wtorek, 5 listopada 2013

W kajdankach namiętności

Dzisiaj recenzja ostatnio przeczytanej przeze mnie książki :)

Tytuł: ,,W kajdankach namiętności"
Autor: Piotr Kołodziejczak 
Rok wydania: 2013
Okładka: Miękka
Ilość stron: 232

Fabuła:
Justyna podejrzewa męża o zdradę. Niespodziewanie ona sama nawiązuje romans z przystojnym pisarzem. Tymczasem w dzielnicy Parkowej grasuje morderca, który zabija swoje ofiary młotkiem. Kim jest psychopata? Tego dowiecie się czytając powyższy jak twierdzi autor - kryminał miłosny.

        Przyznam szczerze, że spoglądając na okładkę książki spodziewałam się, że będzie ona zapewne o uwięzionej w piwnicy (bądź innym zamkniętym pomieszczeniu) kobiecie, którą przetrzymuje jakiś maniak seksualny. Cóż.. Pomyliłam się :) Uważam jednak, że lektura powinna być umieszczona raczej w gatunku dramatu obyczajowego z elementami czarnego humoru.. 
        Jakie są plusy książki? Ciekawie poruszone zostały problemy współczesnego świata i ludzkiej mentalności, m.in. inspektor, który skończył już 40 lat, ale najbliższą osobą w jego życiu jest wciąż mama czy staruszka najbardziej kochająca swojego ujadającego psa i nie przejmująca się ciągłymi skargami sąsiadów - zwracających uwagę na nieustanne (i w ciągu dnia i w nocy) szczekanie jej pupila. Podobały mi się te opisane z nutką ironii fragmenty, powodowały one mój wielokrotny uśmiech. Ponadto, zaskoczyło mnie zakończenie książki. Byłam przekonana, że mordercą jest któryś z dwóch obstawianych przeze mnie typów. Zdziwiłam się, kiedy dowiedziałam się, kto był poszukiwanym psychopatą.
        Lektura ma jednak również minusy. Szalenie denerwowała mnie postać Justyny, nie potrafiłam jej polubić. Poza tym, odniosłam wrażenie, że wszystkie osoby płci żeńskiej przedstawiono raczej w negatywnym świetle - jako głupiutkie istoty. Moim zdaniem, losy licznych bohaterów - w większości przypadków, nie zostały także wystarczająco nakreślone, Kołodziejczak opisał je tylko pobieżnie, np. wątek Ireny i jej dziecka. Nie przypadł mi do gustu również dziwny zabieg autora, polegający na przytaczaniu w tekście - urywków innych swoich książek.
        Jeśli będziecie się bardzo nudzić podczas jesiennych/zimowych długich wieczorów, lekturę możecie oczywiście przeczytać. Ja stawiam ocenę 6/10, ponieważ preferuję jednak ambitniejsze i ciekawsze kryminały :)

Lektura bierze udział w wyzwaniu POLACY NIE GĘSI II


A mój dzisiejszy owoc dnia to..
Dość śmieszny jest fakt, że nigdy nie lubiłam ananasów. Miałam do nich jakieś nieuzasadnione uprzedzenie, być może dlatego, że u mnie w domu były popularne jedynie w postaci zapuszkowanej. Swój stosunek do tych tropikalnych owoców zmieniałam po lekturze Beaty Pawlikowskiej ,,Blondynka na Kubie", gdzie podróżniczka zajadała się soczystymi ananasami. Postanowiłam dać szansę tym owocom i... od tej pory kupuję je regularnie :) 

Miłego dnia :)

47 komentarzy:

  1. Zjadłabym ananasa... Narobiłaś mi chęci :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytałam tej książki... ale fabuła brzmi ciekawie, choć nie specjalnie fascynuję się tematyką zdrad :P

    OdpowiedzUsuń
  3. fakt, tytuł obiecuje, że będzie się dziać ale z Twojego opisu wynika, że to nie moje klimaty:-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Książkę czytałam i tak średnio mi się podobała. Liczyłam na znacznie lepszą historią, chociaż ogółem nie jest źle.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakoś nie ciekawi mnie ta książka.

    OdpowiedzUsuń
  6. Hmm czyli taki średni kryminał?

    OdpowiedzUsuń
  7. Po tytule myślałam, że to jakiś Harlequin :P

    OdpowiedzUsuń
  8. Odpowiedzi
    1. ja również :) chociaż może kiedyś zmienię zdanie :)

      Usuń
  9. Zgadzam się z tym, że książka kompletnie nie wpisuje się w gatunek do którego aspiruje. Mnie trochę w trakcie czytania zastanawiała ta jej średniość, wręcz do bólu.. Tak jakby była to jakaś konwencja, choć nie do końca czytelna.

    OdpowiedzUsuń
  10. Strasznie irytuje mnie ten ,,pisarz" Trafiłam na jego fanpage na FB, na którym wkleja linki do pełnych uwielbienia recenzji.
    Kochana, spróbuj ananasa smażonego w cieście naleśnikowym :)

    li_lia
    http://lilia.celes.ayz.pl/blog/

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie czytałam i jakoś nie mam ochoty, ta historia do mnie nie przemawia :)
    Ananasa uwielbiaaam :D

    OdpowiedzUsuń
  12. ależ narobiłaś mi ochoty na ananasa.. i gdzie ja go znajdę o tej porze? ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ksiażka wydaje sie być ciekawa. Z chęcia po nią siegnę.

    OdpowiedzUsuń
  14. Chciałabym przeczytać kiedyś jakąś książkę autora:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja z kolei gdy zobaczyłam okładkę, pomyślałam, że to jakieś romansidło dla emo nastolatków. Nie znoszę tego typu zdjęcio-okładek, zdecydowanie zniechęcają mnie do lektury. W moim przypadku jednak powiedzenie "nie oceniaj książki po okładce" nie sprawdza się :) Twoja recenzja bardzo mi się spodobała, ale po książkę raczej nie sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Książka zapowiada się ciekawie.. ja również bardzo lubię ananasa :) mmm a najbardziej już takiego bardzo dojrzałego :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Jak będę miała chwilę to może przeczytam :) póki co u mnie czekają dwa tomy Darów Anioła do przeczytania :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie słyszałam jeszcze o tej książce :) Ananasa to poprostu uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  19. o fu ananas :D nie cierpię ich :D Mama mojej koleżanki zawsze dodawała je do deserów z galaretką i bananem i bitą śmietaną ohyda.
    Co do tej książki - to po okładce myślałam dokładnie jak TY :)

    OdpowiedzUsuń
  20. o jaaaa :):):) uwielbiam ananasy ;p ale wole te z puszki :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie lubię jak kobiety w literaturze są przedstawiane jako mało rozumne istotki ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. jejku jaką mi ochotę zrobiłaś na ananasa :)
    a co do książki z założenia nie czytam polskiej literatury, jest taka nijaka i płaska że dla mnie to same gnioty

    OdpowiedzUsuń
  23. Za nic w świecie nie umiem polubić się z filmem czy książką gdzie główny bohater działa mi na nerwy, chyba że sytuacje ratują na prawde barwne fajne postacie poboczne.
    Przy okazji, co to nagrody z PnP mi szła chyba z dwa tygodnie. Też już miałam do nich pisać czy w ogóle wyślą mi tą nagrodę. Także spokojnie, daj im jeszcze chwilkę :)

    OdpowiedzUsuń
  24. hymm zapowiada sie ciekawie, zapamietam ten tytuł :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Książki nie znam i raczej nie jestem nią zainteresowana, a ananasów nie cierpię. :P

    OdpowiedzUsuń
  26. też sobie tak pomyślałam patrzac na tytuł xd

    OdpowiedzUsuń
  27. nie przepadam za takimi książkami, ale nie wiem czemu... jakoś z skojarzyła mi się z książką Intensywność Kuntza :) pewnie przez ten wątek o przetrzymywaniu...

    OdpowiedzUsuń
  28. Książkę wygrałam w jednym z konkursów, tak więc czeka na półce. Ile poczeka, nie wiem, bo oczywiście czasu ciągle brak;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Tytuł książki nieco mnie odpycha. Za to ananasy są spoko, uwielbiam je!

    OdpowiedzUsuń
  30. mniam ananas <3. ja z kryminałów lubię agathę ccc.... kristi się czyta hihi ;p zaraziła mnie nią moja mamusia ;))

    OdpowiedzUsuń
  31. Książki nie znam. Na ananasa miałabym ochotę, ale dzisiaj już to niemożliwe, bo leżę w łóżku. Moim owocem dnia mogę nazwać kiwi :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Dużo dobrego słyszałam o tej książce. Może kiedyś się skuszę. Na ananasa skusiłabym się z pewnością:)

    OdpowiedzUsuń
  33. Bardzo zainteresowałaś mnie tą książką :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Gdzieś mi ostatnio mignęła okładka tej książki, ale jakoś mnie nie zachwyciła, sądząc po opisie chyba raczej jej nie przeczytam, minusy które przytoczyłaś skutecznie zniechęcają.

    OdpowiedzUsuń
  35. O książkach tego pana już dużo słyszałam, jednak jakoś nie ciągnie mnie do jego twórczości ;p

    OdpowiedzUsuń
  36. Książka zapowiada się ciekawie:) Co do ananasów- lubię je :)

    OdpowiedzUsuń
  37. jej żebym to ja miała czas czytać. mam tak długą listę, a czasu brak... :(

    OdpowiedzUsuń
  38. No może być interesująca !
    Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  39. Szczerze mówiąc bardziej narobiłaś mi ochoty na ananasa niż na książkę, ale z pewnością kiedyś sięgnę po coś tego autora.

    OdpowiedzUsuń
  40. Grzebnęłam u Ciebie w książkach i zainteresował mnie tytuł tejże. Ale jak jej w zasadzie nie polecasz, to ... pogrzebię dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Fajny pomysł z komentowaniem książek. Jestem tu po raz pierwszy, ale bedę zaglądać.
    Miłam kiedyś znajomą co polecała mi fajne książki, przeczytałam wtedy wiele pozycji. Znajoma sie wyprowadziłą, a ja jak dziecko we mgle. Biorę kolejne siążki i odkładam, bo mi się nie podobają. Licze , żetutaj coś fajnego sobie znajdę.
    pozdrawiam,
    Barbara

    OdpowiedzUsuń