czwartek, 29 sierpnia 2013

Wycieczkowo 4 - Dziwnów

Cześć :)
Dzisiaj zapraszam na fotorelację z Dziwnowa. Spędziłam tam miło tydzień. Jest to małe miasteczko, więc szaleństw jako takich pod względem rozrywkowym nie było (zabawy, imprezy), ale miasto ma kilka ciekawych miejsc np. Park Miniatur czy Aleja Gwiazd Sportu. Plaża jest piaszczysta, chociaż momentami zdarzały się kamieniste fragmenty. Było wiele mew! Pogoda dopisała, dla mnie aż za bardzo, bo piątego dnia spaliłam się niesamowicie. Do tej pory schodzi mi skóra praktycznie z każdej części ciała... Nie żałuję, że zdecydowałam się tam pojechać, pomimo przebojów z autobusami :D

Ah... Mieć mieszkanie na takiej ulicy. Marzenie ^^


Moją uwagę przykuł interesujący obiekt - Pomnik Rybakom, którzy oddali życie morzu.



Bardzo lubiłam spacerować Aleją Gwiazd Sportu.


Spodobał mi się Park Miniatur (wstęp 16 zł), który prezentował pomniejszone kopie polskich latarni morskich.


Codziennie siedziałam nad brzegiem plaży i podziwiałam piękno Bałtyku.



Relaksowałam się najbardziej - przypatrując zabawom mew, których było mnóstwo!


W którym polskim nadmorskim mieście najchętniej spędzacie urlop? :)

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Wycieczkowo 3 - Wrocław (Ostrów Tumski)

Hej!
We Wrocławiu jestem częstym gościem. Chciałabym zabrać Was teraz na krótki, wirtualny spacer po Ostrowie Tumskim, gdzie byłam pierwszy raz. Uważam, że jest to cudowne miejsce z mnóstwem pomników i fantastycznym klimatem. To najstarsza, zabytkowa część stolicy Dolnego Śląska.

Turystów na wyspie Piasek wita pomnik kardynała Kominka, który trzyma w rękach gołębia - symbol pokoju. Duchowny był autorem listu biskupów polskich do niemieckich w 1965 r. Słynne słowa ,,Przebaczamy i prosimy o przebaczenie" zapoczątkowały proces przyjaźni pomiędzy dwoma wrogimi wcześniej państwami.



Z zachwytem przyglądałam się oryginalnemu Mostowi Tumskiemu. Jego potoczna nazwa to Most Zakochanych, ponieważ miastowa legenda głosi, że na kładkę przychodzą osoby poszukujące miłości. Aby odnaleźć wymarzoną partnerkę/partnera należy iść do pobliskiej katedry i pomodlić się, żeby życzenia stało się realne. Następnie trzeba pogłaskać siedzącego u bram świątyni kamiennego lwa i powrócić na most - tam cierpliwie czekać na swoją prawdziwą miłość.


Most ma charakter zabytkowy, samochody obowiązuje zakaz wjazdu. Przyczepianie do barierek kłódek z wygrawerowanymi inicjałami zakochanych stało się we Wrocławiu tradycją.


Ważnym obiektem w tej części miasta jest Pomnik Św. Jana Nepomucena. Według archiwalnych ksiąg posąg powstał w XVIII w. Charakterystyczne gwiazdy widniejące nas głową męczennika nawiązują do prawdziwych ciał niebieskich, które podobno ukazały się na niebie podczas egzekucji świętego.


Najistotniejszym punktem na Ostrowie Tumskim jest Archikatedra Św. Jana Chrzciciela, której datę powstania szacuje się na XIII/XIV w. Zapewniam, że wnętrze świątyni jest równie piękne jak jej elewacja. W ramach ciekawostki dodam, że bazylika jest pierwszą gotycką budowlą, jaka pojawiła się na ziemiach polskich.


Przed głównym wejściem do katedry porządku pilnuje monument: Madonny z Dzieciątkiem.


Miniaturka świątyni została zbudowana w ramach kampanii: Wrocław bez barier. Osoby niewidome i niedowidzące mają szansę oglądać swoimi rękami zarysy wspaniałej bazyliki.



Nieopodal katedry znajduje się rzeźba Samsona obdarzonego przez Boga nadludzką siłą. Pomnik przypomina odwagę bohatera, który bez użycia broni - zabił ogromnego lwa.


Jeśli będziecie kiedyś we Wrocławiu, zachęcam do zwiedzenia Ostrowa Tumskiego :) Tymczasem za 2 h będę już w autobusie jadącym nad morze. Powrócę prawdopodobnie 14 sierpnia rano. 3majcie kciuki, aby pogoda mi dopisała. Pozdrawiam !

środa, 31 lipca 2013

Mikołajek książka rozkładanka

Nie wiem jak to się dzieje, że doba kurczy się z każdym dniem się ... Tyle planów, a nie ma się czasu na nic. Szkoda, że ten czas tak pędzi. Trzeba jednak znaleźć czas na chwilę przyjemności! Kiedyś już pisałam, że jestem wielką fanką serii ,,Mikołajka" i zbieram wszystkie części :) ,,Mikołajek - książka rozkładanka" jest pozycją typową dla dzieci lub takich fanów jak ja. Byłam ciekawa zawartości, więc musiałam ją mieć!


Tytuł : ,, Mikołajek - książka rozkładanka"
Autor: René Goscinny
Ilustracje:  Jean-Jacques Sempé
Ilość stron: 20
Okładka: Twarda
Rok wydania: 2008

Książeczka jest niewielka. Jej zawartość jest ciekawa. Dlaczego? Została zaprojektowana w efekcie 3D. Bohaterowie są trójwymiarowi. To bardzo udany zabieg, który na pewno spodoba się najmłodszym. Co prawda myślałam, że będzie to jedna historia opowiedziana w formie obrazków. Scenek jest tymczasem sześć i pochodzą z ,,Nowych przygód Mikołajka". Myślę, że pozycja jest dosyć oryginalna. Może być dobrym prezentem dla maluchów.


Tymczasem u mnie królują owoce. Lubicie porzeczki? :)


poniedziałek, 29 lipca 2013

Wycieczkowo 2 - zamek Grodziec

Cześć!
Dzisiejsza notka będzie fotorelacją z wczorajszej wycieczki. Korzystając z pięknej pogody, postanowiłam zwiedzić z moją ekipą polecane miejsca na Dolnym Śląsku. Najpierw pojechaliśmy do Kopalni Złota ,,Aurelia" w Złotoryi, której kompletnie nie polecam. Oglądanie obiektu z przewodnikiem trwało ok. 5 minut, po czym miły Pan oświadczył, że... to już koniec! Odrzekł, iż mamy teraz chwilę na zrobienie kilku zdjęć, jeśli chcemy. Następnie powinniśmy wrócić sami zapamiętaną trasą ;] Fotki w ciemności nie prezentują się jednak najlepiej. Nie muszę chyba pisać, że cena biletu (7zł.) nie była adekwatna do jakości. Wyszliśmy z kopalni rozczarowani..

Najważniejszym celem naszej podróży był Zamek Grodziec, który mnie zafascynował. Kilka popołudniowych godzin spędziliśmy w towarzystwie sympatycznego przewodnika - oprowadzał on nas po twierdzy i jej okolicach.


Zamek znajduje się na powulkanicznym, stromym wzgórzu (na wysokości) 389 m n.p.m. Szacuje się, że twierdzę zbudowano w XII w. W ciągu kolejnych wieków, właścicielami obiektu zostawiali liczni książęta, baronowie czy hrabiowie. W XIX w., kiedy zamek odremontowano (w czasie wojny 30 letniej - część bastylii zniszczył pożar), stał się on pierwszym w Europie zabytkiem specjalnie przystosowanym do celów turystycznych!


W 1926 r. ostatnim dziedzicem Grodzka mianowano Herberta von Dirksen - polityka nazistowskiego, bliskiego współpracownika Hitlera. W 1933 r. fuhrer odwiedził kolegę w jego posiadłości. Przywódcę III Rzeszy znakomicie ugoszczono w przystrojonym odświętnie zamku. Dzięki posłusznemu zachowaniu wobec Hitlera, Herbert von Dirksen wspinał się po szczeblach kariery - został ambasadorem Niemiec w Moskwie, a następnie w Tokio.


Pod koniec II wojny światowej, niemieccy komandosi przerzucili znanego polityka za linię frontu. Rosjanie długo nie mogli uwierzyć, że ich zachodni przyjaciel oszukał władze sowieckie i zniknął z Grodźca. Sowieci wpadli w furię i zamordowali dwójkę najbliższych współpracowników Herberta, a pozostałych ludzi zesłali na Sybir (po kilku miesiącach liczba jeńców pracujących w obozach zmniejszyła się z 1800 do 700). Były ambasador do ukochanego zamku nigdy już nie wrócił.


Na początku 1945 r. Armia Czerwona zdewastowała twierdzę. W 1959 r. rozpoczęto pierwsze prace remontowe, mające przywrócić zamku dawną świetność. Doskonałym pretekstem do odnowienia bastylii było zbliżające się 1000 lecie Państwa Polskiego. Mieszkańcy powiatu złotoryjskiego chcąc uśpić czujność Rosjan, głosili hasła propagandowe.


W zamku częstym gościem są ekipy telewizyjne i filmowe. W otoczeniu murów obronnych reżyserowano m.in. serial ,,Wiedźmin" czy film ,,Kwiat diabła".


Oprócz mrocznego klimatu twierdzy zachwyciło mnie również jego zielone otoczenie.


Z Grodźcem związanych jest kilka legend. Najbardziej spodobała mi się opowieść o Czarnej Prababce. Kilka wieków temu na zamku często pojawiała się staruszka ubrana w czarne szaty z krzyżem na szyi. Pomagała ona mieszkańcom w podejmowaniu dobrych decyzji, a kiedy spotykała złych ludzi zamieniała blask ich skóry na kolor matowy. Pewnego dnia, córka właściciela twierdzy miała wyjść za mąż za bogatego lecz nieuczciwego rycerza. Dzięki interwencji Czarnej Prababki, niewiasta uciekła i poślubiła swojego ukochanego mężczyznę, którego nie akceptował jej ojciec. Starsza Dama wyjaśniła ojcu dziewczyny, że jego niedoszły zięć to oszust! Fałszywego rycerza zabito, a książęca rodzina pogodziła się i żyła razem długo i szczęśliwie. Zamkowa zjawa podarowała młodej parze krzyż, aby mogli zawsze rozpoznawać złych ludzi. Niestety, święty prezent zginął podczas wojny 30 letniej.



Lubicie zamki? A może mieliście okazję odwiedzić Grodziec?:)

sobota, 20 lipca 2013

Wycieczkowo 1 - Szczeliniec Wielki

Hej!   
      Pozazdrościłam Wam pięknych zdjęć z wycieczek i postanowiłam, że też się pochwalę moimi. Ogłaszam, że dzisiejszy post jest pierwszym w ramach cyklu: Wycieczkowo :)
        Kocham góry, więc wczorajszy dzień spędziłam w Górach Stołowych (ciekawostką jest, że kręcono w nich ,,Opowieści z Narnii"). Do wyznaczonego celu jechałam z przyjaciółmi ok. 1 h. Kilka razy byłam już w Błędnych Skałach, w końcu postanowiłam zdobyć znajdujący się nieopodal Szczeliniec Wielki. 

Idę tropem Korony Gór Polskich. Dotychczas zdobyte przeze mnie polskie szczyty to:
1. Śnieżka (Karkonosze) - 1602 m. n.p.m
2. Wielka Sowa (Góry Sowie) 1015 m. n.p.m
3. Szczeliniec Wielki (Góry Stołowe) 919 m. n.p.m. 
4. Ślęża (Masyw Ślęży) 718 m. n.p.m.

Trasę turystyczną wiodącą na Szczeliniec Wielki odwiedza rocznie ok. 200 tysięcy miłośników gór rocznie!


Aby wejść na szczyt należy podążać krętym szlakiem składającym się z 665 schodków.


Powierzchnia szczytu jest zbudowana z piaskowca. Pod wpływem czasu, zwietrzała i popękała co poskutkowało powstaniem różnorodnych form skalnych - przypominających swoim kształtem ludzi i zwierzęta.



Według danych archiwalnych, pierwsze ślady pojawienia się w tych rejonach człowieka wskazują na 1576 r.


Nazwa Gór Stołowych powstała przypadkowo. W XIX w. odbyła się z inicjatywy ministra do spraw Śląska uczta. Biesiadnicy zasiedli przy wielkim stole i zwrócili uwagę na podobieństwo znajdujących się nieopodal grzbietów górskich do blatu stołu na którym jedli.


Podczas wojny 30 letniej prześladowani protestanci znaleźli idealną kryjówkę wśród skał Szczelińca Wielkiego.


Góry Stołowe szybko stały się sławnym miejscem turystycznym. Szczyt zdobywały słynne osobistości m.in Johann Wolfgang von Goethe, co zapoczątkowało nowy trend na górskie wycieczki.


Punkt widokowy daje szansę zmęczonym turystom na chwilę odpoczynku. Zachwycona przyglądałam się cudownemu, niezniszczonemu jeszcze przez człowieka środowisku.





Ktoś z Was może tam był? Jeśli nie, to zachęcam ;) Lubicie góry? Miłego weekendu :)

























































































środa, 17 lipca 2013

Dobranocka dla Maryni i Martynki + Lamelia Szczęśliwa i porwanie krewetki

Tym razem bajeczki typowe dla dzieci. Obie wygrałam i chciałabym się podzielić opinią na ich temat. Czy poleciłabym je maluchom?

Zacznę od tej, która skradła moje serce.


Tytuł: Dobranocka dla Maryni i Martynki
Autor: Anna Karwińska
Okładka: Twarda
Ilość stron: 36
Rok wydania: 2011

      Autorka bajki profesor Anna Karwińska jest socjologiem i wykłada na Uniwersytecie w Krakowie. Oprócz pisania prac naukowych związanych z jej zawodem, tworzy książeczki dla dzieci. Po raz pierwszy miałam okazję zetknąć się z jej lekturą.
         
        Fabuła: Opowiadanie jest o dwóch bliźniaczkach w wieku przedszkolnym : Maryni i Martynce. Kiedy ich rodzice pracują, dziewczynki spędzają miło czas u sąsiadki. Pewnego razu starsza pani zachorowała. Dzieci zostały przetransportowane na parę dni do babci. Tam trafiają do świata zabawek. W jaki sposób? Czy uda się im uratować książniczkę (tak tak - tu nie chodzi o księżniczkę)? A co na to ich babcia? Serdecznie polecam tę piękną książeczkę wszystkim najmłodszym.


Bajkę cechują piękne, kolorowe obrazki. Jest wesoła i znajduje się w niej wiele wierszykowych zagadek. Bez wahania będziemy je czytać razem z moim młodszym kuzynostwem.

A teraz słów kilka o mojej drugiej wygranej. 


Tytuł: Lamelia Szczęśliwa i porwanie krewetki
Autor: Joanna Krzyżanek
okładka: Twarda
Ilość stron: 60
Rok wydania: 2013

     O autorce nie ma nic z tyłu książki. Musiałam doszukać w internecie. Pani Joanna Krzyżanek pisze wiersze, opowieści i bajki. Jest miłośniczką lalek gałgankowych i liter. Dzięki tym ciekawostkom mogłam zrozumieć styl pisarki.

     Fabuła: Lamelka chce mieć zwierzątko. Prosi rodziców o konkretne gatunki, ale oni nie wyrażają zgody. Ostatecznie udają się do knajpki, aby zjeść smaczne kluchy. Miły nastrój nie trwa długo. Ze słoika znika krewetka właściciela, który jest zrozpaczony. Kto jest głównym podejrzanym? Czy zguba zostanie znaleziona? I najważniejsze: Czy dziewczynka ostatecznie będzie miała upragnione zwierzątko?

    Tło akcji jest dosyć ciekawe. Interesujące są również zabiegi literowe. Zdania nie są zbite w równe rządki, jak to spotyka się zazwyczaj w książkach. Niektóre są do góry nogami, inne przekrzywione. Wiele z nich jest pogrubionych i pokolorowanych. Natomiast ilustracje są dla mnie średnie. Wiele z nich jest trochę karykaturalnych, a szczerze mówiąc brzydkich - odpychających. Język też pozostawia wiele do życzenia. Myślę, że ta lektura jest mocno nowoczesna. Nie wiem czy podzielę się nią z moim młodszym kuzynostwem. Wolę jednak klasyczne bajeczki. 



Miałyście okazję spotkać się z tymi książeczkami? Jakie są wasze opinie?? :))

wtorek, 16 lipca 2013

Zwierzaki Świata

Skoro upolowałam już ,,Dzieciaki Świata" KLIK , to nie mogło i zabraknąć jej bliźniaczej wersji - tym razem o zwierzętach!


Tytuł: Zwierzaki Świata
Autor: Martyna Wojciechowska
Okładka: Twarda
Ilość stron: 161
Rok wydania: 2013

          Fabuła: Książka przedstawiona jej z perspektywy 5 zwierząt. Dodatkowo, każdy rozdział zawiera wiele ciekawostek o kraju, z którego wywodzi się bohater historii (jedzenie, widoki, ludzie i ich tradycje..). Wszystkie części zakończone są pomysłami na rozmowy z dziećmi.

         Opowieść 1. Carlito - mrówkojad z Wenezueli. Wstęp rozpoczynają informacje o puszczy Amazońskiej (Zielone Płuca Świata). Mrówkojady nie mają zębów. Zwierzątka dobierają się w pary tylko na okres godowy, potem rozstają - a młode jest wychowywane przez matkę. Jedzą nawet do 35000 mrówek dziennie. Lubią też miód, owoce i jajka. Mama Carlito, kiedy była malutka, wpadła w sidła kłusowników. Uratowali ją dobrzy ludzie i zabrali do siebie na farmę. Tam samica dorastała. Potem wróciła do lasu. Jednakże wraz z Carlito, którego najlepszą przyjaciółką jest małpka, często odwiedzają dawnych gospodarzy.
          Opowieść 2. Happy - orangutan z Borneo. We wstępie opisana jest azjatycka wyspa. To rodzimy kraj orangutanów. Niestety ludzie wycinają piękne tereny dżungli, która w zastraszającym tempie się kurczy. Mały Happy został złapany przez kłusowników i uwięziony w klatce. Trafił do sklepu, a następnie sprzedano go dla rodziny, gdzie dzieci chciały mieć zwierzątko do zabawy. Happy był traktowany jak lalka, bardzo tęsknił za naturalnym domem. Na szczęście uwolnili go policjanci i trafił do ośrodka dla orangutanów. Tam zwierzęta traktowane są bardzo dobrze. Zajmują się nimi opiekunki. Te małpki są niezwykle mądre, chociaż najbardziej spokrewnione z ludźmi są szympansy. Kiedy orangutany są już gotowe do życia na wolności, transportuje się je na sąsiednią wyspę. Rzadko chodzą po po podłożu. Mają krótkie nogi, ale długie i umięśnione ręce, które ułatwiają im wspinanie się po wysokich drzewach.
              Opowieść 3. Balgir - biały szczur z Indii (jest on albinosem). Na początku przedstawione są barwne Indie i ich mieszkańcy. Dla Hindusów krowy i szczury to zwierzęta święte. Gryzonie słabo widzą, mają natomiast doskonały węch i słuch. Są wyposażone w ostre zęby, które potrafią przegryźć nawet metal. Ich znakiem charakterystycznym jest nagi ogon - pozwala im utrzymać równowagę i temperaturę ciała. Szczury są symbolem mądrości i czczone przez ludzi, np. hinduski bóg Gangeś (o ciele człowieka i głowie słonia) jedzie na szczurze. Mieszkańcy wierzą w reinkarnację. Myślą, że w poprzednim wcieleniu mogli być gryzoniami. Dla szczurów została wybudowana specjalna świątynia w Deśnoku. Opiekują się nimi ludzie, którzy przyrządzają im znakomite potrawy. To miejsce jest odwiedzane przez turystów z całego świata. Jest tam ponad 20000 gryzoni. Warunkiem spotkania ze zwierzętami jest wejście do świątyni boso. Szczury są nagminnie posądzane o wywołanie epidemii dżumy, stąd nienawiść do tych zwierząt. Badania dowodzą, że były to jednak pchły żerujące na gryzoniach.
             Opowieść 4. Fusi - słonik z Kenii. Wita nas piękna i dzika afrykańska sawanna. Opowieść o Fusi jest smutna. Jej mama została zabita przez kłusowników, którzy polują na kość słoniową. Ich działania się od 1989 r. nielegalne, jednak nie da się powstrzymać tego zjawiska, dlatego że ciągle jest popyt na ciosy (zwane błędnie kłami) słoni. Robione są z nich figurki i naszyjniki. Malutka słonica przy urodzeniu ważyła 100 kg. Kiedy udało jej się uciec daleko hen od kłusowników, położyła się i leżała długo, nie mając siły wstać. Na szczęście znaleźli ją dobrzy ludzie. Fusi trafiła do ośrodka poświęconego osieroconym słoniom. Tam nabierała sił, codziennie karmiona specjalnym mlekiem przez opiekunów. Maleństwo (podobnie jak pozostałe zwierzęta w schronisku) wróci na wolność po kilkunastu latach, kiedy będzie już gotowa do samodzielnego życia. Co ciekawe, do ośrodka często wracają słonie, które są chore i potrzebują pomocy dawnych opiekunów. Mają one doskonały węch. Kiedy raz obwąchają człowieka, ich zapach zapamiętają do końca życia.
             Opowieść 5. Jessica - hipopotam z RPA. Dowiadujemy się wielu ciekawostek z Afryki Południowej. Następnie czytamy o naturalnym środowisku hipopotamów - wodzie. W niej występuje również poród. Jessica podczas narodzin została zniesiona z prądem w dół rzeki. Tam została znaleziona przez małżeństwo, które ją uratowało i udomowiło. Jest przez nich traktowana jak własne dziecko, mimo że nie mieści się już w drzwiach. Jej przyjaźń z psem została opisana na blogu, który stał się sławny. Ta opowieść przyciąga do przyjaznej hipopotamki turystów z całego świata. 

          Książka jest przepiękna. Jest w niej mnóstwo cudownych obrazków. Historie są bardzo wzruszające i pouczające. Poruszono wiele problemów: jak wycinanie dżungli, kłusownictwo. Autorka nie przedstawia dzieciom współczesnego świata jedynie w samych pozytywach. Wyjaśnia czym jest zło. A ogrom niesamowitych ciekawostek sprawił, że w lekturze absolutnie się zakochałam. Jestem zachwycona i książkę serdecznie polecam wszystkim - niezależnie od wieku (miłośnikom zwierząt szczególnie). 10/10 - i moja 20 książka przeczytana w tym roku ;)