sobota, 2 lutego 2019

Nie jestem potworem

Cześć!
Zapraszam serdecznie na recenzję thrillera hiszpańskiego!





Tytuł: ,,Nie jestem potworem"
Autor: Carme Chaparro
Rok wydania: 2019
Ilość stron: 382
Gatunek: thriller









Fabuła:
           W madryckim centrum handlowym ginie 4letni chłopiec Nicolas. Pomimo tłumu ludzi, nikt nie zauważył zniknięcia dziecka. Porywacz zostaje określony mianem Slendermana. Poszukiwania nie dają żadnego rezultatu, społeczeństwo pomału zapomina o tym przerażającym wydarzeniu.
          Mijają dwa lata, po raz kolejny w tej samej galerii handlowej zostaje zagubione dziecko, Enrique jest bardzo podobny do Nicolasa, więc Hiszpanie podejrzewają powrót Slendermana. Państwo przesiąka paniką, ponieważ policja znowu nie znajduje żadnego śladu porywacza. Kres wytrzymałości dosięga naród, gdy kilka dni później w tym samym miejscu, znika Pablo - z wyglądu przypominający dwóch poprzednich chłopców. 
         W akcję włączona jest dziennikarka Ines oraz nadkomisarz Ana. Czy uda im się w końcu zatrzymać niebezpiecznego Slendermana? Czy dzieci zostaną uratowane, a może pomoc nadejdzie już dla nich zbyt późno?

        Przyznam, że nigdy wcześniej nie czytałam thrillera hiszpańskiego, dlatego też szalenie ciekawa, sięgnęłam po ,,Nie jestem potworem". Miałam, co do książki wysokie oczekiwania. Początek lektury zaczął się bardzo obiecująco, wzbudził moje zainteresowanie. Niestety, wertując kolejne kartki, mój entuzjazm słabł. Akcja trochę się wlekła, do powieści wkradła się monotonia, a mnie zaczęło się nudzić. Uważam, że kilka scen zostało zbyt bardzo rozwleczonych, a niektóre rozdziały umieszczone całkiem niepotrzebnie, bo nic nie wnosiły do fabuły, np. historia babci Any, która zajęła 10 stron. 
         Na szczęście, mniej więcej w połowie książki, nastąpił przełom w akcji, która potoczyła się szybciej. Szeroko otworzyłam oczy, śledząc dalszy ciąg wydarzeń. Napięcie zaczynało narastać, a moje poddenerwowanie rosło. W fabule pojawiło się wiele nieoczekiwanych wątków, a moje typy zakończenia powieści nie sprawdziły się. Finał mną wstrząsnął i doprowadził do wielu refleksji, o których rozmyślałam w nocy, nie mogąc zasnąć. To przykre, że media mają tak ogromny wpływ na ludzi, a celebryci są złym wzorem do naśladowania. Niepokoi mnie także fakt, że galerie handlowe rządzą światem i są alternatywą spędzania wolnego czasu dla całych rodzin oraz realia, jak w jednej chwili może zniknąć dziecko wśród otaczającego go tłumu osób.
          Dzięki książce poznałam kilka hiszpańskich smaczków historycznych. ,,Nie jestem potworem" to debiut pisarski Care Chaparro, dlatego jestem w stanie wybaczyć pisarce tych kilka książkowych mankamentów. Czekam z niecierpliwością na jej kolejny thriller. Moja ocena to: 7/10.

Za egzemplarz książki dziękuję Wydawnictwu MUZA

sobota, 26 stycznia 2019

48 tygodni

Hejka!
Zapraszam na recenzję książki popularnej polskiej autorki!





Tytuł: ,,48 tygodni"
Autor: Magdalena Kordel
Ilość stron: 255
Gatunek: Obyczajowe










Fabuła:
      Natasza jest mamą 6-letniej Gosi i żoną Sebastiana. Ma dosyć bycia kurą domową - postanawia pójść do pracy i wrócić na studia. W ciągu 48 tygodni jej życie zmienia się nie do poznania. Jakie perypetie przydarzą się głównej bohaterce? Czy Natasza poradzi sobie z nowymi obowiązkami?

      Po literaturę obyczajową sięgam rzadko, zazwyczaj wolę bardziej ambitne książki. Od czasu do czasu jednak skuszę się na jakąś lżejszą lekturę przy której nie muszę dużo myśleć. Moi czytelnicy uwielbiają Magdalenę Kordel, nie miałam wcześniej okazji, aby zapoznać się z żadną z jej propozycji, więc postanowiłam przekonać się o fenomenie autorki i sięgnęłam po ,,48 tygodni". Powieść pochłonęłam w tempie ekspresowym, nie było to arcydzieło, ale mogłam się przy tej książce nieźle zrelaksować. Akcja lektury dzieje się w 2002 r., więc postaci z powieści posługiwały się jedynie telefonami stacjonarnymi, co obudziło we mnie refleksyjne wspomnienia. Książka idealnie nadaje się na lato bądź urlop, to trochę naiwna historia Nataszy, która prowadzi pamiętnik z zapiskami ze swojego życia. Głównej bohaterce przydarzyło się wiele zabawnych przygód, czytając o nich kilkakrotnie moje kąciki ust delikatnie uniosły się do góry (oczekiwane ataki śmiechu mnie nie dopadły). To dowcipna powieść, która na pewno spodoba się mniej wymagającym odbiorcom. Moja ocena: 7/10.

czwartek, 3 stycznia 2019

Żmijowisko

Hejka!
Zapraszam na recenzję ,,Żmijowiska" - jednego z najgłośniejszych thrillerów psychologicznych zeszłego roku!





Tytuł: ,,Żmijowisko"
Autor: Wojciech Chmielarz
Okładka: Półtwarda ze skrzydełkami
Ilość stron: 480
Rok wydania: 2018










Fabuła:
          Do agroturystyki w spokojnej wsi Żmijowisko przyjeżdża na wakacyjny urlop grupa przyjaciół jeszcze z czasów studenckich. 30 latkowie przybyli wraz ze swoimi rodzinami, aby wypocząć wśród jezior i lasów. Niespodziewanie nastoletnia córka jednego z małżeństw nagle znika, pomimo intensywnych poszukiwań, nikt nie natrafia na jej ślad. 
       Po roku czasu, ojciec Ady postanawia powrócić do Żmijowiska, chociaż nie jest tam miło widzianym gościem. Arek zrobi wszystko, aby odnaleźć swoje dziecko. Czy uda mu się rozgryźć zagadkę zaginięcia córki? Kto pomoże mu prowadzić śledztwo na własną rękę? Czy dojdzie do kolejnych tragedii?

        Książka kusiła mnie już bardzo długo. Szalenie spodobała mi się też okładka, która od razu przyciągnęła mój wzrok. Niemal wszyscy zachwycali się thrillerem, ale natrafiłam również na dwie negatywne opinie czytelników. Ostatecznie sama postanowiłam przekonać się na czym polega fenomen ,,Żmijowiska". Kiedy tylko uzyskałam autograf Chmielarza na Wrocławskich Targach Dobrej Książki, od razu zabrałam się do lektury! 
           Powieść składa się z 3 przeplatanych ze sobą części: pierwsza opowiada o tym, co działo się podczas spotkania absolwentów, druga zawiera sceny toczące się rok później, a trzecia wspomina wątki jakie występowały pomiędzy tymi wydarzeniami. Przyznam, że zabiegi retrospekcji włączały celowe elementy napięcia, bowiem, książka tak mnie wciągnęła, że nawet kiedy byłam w pracy, cały czas myślałam o rozwiązaniu tajemnicy Żmijowiska i na niczym innym nie mogłam się skupić. Już dawno żadna lektura mnie tak nie zafascynowała!
         Intryga została przeprowadzona po mistrzowsku. Kiedy zbliżałam się ku ostatnim stronom, moje podekscytowanie ciągle rosło, a emocje bezwzględnie mną targały. Finał tak mnie zaskoczył, że długo nie mogłam się otrząsnąć z szoku. Kiedy już myślałam, że zakończenie zostało przedstawione, okazało się, że to nieprawda, gdyż było ono dopiero początkiem innej historii, której w życiu bym się nie spodziewała! Znacie to uczucie pustki po super książce? Kiedy bierze się do ręki kolejną powieść, a już z góry wiadomo, że nie będzie ona tak dobra jak poprzedniczka? Teraz właśnie towarzyszy mi takie uczucie... Chmielarz napisał genialną książkę, psychologiczne rozpracowanie wnętrz bohaterów - jak dla mnie sztos! Jeśli ktoś lubi thrillery, ,,Żmijowisko" serdecznie polecam! Nie mogę się już doczekać ekranizacji lektury. Moja ocena: 10/10.

środa, 28 listopada 2018

Nie pozwól mi umrzeć

Witam serdecznie:)
Dzisiaj zapraszam na recenzję książki pod moim patronatem medialnym!







Tytuł: ,,Nie pozwól mi umrzeć"
Autor: Krzysztof Koziołek
Okładka ze skrzydełkami
Ilość stron: 394
Rok wydania:2018
Gatunek: thriller medyczny










Fabuła:
           3 historie obcych dla siebie ludzi w pewnym momencie łączą się w przerażający element układanki. Damian Saran podejrzewa, że zniknięcie jego żony nie jest zwykłą jej ucieczką - jak sugeruje policja - lecz niepokojącą zagadką, którą postanawia rozwikłać. Dalia Chyba przeżywa trudne chwile w życiu prywatnym, więc kiedy zauważa możliwość rozwiązania tajemnicy śmierci bliskiej dla niej osoby, nie waha się ani chwili. Komisarz Ryszard Grodzki poproszony przez starego znajomego o zbadanie przyczyn wypadku pewnej kobiety, orientuje się, że nagły zgon mógł zostać zaplanowany. Potężny koncern farmaceutyczny wprowadza na rynek nową szczepionkę, która warta jest miliardy. Kto ma szansę wygrać w tej walce? Czy pieniądze są ważniejsze niż życie? Co odkryją bohaterowie książki?

             ,,Nie pozwól mi umrzeć" reprezentuje gatunek, który w Polsce dopiero raczkuje. Thrillery medyczne do tej pory kojarzyły mi się głównie z Tess Gerritsen czy Robinem Cookiem, dlatego też z ogromną radością, a także niemałym zaskoczeniem, przyjęłam wiadomość, że Krzysztof Koziołek podjął się napisania książki poruszającej poważny temat powiązany ze środowiskiem medycznym. 
              W dzisiejszych czasach koncerny farmaceutyczne są posiadaczami ogromnej fortuny, którą z każdą chwilą pomnażają. Na ostatnim wykładzie, w którym uczestniczyłam w ramach Dolnośląskiego Festiwalu Nauki, dowiedziałam się, że w aptekach najlepiej sprzedają się rzeczy reklamowane. Kupujący często nie zdają sobie sprawy, że leki mają skutki uboczne, tylko ślepo ufają propagandzie i wybierają, to co zobaczą w tv czy reklamówkach, wierząc, że są to produkty cudotwórcze. Przedsiębiorstwa bogacą się na naiwniakach, nie patrząc na to, że mogą wyrządzić komuś krzywdę, dla nich liczą się tylko interesy.
          Krzysztof Koziołek zgłębił dość kontrowersyjny ostatnio temat szczepionek. W mediach można dostrzec wiele dyskusji związanych ze szczepieniami. Cześć społeczeństwa ucieka od tego obowiązku, twierdząc, że szczepionki powodują autyzm u dzieci, więc nie chcą narażać swoich pociech na ewentualne działania uboczne. Natomiast, spora grupa szczepi się na każdą możliwą chorobę - nawet na grypę. Pytanie brzmi... czy faktycznie wszystkie szczepionki są potrzebne? Czy jesteśmy świadomi, tego co kryje w nich kryje? Czy warto narażać życie szczepiąc... a może nie szczepiąc? Koncerny farmaceutyczne zachęcają do korzystania z coraz to nowszych propozycji, reklamując choroby przed którymi teoretycznie można się ustrzec dzięki szczepieniom. Jak nie dać się naciągnąć cwanym przedsiębiorstwom, nie rujnując swojego zdrowia ani portfela?
         Książkę przeczytałam w ciągu dwóch dni, nie mogłam odłożyć egzemplarza dopóki nie poznałam rozwiązania intrygi. Pomysł na thriller przypadł mi do gustu, cieszę się, że autor nie bał się trudnego zagadnienia, dzięki swoim pomysłom ciągle się rozwija. Bardzo lubię, gdy w powieściach pojawiają się polskie miasta, więc uradowałam się, gdy akcja lektury miała miejsce m.in. w moim ukochanym Wrocławiu. Podoba mi się wydanie książki z prostą lecz sugerującą mroczną treść obwolutą. Uwagę przyciąga oryginalne wykonanie wnętrza okładek. Koziołek został polskim Bookmanem, a poznać go będzie można już na najbliższych Targach Dobrych Książek we Wrocławiu podczas zbliżającego się weekendu. Chętnie zobaczę pisarza w swoich charakterystycznym płaszczu, uszytym z okładek jego książek. Na Targi wybieram się w niedzielę, ciekawa jestem czy spotkam tam kogoś z Was? Możecie na swoich egzemplarzach otrzymać takie super autografy jak ja :) ,,Nie pozwól mi umrzeć" polecam, dziękuję za możliwość patronowania! Premiera książki.. już dzisiaj!

środa, 21 listopada 2018

Kora, Kora, a planety szaleją

Hejka!
Zapraszam na recenzję książki!






Tytuł: ,,Kora, Kora, a planety szaleją"
Autor: Kamil Sipowicz
Okładka:Półtwarda
Ilość stron: 200
Gatunek: Biografia








         Lektura leżała na półce w bibliotece i kusiła mnie od kilku dni. Powtarzałam sobie, że nie mogę jej wziąć, bowiem mam za dużo książek do czytania i bez sensu dobierać kolejne. Jednak nie wytrzymałam i zabrałam egzemplarz do domu. To była super decyzja, gdyż przeczytałam lekturę w tempie ekspresowym!
        O Korze wiedziałam co nieco, lubię jej piosenki, ale dzięki książce poznałam życie piosenkarki bardziej dogłębnie. Olga Jackowska opisała swoją przeszłość etapowo, najpierw nawiązała do historii rodziców. Opowiedziała o wielkiej miłości do matki, która przez wiele lat ciężko chorowała na gruźlicę, ale po wyjściu ze szpitala, rozpieszczała małą artystkę jak tylko mogła, pomimo tego, że w domu panowała ogromna bieda. Ojciec Kory umarł na zawał, niedługo po tym jak ona powróciła do domu po pobycie w sierocińcu (9 letnia wówczas dziewczynka pierwsza znalazła jego ciało). Olga wspomniała jeszcze o swoim rodzeństwie, obecnie żyje już tylko jej siostra (dwóch braci pokonała choroba alkoholowa), z dziećmi - z poprzedniego małżeństwa taty - nigdy nie miała kontaktu.
       Kora spędziła część swojego życia w domu dziecka, który prowadziły zakonnice. Określiła ten czas jako bardzo negatywny, oskarżyła siostry zakonne o przemoc i brak uczuć. Ich zachowanie ukształtowało jedynie w sercu wokalistki ujemny stosunek do kościoła. 
       Olga lubiła przebywać w rodzinnym mieszkaniu, które było ciasną klitką, uciekała z niego, kiedy tylko mogła. W okresie nastoletnim zafascynowała się ruchem hippisowskim i wybrała dla siebie nowe imię - dzięki niemu stała się później sławna na całą Polskę. Piosenkarka opisała w książce powstanie Maanamu, sukcesy i porażki zespołu, wszystkie rozdziały rozpoczynały teksty piosenek.   
       Kora przedstawiła sylwetki swoich mężów. Marka Jackowskiego poznała, gdy była młodziutką dziewczyną, jego uzależnienie do alkoholu wpłynęło na rozpad małżeństwa. Z Kamilem Sipowiczem zdradziła współzałożyciela Maanamu. Sipowicz wyjechał za granicę, nie czuł odpowiedzialności za bycie ojcem, więc Jackowski wychowywał syna jako swojego, nie wiedząc o oszustwie żony. Po powrocie do kraju, ojciec Szymona zmienił priorytety i postarał się o odbudowanie relacji z dzieckiem i pozyskanie miłości Olgi, co mu się naprawdę udało (był z małżonką, aż do jej śmierci).
      Piosenkarka opowiedziała nie tylko o karierze, ale też o ciężkim zawodzie mamy. Podkreśliła jak bardzo jest dumna, że wychowała Mateusza i Szymona na porządnych ludzi. Kora wspomniała także o przyjaciołach, m.in. o siostrze (z którą była w domu dziecka), o swoich ukochanych psiakach (któż nie zna Ramony?), uzależnieniach (głównie od marihuany, Olga gardziła alkoholem), o wpływie snów na jej życie, o niespotykanym hobby: zbieraniu figurek Madonny z całego świata, ukochanym mieście: Krakowie itd. 
       Przyznam, że po zapoznaniu się z biografią Kory, poczułam do niej ogromną sympatię i szacunek. Jestem pod wrażeniem, że mając takie trudne dzieciństwo, wokalistka nie zmarnowała swojego życia, lecz przetrwała ciężkie czasy i stała się jeszcze silniejszą osobą. Olga Jackowska była dla mnie niezwykle szczerą postacią na polskiej scenie, a co najważniejsze osobą oryginalną i barwną. Zawsze podziwiałam jej mądre teksty piosenek. Do moich ulubionych utworów zaliczam ,,Cykady na cykladach", ,,Szare miraże", ,,Lipstick on the glass", ,,Boskie buenos", ,,Kocham Cię, kochanie moje" i wiele innych. Nie wyobrażam sobie polskiej muzyki bez Maanamu. Cieszę się, że Kora nie kontynuowała swojej kariery za granicą, podkreślała zawsze jaką jest patriotką. 
      Książkę czyta się bardzo szybko, jak ktoś lubi biografie, to lektura będzie dla niego przyjemnością. Egzemplarz zawiera wiele zdjęć artystki oraz jej dyskografię i ulubione hity. Serdecznie polecam, 10/10.

poniedziałek, 5 listopada 2018

Śmierć urzędnika i inne opowiadania

Hej!
Zapraszam na notkę z zakresu literatury :)




  Tytuł: ,,Śmierć urzędnika i inne opowiadania"
  Autor: Antoni Czechow
  Okładka: miękka
  Ilość stron: 32











         Cieniutka lektura składa się z 4 opowiadań. Pierwsze z nich ,,Śmierć urzędnika" to klasyk, który na pewno mnóstwo osób kojarzy z lekcji licealnych. Główny bohater - Czerwiakow podczas spektaklu kichnął tak niefortunnie, że obryzgał szanowanego generała. Zażenowany swoim zachowaniem mężczyzna nagminnie przepraszał Brizżałowa, który już dawno zapomniał o pechowym incydencie. Dla Czerwiakowa zgryzota okazała się być tragiczna w skutkach. Morał opowieści sugeruje czytelnikom, że nie warto przejmować się błahostkami, bo zazwyczaj nikt ich nie zauważa - tylko my sami.
         Druga historia spodobała mi się najbardziej. Bohater ,,Smutku" to dorożkarz, który niewiele zarabiał, w dodatku było mu tak zimno, że niemal zamarznął czekając bez ruchu (zimową aurą) na klientów. Jona niezwykle cierpiał, bowiem zmarł jego jedyny syn. Niestety nikt nie chciał wysłuchać jego pełnych boleści zwierzeń. Uroniłam łezkę, kiedy przeczytałam zakończenie, gdy mężczyzna postanowił opowiedzieć o swojej tragedii jedynej przyjaznej mu istocie - konikowi. ,,Smutek" skłonił mnie do refleksji, że często wśród tłumu jesteśmy tak samotni, że tylko zwierzęta będą zawsze wiernie przy nas trwać.
         ,,Gruby i chudy" to opowiadanie o dwóch kolegach, którzy spotkali się przypadkiem po wielu latach na dworcu kolejowym. Pomimo tego, że panowie przyjaźnili się w szkole, nagle stali się zupełnie obcy, gdy dowiedzieli się o własnych sukcesach. Kumple pozazdrościli sobie osiągnięć, a przechwałki doprowadziły do tego, że pożegnanie nastąpiło prędzej, niż mogli się tego spodziewać. Ten rozdział to gorzka historia o tym jak przyjaźń może zostać zrujnowana przez zawiść.
         ,,Kameleon" to opowieść ponadczasowa. Naczelnik policji maszerując ulicami miasteczka zauważył małe zamieszanie - pies ugryzł w palec złotnika. Oczumiełow ciągle zmieniał swoje zdanie, uznając najpierw za winnego sytuacji awanturnika: Chriukina, a następnie oskarżył psa. Urzędnik jak typowy kameleon dopasowywał się do otoczenia według swoich korzyści. Rozdział przypomniał mi o tym, jak często ludzie są skłonni zmienić swoje poglądy, natychmiast gdy tylko chcą się komuś podlizać; ich zachowanie jest żałosne, ale przebiegły charakter pozwala im zachować wysoką pozycję w branży (jak to np. polscy politycy.
          Książeczka jest niewielkich rozmiarów, a zawiera tak wiele mądrych treści, że koniecznie musicie ją przeczytać! Moja ocena to 10/10, bardzo polecam.

sobota, 13 października 2018

Mistrz. Absolutnie

           Hejka! Witam po długiej nieobecności. Postaram się częściej pojawiać. Mam nadzieję, że ktoś jeszcze na mnie czeka :) Dzisiaj zapraszam na recenzję książki:





  Tytuł: ,,Mistrz. Absolutnie"
  Autor: Praca zbiorowa
  Rok wydania: 2017
  Liczba stron: 223










           Wojciech Młynarski to postać kontrowersyjna. Artysta znany był z trudnego charakteru, jego życie prywatne nie powinno być wzorem dla innych. Satyryk nie miał czasu dla swoich dzieci, był wymagającym ojcem, a żonę pozostawił dla innej kobiety. Zmagał się z chorobą psychiczną, która z każdym rokiem coraz bardziej uniemożliwiała mu normalne funkcjonowanie. Książka nie zawiera jednak informacji o sferze rodzinnej poety. Lektura to zbiór wspomnień znajomych Młynarskiego, którzy postanowili podzielić się swoimi refleksjami na temat kariery zawodowej kabareciarza.
         Książka składa się z krótkich rozdziałów, w których głos zabrali: Włodzimierz Korcz, Andrzej Zieliński, Michał Ogórek, Artur Andrus, prof. Jerzy Bralczyk, Alicja Majewska, Krzysztof Dauszkiewicz, Irena Santor, Janusz Weiss, Andrzej Poniedzielski, Marek Groński. Wszystkie osoby wspominające swojego kolegę, zachwycone były jego perfekcjonizmem. Młynarski był typem samotnika, który poświęcił swoje życie dla pasji. Artysta budził strach wśród otoczenia, nie lubił krytyki, nie znosił sprzeciwu, a jego głos miał zawsze największe znaczenie i decydujący wpływ na dalszy rozwój kariery mnóstwa ludzi. Młynarski uzdolniony był na wielu płaszczyznach, jego twórczość poetycką można ustawić obok Agnieszki Osieckiej. Osoby wspominające w książce sławnego znajomego stwierdziły jednogłośnie, że dla nich był on mistrzem - jedynym i niepowtarzalnym, a jego śmierć to zniknięcie wielkiego kawałka kultury. Młynarski zachwycał się festiwalem w Opolu, tworzył piosenki ponadczasowe, które zawsze musiały zawierać puentę. Teksty tworzył bardzo szybko, wszystkie miały w sobie głębię, mieszały w sobie komedię i tragedię, były niezwykle wartościowe. Artysta nie mógł pogodzić się ze spadkiem prestiżu słynnego widowiska koncertowego, nie rozumiał dlaczego współcześni wokaliści serwują widowni byle jaki zlepek słów. 
         Lekturę czyta się bardzo szybko, Każdy rozdział zawiera czarno-białe zdjęcie artysty. Książka dostarczyła mi wielu fascynujących ciekawostek, dowiedziałam się m.in. jak cierpiał Młynarski po odmowie Kayah, której zaproponował napisanie tekstu na jej płytę. Warszawski artysta na zawsze pozostanie już w naszej pamięci legendą. Ostatnio, będąc w Opolu miałam szczęście usiąść przy jego nowym pomniku na Wzgórzu Uniwersyteckim. Zdecydowanie, w Polsce brakuje podobnych osobowości twórczych. Moja ocena książki to 8/10.