sobota, 30 listopada 2013

Denko 6 - listopad

Witajcie, dzisiaj chciałabym Wam przedstawić moje kosmetyczne listopadowe denko. Niesamowite, że zużywam tyle produktów w ciągu miesiąca.. Cieszę się, że udało mi się wykorzystać również kilka próbek.



1. Aile - Kremowy płyn do kąpieli (algi i minerały) - 2 L, kupiony w Kauflandzie, nie pamiętam ceny. Raczej bezzapachowy, powodował dużą pianę, skóra po wyjściu z wanny była nawilżona. Wydajny, aż za bardzo. Miałam go.. i miałam :)
Czy kupię ponownie? Może


2. Bebeauty - Odświeżająca sól do kąpieli - trawa cytrynowa i bambus. Cena ok. 5 zł. - Biedronka. To była moja pierwsza sól do wanny. Ładnie pachniała, ale tylko na początku, po chwili zapach ulatniał się. Piany nie było, ale skóra została dobrze nawodniona, nie potrzebowałam już balsamu. Wystarczył na 5 użyć. Chętnie wypróbuję innych soli z tej serii. 
Czy kupię ponownie? Może




3. Szampon Johnson's baby - ułatwiający rozczesywanie. Rekomendowanie przez Polskie Towarzystwo Alergologiczne. 200 ml - cena ok. 6zł w Rossmanie. Przyznam się, że to był najlepszy szampon jaki do tej pory używałam. Pienił się, nie szczypał w oczy, dobrze oczyszczał skórę głowy. Włosy nie kołtuniły się !:) A to największy sukces, bo zazwyczaj nie można ich rozczesać, mimo, iż używam odżywek. Miałam go 3 tygodnie. Mój KWC.

Czy kupię ponownie? Tak











 



4. Szampon Alterra - papaja i bambus (bez silikonów). Wygrałam go, ale sprawdziłam cenę, która wynosi ok. 9 zł. To mój pierwszy szampon z Alterry. 200 ml starczyło mi na 3 tygodnie. Ładnie pachniał papają, ale tylko przy otworzeniu butelki, zapach szybko się ulatniał. Średniaczek, cudów z włosami nie zrobił, a dodatkowo zauważyłam, że szybciej się po nim przetłuszczały. Większej objętości na pewno nie było, chociaż tak sugeruje nazwa...

Czy kupię ponownie? Nie










5. Odżywka Balea - mango + aloes. Ceny nie znam, ponieważ kosmetyk wygrałam. To mój drugi produkt z Balea, którym jestem zachwycona. Jest to najlepsza odżywka, jaką miałam do tej pory! Włosy po jej użyciu były mięciutkie, szybko się rozczesywały, ładnie lśniły. 300 ml starczyło mi na 2.5 miesiąca. Do tego cudowny zapach mango! Niestety szybko się ulatniał.., ale i tak uwielbiałam otwierać butelkę i niuchać ^^. Im bliżej było dna, tym ciężej mi się było z kosmetykiem rozstać i używałam coraz mniej. Na koniec parokrotnie robiłam popłuczyny, co świadczy o tym, że jak dla mnie produkt był rewelacyjny! KWC!
Czy kupię ponownie? Tak





 

6. Balsam do ciała Oriflame. Ceny nie znam, bo produkt wygrałam. Kosmetyk wydajny, dobrze nawilżał skórę.. ale bardzo przeszkadzał mi perfumowany zapach - był zbyt duszący. Skład nie bardzo - są m.in. parabeny.

Czy kupię ponownie? Nie









 


7. Pielęgnujący krem do rąk Blue  - glicerynowo rumiankowy (wygładza i uelastycznia). Cena ok. 3 zł. Bardzo fajny krem za niską cenę. Jest bezzapachowy, dobrze się wchłania i świetnie nawilża dłonie. 
Czy kupię ponownie? Tak











 


8. Krem Gratia do rąk i paznokci - glicerynowy aloesowy. Dla mnie hit. Kupiony na targu za 1.50 zł. Bezzapachowy, super nawilża i świetnie się wchłania. 

Czy kupie ponownie? Tak!

9. Calcium - suplement diety. 20 tabletek musujących. Trzeba dbać o siebie również od środka. Służy przy uzupełnieniu diety w wapń. Dobrze wpływa na funkcjonowanie organizmu. Cena ok. 7 zł.
Czy kupię ponownie? Tak

10. Colgate Total advanced whitening. Szukałam idealnej pasty i znalazłam :) Mimo iż miałam wcześniej wiele past Colgate, żadna nie była tak super jak ta. Wybieliła mi zęby, usunęła przebarwienia. Kupiłam w osiedlowym sklepie 2 pasty za 13 zł. Bez wątpienia KWC!

Czy kupię ponownie? Tak!

11. Podkład Maybelline Affinitone. Mój ulubiony ;) Kupiłam go na wyprzedaży - ówczesna cena ok. 30 zł. Numer 005 - light beige. Troszeczkę za jasny, więc mieszam z ciemniejszym. Fluid delikatny, nie wywołujący uczulenia, nie ma po nim efektu maski. Ma lecznicze właściwości, kryje niedoskonałości. Jest trwały, nie ściera się po dotknięciu. Zawsze do niego wracam. Mój KWC!

Czy kupię ponownie? Tak (już mam)


12. Wodoodporny eyeliner Eveline - kolor czarny. Cena ok. 10 zł. Jest trwały, dobrze się nim robi kreski. Co prawda wolę kredki, ale ten liner polubiłam.
Czy kupię ponownie? Może

 
 13. Krem na noc Restylane. Wygrałam go, ale cena wynosi 41.50 euro. Zawiera kwas hialuronowy. Producent obiecuje rewelacje. Na efekty nie narzekam, ale cudów też nie dostrzegłam. Zaplusował tym, że nie uczulał i nie powodował wysypu niedoskonałości (aczkolwiek ostatnio zauważyłam, że moja cera nie jest wymagająca i podoba jej się prawie wszystko). 

Czy kupię ponownie? Nie




14. Clinique redness solutions - zielonkawa baza. Wygrałam, ale sprawdziłam cenę - 20 euro. Producent obiecuje cuda. Kosmetyk mnie nie uczulił, nie przyczynił się do powstania niedoskonałości. Niestety, bardzo świeciła mi się po nim cera. 
Czy kupię ponownie? Nie

15. Beta skin - krem. Wspomaga leczenie, łagodzi przebieg chorób skórnych. Jestem bardzo zadowolona z tego kremu. Trochę za gęsta konsystencja, jeśli wezmę za dużo kosmetyku - nie chce się wchłonąć w skórę, dlatego wystarczy niewielka ilość. Ma ładny zapach, nie uczula, nawilża i działa pozytywnie na moją cerę. 
Czy kupię ponownie? Tak





16. Dermetic Laboratorium - Hydrain2 - krem nawilżający o przedłużonym działaniu, zalecany przed dermatologów. Potrójny mechanizm nawilżania. Bardzo polubiłam tę próbkę kremu. Moja skóra była bardzo dobrze nawodniona. Nie dostałam uczulenia ani wysypu niedoskonałości. Chętnie wypróbuję pełnowartościowy produkt (sprawdziłam cenę - 34zł).

Czy kupie ponownie? Tak








17. Vichy Neovadiol Magistral Krem przywracający gęstość skóry. Bez parabenów. Vichy zazwyczaj mnie zapychało, więc bałam się, że podobnie będzie w przypadku tego balsamu. Tak się jednak nie stało, wiec próbkę uznaję za udaną. Nie uczuliła mnie, dodatkowych pryszczy po jej używaniu nie zauważyłam. 

Czy kupię ponownie? Może


18. Farmona, Dermacos Anti Spot, Aktywny krem do twarzy redukujący przebarwienia na noc. Nie zapchał, nie uczulił i przebarwień nie zredukował. Po małej próbce ciężko wyciągnąć wnioski, ale krem kosztuje ok. 20 zł., więc wypróbowałabym pełnowartościowy produkt, celem zbadania, czy faktycznie zmniejsza przebarwienia.   
Czy kupię ponownie? Tak

19. Szampon head&shoulders - szampon przeciwłupieżowy - przeciw wypadaniu włosów dla kobiet. Starczył na jedno użycie, włosy były dobrze odżywione, ładnie lśniły. Ciekawi mnie informacja o zmniejszaniu wypadania, bo ostatnio moja objętość włosowa się zmniejszyła, dlatego chętnie wypróbuję pełnowartościowy produkt.  
Czy kupię ponownie? Tak

20. Pędzel no name. Dostałam od koleżanki z Anglii i służył mi lata. Bardzo go lubiłam, miał wysuwane włosie, które można było schować. Ale niestety jego żywotność dobiegła końca, bo zaczął gubić włoski.
Czy kupię ponownie? Tak

21. Płatki kosmetyczne Lilibe - 70 sztuk Rossman. Cena - ok. 2 zł. 100 procent bawełny, ale rozwarstwiają się! Wolę poniższe..
Czy kupię ponownie? Może

 
22. Płatki kosmetyczne Carea Aloe Vera - 120 sztuk Biedronka. Cena - ok 3 zł. moje ulubione.

Czy kupię ponownie? Tak









 
23. Chusteczki nawilżające babydream. Z dodatkiem rumianku i aloesu. 20 sztuk. Niestety są to najgorsze chusteczki, jakie miałam do tej pory z tej serii. Bardzo szybko wysychają.. Cena ok. 2 zł.
Czy kupię ponownie? Nie (ale mam do wykorzystania jeszcze 2 paczki).




24. Szczoteczki do zębów Oral B. Cena ok. 5 zł. Szału nie robią, rozszczepiają mi się tak samo szybko jak innych firm.
Czy kupię ponownie? Może

25. Próbki perfum no name. Piękne zapachy, niestety nie wiem jakiej firmy, bo je wygrałam.
Czy kupię ponownie? Jeśli tylko odkryję markę, to tak.

Koniec mojego podsumowania. Miałyście coś z mojego denka? 
W październiku plan wydawania pieniędzy na kosmetyki mi się udał - zostawiłam w kasie 13.50 zł (kupiłam 3 rzeczy). Niestety w listopadzie poszalałam i...jestem uboższa o 180 zł (głównie przez promocję w Rossmanie). Moje grudniowe postanowienie to nieprzekroczenie 30 zł na podstawowe kosmetyki. Mam nadzieję, że mi się uda :) 
Miłego weekendu!

niedziela, 24 listopada 2013

Roszpunka

Witajcie! Jak Wam minął weekend? :)
Zazwyczaj filmy oglądam na laptopie, omijając w ten sposób mnóstwo reklam. Ostatnio jednak będąc w kuchni i zmywając naczynia, miałam włączony w tv pewien kanał. Rozpoczęła się baśń ,,Roszpunka". Tak mi się spodobała, że do końca obejrzałam ją z zapartym tchem.

Kiedy byłam jeszcze brzdącem, uwielbiałam wszystkie bajki. Nie wiedzieć czemu, nigdy nie chciałam zobaczyć ,,Roszpunki". Ostatnio jednak sobie przypomniałam dlaczego....Bałam się złej wiedźmy :D

Tytuł ,,Roszpunka"
Reżyser: Bodo Fürneisen
Rok produkcji: 2009
Czas trwania: 1 h

Fabuła:
        Pewne małżeństwo jest bardzo szczęśliwe. Niedługo zostaną rodzicami. Ciężarna kobieta spotyka staruszkę, która rzuca na nią zły urok. Wiedźma uzależnia niewiastę od roszpunki. Młoda dama umrze jeśli nie będzie mieć pod dostatkiem tej rośliny. Tytułowe warzywo może dostać jedynie od staruchy. Warunkiem otrzymania zapasów zieleniny jest oddanie narodzonego dziecka czarownicy.
         Mija wiele lat. Starsza kobieta podróżuje z dziewczynką, której na imię Roszpunka. Trafiają do zamku. Dziecko po raz pierwszy spotyka małego księcia. Wiedźma bojąc się o los przybranej córki, postanawia uwięzić ją w lochu. Skutkiem tego, tylko okrutna jędza może się do niej dostać - dzięki magicznemu zaklęciu. Roszpunka rozczesując swoje włosy, w tajemniczy sposób je wydłuża. Wyrzuca z komnaty ogromnych rozmiarów warkocz, po którym czarownica wspina się jak po linie. Pewnego dnia, tę dziwną sytuację spostrzega książę, którego rodzice namawiają do ślubu. Królewicz nie może zapomnieć o swojej dawnej znajomej. Czy uda mu się uratować dziewczynę z rąk macochy? Czy Roszpunka pozna swoich prawdziwych rodziców? Polecam obejrzenie filmu :)

       Jestem pod wrażeniem niemieckiej produkcji. Uwielbiam baśnie braci Grimm, zawsze chętnie oglądałam animowane bajki, kręcone na ich podstawie. Nie spodziewałam się, że film fabularny również może mnie zauroczyć. 

        Bardzo podobały mi się kreacje baśniowe. Moim zdaniem świetnie dobrano aktorów. 
Luisa Wietzorek jako Roszpunka (starsza) - 23letnia wówczas kobieta świetnie poradziła sobie z odegraniem bajkowej postaci. Z przyjemnością zobaczę kolejne dzieła z jej udziałem.
Suzanne von Borsody jako macocha - znakomicie wcieliła się w złą wiedźmę. Bałam się jej początkowego wyglądu, jej osoba potęgowała strach. Świetna kreacja, podziwiam ją tym bardziej, że czarne charaktery wymagają dużych zdolności do ich stworzenia.
Jaime Ferkic jako książę (starszy) - 20letni wówczas mężczyzna skradł moje serce. Przystojny królewicz był niezwykle interesującą postacią, fantastycznie odegrał emocje. To na pewno nie jest mój ostatni film, który obejrzałam z jego udziałem.
Postacie drugoplanowe również wspominam jako niezwykłe.

        Klimat baśni był fantastyczny, zapragnęłam znowu być dzieckiem ^^ Produkcja wcale mi się nie dłużyła, więc czas jej trwania uznaję jako idealny.  Po tym seansie, całkiem szczerze przyznaję, że nabrałam ogromnej ochoty na zobaczenie wszystkich części tej serii. Mało tego, moim marzeniem jest dostać książkę braci Grimm ( a najlepiej.. gdyby tak w bonusie otrzymać jeszcze baśnie Andersena ^^). Z rozrzewnieniem przypominam sobie czasy, kiedy to czytało się takie piękne - często smutne - historie, zawierające zazwyczaj świetne morały. Produkcja 8/10.

A teraz coś, co dzisiaj miałam okazję jeść :D Jegomość kiwano (ogórek afrykański). 
Pozdrawiam i miłego początku tygodnia Wam życzę ;)

piątek, 22 listopada 2013

Koncertowo - Krzysztof Zalewski + Kasia Nosowska

Witajcie! Dzisiaj relacja z poprzedniego weekendu ;) Spędziłam go we Wrocławiu, bawiąc się na koncercie.


Jako pierwszy na scenie pojawił się Krzysztof Zalewski - zwycięzca II edycji Idola. Moje roczniki na pewno pamiętają ten muzyczny program i zbuntowanego Zalefa, który nosił wówczas długie włosy i był zdeklarowanym metalem. Zaraz po wynikach show, miałam okazję uczestniczyć w koncercie młodego piosenkarza (miał wówczas 18 lat, a ja 16). Miło było po 10 latach ponownie wziąć udział  w jego koncercie :) Krzysiek wydał nową płytę, którą promuje całkiem niezły rockowy kawałek ,,Jaśniej". Występ Zalewskiego szalenie mi się podobał!




Po koncercie z moją przyjaciółką Eweliną spotkałyśmy wokalistę i dostałyśmy od niego autograf na naszym wiekowym zdjęciu z gimnazjum. Było śmiesznie :)


Wszyscy z utęsknieniem czekali na koncert Kasi Nosowskiej. Pierwszy raz byłam na jej solowym występie. Piosenkarka zachwyciła mnie i już nie mogę się doczekać jej kolejnych odwiedzin we Wrocławiu :) Dla takich chwil warto żyć!



A Wy słuchacie Hey i jej wokalistki ? :) Pozdrawiam wszystkich serdecznie i życzę miłego weekendu!

wtorek, 19 listopada 2013

Koncertowo - Coma

Hej!
W końcu mam w domu wyleczonego laptopa :) Mam nadzieję, że w najbliższym czasie nie zamierza się już psuć.

10 listopada byłam na Konfrontacjach Rockowych we Wrocławiu. Grał mój ulubiony zespół Coma, więc na koncercie nie mogło mnie zabraknąć. Klimat był tak fantastyczny, aż do tej pory jestem w świetnym nastroju. Roguc jak zawsze dał z siebie wszystko. Publika szalała, z żalem wysłuchałam ostatnich bisów. Zdjęcia robiłam kalkulatorem, ale i tak muszę się nimi z Wami podzielić :D











A już w następnym poście wrażenia z koncertu Kasi Nosowskiej :)) Miłego wieczoru!

sobota, 16 listopada 2013

Bo wiesz...

Dzisiaj ostatnia z posiadanych przeze mnie pozycji napisanych przez Piotra Kołodziejczaka.





Tytuł: ,,Bo wiesz..."
Autor: ,,Piotr Kołodziejczak
Okładka: Miękka
Rok wydania: 2009
Ilość stron: 184








Fabuła:
Grażyna ma już dość nudnego małżeństwa z Jankiem. Zarzuca partnerowi, że przynosi zbyt małe wypłaty, przez co kobieta nie ma wiele pieniędzy na swoje przyjemności. Oznajmia mu, że odchodzi. Czy mężczyzna będzie walczył o ich związek?

      Książkę przeczytałam bardzo szybko. Jest napisana prostym, lekkim, czasem humorystycznym językiem. Niestety lektura jest zwyczajnie nudna, nie ma w niej żadnej akcji, monotonia. Grażyna wspomina swoje zdrady. Najpierw romansowała z Pawłem, potem z Ricardo. Kobieta irytuje, ciągle ma pretensje do życia, nic jej nie pasuje. Ciekawym zabiegiem było umieszczenie w książce bohaterki o imieniu Ewelina, którą miałam okazję wcześniej poznać w ,,Kobiecie niespodziance".
     W odbiorze książki przeszkadzała mi kolejna koszmarna obwoluta. Cóż, jaka okładka taka treść. Stawiam 4/10. W najbliższym czasie nie planuję innych powieści autora. W zasadzie nie jestem w stanie zrozumieć zachwytów nad jego dziełami, ja jestem nimi jedynie zmęczona... 

Lektura bierze udział w wyzwaniu POLACY NIE GĘSI II

Na deser pyszne mandarynki :)

Jak planujecie spędzić weekend? Ja wybieram się na koncert Kasi Nosowskiej :) Znowu mam problemy z laptopem, ciężko funkcjonować ciągle na trybie awaryjnym, więc dzisiaj oddaję go do naprawy Kuzynowi.. Także najprawdopodobniej zajrzę do Was po niedzieli. Miłego dnia!

wtorek, 12 listopada 2013

Kobieta niespodzianka

Hej! Jak spędziliście długi weekend? Ja byłam na świetnym rockowym koncercie zespołu ,,Coma" :) W międzyczasie przeczytałam kolejną lekturę, której opinię Wam pokrótce przedstawię. 





Tytuł: ,,Kobieta niespodzianka"
Autor: Piotr Kołodziejczak
Rok wydania: 2011
Okładka: Miękka
Ilość stron: 192








Fabuła:
Poznajemy zwyczajną, typowo polską rodzinę: zgodne małżeństwo (Magdę i Andrzeja) oraz dwójkę ich dzieci: Basię i Romka. Pewnego dnia ojciec familii spotyka tajemniczą kobietę. Kim ona jest? Co łączy ją z Andrzejem? Tego dowiecie się z powyższej książki. 

       To moje drugie spotkanie z Piotrem Kołodziejczakiem. Ta lektura przypadła mi do gustu bardziej niż ,,W kajdankach namiętności". Książkę czytało się bardzo szybko dzięki dużym literom. Styl pisarski autora jest prosty, nie wymagający myślenia, czasem nawet język przekracza granicę przyzwoitości.
      Okładka lektury nie podoba mi się, jest banalna. Nie wybrałabym jej podczas wizyty w księgarni, widząc dookoła mnóstwo lepszych propozycji. Tytułową - kobietę niespodziankę, poznajemy dokładniej w ostatnim rozdziale. Książki nie czytałam z wypiekami na twarzy, akcja toczyła zbyt się leniwie. Według mnie jest to lekka, aczkolwiek przeciętna powieść obyczajowa, z którą można spędzić miły wieczór, relaksując się. Stawiam 6.5/10. A może ktoś z Was zna tę pozycję? Ciekawa jestem Waszych opinii...

Książka bierze udział w wyzwaniu POLACY NIE GĘSI II

P.S. U mnie dzisiaj jeden z moich ulubionych owoców - soczysta pomarańcza :) A jakie witaminy dominują teraz u Was? :)
Miłego dnia!

piątek, 8 listopada 2013

Rozrywki Mikołajka

Witajcie! Dzisiejszy wieczór spędziłam miło dzięki przyjemnej lekturze. A cóż to za książka? :)




Tytuł: ,,Rozrywki Mikołajka"
Autor: Valerie Latour-Burney  
Okładka: Twarda
Rok wydania: 2013
Ilość stron: 247
         









            Od dzieciństwa jestem wielką fanką serii przygód o Mikołajku, którą stworzył znakomity duet: René Goscinny i Jean-Jacques Sempe. Uwielbiam humorystyczne historie o małym chłopcu, zachwycają mnie charakterystyczne ilustracje. W księgarniach pojawiły się kolejne książki o młodym bohaterze. Są one napisane na podstawie tekstów Goscinny'ego i Sempego. Postanowiłam sprawdzić czy ,,Rozrywki Mikołajka" również przypadną mi do gustu. Książka podzielona została na 2 części: ,,Mecz o puchar" i ,,Najlepsi kumple". Składają się one z kilku podrozdziałów. 
         Pierwsza opowieść poświęcona jest przygotowaniom do finałowej gry w piłkę nożną. Mikołajek postanawia namówić swoich przyjaciół do zorganizowania prawdziwego, uczciwego meczu bez bójek i kłótni. Chłopcy natrafiają na wiele przeszkód, nie tracą jednak nadziei, że dojdzie do ostatecznego pojedynku.
          Druga historia porusza kwestię przyjaźni. Do Mikołaja (rodowitego Francuza) przyjeżdża Anglik George. Początkowo główny bohater traktuje nowego kolegę z wyższością, nie potrafi i nie chce go polubić. Z biegiem czasu młodzieniec zmienia swoje nastawienie wobec obcokrajowca, jest mu smutno, kiedy George musi wrócić do domu. 

          Przeczytanie lektury zajęło mi ok. 2 h. Książka ma duże litery i wiele pięknych, kolorowych obrazków. Co prawda, jestem wierna oryginalnym historiom o Mikołajku, ale myślę, że zaopatrzone w morały rozdziały - zawarte w tej pozycji, są warte przeczytania. 
      Miło ponownie spotkać Mikołaja i jego kolegów: Rufusa, Kleofasa, Ananiasza, Alcesta, Euzebiusza, Gotfryda, Joachima i Maksencjusza. W pierwowzorze główny bohater przyjaźnił się z Jadwinią. Natomiast w nowych częściach Mikołajek zmienił obiekt swoich uczuć, woli przebywać w towarzystwie Ludeczki. Nie spodobał mi się ten zabieg, bo odniosłam wrażenie, że Jadwinia została tutaj przedstawiona jako mniej sympatyczna od swojej prototypu. Szkoda, bo dziewczynka była jedną z moich ulubionych postaci, wykreowanych przez Goscinny'ego. W nowej wersji lektury najważniejsza żeńska rola przypadła Ludeczce.
     Książka na pewno spodoba się najmłodszym dzieciom, głównie dzięki cudnym ilustracjom. Fani oryginalnego Mikołajka (jak ja) będą jednak tęsknić do czarno-białych obrazków i kultowych tekstów, których w najnowszych kontynuacjach brak. Niemniej jednak lektura godna jest polecenia, dlatego moja ocena to 7.5/10. Znacie chłopca o imieniu Mikołaj, którego ulubionym zajęciem jest spędzanie czasu ze swoją paczką przyjaciół? :)

P.S. Wiem, że niektórzy czekają na to najbardziej :D Witaminową bombą była dzisiaj u mnie...papaja! 


Miłego weekendu!

wtorek, 5 listopada 2013

W kajdankach namiętności

Dzisiaj recenzja ostatnio przeczytanej przeze mnie książki :)

Tytuł: ,,W kajdankach namiętności"
Autor: Piotr Kołodziejczak 
Rok wydania: 2013
Okładka: Miękka
Ilość stron: 232

Fabuła:
Justyna podejrzewa męża o zdradę. Niespodziewanie ona sama nawiązuje romans z przystojnym pisarzem. Tymczasem w dzielnicy Parkowej grasuje morderca, który zabija swoje ofiary młotkiem. Kim jest psychopata? Tego dowiecie się czytając powyższy jak twierdzi autor - kryminał miłosny.

        Przyznam szczerze, że spoglądając na okładkę książki spodziewałam się, że będzie ona zapewne o uwięzionej w piwnicy (bądź innym zamkniętym pomieszczeniu) kobiecie, którą przetrzymuje jakiś maniak seksualny. Cóż.. Pomyliłam się :) Uważam jednak, że lektura powinna być umieszczona raczej w gatunku dramatu obyczajowego z elementami czarnego humoru.. 
        Jakie są plusy książki? Ciekawie poruszone zostały problemy współczesnego świata i ludzkiej mentalności, m.in. inspektor, który skończył już 40 lat, ale najbliższą osobą w jego życiu jest wciąż mama czy staruszka najbardziej kochająca swojego ujadającego psa i nie przejmująca się ciągłymi skargami sąsiadów - zwracających uwagę na nieustanne (i w ciągu dnia i w nocy) szczekanie jej pupila. Podobały mi się te opisane z nutką ironii fragmenty, powodowały one mój wielokrotny uśmiech. Ponadto, zaskoczyło mnie zakończenie książki. Byłam przekonana, że mordercą jest któryś z dwóch obstawianych przeze mnie typów. Zdziwiłam się, kiedy dowiedziałam się, kto był poszukiwanym psychopatą.
        Lektura ma jednak również minusy. Szalenie denerwowała mnie postać Justyny, nie potrafiłam jej polubić. Poza tym, odniosłam wrażenie, że wszystkie osoby płci żeńskiej przedstawiono raczej w negatywnym świetle - jako głupiutkie istoty. Moim zdaniem, losy licznych bohaterów - w większości przypadków, nie zostały także wystarczająco nakreślone, Kołodziejczak opisał je tylko pobieżnie, np. wątek Ireny i jej dziecka. Nie przypadł mi do gustu również dziwny zabieg autora, polegający na przytaczaniu w tekście - urywków innych swoich książek.
        Jeśli będziecie się bardzo nudzić podczas jesiennych/zimowych długich wieczorów, lekturę możecie oczywiście przeczytać. Ja stawiam ocenę 6/10, ponieważ preferuję jednak ambitniejsze i ciekawsze kryminały :)

Lektura bierze udział w wyzwaniu POLACY NIE GĘSI II


A mój dzisiejszy owoc dnia to..
Dość śmieszny jest fakt, że nigdy nie lubiłam ananasów. Miałam do nich jakieś nieuzasadnione uprzedzenie, być może dlatego, że u mnie w domu były popularne jedynie w postaci zapuszkowanej. Swój stosunek do tych tropikalnych owoców zmieniałam po lekturze Beaty Pawlikowskiej ,,Blondynka na Kubie", gdzie podróżniczka zajadała się soczystymi ananasami. Postanowiłam dać szansę tym owocom i... od tej pory kupuję je regularnie :) 

Miłego dnia :)

piątek, 1 listopada 2013

Denko 5 - październik

Pora na październikowe denko :) Cieszę się, że udało mi się zużyć większość próbek.




1. Farba Schwarzkopf 546 - średni miedziany blond 
Włosy po farbowaniu mają piękny rudy kolor (nie czerwony, nie pomarańczowy - tylko rudy ). To idealna jak dla mnie barwa, niestety po tygodniu mocno się spłukuje. Pozostaje delikatny odcień, który mimo wszystko bardzo mi się podoba :) Cena ok. 15 zł.

Czy kupię ponownie? Tak

2. Odżywka z cholesterolem - Queen Helene, Cholesterol Hair Condition Cream. 

Producent obiecuje same cuda, nawet nie ma sensu ich przytaczać, bo gorszej odżywki nigdy nie miałam. Ma zapach chemiczny. W składzie alkohol i parabeny... Stosowałam ją raz w tygodniu. Włosy były po niej zawsze oklapnięte i przetłuszczone. Starczyła na 7 użyć, z ulgą ujrzałam dno. Na szczęście kosmetyk wygrałam, sprawdziłam cenę - ok. 6 zł. Nie polecam, bubel!
Czy kupię ponownie? NIE!!

 


3. Szampon Johnson's baby z rumiankiem. Jasne i błyszczące włosy. Rekomendowany przez Polskie Towarzystwo Alergologiczne. Świetny szampon, zupełne przeciwieństwo Babydream! Kupiłam na promocji za ok 7 zł. Wystarczył mi na 3 tygodnie przy codziennym używaniu. Dobrze się pienił. Włosy były po nim dobrze odżywione i lśniące, zmniejszył ich wypadanie. Zauważyłam również łatwiejsze rozczesywanie. Przezroczysta butelka ułatwia podgląd szamponu.

Czy kupię ponownie? Tak






4. Suchy szampon Schauma. Świeżość bawełny. To chyba najlepszy suchy szampon, jaki miałam do tej pory. Co prawda używałam go tylko w niespodziewanych sytuacjach, więc dosyć rzadko, ale jestem z niego bardzo zadowolona. Nie powodował efektu siwych włosów, ładnie pachniał i nie wyparował - co zdarzało mi się często przy kupnie innych tego typu kosmetyków. Cena ok. 12 zł. 
Czy kupię ponownie? Tak

5. Calcium - suplement diety. 20 tabletek musujących. Trzeba dbać o siebie również od środka. Służy przy uzupełnieniu diety w wapń. Dobrze wpływa na funkcjonowanie organizmu. Cena ok. 7 zł.
Czy kupię ponownie? Tak

6. Pasta do zębów Smile White - 3D trójwymiarowy efekt wybielania - regeneracja szkliwa zębów. Została przebadana przez Pomorski Uniwersytet Medyczny w Szczecinie. Uważam, że jest to dobra i tania pasta z Biedronki - cena 3.85 zł. Ma przyjemny smak, zauważyłam, że jako jedna z niewielu wybiela zęby. Szkoda tylko, że zawiera parabeny..
Czy kupię ponownie? Może

7.  Naturalny olejek arganowy. Wygładza, odżywia i nawilża każdy rodzaj skóry. To cudo udało mi się wygrać i jestem nim zachwycona. Mój poprzedni olejek - Bio Oil źle działał na moją cerę. Ten natomiast był jego całkowitym przeciwieństwem. Wyrównał koloryt skóry, która po jego użyciu była aksamitna. Podczas jego stosowania, nie zauważyłam pojawiających się niedoskonałości. Na tym jednym egzemplarzu moja przygoda z olejkami arganowymi na pewno się nie skończy!
Czy kupię ponownie? Tak

8. Mleczko bebeauty nawilżające do oczyszczania i demakijażu twarzy i oczu. Skóra normalna i mieszana. Przebadany dermatologicznie. Produkt hypoalergiczny.
Jest to pierwsze mleczko w całym moim życiu. Zazwyczaj używałam toników lub płynów micelarnych. Postanowiłam zaszaleć i wypróbować owe mleczko z Biedronki. Podczas zakupów pojawiła się myśl ,,A może jest on tak samo dobry jak micelek"? Produkt określam jako wydajny, starczył mi na półtora miesiąca używania - chociaż nie oszczędzałam go rano i wieczorem. Przezroczysta butelka pozwalała kontrolować stan kosmetyku. Nie uczulił mnie, cera była po nim nawilżona. Polubiliśmy się. Cena ok. 5 zł.
Czy kupię ponownie? Tak







 

9. Krem do rąk Glicea cytrynowy. Długotrwale chroni zniszczoną skórę rąk.
Tani - cena ok. 3 zł, a całkiem dobry krem. Ma ładny cytrynowy zapach, nawilża i wygładza skórę dłoni. Był moim faworytem w tym miesiącu.
Czy kupie ponownie? Tak











10. Oliwkowy krem do rąk Wellreal. Jak zyję.. a żyję już długo, nie miałam w domu takiego strasznego kremu, żaden kosmetyk nie był tak potworny! Pomijając fakt, że nie nawilżał wcale, to potwornie śmierdział.. Ale tak bardzo, że nie jestem w stanie tego opisać.. Co najgorsze, zapach był bardzo trwały - po posmarowaniu dłoni wieczorem, czułam ten zapaszek jeszcze następnego dnia w południe. Nie wiem czy trafił mi się wyjątkowo felerny egzemplarz, czy wszystkie produkty są takie, ale ostrzegam przed tym bublem. Jako, że nie potrafię wyrzucać kosmetyków, postanowiłam dać mu szansę. Odkręciłam korek i zostawiłam w zamknięciu na 3 tygodnie. Trochę pomogło, ale wstyd pojawiać się gdziekolwiek owianą w taki zapach, więc zużyłam prawie całe perfumy, psikając nimi dłonie (perfum mam dużo, więc nie żałuję). Krem nie miał ochoty się skończyć, a że nikt nie chciał mi pomóc w jego używaniu, nakładałam jak największe jego warstwy na moje ręce, aby jak najszybciej go wykończyć. Nigdy nie byłam tak szczęśliwa, widząc jego dno :D Ja się pytam, co robi w nazwie oliwka?? Na szczęście ten cudowny produkt wygrałam, ale sprawdziłam cenę - ok. 7 zł. NIE POLECAM!
Czy kupię ponownie? NIGDY W ŻYCIU!!

 


11. Balsam do rąk i paznokci ,,Palmowe mleczko" Wellreal. Tak, dobrze widzicie..To brat powyższego ;] Spisał się odrobinę lepiej niż jego poprzednik. Przyjmijmy, że minimalna nuta kokosa była wyczuwalna. Mimo wszystko również śmierdział, chociaż już nie tak potwornie jak krem oliwkowy...Również dostałam, ale cena to ok. 7zł. 
Czy kupię ponownie? Nie!

12. Szczoteczka do zębów Smile Expert. Kupiłam w Biedronce za ok. 7 zł - 2 sztuki, więc dosyć drogo w porównaniu do np. rossmanowskich. Niestety szczoteczka szybko się rozstrzępiła, więc jestem nią raczej rozczarowana...
Czy kupię ponownie? Nie

13. Next Diamonds Perfume. Perfumy dostałam od koleżanki z Anglii. Bardzo ładny zapach ^^ Szkoda, że buteleczka niewielkich gabarytów :)
Czy kupię ponownie? Tak

14. Maszynki do golenia bebeauty 4 sztuki. Tak, są to maszynki typowo jednorazowe. Jedna nawet nie wytrzymała golenia pierwszej nogi. Złamała się po przyłożeniu jej do skóry. Cena - 10 zł! Jest to kpina w żywe oczy! Zbyt delikatne ostrza nie poradziły sobie ze swoimi zadaniami, mimo iż wcale nie jestem nadmiernie owłosiona :P Musiałam się wspomagać innymi maszynkami. Biedronkowym już podziękuję, nie polecam nikomu, dla mnie to totalny bubel.. 
 Czy kupię ponownie? NIE!

15.  Sudocrem. To mój przyjaciel. Używam od ponad roku. Pięknie wygoił mi twarz. W razie nagłej i niespodziewanej niedoskonałości, odrobina Sudocremu i następnego dnia moja cera jest wyleczona. Cena ok. 12 zł. Mój KWC. 
Czy kupię ponownie? TAK!

16. Chusteczki nawilżające babydream. Z dodatkiem rumianku i aloesu. 20 sztuk. Niestety są to najgorsze chusteczki, jakie miałam do tej pory z tej serii. Bardzo szybko wysychają..Cena ok. 2 zł.

Czy kupię ponownie? W domu mam jeszcze kilka tych paczek, ale jak je zużyje, to więcej nie kupię..

17. Płatki kosmetyczne Carea. 120 sztuk. Biedronka - cena ok. 3zł. Moje ulubione płatki. Są mięciutkie i nie rozwarstwiają się . 
Czy kupię ponownie? Tak

Próbki
18.  Beta skin - krem. Wspomaga leczenie, łagodzi przebieg chorób skórnych. Jestem bardzo zadowolona z tego kremu, mam jeszcze jedną próbkę. Trochę za gęsta konsystencja, jeśli wezmę za dużo kosmetyku, nie chce się wchłonąć w skórę, dlatego wystarczy niewielka ilość. Ma ładny zapach, nie uczula, nawilża i działa pozytywnie na moją cerę. 
Czy kupię ponownie? Tak





19. Krem Mustela - Hydra Bebe. Przetestowany dermatologicznie, hypoalergiczny. Nie zawiera parabenów. Krem dla dzieci, który uczula... Wyskakiwały mi po nim czerwone plamy. Moja mama ma bardzo wrażliwą skórę i ciągle poszukuje kosmetyku, który ją nie podrażni (jest takich niewiele). Prosiła mnie o przetestowanie Musteli, bo skoro jest dla dzieci, to powinien być dobry. Następnego dnia spuchła jej twarz, miała zaognione punkty, suchą i czerwoną skórę. Krem nie nawilża, chociaż takie jest jego przeznaczenie, ma niemiły zapach. Nie polecam. Cieszę się, że są próbki, bo gdybym wydała 30 zł za opakowanie tego produktu, byłabym na siebie zła. 
Czy kupię ponownie? Nie!

 

20. Malinowy Zdrój (Balneokosmetyki) - biosiarczkowy krem do twarzy usuwający niedoskonałości skóry. Na bazie najsilniejszej na świecie leczniczej wody siarczkowej, borowiny oczaru i ekstraktu z kory wierzby. Ma dobrą konsystencję, łatwo się go rozprowadza, skóra po jego nałożeniu jest bardzo mięciutka. Przeszkadzał mi jedynie zapach siarki...
Czy kupię ponownie? Może










 

21. Organic Silica - krem na dzień - regenerujący krem z krzemem organicznym i borem. Bardzo dobry kremik. Nie uczulał, dobrze odżywiał, nawilżał twarz i sprawiał, że cera była bardzo delikatna.
Czy kupię ponownie? Tak












 

22. Organic Silica - krem na noc - regenerujący krem z krzemem organicznym i borem. Tak jak wyżej - właściwości te same, co u jego brata. Warto spojrzeć na skład, jest identyczny jak w kremie na dzień, jedynie odwrócona kolejność elementów składowych. Ach ta siła reklamy, nie ma różnicy czy to księżyc czy słońce :)
 Czy kupię ponownie? Tak










23. Vichy - Liftaciv serum 10. Nie zawiera parabenów, jednak w jego składzie jest niebezpieczny Alcohol Denat, który uczula. Nie przepadam za marką Vichy - mają drogie kosmetyki, których jakość jest średnia, a nawet szkodliwa - nie dla wrażliwych cer (np. moją mamę serum podrażniło).
Czy kupię ponownie? Nie

 

24. Love me Green - Organic - regenerujący krem na noc. 98,5 % Natural.
Świetny krem, który rewelacyjnie pachnie. Dobrze nawilża, wygładza cerę. Minusem są wysokie ceny tej firmy. Super, że kosmetyki są naturalne, ale mogliby zniżyć pułap cenowy. Póki co, pozostaje mi czekać na promocje :)
Czy kupię ponownie? Tak









 

25. Love me Green - Organic - regenerujący krem na dzień. 99 % Natural. 
Opinia taka sama jak u brata powyżej.
Czy kupię ponownie? Tak

 










26. La Roche Posay - Effaclar Duo (Krem eliminujący zmiany trądzikowe o podwójnym działaniu). Nie zawiera parabenów. Wodnista konsystencja. Jestem zawiedziona tym kremem, nie zauważyłam żadnych jego pozytywów. Twarz po jego stosowaniu wysuszona, wyskoczyło kilka niedoskonałości. Do tego cena pełnego produktu - 49 zł.. Jestem na nie.
Czy kupię ponownie? Nie

27. Vichy - wodny żel. Wolny od parabenów. Testowany na wrażliwej skórze. Jak dla mnie jest to zwykły żel do twarzy, który nie jest wart 95 zł..
Czy kupię ponownie? Nie

28. Maseczka truskawkowa Rival de Loop. Jest to moja ulubiona maseczka. Zauważyłam, że większość z Was pisze, że Wasza skóra nie wchłania kosmetyku, pozostałości musicie zbierać chusteczką. Ja nie mam z tym żadnych problemów :) Nakładam porządną porcję maseczki na twarz, po paru sekundach jej nie ma - zostaje wchłonięta. Ma piękny zapach, nie uczula. Cera po jej zastosowaniu jest mięciutka i nawilżona. Cena 1,70 - Rossman. 

Czy kupię ponownie? Tak
29. Vichy - fluid kryjący. Puder dobrze kryje, na tym kończą się jego zalety. Zapycha, po paru godzinach - tworzy efekt maski. Parę lat temu używałam go nagminnie - miałam problemy z cerą, potrzebowałam dużego krycia. Kosmetyczka była przerażona jego działaniem. Moja skóra sprawiała wrażenie zmęczonej, a fluid zamiast pomagać szkodził - tuszując niedoskonałości, powodował wysyp nowych. Do tego jest drogi - ok. 80 zł. Od kiedy odkryłam mojego KWC - delikatnego Affinitone Maybelline, którego mogę zakupić za 35zł, wiem już, że do Vichy nie wrócę.
Czy kupię ponownie? Nie

30. Puder mineralny - erthnicty minerals. Nie zawiera parabenów, perfum, alkoholu. Jestem bardzo zadowolona z tej próbeczki! Puder jest wydajny. To niewielkie opakowanie starczyło mi na 7 zużyć! Wystarczy niewielka ilość kosmetyku, a twarz wygląda pięknie... jak z reklamy. Mam jedynie zastrzeżenia co, do koloru, bo był naturalny był odrobinę za ciemny. Nie mniej jednak, cera po nim długo się nie świeciła (zazwyczaj moja skóra jest matowa do maksymalnie 3h). Przy użyciu minerału minimalne świecenie zauważyłam po 5h. Jestem zachwycona jego delikatnością i kryciem. To zapoczątkowało początek mojej przygody z kosmetykami mineralnymi :)
Czy kupię ponownie? Tak

Uff, na dzisiaj to już koniec. Życzę Wam miłego weekendu, a mojej przyjaciółce Ewelinie już teraz życzę wszystkiego najlepszego z okazji jutrzejszych urodzin :)