujawskiego).

          
     Do 1920 r. miejscowość bardzo szybko się rozwijała. Burmistrz - Henryk Teller powołał do życia Ochotniczą Straż Pożarną i Bractwo Strzeleckie, doprowadził do wydania pierwszej soleckiej gazety. W międzyczasie położono kanalizację, uruchomiono centralę telefoniczną, wybudowano dworzec kolejowy, budynek nadleśnictwa, rzeźnię miejską i gazownię. Świetność miasta stopniowo przygasała wraz z wybuchem I w.ś., na jej frontach zginęło ponad 200 mieszkańców Solca. Kryzys gospodarczy w Niemczech i klęska militarna doprowadziły do wybuchu rewolucji. W 1918 r. zaczęła odradzać się wolna Polska, rok później ustanowienia Traktatu Wersalskiego przyznały naszej ojczyźnie m.in. Wielkopolskę, Pomorze i część Kujaw z Solcem.
      Życie kulturalne Polaków pomału odradzało się. W 1922 r., odwiedził Solec prymas Polski (Edmund Dalbor), później wizyty miasteczku złożyli prezydenci: Stanisław Wojciechowski i Ignacy Mościcki. Dwudziestolecie międzywojenne to trudny dla Polski czas, bowiem musiała zostać ona odbudowana ze zniszczeń i zniwelować różnice pomiędzy ziemiami poszczególnych zaborów. To były ciężkie lata pod względem ekonomicznym, Niemcy emigrowali, a do Solca napływali Polacy z innej części państwa. Co więcej, spadło zapotrzebowanie na soleckie drewno, bo przecież zakłady produkowały je głównie na rynek niemiecki. Problemy ze znalezieniem pracy skłaniały mieszkańców do wyjazdów np. do świetnie prosperującej Gdyni. Na szczęście, malownicze położenie nad Wisłą i rozległe lasy powodowały, że latem Solec Kujawski przekształcał się w miejscowość wypoczynkową. Organizowano obozy wojskowe, powstało sanatorium. 


      W miasteczku działały chóry - polskie i niemieckie. Szkolnictwo zostało spolonizowane, rozbudowano strzelnicę, hucznie świętowano 600 lecie nadania praw miejskich Solcowi Kujawskiemu. Kwitło życie towarzyskie, organizowano bale, koncerty (często o charakterze dobroczynnym). Niestety, w Europie kończył się czas pokoju. 1 września 1939 r. Niemcy bez wypowiedzenia wojny zaatakowały Polskę, chcieli zgermanizować odebrane im wcześniej ziemie. Tereny Polski wraz z Solcem zostały włączone do Rzeszy Niemieckiej. Wysiedlano Polaków pochodzących z ziem byłego zaboru rosyjskiego, na ich miejsce sprowadzano Niemców. W Solcu i okolicznych miejscowościach znajdowały się jenieckie obozy pracy, w których przetrzymywano żołnierzy angielskich, rosyjskich, francuskich i włoskich - zatrudniono ich przy budowie dróg i wałów przeciwpowodziowych.  
        Niemcy zaczęli zdawać sobie sprawę z tego, że wojna jest przegrana i rozpoczęli proces zacierania śladów po swoich zbrodniach. Zwłoki pomordowanych palili w lasku pomiędzy Solcem a Otorowem. Tymczasem Armia Czerwona przybyła ze swoją ofensywą. Żołnierze radzieccy wyzwolili Polskę spod okupacji niemieckiej, ale nie przynieśli Polsce oczekiwanej wolności. Nasz kraj znalazł się w strefie wpływów Związku Radzieckiego, a przynależność do organizacji niepodległościowych traktowano jak przestępstwo. Polska nie była krajem suwerennym nawet w polityce wewnętrznej, nie mogła decydować również o polityce zagranicznej. Nasilił się proces aresztowań niewinnych ludzi. 


          Hasło komunistyczne nawoływało do odbudowy, a następnie industrializacji kraju. Solec leży na mało urodzajnych ziemiach, więc pojawiła się przed nim szansa rozwoju. Uruchomiono dużo zakładów, co zachęciło do przyjazdu do Solca nowych mieszkańców. Spowodowało to nasilenie się pracy w branży budowniczej, bo ludzie potrzebowali domów. Ten okres przyczynił się do powstania kilku nowych szkół. PRL zmagał się jednak z nasilającymi się problemami gospodarczymi, co prowadziło do wybuchów niezadowolenia, krwawo tłumionych przez władze. 
         Latem 1980 r. doszło do fali strajków, które zakończyły porozumienia sierpniowe. Festiwal wolności wprowadzony przez Solidarność został przerwany przez ogłoszenie stanu wojennego. Nie mniej jednak, osłabienie ZSRR i niemożność przezwyciężenia kryzysu ekonomicznego zmusiły władze PRL-u do rozmów z opozycją. Porozumienia ,,Okrągłego Stołu" zmieniły na zawsze przebieg historii. 4 czerwca 1989 r. odbyły się wybory do sejmu i senatu, przyśpieszyły one proces zmian demokratycznych w Polsce. W związku z tym wiele soleckich zakładów upadło lub zmieniło swój charakter. Powstały nowe firmy o zupełnie nowym profilu działalności. Ciekawostką jest, że w Solcu Kujawskim mieszkała Irena Santor.


       Wystawa czasowa była genialna! Chyba nigdy nie poznałam tak wielu historycznych informacji w pigułce podczas godziny. Pan kustosz opowiadał w sposób interesujący, a ponadto przy każdej tablicy znajdowały się wydrukowane karteczki ze streszczeniem danego okresu, które można było zabrać na pamiątkę. Na 12 stronach ciekawie opisano dzieje Solca Kujawskiego (a na odwrocie opisy przetłumaczono w j. angielskim). Wystawa czasowa pt.: ,,Lotnictwo polskie 1918 - 1953" z kolekcji Macieja Lewandowskiego również przypadła mi do gustu.


Chętnie obejrzałam miniatury samolotów oraz przyjrzałam się tablicom z faktami dotyczącymi lotnictwa.


     Solec Kujawski to rewelacyjne miejsce na wycieczkę. Dziękuję serdecznie Martynie i Paulinie za doborowe towarzystwo. To był świetnie spędzony czas :)) 
     Jeśli kiedyś będziecie w rejonach Solca, polecam wybrać się do klimatycznego miasteczka, bowiem zaprawdę warto!

niedziela, 31 stycznia 2021

Niespodziewany gość

Siemka!
Dziś recenzja książki królowej kryminału!





Tytuł: ,,Niespodziewany gość"
Autor: Agatha Christie
Ilość stron: 128
Okładka: twarda










Fabuła:
          Michael Starkwedder przypadkowo trafia do domu pięknej Laury, która przyznaje się do zabicia męża. Niespodziewany gość postanawia pomóc kobiecie, pani Warwick bardzo mu się się podoba i obmyśla plan ratujący potencjalną zabójczynię. Czy jednak faktycznie to Laura zabiła Richarda? A może zrobił to ktoś z domowników? Czy policja rozwiąże zagadkę?

         Książka została napisana pod wpływem wielkiego sukcesu, jaki odniosła sztuka teatralna Agaty Christie ,,Niespodziewany gość". Lektura jest krótką opowieścią, przeczytałam ją podczas godzinki. Królowa kryminałów jak zwykle mnie nie zawiodła, jej pogmatwana historia i różne typy zabójców, zwiodły mnie z tropu i nie odgadłam zakończenia, które bardzo mnie zaskoczyło. Posiadam już kilka książek angielskiej autorki z pięknej kolekcji Wydawnictwa Dolnośląskie, mam nadzieję, że do końca życia uda mi się uzbierać całą serię, która będzie pięknie prezentować się na mojej półce. Moja ocena 7/10.

środa, 20 stycznia 2021

Podpalacz

Hejka!
Dzisiaj recenzja polskiego kryminału.






Tytuł: ,,Podpalacz"
Autor: Wojciech Chmielarz
Ilość stron: 397
Cykl: Jakub Mortka (tom 1)









Fabuła:
      Na Ursynowie dochodzi do serii podpaleń domostw. Początkowo, pożary zakwalifikowane zostają jako nieszczęśliwe wypadki. Jednak, gdy w kolejnej wilii ginie biznesmen, a jego ciężko ranna żona trafia do szpitala, sytuacja zaczyna być bardzo poważna. 
        Sumienny komisarz Jakub Mortka postanawia rozwikłać zagadkę dziwnych pożarów. Czy uda mu się znaleźć sprawcę podpaleń? W jaki sposób śledztwo powiązane jest z jego młodymi współlokatorami? Czy stosunki policjanta z byłą żoną polepszą się?

       Chmielarza czytałam już wcześniej perfekcyjny thriller psychologiczny ,,Żmijowisko" , po którym długo nie mogłam się pozbierać. Z zaciekawieniem sięgnęłam zatem po debiut polskiego autora (będący pierwszą częścią cyklu o komisarzu Mortce). 
      Książka bardzo mnie wciągnęła. Przyznam szczerze, że powieści Chmielarza czyta się ekspresowo i z przyjemnością. ,,Podpalacz" to dobry kryminał, w którym akcja toczy się szybko i nie ma czasu na nudę. Intryga została rozpisana fascynująco, zakończenie zaskoczyło mnie, nie wpadłam na to, kto jest prawdziwym inicjatorem podpaleń. Komisarz Mortka jest interesującym bohaterem, nie da się go nie lubić. Jestem bardzo ciekawa dalszych losów policjanta, więc już za chwilę zabieram się za kolejną część z cyklu, czyli: ,,Farmę lalek". ,,Podpalacz" nie zachwycił mnie tak bardzo jak ,,Żmijowisko", ale uważam, że jest to niezły kryminał, któremu warto dać szansę. Polecam, moja ocena to: 7,5/10.

środa, 13 stycznia 2021

Gambit królowej

Siemka!
Dzisiaj przedstawię swoją opinię na temat pierwszego serialu obejrzanego na Netflixie.





Tytuł: ,,Gambit królowej"
Reżyser: Alan Scott, Scott Frank,
Rok produkcji: 2020
Ilość odcinków: 7











Fabuła:
    Beth Harmon trafia do sierocińca. Dziewczynka zmaga się z uzależnieniem od tabletek, ale dzięki nim odkrywa talent do szachowych rozgrywek. Pobierająca u woźnego w ukryciu lekcje gry, główna bohaterka zdaje sobie sprawę, że ta rozrywka stała się jej pasją. Marzy o zostanie mistrzem w tej dyscyplinie. 

     Zawsze zastanawiałam się nad fenomenem seriali na Netflixie, wszyscy zachwycali się oglądanymi na tej platformie produkcjami. Mnie nigdy nie ciągnęło jakoś w stronę filmów wieloodcinkowych, wolę seanse nie mające kontynuacji, ale jako że mój mąż jest fanem szachów, już wiedziałam, że ,,Gambit królowej" trzeba będzie obejrzeć. 
      Fabuła serialu spodobała mi się, pierwszy odcinek, który obejrzeliśmy naprawdę nas zachwycił. Był trochę dziwny, ale przez to fascynująco oryginalny i zachęcał do jak najszybszego zapoznania się z dalszą częścią filmu. Każdy kolejny odcinek coraz mniej mi się podobał i nie chodzi o to, że nie znam się na szachach. Po prostu akcja w pewnym momencie przystopowała, zrobiła się nudna i przewidywalna, a główna bohaterka szalenie mnie irytowała. W głównej mierze zapamiętałam ,,Gambit królowej" jako drogę Beth Harmon po trupach do celu. Dla mnie była zimną, niesłowną osobą, która pomimo sporego majątku, jaki zdobyła, nigdy nie oddała długu pieniężnego - zaciągniętego u woźnego, a przecież bez tego jej kariera nigdy by nie ruszyła. Baaa... nigdy nawet nie odwiedziła swojego pierwszego nauczyciela gry w szachy, ani też przyjaciółki z sierocińca, myślała tylko o sobie. Scena, gdy olewa młodego chłopca podczas zawodów też mnie rozczarowała. 
    Uważam, że Anna Taylor-Joy to piękna kobieta i zapewne zagrała tak jak miała rozpisane w scenariuszu, jednak to inne role bardziej wzbudziły moją ciekawość. Oczywiście Marcin Dorociński jako Vasily Borgow podbił moje serce, pomimo tego, że nie wypowiadał zbyt wielu kwestii, czekałam na każdą kolejną minutę z jego udziałem w podekscytowaniu. Marienne Heller wcielająca się w Almę Wheatley była bardzo barwną postacią i to ona przykuła moją uwagę najbardziej w filmie jako osoba nieszczęśliwa, a jednak kibicująca swojej adoptowanej córce. Ponadto, lubiłam sceny z udziałem Moses Ingram, która grała Jolene. Oprócz głównej bohaterki denerwował mnie też Thomas Brodie-Sangster, kiedy widziałam, że zaraz pojawi się Benny Watts, nie mogłam już się doczekać się jego zniknięcia z ekranu. 
      Cóż, jak dla mnie serial był średni, super się zaczął i nieźle skończył, ale środkowe odcinki powodowały u mnie wzmożone ziewanie i scrollowanie na telefonie facebooka. Miałam też nieodparte wrażenie, że kilka scen było wzorowanych na jednej z moich ulubionych produkcji ,,Przerwana lekcja muzyki". Aczkolwiek rozumiem zachwyt nad filmem, który spowodował na nowo zainteresowanie szachami. Podziwiam osoby, które potrafią grać w tym sporcie, ponieważ to trudna pasja, potrzeba naprawdę szerokiego umysłu, wiele ćwiczeń i cierpliwości, aby zostać dobrym w owej dziedzinie. Mój mąż zaczął intensywniej grać w szachy, niestety na aplikacji zainstalowanej na komórce, ciągle przegrywa z postacią małoletniej Beth, ale chyba się nie poddaje (haha). Nie żałuję jednak romansu z Netflixem, mogłam dowiedzieć się o co chodzi z fenomenem ,,Gambitu królowej", jestem bardziej na topie i gdy czytelnik pytający o książki dotyczące szachów zadzwonił do biblioteki, mogłam z nim spokojnie porozmawiać o filmie i pochwalić się znajomością produkcji. Moja ocena serialu to 6.5/10, pomimo kilku minusów serial zapadł mi w pamięć.

czwartek, 7 stycznia 2021

Pozwól mi wrócić

Hej!
Zapraszam na recenzję kolejnej przeczytanej przeze mnie książki brytyjskiej autorki.





Autor: B.A. Paris
Tytuł: ,,Pozwól mi wrócić"
Ilość stron: 319
Gatunek: thriller










Fabuła:
           Layla i Finn wracają z dalekiej podróży. W nocy zatrzymują się na parkingu, mężczyzna udaje się do toalety. Gdy przychodzi do auta, zdezorientowany zauważa, że jego ukochana zniknęła. Po dwunastu latach od zagnięcia Layli, główny bohater postanawia się ustatkować. Finn chce zamknąć trudny etap swojego życia i wiąże się z Ellen. Kobieta jest starszą siostrą Layli. W chwili ogłoszenia zaręczyn Ellen i Finna, zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Co ukrywał przez wszystkie lata Finn? Czy Layla żyje? 

           B.A. Paris podniosła wysoko poprzeczkę książką ,,Za zamkniętymi drzwiami". Dla mnie zdecydowanie był to jeden z najlepszych thrillerów, jaki przeczytałam w swoim życiu. Oceniłam go 10/10. ,,Na skraju załamania" również mi się podobało, ale lektura nie zrobiła już na mnie takiego wrażenia jak jej poprzedniczka, więc dostała ode mnie notę: 9/10. Jak w moich oczach wypadła trzecia powieść uwielbianej przez rzesze ludzi brytyjskiej autorki?
           Poznałam już styl pisania B.A. Paris, więc wiedziałam, czego mogę się spodziewać po fabule. Była pełna zwrotów akcji i komplikacji. Podczas czytania towarzyszyły mi: napięcie i ekscytacja. Do końca nie zgadłam tajemnicy, którą skrywała Elen, więc zakończenie stanowiło dla mnie niespodziankę. Lubię książki pełne intryg i zagadek, więc po raz kolejny thriller poczytnej autorki trafił w moje gusta. Nie mniej jednak, książka nie zachwyciła mnie tak bardzo jak wcześniejsze książki B.A. Paris, więc oceniam ją 8/10. Nie mogę się już doczekać kiedy uda mi się dorwać najnowszy tytuł pisarki. Ciekawe czy ,,Dylemat" mnie także usatysfakcjonuje!

środa, 30 grudnia 2020

Wycieczkowo 36 - Bydgoszcz (część 2)

Hej!
Dzisiaj kontynuuję wpis o wycieczce do Bydgoszczy :)
Miasto to kiedyś kojarzyło się głównie z przemysłem. Każdego roku stolica Kujawsko - Pomorskiego zmienia się na lepsze, obecnie jest jednym z najbardziej zaskakujących miejsc w Polsce, ma wiele do zaoferowania dla pragnących wrażeń turystów. Jest określana mianem ,,małego Berlina" lub ,,Wenecji Północy".

Nazwa miasta pochodzi od słowa ,,Bydgost": ,,bud" - nie spać, czuwać oraz ,,goszcz" - gościna (to typowo słowiańska końcówka, odnosi się do osadnictwa grodowego, podobnie jak inne miejscowości np. Małogoszcz, Skorogoszcz). 

        Bydgoszcz leży nad rzeką Brdą. Dogodne położenie osady i łatwa przez nią przeprawa umożliwiała kupcom podróżującym szlakiem bursztynowym omijanie Wisły. Pierwsza wzmianka o Bydgoszczy pochodzi z 1238r. We wczesnym średniowieczu miasto było grodem, w XIV w. powstało Księstwo Bydgosko - Wyszogrodzkie. Terytorium okupowali Krzyżacy. Kazimierz III Wielki wzniósł okazały zamek, który zdobyli rycerze zakonu, a później odbił go Władysław Jagiełło. 
         Kraków to gród Kraka, Poznań Przemyśla, natomiast Bydgoszcz kultywuje pamięć o Kazimierzu III Wielkim (,,Zastał Polskę drewnianą, a zostawił murowaną"). Król pochodził z Kujaw, miał mnóstwo talentów, za czasów jego panowania terytorium kraju powiększyło się o 2,5 raza! Mistrz dyplomacji zreformował system podatkowy, sądowy, administracyjny i monetarny. Założył ponad 100 wsi, 50 miast i 74 obiekty militarne. Z Kazimierzem III Wielkim związana jest nie tylko budowa zamku, który gościł wszystkich sławnych królów (niestety został zniszczony podczas potopu szwedzkiego), ale również ustanowienie przez niego w połowie XIV w. powiatu bydgoskiego. 
        W 2006 r. na Starym Mieście odsłonięto pomnik władcy. Figura wykonana z brązu ma ponad 7 m. Widnieje na niej napis ,,Kazimierz III Wielki król Polski 1333 -1370. Założyciel miasta Bydgoszczy 19 IV 1346". To jedyny pomnik w Polsce przedstawiający króla na koniu. 


       W XV i XVI w. miasto zwielokrotniło swój majątek na handlu spływnym: solą, zbożem i piwem. Bydgoszcz była także ośrodkiem rzemiosła i siedzibą zakładów - manufaktur. W XVII w. miasteczko rozbudowywało się. Powstawały nowe kościoły i szkoły. Najsłynniejszy uczony z Bydgoszczy to Bartłomiej, który jako pierwszy opracował słownik polsko - łaciński. Potop szwedzki i wojna północna spowodowały wiele strat demograficznych i gospodarczych. Poprawę koniunktury zapoczątkował ostatni król Polski Stanisław August Poniatowski.
         W 1772 r. Polskę zaanektowały Prusy w ramach I rozbioru kraju. W XIX w. miasto przeżyło znaczny rozwój ekonomiczny. Kwitł przemysł maszynowy, spożywczy, drzewny. Sto lat później Bydgoszcz miała charakter typowo niemiecki - odseparowano sztucznie Śródmieście od polskich przedmieść. Terytorium zwracało na siebie uwagę ze względu na piękną architekturę i wszechobecną zieleń. W 1920 r. miejscowość włączono do Polski i została 7 co do wielkości ośrodkiem w państwie! Po I w.ś. Bydgoszcz uległa szybkiej repolonizacji i stała się jednym z najbardziej polskich miast, aż 92 % jej mieszkańców stanowili rodacy.
       Miasto systematycznie powiększało się, aż do II w.ś. rozwijał się nowoczesny przemysł: chemiczny i elektrotechniczny. Po 1945 r. miejscowość rozpoczęła wyścig z Toruniem o władzę. Jednak, to w Bydgoszczy ulokowano stolicę województwa (wówczas) pomorskiego, która przemieniła się w ośrodek wojskowy, kulturalny i naukowy. 

Miałam niewiele czasu na zwiedzanie, więc udało mi się zobaczyć tylko jedną świątynię. Kościół św. Andrzeja Boboli zbudowano na początku XIX w. w stylu neogotyckim. Wznoszący się na aż na 75 m. szczyt wieży ustanawia go na pierwszym miejscu pod względem wysokości wśród budynków w Bydgoszczy. Ciekawostką jest fakt, że zegar na wieżyczce został uszkodzony w 2014 r. w wyniku uderzenia pioruna. 


Ul. Jagielońska znajduje się w centrum Bydgoszczy. To reprezentacyjna droga z szeregiem zabytkowych kamieniczek, jednak należy do najbardziej zakorkowanych miejsc. W szczycie komunikacyjnym przejeżdża tam 1400 pojazdów na godzinę :O


Rynek Bydgoski zrobił na mnie ogromne wrażenie, chyba nigdy nie widziałam tak ogromnego placu. 


Podeszłam bliżej do Pomnika Walki i Męczeństwa Ziemi Bydgoskiej (ku czci Polaków zamordowanych na wskutek terroru hitlerowskiego i stalinowskiego). Rzeźba z brązu ma wysokość 7,5 m. Pomnik odsłonięty został w 1969 r. na uczczenie 30 rocznicy zajęcia Bydgoszczy przez niemieckich żołnierzy. Figura stanęła w miejscu, gdzie we wrześniu 1939 r. przeprowadzano publiczne egzekucje. W okresie walk zbrojnych Bydgoszcz włączona została do prowincji Gdańsk - Prusy Zachodnie. Nowy nadburmistrz zarządził przebudowę centrum i wyburzenie zachodniej pierzei Starego Rynku. Zlikwidowano słynne pomniki i zdemontowano ważne budowle wraz z kościołem pojezuickim przed którym przeprowadzano egzekucje. Rzeźba ma przypominać przechodniom o tych przykrych wydarzeniach, a po 1989 r. (w wyniku zmian polityczno-ustrojowych) dopisano do niej hołd dla ofiar stalinizmu.


Na Starym Rynku istnieje nieprzerwanie od 1903 r. biblioteka (Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna im. dr. Witolda Bełzy), która jest najstarszą w województwie kujawsko - pomorskim. Tuż przed nią usytuowano fontannę z 1909 r. przedstawiającą dzieci bawiące się z gęsią (to jedna z niewielu bydgoskich rzeźb uratowanych przed przetopieniem na brąz podczas II w.ś.). 


Na ścianie budynku powieszono tablicę pamiątkową na cześć Józefa Wybickiego, mającego w Bydgoszczy praktykę sądowniczą.


Zwiedzając Stare Miasto trafiłam na ul. Podwale. Neogotycki budynek z 1904 r. Miejskiej Hali Targowej funkcjonuje po dziś dzień. 


Natomiast ul. Długa to najdłuższy trakt Starego Miasta, jest najważniejsza pod względem historycznym i funkcjonalnym. Do połowy XX w. ul Długa miała charakter kupiecko - handlowy. W latach 90 zmodernizowano nawierzchnię ulicy, zamknięto ruch tramwajowy i drogę przekształcono na deptak. 


Bydgoska Aleja Autografów znajduje się na ul. Długiej. To zbiór płaskorzeźb wmurowanych w alejkę z podpisami osób zasłużonych dla Bydgoszczy (są tablice m.in. Ireny Santor, Lecha Wałęsy czy Jerzego Hoffmana). 


Stary Port z bulwarem im. Zbigniewa Urbanyiego stanowi część reprezentacyjną miasta. W tle można ujrzeć dawny spichlerz zbożowy. 


Jedną z najistotniejszych atrakcji Bydgoszczy jest Most Staromiejski. W 1902 r. podjęto decyzję o zastąpieniu drewnianego mostku nową drogą opartą na stalowej konstrukcji. Most łączy Stare Miasto ze Śródmieściem, a nieopodal niego zawieszono rzeźbę przechodzącą przez rzekę. Nad Brdą balansuje młody mężczyzna utrzymujący się na linie. Waży ponad 50 kg, a tyczka pomaga mu w utrzymaniu równowagi. To przykład nowoczesnej rzeźby w Bydgoszczy i jeden z ciekawszych podziwianych przeze mnie pomników :)


Interesującą bydgoską kładką jest także Most im. Jana Kiepury. Wiodąca przez niego droga prowadzi do Wyspy Młyńskiej, która w 2012 r. otrzymała Certyfikat Najlepszy Produkt Turystyczny nadany przez Polską Organizację Turystyczną. Mostek ma długość 30,4 m. i obwieszony jest kłódkami miłości zatrzaśniętymi przez zakochane pary.


Wyspa Młyńska mnie zachwyciła. Z okazji święta ,,Bydgoszcz za pół ceny" zorganizowany został piknik, na który przybyło mnóstwo ludzi. W tym miejscu mogłabym spędzić cały dzień przyglądając się choćby dostojnym łabędziom.


Wyspa Młyńska jest bogata kulturowo ze względu na bliskość wielu muzeów. Ponadto, w sąsiedztwie znajduje się Opera Nova (teatr operowy pełniący również funkcje teatru muzycznego), założona w 1956 r. To jedyne tego typu miejsce w województwie kujawsko - pomorskim. Budowla ma oryginalny kształt i jest porównywana do opery w Sydney. 


Przez centrum Bydgoszczy przebiega 18 południk długości geograficznej wschodniej. Na Wyspie Młyńskiej można odnaleźć pomnik symbolizujący tę ważną linię. 


Chętnie przespacerowałam się po po kładce łączącej Wyspę Młyńską z Wełnianym Rynkiem. 


W ramach festiwalu ,,Bydgoszcz za pół ceny" wejście do Muzeum Okręgowego im. Leona Wyczółkowskiego było za darmo. Tam też dołączyły do mnie organizatorki wycieczki, autorki bloga https://pojedztam.pl/ .Wystawa ,,Dzieje pieniądza. Średniowiecze" bardzo przypadła mi do gustu! Dodatkowo, miła pani kustosz wydrukowała mi pamiątkowy bilet, gdy napomknęłam jej, że zbieram różne ulotki :)


W Muzeum - 3 sale poświęcono znaczeniu i roli średniowiecznych monet. Ekspozycje prezentowały numizmaty z okresu od X do XV w. Monety pochodziły z wielu krajów, przedstawiały różnych władców i style ikonograficzne. Chętnie obejrzałam filmy multimedialne o średniowiecznym systemie pieniężnym. Podobało mi się klimatyczne tło muzyczne, podczas zwiedzania wsłuchiwałam się w płynące z głośników nuty pieśni liturgicznych. Za wspaniały pomysł uważam możliwość wcielenia się w rolę dawnego pielgrzyma, każdy z zainteresowanych turystów mógł ubrać replikę jego stroju. 


W pierwszej sali odbiorca zapoznał się ze średniowieczną strukturą społeczną. Chętnie spojrzałam na informacje na temat podziału obywatelskiego (rycerz, duchowny, mieszczanin i chłop.)


Fantastycznie ucharakteryzowane wnętrze idealnie oddało atmosferę średniowiecza.


Drugie pomieszczenie ukazało zagadnienie średniowiecznego pielgrzymowania do sanktuarium św. Jakuba Santiago de Compostela. Zauważyłam gęsie pióro, którym niegdyś się posługiwano i postanowiłam dopisać na karteczce swoją intencję. Okazało się, że używanie takiego pióra wcale nie jest łatwe. To ciekawe, nowe dla mnie doświadczenie :)


Na tablicach widniały różne intencje, niektóre nie związane nawet z tematem, ah ta dzisiejsza młodzież zostawiająca namiary na instagrama ;]


W trzeciej sali umieszczono w gablotach monety z różnych krajów. 


Dodatkowo, każdy turysta otrzymał mnóstwo wytycznych o wartości pieniądza w czasach średniowiecza. Co więcej, aby sprawdzić swoją nowo nabytą wiedzę, można było skorzystać z różnych gier multimedialnych. Oczywiście miałam trudności z prawidłowym dopasowaniem cen do obrazków :D


To muzeum warto odwiedzić, serdecznie zachęcam, na pewno nie będziecie się nudzić :) Nie mniej jednak chwilę później w Bydgoszczy znalazłam się w innym muzeum na ul. Długiej. Z czystym sumieniem przyznaję, że było to najoryginalniejsze i najciekawsze muzeum, jakie kiedykolwiek odwiedziłam! Przedstawiam Wam Muzeum Mydła i Historii Brudu!


Wstęp do muzeum kosztował 12 zł. i najlepiej zapisać się już wcześniej na konkretną z proponowanych godzinę, bo zapewniam, że tłumy turystów są ogromne. Zwiedzanie obiektu trwa ok. godziny. Wcześniej można zaopatrzyć się w cudownie pachnące produkty mydlane, świeczki i podobne gadżety (wybór jest niesamowity, ale ceny też do niskich nie należą).


Muzeum Mydła i Historii Brudu powstało w 2012 r. i jest jedynym takim miejscem na świecie! Pani przewodnik opowiadała mega interesujące historie, aż trudno było uwierzyć w ich autentyczność :)


Dotarliśmy do mnóstwa pomieszczeń, każde zawierało szokujące ciekawostki i sentymentalne przedmioty np. pokój PRL - z pralką franią czy mydełkiem ,,Jacek i Agatka". Hasłem przewodnim muzeum jest myśl św. Bernarda!


Pierwsze mydło - czyli mieszanina tłuszczów zwierzęcych i popiołu - zostało odnalezione przez archeologów na terenie Babilonu (w glinianych cylindrach liczących ponad 48000 lat). Hiszpania, Anglia i przede wszystkim Francja skrywają brudną przeszłość! Czystość przybyła do tych krajów z Europy Środkowej i Wschodniej, o higienę dbano najbardziej w Turcji, więc stamtąd też przywędrował dobrze znany termin łaźni tureckich wzorowany na rzymskich. Podobno Maria Antonina nosiła peruki, bowiem jej prawdziwe włosy stały się mieszkaniem dla pcheł i wesz.


U schyłku średniowiecza pojawiła się dżuma. Ludzie szukali przyczyn w gwiazdach, kometach czy surowej karze boskiej. Inni wierzyli, że to zarazki żyjące w ciepłej wodzie doprowadziły do epidemii, zamykano łaźnie. Społeczeństwo bało się kontaktu z wodą, więc obficie używano perfum, ab zatuszować smród i zmieniano bieliznę... nawet 7 razy dziennie! 


Mydła używano do prania odzieży i pościeli, natomiast do bali w której się kąpano wlewano napar z ziół i kwiatów: malwy, dzikiego lnu, ślazy i innych. Brud z ciała usuwano woskiem przy pomocy skrobaczki (czyżby bolesne początki depilacji? :D)


Okazuje się, że mydło nie powstało całkiem tak dawno!


Zachęcam do zapoznania się z historią Zabłockiego :)


Praczki do niedawna bardzo ciężko pracowały. Doceńmy fakt posiadania pralek, to tylko przedmiot, a przecież tak bardzo komfortowy.. Pani uwidoczniona na fotografii ma ok. 30 lat, a wygląda dwukrotnie starzej.


Najbardziej podobał mi się obrazek z zamierzchłych czasów, kiedy to kąpiele odbywały się bez podziału na płeć. Panie przychodziły się umyć i jednocześnie znaleźć męża! Podczas wspólnego prysznica, grajek umilał czas rzępoląc na instrumencie, często golasów spowiadał ksiądz. Oczywiście zażywając kąpieli, nie można było zamoczyć głowy, włosy szczelnie obwijano czapeczkami. Nie szczędzono sobie flirtów, jedzenia i picia :D


Wszyscy turyści wzięli udział w warsztatach tworzenia mydełka. Ta zabawa bardzo mi się podobała, wybrałam kilka dodatków (kawa, muszelki, płatki owsiane), zalałam odpowiednią konsystencją oczekiwanego koloru i przy wyjściu otrzymałam swoje pachnące mydełko ^^ Zastanawiam się, kto miał większą frajdę przy tworzeniu produktów, dzieci czy dorośli. Ja spędziłam czas bardzo przyjemnie, chociaż bałam się, że moje mydło może nie wyjść, bowiem Paulina zwróciła mi uwagę, że mieszam płyn w odwrotną stronę niż kazała pani przewodnik! Ale miałam szczęście, fartem cudowne mydełko utworzyło oczekiwaną formę!


Także.. chłopaki i dziewczyny myjcie się, bo nie znacie dnia i godziny! 


Do Bydgoszczy kiedyś na pewno się jeszcze wybiorę, zostało mi wiele ciekawych obiektów do zwiedzenia w tym mieście, a te które już zobaczyłam po prostu mnie zachwyciły :)

wtorek, 8 grudnia 2020

Spadek

Siemka!
Zapraszam na recenzję książki polskiej autorki :)





Tytuł: Spadek
Autor: Kasia Bulicz Kasprzak
Rok wydania:2018
Ilość stron:311










Fabuła:
           Dorota przechodzi trudny okres w swoim życiu. Rozstała się z chłopakiem, a jedynym pozytywnym akcentem jaki dostała od losu na pocieszenie stał się pies - Dusia.
          Jak grom z jasnego nieba na bohaterkę spada wiadomość o chorym dziadku. Kobieta jest zdumiona, bowiem nigdy nie poznała swojego ojca ani jego rodziny. Postanawia jednak dać szansę zgorzkniałemu staruszkowi. Czy Kazimierz przekona się do wnuczki? Kto jeszcze pojawi się na drodze Doroty? Czy trzydziestolatka doczeka się jeszcze szczęścia w miłości?

          Rzadko czytam powieści obyczajowe, jednak ostatnimi czasy miałam już przesyt kryminałów i thrillerów, więc postanowiłam sięgnąć po coś lżejszego. Moją uwagę przykuła okładka z dziewczyną, której dolna warga niebezpiecznie spuchła (mam nadzieję, że to po użądleniu osy a nie po zabiegach z kwasem). Lektura była tym, czego akurat na ten moment potrzebowałam, mogłam się przy niej odprężyć, nie myśląc o swoich kłopotach. Przeczytałam powieść jednego wieczoru, została napisana prostym językiem. Tematyka poruszana w książce była trochę oklepana, ileż to już powstało dzieł, w których główną rolę odgrywał niespodziewany spadek... Wątek romansowy był średni, główni bohaterowie często mnie irytowali, a zakończenie nie usatysfakcjonowało. Czasami miałam ochotę chwycić Dorotę za ramiona i lekko nią potelepać. Nie mniej jednak, spędziłam z książką miłe chwile, odstresowałam się - a tego mi było właśnie trzeba. Kilka fragmentów mnie rozśmieszyło, a zdarzyły się i sytuacje, gdzie ze wzruszenia zaszkliły mi się oczy. Jeśli potrzebujecie łatwej lektury, żeby się zrelaksować, ,,Spadek", powinien wam się spodobać. Moja ocena: 6.5/10.