niedziela, 28 maja 2017

Koncertowo - Chemia

Siemanko!
        W tej krótkiej notce podzielę się z Wami wrażeniami z koncertu, który miałam opisać już dawno. Moje koleżanki były ogromnymi fankami rockowego zespołu Chemia. Dziewczyny postanowiły pojechać do Ostrowa Wielkopolskiego, a w związku z tym, że w aucie prowadzonym przez męża kumpeli było jeszcze jedno wolne miejsce, dostałam propozycję wspólnego wyjazdu.
        Po południu w znakomitych nastojach wsiedliśmy do samochodu i już 2 godzinki później znaleźliśmy się pod klubem Fanaberia. Miejsce okazało się być bardzo klimatyczne, a muzycy zarażali ze sceny pozytywną energią. Publiczność bawiła się doskonale, bujając się w rytmie rockowych przebojów. Po udanym występie członkowie zespołu zrobili sobie wspólne zdjęcie z zasłuchanym tłumem :) Koncert wspominam niezwykle miło, nie ma to jak kolejne świetne wspomnienia do kolekcji!





W powyższym składzie ,,Chemia" już nie istnieje. Wokalista - Łukasz Drapała występuje obecnie w grupie ,,Chevy", a jego miejsce zajął (zwycięzca obecnej edycji Idola) Mariusz Dyba. Słyszeliście o tym zespole/ wokalistach?

Chodzicie na koncerty? Na jakim byliście ostatnio? :) Życzę wszystkim miłej niedzieli!

poniedziałek, 22 maja 2017

Całe życie

Hej!
Zapraszam na recenzję niesamowitej powieści, która niedługo będzie mieć swoją premierę.




Tytuł: ,,Całe życie"
Autor: Robert Seethaler
Ilość stron: 171
Wydawnictwo Otwarte
Premiera: 24.05.2017






          Przyznam szczerze, że ostatnio miałam mały kryzys czytelniczy, być może spowodowany brakiem wolnego czasu. Ucieszyłam się z przesyłki od Wydawnictwa Otwarte, które podarowało mi książkę do recenzji. Obawiałam się jednak, że lektura może mi się dłużyć bądź nie przypadnie mi do gustu, lecz gdy przeczytałam mnóstwo pozytywnych opinii na temat powieści, postanowiłam zaryzykować i usiąść w domowym zaciszu, aby najbliższy wieczór spędzić z zachwalanym egzemplarzem (z tekstem jeszcze przed korektą i roboczą okładką).
             
         Główny bohater książki to Andreas Egger - mieszkający w austriackich Alpach. Na niecałych 200 stronach zostało przedstawione całe życie mężczyzny. Egger miał trudne dzieciństwo, szybko został sierotą i trafił pod opiekę wujka, który systematycznie go bił, aż pewnego dnia doprowadził do inwalidztwa podopiecznego. Chłopiec stał się kaleką i do końca swoich dni poważnie utykał. Jako nastolatek odszedł od przybranej rodziny i rozpoczął dalszą egzystencję na własny rachunek - codziennie ciężko pracując. Bohater nigdy nie skarżył się na swój los, doceniał wszystko co dostał od losu, cieszył się zarobionymi pieniędzmi, zachwycał piękną naturą. Gdy mężczyzna się zakochał, pragnął zapewnić wybrance dobrobyt - na miarę własnych możliwości. Egger (oprócz pobytu w radzieckim łagrze) nigdy nie opuścił ukochanych Alp, prowadził proste życie, lecz nie narzekał na niełatwy żywot.
          Mężczyznę spotkał w życiu cały szereg niepowodzeń, zmagał się z nieszczęściami. Bohater nigdy się nie poddał, chociaż społeczeństwo uważało go trochę za dziwaka, człowieka zgorzkniałego. Książka idealnie przekazała postęp cywilizacji. Technika po zakończeniu wojny eksplodowała - pojawiła się elektryczność, telewizory (w których transmitowano pierwsze lądowanie na księżycu), mnogość samochodów. Pastwiska i pola uprawne straciły na znaczeniu, rozwinęła się turystyka - co spowodowało napływ podróżników chętnych do wynajęcia domków letniskowych bądź narciarzy korzystających z wyciągów krzesełkowych. Z fascynacją przyglądałam się zmaganiu Eggera do przystosowania się w nowych warunkach życiowych. Coraz starszy mężczyzna miał problemy z akceptacją wynalazków kolejnych pokoleń, które zmieniały postrzeganie świata. 
             Powieść przeczytałam bardzo szybko, wiele jej fragmentów niesamowicie mnie wzruszyło. Książka została napisana prostym językiem, w sposób oszczędny, lecz tak przejmujący, że nie potrafiłam ukryć swojego zachwytu. Lektura skłoniła mnie do refleksji - co kryje się pod definicją szczęścia? Każda osoba ma inny przepis na życie. Egger dziękował Bogu za swój los, był skromny i wdzięczny. Nie przeszkadzało mu to, że jego egzystencja jest monotonna, mężczyzna chciał tylko uczciwie pracować i cieszyć się codziennym widokiem pięknych gór. 
            Książka jest bez wątpienia wyjątkowa, podczas jej czytania bardzo się wyciszyłam, uspokoiłam, towarzyszący mi stres nagle ulotnił się. Ostatnie stronice wycisnęły ze mnie łzy i poczułam pustkę. Powieść skończyła się, tak samo jak zakończy się życie każdego z nas. Czy nie tracimy zbyt wiele czasu na narzekanie? Ciągle nam czegoś brakuje, zawsze pragniemy więcej niż mamy; zapominamy doceniać to, co otrzymaliśmy - jesteśmy zachłanni. Lektura jest doskonałym rozwiązaniem, aby chociaż na chwilę zatrzymać się w trwającym codziennie wyścigu szczurów. Dzięki niej można zastanowić się nad swoim losem, przemyśleć istotną kwestię - jaką jest wdzięczność, która jest dzisiaj przez społeczeństwo tak beztrosko pomijana. Bez wątpienia ,,Całe życie" to najlepsza książka jaką przeczytałam w ciągu kilku ostatnich miesięcy. To wartościowa powieść, serdecznie ją polecam. Jedynym minusem egzemplarza były błędy - typu nowe zdanie zaczynane od małej litery. Jako, że dostałam lekturę przed korektą, zostałam zapewniona, że znaczące pomyłki zostaną usunięte. Moja ocena książki: 9/10.

sobota, 13 maja 2017

Zdobycze 33

Siemanko!
W ostatnim czasie ciągle trudno mi wbić się w blogosferę, ale od poniedziałku postaram się wrócić do życia i obiecuję odezwać się do wszystkich - jeszcze za mną trochę tęskniących! :)

Tymczasem z radością pochwalę się Wam moją porcją zdobyczy :))

1. Dawno temu - urodzinową niespodziankę dostałam od przyjaciółki Ewelinki:


2. Od dziewczyn z bloga http://sisters92.pl/ otrzymałam mega paczkę. P.S. ,,Agenci" - super planszówka, polecam. Dla zainteresowanych: gra przeznaczona jest dla liczby graczy od 2 do 7, im więcej osób tym weselej (wiem - z doświadczenia). Uczestnicy losują kartę/karty agenta, nikomu nie pokazują i przez cały czas ściemniają z zagrywkami, aby nie wydać się, kim są naprawdę. Na planszy rozkładane są pionki i znaczniki punktów. Wygrywa osoba, która dojdzie do mety pierwsza mając 30 punktów. Pionki poruszają się po budynkach oznaczonych punktacją i zdobywają punkty (mogą być też ujemne). Są 3 warianty gry, do trudniejszych wersji dołączone są karty. To fajna zabawa, uczy jak się dobrze kamuflować :D


3. Od kuzynki Karoliny taki oto prezencik:


4. Chłopak obdarował mnie następującym upominkiem:


5. Ciocia przyjechała do mnie ze wspaniałą paczuszką:


6. Mamusia dała mi także prezent:


7. Wydawnictwo Otwarte wysłało mi piękną powieść, którą już przeczytałam i jej opinią podzielę się w następującej notce.


8. Ucieszyłam się z wygranej na fanpage mojej ulubionej wrocławskiej księgarni:


9. Powyższą książkę odebrałam u autorki z autografem na Międzynarodowych Targach Turystycznych, z których również przytargałam kilka kg map, przewodników, pocztówek i innych gadżetów. Wszystko mi się przecież przyda :D


10. Ciocia wróciła z Niemiec i przywiozła mi:


11. Kolejna ciocia obdarowała mnie następującymi podarunkami:


12. Ze sklepu YR otrzymałam ostatnio tylko jednego gratisa:


13. Przypadkowo w Dniu Kobiet wybrałam się na zakupy do Rossmanna i zaskoczona dostałam także kilka gratisów:


14. Chłopak także nie zapomniał o słodkim upominku z okazji Dnia Kobiet:


15. A jeszcze wcześniej na Walentynki otrzymałam od Nikodema migające serduszko, w nocy szczególnie ładnie się prezentuje - robił je sam ^^


Wszystkim wymienionym powyżej dziękuję serdecznie jeszcze raz :*** A jakie są Wasze ostatnie ciekawe zdobycze? :) Pozdrawiam serdecznie!