piątek, 5 marca 2021

Skłodowska

 Hejka!

Chętnie opowiem Wam o pierwszym w tym roku filmie, na który wybrałam się do kina! 





Tytuł: Skłodowska
Reżyser: Marjane Satrapi
Gatunek: Biograficzny/Dramat
Rok produkcji: 2019
Czas trwania: 1.43








Fabuła: 
           Maria Skłodowska przyjeżdża do Francji, aby podjąć studia na Uniwersytecie w Sorbonie. Kobieta jest geniuszem w kategorii nauk ścisłych, jednak niewiele osób traktuje jej hobby poważnie. Ze względu na płeć, zasługi Skłodowskiej są marginalizowane i niedoceniane. Jednak gdy na swojej drodze Polka spotyka Piotra Curie, jej kariera nabiera tempa. Młodych naukowców łączy nie tylko miłość ale także ambicja i chęć rozwoju w dziedzinach do tej pory nieprzebadanych. Maria zostaje pierwszą i jedyną na świecie osobą - laureatką podwójnej Nagrody Nobla w dwóch dziedzinach: fizyki i chemii.

          Przyznam szczerze, że o naszej dumie narodowej znałam wcześniej tylko podstawowe informacje, dlatego z przyjemnością obejrzałam najnowszą produkcję, która dostarczyła mi naprawdę wiele cennej wiedzy. Film bardzo mi się podobał! Przeniosłam się do dawnego świata Francji, gdzie kobiety miały większe prawa niż w ówczesnym królestwie Polskim. Marjane Satrapi stworzyła niezwykły klimat francuskich ulic, którymi zwykła chadzać nasza rodaczka. Dzięki produkcji zrozumiałam, jak wybitnym umysłem była Skłodowska. Wynalazła dwa nowe pierwiastki: polon oraz rad i stała się prekursorką nowej gałęzi nauki: radiochemii. Niestety badania nad promieniotwórczością nie do końca przyczyniły się do pozytywnego postrzegania geniuszu Polki. Z inicjatywy Noblistki leczono raka oraz przeprowadzano rentgeny, dzięki czemu podczas wojny unikano amputacji kończyn. Niestety jej doświadczenia wykorzystali także ludzie do złych celów, budując bomby atomowe, które wywołały na świecie wiele zniszczeń, siejąc strach i przerażenie wśród społeczeństwa Hiroszimy czy Nagasaki. Ponadto, niektóre elektrownie jądrowe jak Czarnobyl czy Fukushima skutkowały w katastrofy, co rozprzestrzeniło substancje promieniotwórcze w atmosferze. Skłodowska była pierwszą kobietą profesor, która wykładała na Sorbonie. Jeśli chodzi o jej małżeństwo, to Maria miała mocny charakter i mimo, że kochała męża i dzieci nieczęsto potrafiła to okazać. Najważniejsza była dla niej nauka i chciała się jej poświęcić bez reszty, dlatego też bardzo przeżyła śmierć Piotra, ponieważ nie zdążyła się z nim pożegnać (mężczyzna zginął pod kołami wozu konnego). Zarówno Skłodowska, jak i jej małżonek czy inne osoby pracujące z nimi przy odkrywaniu nowych pierwiastków zachorowały na raka, więc oddały w imię pracy swoje zdrowie. Noblistka nie miała wśród społeczeństwa również dobrej reputacji ponieważ jako wdowa nawiązała romans z przyjacielem Piotra, który był żonaty. Była wyzywana od złodziejek mężów czy polskich ladacznic.
          Rosamund Pike w roli Skłodowskiej sprawdziła się idealnie, jej gra była perfekcyjna. Sceny z udziałem aktorki szokowały mnie, zachwycały bądź po prostu wzruszały. Równie bardzo zainteresowała mnie postać Piotra Curie, w którego wcielił się Sam Riley. Mężczyzna przedstawił naukowca w pozytywnym świetle, jako bardzo kochającego swoją żonę, a także potrafiącego poświęcić się dla nauki. W pamięc zapadła mi także postać nastoletniej Irene (córki Marii i Piotra), granej doskonale przez Anya'ę Taylor-Joy znaną już mi dobrze z serialu ,,Gambit Królowej". Byłam w szoku, kiedy dowiedziałam się, że Irene była drugą (tuż po swojej matce) kobietą, która dostała statuetkę za badania w dziedzinie chemii. Irene także zmarła na raka. 
           Film wyjaśnił mi fenomen nie tylko osoby Marii, ale i całej jej niesamowicie uzdolnionej rodziny. Wielki talent to naprawdę niezwykły dar od Boga, który został wykorzystany niestety do różnych celów. O takich ludziach, którzy w swoim życiu osiągnęli nieprawdopodobne sukcesy powinno się więcej mówić, a ich przykłady pokazywać w szkołach i mediach. Moja ocena filmu: 10/10.