piątek, 26 lutego 2016

Letnie przesilenie

Cześć!
W dniach 11-15 listopada odbył się Świdnicki Festiwal Filmowy Spektrum. Klimat wydarzenia był fantastyczny, mam nadzieję, że w tym roku powstanie kolejna edycja. W wydarzeniu organizowanym w Ośrodku Kultury zjawiło się wielu gości m.in. Lesław Żurek, Małgorzata Zajączkowska, Jan Jakub Kolski. Przez 3 dni pomagałam w przygotowaniach jako wolontariuszka, niestety w weekend musiałam pojechać do Wrocławia, więc ominęły mnie najważniejsze atrakcje. Nie mniej jednak w ramach pracy przysługiwał nam darmowy wstęp na wszystkie produkcje. Prezentowane kino było ambitne, co cieszyło mnie szczególnie. Swój pierwszy seans poświęciłam ,,Letniemu przesileniu".




    Tytuł: ,,Letnie przesilenie"
    Reżyseria: Michał Rogalski
    Czas trwania: 1.36 h
    Rok produkcji: 2014
    Gatunek: dramat, wojenny









Fabuła:
         Lato - 1943 r. Podczas II wojny światowej dochodzi do spotkania dwóch młodych chłopców. Polak (Romek) mieszka wraz z matką i ojczymem, pracuje na kolei. Niemiec (Guido) zostaje powołany do armii z powodu słuchania zdegradowanej muzyki czyli jazzu; nastolatek ma duszę romantyka, nie rozumie sensu walk i nie chce zabijać wrogów. Zapewne w innych czasach bohaterowie mogliby się zaprzyjaźnić, lecz wojna dyktuje twarde warunki. Ponadto, nieoczekiwanie chłopcy zakochują się w pięknej Polce. Czy Franka zdecyduje się wybrać któregoś z nich? Jakie będą konsekwencje zachowań Romka i Guido?

         Filmowi Polacy chcieli żyć jak najdalej od wojny, mieli swoje problemy, przyzwyczaili się do codziennych strzelań i morderstw, starali się normalnie żyć. Niemcy wykonywali rozkazy władz mechanicznie, chcieli prędko powrócić do własnych rodzin czekających w domach. Rogalski obnażył smutne oblicze wojny, głupotę, naiwność, okrucieństwo. Główni bohaterowie zbyt szybko musieli dorosnąć, chociaż nadal ich decyzje często podyktowane były sercem, lecz beztroski czas został im zabrany już na zawsze - bolesne wspomnienia na pewno stały się problemem odbudowy tożsamości.
           Akcja produkcji była nieśpieszna, leniwa, wręcz nieśmiała. Film cechował się pewną delikatnością, bezsilnością. Zderzenie życia na spokojnej wsi z walkami nazistów budziło rozgoryczenie, niedowierzanie, lęk. Bardzo podobały mi się piękne zdjęcia, szczególne wrażenie zrobiły na mnie ujęcia parowozowni w Jaworzynie Śląskiej (wszak mieszkam nieopodal).
           Pozytywnie oceniam obsadę aktorską. Filip Piotrowicz w roli Romka zaprezentował się doskonale. Wrażliwy chłopak starał się godnie egzystować, sytuacja rodzinna nie pozwalała mu na rozczulanie się nad sobą. Ogromnie przypadła mi do gustu gra Jonasa Nay, który wcielił się w Guido. Bohater cierpiał męki służąc w armii, jego marzeniem było słuchanie ukochanego jazzu - zabronionego przez władze. Guido musiał dokonać przerażających wyborów, panika i rozpacz zamieniły jego życie w piekło. Urszula Bogucka jako Franka zagrała poprawnie, ale to postać Żydówki Buni (Maria Semotiuk) spodobała mi się dużo bardziej - dziewczyna uciekając armii niemieckiej, wpadła w sidła równie niebezpiecznego wojska rosyjskiego, a to nie wróżyło dobrze jej świetlanej przyszłości. Należy również wyróżnić bohaterów drugoplanowych. Agnieszka Krukówna w roli matki Romka była kobietą tragiczną, po śmierci męża nie myślała racjonalnie. Natomiast Bartłomiej Topa przedstawił postać Leona genialnie, ojczym Romka - alkoholik skłonny do przemocy zaprezentował szereg emocji, które wstrząsnęły mną dogłębnie.
              Polski dramat miał jednak typową wadę - dźwięk!!! Na szczęście większość tekstów rozpisana była po niemiecku, więc na dole ekranu widniały napisy. Niestety, gdy Polacy wypowiadali swoje kwestie nie rozumiałam co mówią, (muzyka za głośno, zdania się na siebie nakładały) słyszałam jedynie bełkot. Cóż, szkoda, że ten problem polskiego kina powtarza się nagminnie.
            Tragiczne losy młodzieży polsko-niemiecko-żydowskiej skłaniają do wielu przemyśleń. Piękna, niewinna natura, na której tle dochodziło do strasznych wydarzeń to niemy świadek rozpaczy. W ekspresowym tempie musieli dojrzeć nie tylko nastolatkowie, ale również ludzie dorośli, którzy otumanieni ciągle śnili o prostej i radosnej przeszłości, przecież nie mającej już prawa powrotu. Trwająca wojna nauczyła ograniczać wyrzuty sumienia; przekonała, że szlachetne idee, pomimo dobrych chęci mogą prowadzić w sam środek gehenny, w takim momencie nie ma miejsca na sentymenty. Film polecam. Moja ocena: 8/10.

wtorek, 23 lutego 2016

Denko 32 - styczeń

Hej!
Nadszedł najwyższy czas na styczniowe denko kosmetyczne :)


1. Farba do włosów Syoss 10-5 Blond Los Angeles (Maksymalny i precyzyjny efekt koloryzacji, rozjaśnienie do 2 tonów)
Cena ok. 15 zł. W końcu po wielu poszukiwaniach odnalazłam dobrą farbę. Kolor okazał się być zgodny ze zdjęciem na opakowaniu. Uzyskałam chłodny, jasny blond, bez żółtych refleksów. Jestem zadowolona z otrzymanego efektu. W zestawie była jeszcze pachnąca odżywka.
Czy kupię ponownie? Tak




2. Szampon & odżywka Timotei z ekstraktem z róży i ogórka (do włosów cienkich lub przetłuszczających się)

Cena ok. 12 zł. Produkt sprawdził się w moim przypadku znakomicie, włosy pięknie błyszczały i nie były tak mocno skołtunione jak zazwyczaj. Podobał mi się ładny zapach kosmetyku oraz to, że idealnie się pienił.
Czy kupię ponownie? Tak 



3. Sucocrem 250g krem barierowo - ochronny dla dzieci i dorosłych z problemami skóry
Cena ok. 22 zł. To mój jedyny i najlepszy pomocnik w walce z pryszczami. Po posmarowaniu nim niedoskonałości, szybko mogę cieszyć się z powrotem piękną i gładką cerą. Niestety, nie wszystkim pomaga, ale dla mnie jest to od 4 lat KWC!  

 

Czy kupię ponownie? Tak








4Krem do rąk bebeauty - regenujący
Produkt hypolaregiczny, alantonina, filtr UV, skóra bardzo sucha i zniszczona. Cena ok 4 zł - Biedronka. Kosmetyk nieźle poradził sobie z nawilżeniem moich dłoni; miał gęstą konsystencję, ale średnio mi się podobał zapach - taki ciężki, trochę męski. 

Czy kupię ponownie? Nie wiem 





5. Krem do rąk Anida z silikonem i prowitaminą B5 (glicerynowo - cytrynowy)
Cena ok. 2 zł. Produkt wykonywał swoje zadanie poprawnie: natłuszczał dłonie i dostarczał im witamin, do tego bardzo tani.
Czy kupię ponownie? Tak




6.  Krem do rąk Anida - glicerynowo - aleosowy, z witaminą A + E
Cena ok 2 zł., bezzapachowy, bardzo dobrze nawilżał skórę, super się wchłaniał. Przebadany dermatologicznie.
Czy kupię ponownie? Tak









7. Zmywacz do paznokci Isana 250 ml
Cena ok 5 zł. Migdałowy zapach dla mnie nie bardzo wyczuwalny. Nie mniej jednak produkt zmywał lakier doskonale, kosmetyk był wydajny.
Czy kupię ponownie? Tak 

8. Perfumy Chalon 50 ml
Kosmetyk inspirowany kultowymi perfumami J'adore Christiana Diora. Zapach kwiatowy, dosyć długo utrzymywał się na skórze. 
Czy kupię ponownie? Nie wiem

9. Lakier do paznokci Rimmel 335
Cena ok 8 zł. Kolor czerwony, lakier był dość trwały - co w moim przypadku rzadko się zdarza, szybko wysychał.
Czy kupię ponownie? Tak

10. Szczoteczka do zębów Oral B
Cena ok. 4 zł. Służyła mi nawet długo, biorąc pod uwagę moje tempo zużywania szczoteczek.
Czy kupię ponownie? Tak

11. Płatki kosmetyczne Ola, 120 sztuk
Cena ok. 3 zł. 100 % bawełny. Niestety, wszystkie się rozwarstwiały, a tego nie lubię.
Czy kupię ponownie? Nie

12. Cleanic chusteczki do higieny intymnej z pantenolem i kwasem mlekowym 10 sztuk
Cena ok. 5 zł. Świetne chusteczki, doskonale nawilżały i ładnie pachniały. Idealne w awaryjnych sytuacjach. 
Czy kupię ponownie? Tak


13. Calaya - francuska glinka niebieska Blue Pearl
To chyba najlepsza glinka, jaką do tej pory używałam. Moja cera była po jej zastosowaniu mięciutka, gładka. Produkt nie uczulał, jedynie zamieniał na chwilę w Smerfa :)
Czy kupię ponownie? Tak

14. Płatki kosmetyczne Caterine, 120 sztuk
Cena ok. 2 zł. Te płatki przypadły mi do gustu, nie rozwarstwiały się, były miękkie.
Czy kupię ponownie? Tak



15. Próbka kremu do twarzy Yves Rocher Elixir 7.9
Świetny kosmetyk, dobrze nawilżał skórę, wchłaniał się perfekcyjnie, nie uczulał.
Czy kupię ponownie? Tak


W styczniu mega poszalałam, wydałam na kosmetyki 137 zł :D W lutym już oszczędzam! Znacie coś z mojego denka?

piątek, 12 lutego 2016

Wycieczkowo 34 - Inowrocław

Hej!
        W końcu nadszedł najwyższy czas na bardzo zaległą relację z wycieczki do Inowrocławia :D W październiku dziewczęta z bloga http://www.sisters92.pl/ zaprosiły mnie do siebie do Torunia! Postanowiłyśmy spotkać się w Inowrocławiu i najpierw zwiedzić znane miasteczko uzdrowiskowe. Bardzo serdecznie dziękuję Martynie i Paulinie za wspólne towarzystwo ^^ Pogoda była naprawdę wymarzona, a kolorowy, jesienny klimat wniósł w nasze serca dawkę pozytywnej energii!   
        O 7.10 wyruszyłam z Wrocławia pociągiem i za niecałe 4 h byłam już u celu. Pierwszy raz stanęłam na ziemi Kujawsko - Pomorskiej :)  

Inowrocław jest 5 co do wielkości miastem w województwie. Pierwsza wzmianka o miejscowości pochodzi z 1185 r. Według istniejących danych, obowiązywały wówczas następujące nazwy:
1) ,,Novo Wladislaw" - powstała prawdopodobnie ze względu na szacunek dla Władysława Hermana, 
2) ,,Nowy Włocławek" - bowiem miasteczko założyli mieszkańcy Włocławka uciekający przed powodzią, którzy osiedlili się na terytorium dzisiejszego Inowrocławia. 

Miasto miało szansę na szybki rozwój dzięki położonej w okolicy warzelni soli. Badania naukowe potwierdziły, że jest ona najstarszą - odkrytą na ziemiach Polski! Inowrocław szczyci się bogatymi złożami soli kamiennej. Uzyskał tytuł uzdrowiska, każdego roku odwiedza go mnóstwo turystów goszczących często w nowoczesnych sanatoriach. 


Miasteczko określane jest jako jedno z najlepszych w kraju ośrodków leczenia chorób układu oddechowego. Chlubą Inowrocławia jest uzdrowiskowy Park Solankowy (85 hektarowy). Popularne są w nim przepiękne, kolorowe dywany ułożone z kwiatów.


Na terenie parku znajduje się ławeczka generała Sikorskiego:


W pobliżu można zauważyć kolejną atrakcję - Muszlę Koncertową zbudowaną w 1920 r. W sezonie letnim na scenie odbywa się mnóstwo koncertów i imprez artystycznych.


Koniecznie należy wspomnieć o pomniku Zygmunta Wilkońskiego. Monument wzniesiono w 1937 r., lecz hitlerowcy szybko go zburzyli. W 1956 r. kamień z podobizną doktora praw odbudowano. Mężczyzna studiował we Wrocławiu, Berlinie i Heidelbergu. Następnie pracował w sądzie, a dalsze życie poświęcił rolnictwu. Podejmował się przedsięwzięć nowatorskich np. zamienił głęboką orkę na pług parowy. Wilkoński znany był także w dziedzinie ekonomii. Dbał o rozwój Inowrocławia, chętnie angażował się w działalność społeczną. Zaapelował o utworzenie w mieście młyna parowego, który miał zaopatrywać tubylców w mąkę i dawać mieszkańcom pracę. Mężczyzna założył inowrocławskie solanki, co znacznie podniosło prestiż miasteczka.


Park Solankowy naprawdę skradł moje serce, z przyjemnością dreptałam uzdrowiskowymi alejkami, podziwiając piękno natury.



Spacerując zdrowotnym szlakiem można przystanąć na chwilę przy radośnie tryskającej fontannie... albo


 sfotografować się na tle palemki, aby chociaż na moment poczuć atmosferę Ciepłych Krajów :)


Niesamowite wrażenie zrobił na mnie deptak, gdzie każde drzewko posadzone zostało przez sławną osobę z Polski bądź z zagranicy.


Wszystkie tablice informują turystę o danym opiekunie roślin, wśród nich znalazł się m.in.:


Z niedowierzaniem za pomnikiem wiewiórki ujrzałam...


prawdziwego rudzielca! Wiewióreczka skakała po liściach z prawdziwą gracją ^^


Pijalnia wód charakteryzowała się darmowym wejściem do palmiarni.


Wnętrze faktycznie przypomniało tropiki i nie tylko ze względu na temperaturę lecz także poprzez zieloną florę.


Zabawnym akcentem okazała się być również ławeczka - no właśnie... z kim? Napis głosi, że ,,Teściowa nam gdzieś przepadła, jest szansa, że w pijalni zasiadła" :D


Żwawym krokiem zbliżałam się z dziewczynami w kierunku tężni solnych. Inowrocławska budowla jest drugą, co do wielkości w naszym kraju, natomiast pod względem chronologicznym powstała jako trzecia. Pierwszą w Polsce tężnię wzniesiono w Ciechocinku w 1836 r. Miała służyć jedynie do pozyskiwania soli z solanki, ale okazało się, że wytwarzający się podczas procesu aerozol ma działanie lecznicze. Kolejną tężnię wybudowano w Konstancinie - Jeziornej.


Inowrocławską tężnię otworzono w 2001 r. Jej działanie jest następujące: solanka pompuje się na najwyższy poziom konstrukcji, po czym spływa na dół gałązkami tarniny (ulegając odparowaniu). Aerozol działa profilaktycznie i pomaga w leczeniu schorzeń układu oddechowego, chorób tarczycy, alergii skórnej, obniża poziom ciśnienia we krwi.


Budowla ma kształt dwóch połączonych ze sobą wieloboków, mierzy 9 m. wysokości i 300 m. długości. Na całej długości znajduje się taras widokowy. Wstęp do tężni jest bezpłatny, lecz chcąc wejść na wysokości należy uiścić opłatę - 5 zł.


Przebywanie w okolicy tężni pomoże nabrać sił osobom wyczerpanym. Ponadto, zaleca się tutaj także 30minutowy spacer ludziom zdrowym, gdyż wdychanie powietrza przesyconego minerałami wzmacnia organizm, poprawia odporność i zabezpiecza przed chorobami.


Symbolem miasta są średniowieczni studenci. Metrowi chłopcy odlani z brązu mają przypominać turystom, że Inowrocław był dawniej potężnym ośrodkiem średniowiecznym. Żaczkowie są super! :)



Bardzo spodobał mi się czysty i zadbany inowrocławski rynek.



Oczywiście musiałam podążyć śladem zabytkowego tramwaju!


Niewątpliwym inowrocławskim zabytkiem jest Kościół św. Krzyża wybudowany w stylu neoromańskim w latach 1861-1863.


Jednak najważniejszym obiektem sakralnym, jakim może się pochwalić miasto, jest Kościół Imienia Najświętszej Maryi Panny - to jedna z najstarszych budowli na Kujawach. Powstanie budynku szacuje się na XII w. Od 2008 r. świątynia nosi tytuł bazyliki mniejszej.


Na ścianach zachowały się płaskorzeźby - groteskowe maski ludzkie i diabelskie, które miały ochraniać miejsce święte przed złymi duchami.


A obok kościoła usytuowany został pomnik powstańców poległych w walkach o Inowrocław. ,,Czyn i krew ludu zrodziły wolność Ziemi Kujawskiej".


We wsi Szymborze (od 1934 r. jest to dzielnica Inowrocławia) urodził się słynny polski poeta - Jan Kasprowicz. Mężczyzna uczęszczał do inowrocławskiego gimnazjum, później opuścił miasteczko, ale często do niego wracał.


Nie dziwi fakt, że miejskie muzeum nosi imię narodowego artysty. Obiekt można zwiedzać od wtorku do niedzieli. Bilet (normalny) kosztuje 12 zł. Siedziba muzeum mieści się w dawnym pałacu mieszczańskim wzniesionym w 1896 r. dla żydowskiego przedsiębiorcy (jednego z najbogatszych inowrocławian) Bernharda i jego rodziny. W czasie II wojny światowej budynek przekształcono na szpital dla niemieckich żołnierzy, później pełnił funkcję kamienicy czynszowej zamieszkałej przez 12 rodzin. Z oryginalnego wyposażenia ocalała jedynie klatka schodowa z witrażem.


        Inowrocław to jedno z najstarszych polskich miast. W czasach starożytnych wiódł tędy szlak bursztynowy. Warto pamiętać, że na terytorium miasteczka odbywały się procesy polsko - krzyżackie. Z tym miejscem związani byli Władysław Łokietek i Kazimierz Wielki. 
       Król Władysław Jagiełło prowadził Wielką Wojnę z Zakonem Krzyżackim w 1410 r. z inowrocławskiego zamku. Królowa Jadwiga jest patronką miasta (jej pomnik stoi na rynku). Inowrocławska legenda mówi, że w czasie rokowań polsko - krzyżackich prowadzonych w kościele, żona Władysława Jagiełły przepowiedziała wielkiemu mistrzowi Konradowi von Jungingen klęskę i wojnę ,,Jeszcze póki żyję, Bóg wzdraga się was ukarać za wszystkie popełnione zbrodnie, jednak po mojej śmierci Bóg dłonią mego męża króla Władysława was ukarze i będzie to cios śmiertelny". W muzeum poświęcono oczywiście kilka obiektów patronce miasta.


Pierwszy muzealny pokój dotyczył prac malarskich Ryszarda Barczaka - to wystawa czasowa.


Kolejna wystawa czasowa oddana została absolwentce inowrocławskiego liceum. Ikony ocalałe to prace Anny Marii Jankowiak - Markiewicz, która ukończyła studia z zakresu malarstwa. Pasją kobiety jest przedstawianie Chrystusa, Maryi i świętych w formie ikon.


W muzeum mogłam się przyjrzeć znalezionym obiektom z okresu żelaza...


czy obejrzeć wykopaliska z XVI - XVIII w.


Jedną z wystaw stałych dedykowano życiu i twórczości Jana Kasprowicza.


Kolejny gabinet należał do Stanisława Szenica - pisarza, absolwenta inowrocławskiego gimnazjum.  


Następne pomieszczenie powstało ku czci Stanisława Przybyszewskiego - nowelisty okresu Młodej Polski. Pisarz w Inowrocławiu wziął ślub. 


Schodząc do podziemi przyjemnie poznać dzieje miasta związaną z solą. W okresie dwudziestolecia międzywojennego w Inowrocławiu zmagano się z trudną sytuacją gospodarczą, szokujący był wzrost bezrobocia, często dochodziło do strajków i głodówek. Pomimo trudności gospodarczo - społecznych miasteczko szybko się rozwijało. Uruchomiono szyby Kopalni Soli, które postanowiono zamknąć po 60 latach funkcjonowania w 1986 r. W pomieszczeniu znajduje się imitacja wnętrza kopalni.


Każdy gość odwiedzający muzeum na pamiątkę dostaje zdrowotną sól, która jonizuje powietrze. Jest szansa otrzymania kilku sztuk dla rodziny i znajomych. 

Zachęcam wszystkich do odwiedzenia malowniczego i skrywającego niesamowitą historię miasteczka. Mnie Inowrocław zachwycił, jest to jedno z piękniejszych uzdrowisk jakie widziałam. Pozdrawiam Martynę i Paulinę! CDN :)

Polecam album ,,Ino" Grzegorza Turnaua, piosenkarz śpiewa o swoim przywiązaniu do regionu. Niesamowity, ciepły utwór z przepięknym tekstem o Inowrocławiu to ,,In Novo Wladislav"!