poniedziałek, 22 maja 2017

Całe życie

Hej!
Zapraszam na recenzję niesamowitej powieści, która niedługo będzie mieć swoją premierę.




Tytuł: ,,Całe życie"
Autor: Robert Seethaler
Ilość stron: 171
Wydawnictwo Otwarte
Premiera: 24.05.2017






          Przyznam szczerze, że ostatnio miałam mały kryzys czytelniczy, być może spowodowany brakiem wolnego czasu. Ucieszyłam się z przesyłki od Wydawnictwa Otwarte, które podarowało mi książkę do recenzji. Obawiałam się jednak, że lektura może mi się dłużyć bądź nie przypadnie mi do gustu, lecz gdy przeczytałam mnóstwo pozytywnych opinii na temat powieści, postanowiłam zaryzykować i usiąść w domowym zaciszu, aby najbliższy wieczór spędzić z zachwalanym egzemplarzem (z tekstem jeszcze przed korektą i roboczą okładką).
             
         Główny bohater książki to Andreas Egger - mieszkający w austriackich Alpach. Na niecałych 200 stronach zostało przedstawione całe życie mężczyzny. Egger miał trudne dzieciństwo, szybko został sierotą i trafił pod opiekę wujka, który systematycznie go bił, aż pewnego dnia doprowadził do inwalidztwa podopiecznego. Chłopiec stał się kaleką i do końca swoich dni poważnie utykał. Jako nastolatek odszedł od przybranej rodziny i rozpoczął dalszą egzystencję na własny rachunek - codziennie ciężko pracując. Bohater nigdy nie skarżył się na swój los, doceniał wszystko co dostał od losu, cieszył się zarobionymi pieniędzmi, zachwycał piękną naturą. Gdy mężczyzna się zakochał, pragnął zapewnić wybrance dobrobyt - na miarę własnych możliwości. Egger (oprócz pobytu w radzieckim łagrze) nigdy nie opuścił ukochanych Alp, prowadził proste życie, lecz nie narzekał na niełatwy żywot.
          Mężczyznę spotkał w życiu cały szereg niepowodzeń, zmagał się z nieszczęściami. Bohater nigdy się nie poddał, chociaż społeczeństwo uważało go trochę za dziwaka, człowieka zgorzkniałego. Książka idealnie przekazała postęp cywilizacji. Technika po zakończeniu wojny eksplodowała - pojawiła się elektryczność, telewizory (w których transmitowano pierwsze lądowanie na księżycu), mnogość samochodów. Pastwiska i pola uprawne straciły na znaczeniu, rozwinęła się turystyka - co spowodowało napływ podróżników chętnych do wynajęcia domków letniskowych bądź narciarzy korzystających z wyciągów krzesełkowych. Z fascynacją przyglądałam się zmaganiu Eggera do przystosowania się w nowych warunkach życiowych. Coraz starszy mężczyzna miał problemy z akceptacją wynalazków kolejnych pokoleń, które zmieniały postrzeganie świata. 
             Powieść przeczytałam bardzo szybko, wiele jej fragmentów niesamowicie mnie wzruszyło. Książka została napisana prostym językiem, w sposób oszczędny, lecz tak przejmujący, że nie potrafiłam ukryć swojego zachwytu. Lektura skłoniła mnie do refleksji - co kryje się pod definicją szczęścia? Każda osoba ma inny przepis na życie. Egger dziękował Bogu za swój los, był skromny i wdzięczny. Nie przeszkadzało mu to, że jego egzystencja jest monotonna, mężczyzna chciał tylko uczciwie pracować i cieszyć się codziennym widokiem pięknych gór. 
            Książka jest bez wątpienia wyjątkowa, podczas jej czytania bardzo się wyciszyłam, uspokoiłam, towarzyszący mi stres nagle ulotnił się. Ostatnie stronice wycisnęły ze mnie łzy i poczułam pustkę. Powieść skończyła się, tak samo jak zakończy się życie każdego z nas. Czy nie tracimy zbyt wiele czasu na narzekanie? Ciągle nam czegoś brakuje, zawsze pragniemy więcej niż mamy; zapominamy doceniać to, co otrzymaliśmy - jesteśmy zachłanni. Lektura jest doskonałym rozwiązaniem, aby chociaż na chwilę zatrzymać się w trwającym codziennie wyścigu szczurów. Dzięki niej można zastanowić się nad swoim losem, przemyśleć istotną kwestię - jaką jest wdzięczność, która jest dzisiaj przez społeczeństwo tak beztrosko pomijana. Bez wątpienia ,,Całe życie" to najlepsza książka jaką przeczytałam w ciągu kilku ostatnich miesięcy. To wartościowa powieść, serdecznie ją polecam. Jedynym minusem egzemplarza były błędy - typu nowe zdanie zaczynane od małej litery. Jako, że dostałam lekturę przed korektą, zostałam zapewniona, że znaczące pomyłki zostaną usunięte. Moja ocena książki: 9/10.

sobota, 13 maja 2017

Zdobycze 33

Siemanko!
W ostatnim czasie ciągle trudno mi wbić się w blogosferę, ale od poniedziałku postaram się wrócić do życia i obiecuję odezwać się do wszystkich - jeszcze za mną trochę tęskniących! :)

Tymczasem z radością pochwalę się Wam moją porcją zdobyczy :))

1. Dawno temu - urodzinową niespodziankę dostałam od przyjaciółki Ewelinki:


2. Od dziewczyn z bloga http://sisters92.pl/ otrzymałam mega paczkę. P.S. ,,Agenci" - super planszówka, polecam. Dla zainteresowanych: gra przeznaczona jest dla liczby graczy od 2 do 7, im więcej osób tym weselej (wiem - z doświadczenia). Uczestnicy losują kartę/karty agenta, nikomu nie pokazują i przez cały czas ściemniają z zagrywkami, aby nie wydać się, kim są naprawdę. Na planszy rozkładane są pionki i znaczniki punktów. Wygrywa osoba, która dojdzie do mety pierwsza mając 30 punktów. Pionki poruszają się po budynkach oznaczonych punktacją i zdobywają punkty (mogą być też ujemne). Są 3 warianty gry, do trudniejszych wersji dołączone są karty. To fajna zabawa, uczy jak się dobrze kamuflować :D


3. Od kuzynki Karoliny taki oto prezencik:


4. Chłopak obdarował mnie następującym upominkiem:


5. Ciocia przyjechała do mnie ze wspaniałą paczuszką:


6. Mamusia dała mi także prezent:


7. Wydawnictwo Otwarte wysłało mi piękną powieść, którą już przeczytałam i jej opinią podzielę się w następującej notce.


8. Ucieszyłam się z wygranej na fanpage mojej ulubionej wrocławskiej księgarni:


9. Powyższą książkę odebrałam u autorki z autografem na Międzynarodowych Targach Turystycznych, z których również przytargałam kilka kg map, przewodników, pocztówek i innych gadżetów. Wszystko mi się przecież przyda :D


10. Ciocia wróciła z Niemiec i przywiozła mi:


11. Kolejna ciocia obdarowała mnie następującymi podarunkami:


12. Ze sklepu YR otrzymałam ostatnio tylko jednego gratisa:


13. Przypadkowo w Dniu Kobiet wybrałam się na zakupy do Rossmanna i zaskoczona dostałam także kilka gratisów:


14. Chłopak także nie zapomniał o słodkim upominku z okazji Dnia Kobiet:


15. A jeszcze wcześniej na Walentynki otrzymałam od Nikodema migające serduszko, w nocy szczególnie ładnie się prezentuje - robił je sam ^^


Wszystkim wymienionym powyżej dziękuję serdecznie jeszcze raz :*** A jakie są Wasze ostatnie ciekawe zdobycze? :) Pozdrawiam serdecznie!

czwartek, 23 marca 2017

Ścigając marzenia. W pogoni za złotem.

Hejka!
Dzisiaj zapraszam na recenzję książki. Niedawno udało mi się przerwać niemoc czytelniczą, a pomogła mi w tym lektura pana Śliwy. Jest to już druga propozycja od polskiego geologia; tutaj możecie przeczytać recenzję wcześniejszej książki, którą także polecam. 




  Tytuł: ,,Ścigając marzenia. W pogoni za złotem"
  Autor: Andrzej Śliwa
  Okładka: miękka
  Ilość stron: 243
  Rok wydania: 2016










Nie omieszkam pochwalić się także autografem :)


               Poprzednia książka autora pozostawiła mi lekki niedosyt; okazało się, że kolejne dzieło pana Śliwy zawierało już wszystko to, czego brakowało mi w poprzedniej części - czyli w: ,,Notatkach geologa. Szmaragdach, złocie i ... smaku przygody".
                ,,Ścigając marzenia. W pogoni za złotem" od razu zauroczyło mnie swoją okładką. Lektura została podzielona na kilka działów, a te na podrozdziały. Na końcu książki można obejrzeć zdjęcia autora, które pozwalają jeszcze bardziej wczuć się w klimat pracy geologa.
           Dzieło pana Śliwy to zbiór jego własnych przemyśleń, opisów przygód i obliczeń statystycznych dotyczących złóż. W lekturze nie zabrakło odwołań do geografii czy historii, poznałam wiele ciekawostek, które zainspirowały mnie do bardziej wnikliwego zagłębienia się w temacie. Książkę czytałam powoli i uważnie. Doświadczenia życiowe autora wzbudzały mój podziw, opowieści często rozśmieszały bądź zmuszały do refleksji. 
            Przyznam szczerze, że nie sądziłam, iż zagadnienia związane z górnictwem potrafią być aż tak fascynujące. W szkole uczyliśmy się podstawowych pojęć z zakresu geologii, ale nauczyciele prowadzili zajęcia bez entuzjazmu - w sposób nudny, niechętnie odrabiałam zatem zadania domowe typu: gdzie i jak wydobywa się na świecie poszczególne rodzaje złoża. 
              Pan Śliwa rozwinął swoje zapiski, które prowadził od lat podczas wyjazdów służbowych. Autor pracował na kilku kontynentach - zatem środowisko, w którym prowadził badania poznał na wskroś. Nieobce mu były zarówno ogromne koncerny jak i małe przedsiębiorstwa. Czytelnik miał szansę dowiedzieć się, że geologia to szanowany zawód, przynoszący zyski, ale wiążący się z harówką i umiejętnościami w każdej kategorii, chociaż cudowne widoki krajobrazów są w stanie wynagrodzić najgorsze niedogodności.
            Dzięki książce poznałam legendy o najsłynniejszym złożu, przeanalizowałam najbardziej znane gorączki złota czy historię poszukiwań. Co więcej, zgłębiłam swoją wiedzę o rodzajach kamieni szlachetnych: dowiedziałam się, że obok złota, diamentów i szmaragdów - najpopularniejsze są rubiny i szafiry (aż żałuję, że o nich nie było więcej informacji). Zainteresował mnie również szalenie temat górniczego fałszerstwa sprzed 20 lat. Było to sławne wydarzenie, które geolog ciekawie opisał w swojej książce. Mocno zdziwiłam się, kiedy pan Śliwa wysłał do mnie e-maila, iż na ekranach kin pojawił się w piątek film nawiązujący do tej sytuacji. ,,Gold" w roli głównej z Matthew Mcconaughey już obejrzałam, podobał mi się, a więcej informacji  na jego temat uwzględnię w innej notce. Książkę szczerzę polecam, warto ją przeczytać :) Moja ocena: 8/10.

wtorek, 14 marca 2017

Zdobycze 32

Siemka!
Dzisiaj zapraszam na post z mojej ulubionej serii, czyli co ostatnio (chociaż jeszcze w zeszłym roku) otrzymałam :D

1. Podczas jednego z wrocławskich koncertów złapałam koszulkę.


2. Kuzynka Karolina przywiozła mi z Grecji drobne suweniry.


3. Kuzynka Iwona natomiast odwiedziła mnie, niosąc w ręku prezent z Hiszpanii.


4. Na fanpage profilu Dolnego Śląska wygrałam kilka gadżetów związanych z moim województwem.


5. Na fanpage Wrocławskich Targów Dobrych Książek udało mi się wygrać następującą lekturę:


8. Od Pana Autora dostałam poniższą lekturę, której recenzję przedstawię w następnej notce.


9. Dziewczęta z bloga http://sisters92.pl/ przesłały mi paczuszkę z przyjemną zawartością:


10. Gratisy z YR zawsze spoko, biżuteria i torba na pewno się przydadzą.


11. Kasia przywiozła mi z Niemiec kosmetyczne prezenty Balea: 


Dziękuję wszystkim raz jeszcze :** A co Wy ciekawego ostatnio otrzymaliście? :)

piątek, 10 marca 2017

Denko 39 - sierpień

Hejka!
Jakoś nie potrafię wbić się ponownie do blogosfery na stałe, nie wiem jak to się dzieje, lecz nie mogę znaleźć wolnego czasu, a szkoda, bo właśnie w swoich starych postach zauważyłam nieopublikowane denko kosmetyczne z sierpnia :O Fakt, było to trochę dawno temu, ale może systematycznie uda mi się nadrobić zaległości haha!


1. Szampon do włosów z ekstraktem z bawełny (bez silikonów) Mariza, 400 ml. 
 
Cena ok. 17 zł. Delikatny zapach szamponu długo utrzymywał się na włosach; po jego stosowaniu stawały się mięciutkie i łatwo się rozczesywały. Produkt cechował się wydajnością, używałam go 2 miesiące. Jego znak szczególny to pompka - ułatwiająca wydobycie szamponu (ani razu się nie zacięła). Kosmetyk służył mi doskonale, gdy używałam pierwszego opakowania. Druga butelka z płynem, niestety zadziałała już na mnie dużo gorzej, pojawiły się na skórze głowy krosty, których długo nie mogłam wyleczyć. Cóż... chyba co za dużo - to niezdrowo, więc zrobię sobie dłuższy odwyk od szamponu tej firmy.
Czy kupię ponownie? Nie wiem






2. Suchy szampon Batiste
Cena ok 15 zł. Produkt sprawdził się u mnie bez zarzutu, nie pozostawiał siwych pasm na moich blond włosach. Szampon był wydajny, chociaż stosowałam go rzadko, podczas awaryjnych sytuacji. Czasami był również pomocny przy zwiększeniu objętości fryzury. Zapachu sobie nie przypominam, więc raczej bez szału (w porównaniu do np. kokosowego, którego stosuję obecnie).
Czy kupię ponownie? Nie wiem


3. Olejek arganowy 8 w 1 do każdego rodzaju włosów La Luxe 




Cena ok. 12 zł. Produkt pozytywnie wpłynął na moje włosy, które po jego użyciu były mięciutkie i pachnące. Nie powodował przetłuszczania (aczkolwiek moja fryzura jest aktualnie przesuszona od ciągłego rozjaśniania). Włosy doskonale się rozczesywały, olejek nadał im blasku. Minusów kosmetyku nie dostrzegłam.




         Czy kupię ponownie? Tak

















4. Nawilżający płyn micelarny bebeauty 2w1 - usuwa wodoodporny makijaż i nawilża 200 ml
Cena ok. 5 zł. Kiedyś używałam go systematyczne, ale ostatnio nie było mi z nim jakoś po drodze. Zawsze byłam zadowolona z niskiej ceny biedronkowego micelka i nienagannego działania. Tym razem rozczarowałam się dawnym ulubieńcem. Okazał się być mało wydajny, a w dodatku nie czułam obiecanego nawilżenia i uczucia komfortu!




















Czy kupię ponownie? Nie


5. Dezodorant Nivea Ekstrakt z Avocado
Cena ok. 7 zł. 48 godzinna ochrona - haha jasne - szkoda,że nie tygodniowa! Zapach całkiem przyjemny, ale bez szału.
Czy kupię ponownie? Nie

6. Krem do rąk: glicerynowy nawilżający (aloes, zielona herbata) - skóra sucha - Cztery pory roku
Cena ok. 5 zł. Produkt świetnie nawadniał dłonie, nie powodował efektu lepkości. 

 












Czy kupię ponownie? Tak



7. Krem do rąk Anida - glicerynowo - aleosowy, z witaminą A + E
 
Cena ok. 3 zł. Przebadany dermatologicznie. Bardzo dobrze nawilżał skórę, super się wchłaniał. Często do niego powracam.
Czy kupię ponownie? Tak 








8. Zmywacz do paznokci (mleczko z proteinami jedwabiu + witamina) Ewa Schmitt
Cena ok 7 zł. Cóż.. oczekiwałam efektu wow, bo moje paznokcie były ostatnio w kiepskim ostatnio stanie. Nie zauważyłam poprawy, a do tego gęste mleczko średnio zmywało lakier i nie cechowało się wydajnością. Przeciętniak.



Czy kupię ponownie? Nie




9. Wata  bawełniano wiskozowa Bella - 200 g.
Cena: 4.50 zł. Przeznaczona do celów opatrunkowych, higienicznych i kosmetycznych. Produkt był miękki i delikatny, służył mi pomocą przy demakijażu bądź zmywaniu lakieru z paznokci.
Czy kupię ponownie? Tak

Na kosmetyki w sierpniu wydałam 79 zł. Ciekawa jestem czy miałyście coś z mojego denka? Pozdrawiam!