czwartek, 23 marca 2017

Ścigając marzenia. W pogoni za złotem.

Hejka!
Dzisiaj zapraszam na recenzję książki. Niedawno udało mi się przerwać niemoc czytelniczą, a pomogła mi w tym lektura pana Śliwy. Jest to już druga propozycja od polskiego geologia; tutaj możecie przeczytać recenzję wcześniejszej książki, którą także polecam. 




  Tytuł: ,,Ścigając marzenia. W pogoni za złotem"
  Autor: Andrzej Śliwa
  Okładka: miękka
  Ilość stron: 243
  Rok wydania: 2016










Nie omieszkam pochwalić się także autografem :)


               Poprzednia książka autora pozostawiła mi lekki niedosyt; okazało się, że kolejne dzieło pana Śliwy zawierało już wszystko to, czego brakowało mi w poprzedniej części - czyli w: ,,Notatkach geologa. Szmaragdach, złocie i ... smaku przygody".
                ,,Ścigając marzenia. W pogoni za złotem" od razu zauroczyło mnie swoją okładką. Lektura została podzielona na kilka działów, a te na podrozdziały. Na końcu książki można obejrzeć zdjęcia autora, które pozwalają jeszcze bardziej wczuć się w klimat pracy geologa.
           Dzieło pana Śliwy to zbiór jego własnych przemyśleń, opisów przygód i obliczeń statystycznych dotyczących złóż. W lekturze nie zabrakło odwołań do geografii czy historii, poznałam wiele ciekawostek, które zainspirowały mnie do bardziej wnikliwego zagłębienia się w temacie. Książkę czytałam powoli i uważnie. Doświadczenia życiowe autora wzbudzały mój podziw, opowieści często rozśmieszały bądź zmuszały do refleksji. 
            Przyznam szczerze, że nie sądziłam, iż zagadnienia związane z górnictwem potrafią być aż tak fascynujące. W szkole uczyliśmy się podstawowych pojęć z zakresu geologii, ale nauczyciele prowadzili zajęcia bez entuzjazmu - w sposób nudny, niechętnie odrabiałam zatem zadania domowe typu: gdzie i jak wydobywa się na świecie poszczególne rodzaje złoża. 
              Pan Śliwa rozwinął swoje zapiski, które prowadził od lat podczas wyjazdów służbowych. Autor pracował na kilku kontynentach - zatem środowisko, w którym prowadził badania poznał na wskroś. Nieobce mu były zarówno ogromne koncerny jak i małe przedsiębiorstwa. Czytelnik miał szansę dowiedzieć się, że geologia to szanowany zawód, przynoszący zyski, ale wiążący się z harówką i umiejętnościami w każdej kategorii, chociaż cudowne widoki krajobrazów są w stanie wynagrodzić najgorsze niedogodności.
            Dzięki książce poznałam legendy o najsłynniejszym złożu, przeanalizowałam najbardziej znane gorączki złota czy historię poszukiwań. Co więcej, zgłębiłam swoją wiedzę o rodzajach kamieni szlachetnych: dowiedziałam się, że obok złota, diamentów i szmaragdów - najpopularniejsze są rubiny i szafiry (aż żałuję, że o nich nie było więcej informacji). Zainteresował mnie również szalenie temat górniczego fałszerstwa sprzed 20 lat. Było to sławne wydarzenie, które geolog ciekawie opisał w swojej książce. Mocno zdziwiłam się, kiedy pan Śliwa wysłał do mnie e-maila, iż na ekranach kin pojawił się w piątek film nawiązujący do tej sytuacji. ,,Gold" w roli głównej z Matthew Mcconaughey już obejrzałam, podobał mi się, a więcej informacji  na jego temat uwzględnię w następnej notce. Książkę szczerzę polecam, warto ją przeczytać :) Moja ocena: 8/10.

wtorek, 14 marca 2017

Zdobycze 32

Siemka!
Dzisiaj zapraszam na post z mojej ulubionej serii, czyli co ostatnio (chociaż jeszcze w zeszłym roku) otrzymałam :D

1. Podczas jednego z wrocławskich koncertów złapałam koszulkę.


2. Kuzynka Karolina przywiozła mi z Grecji drobne suweniry.


3. Kuzynka Iwona natomiast odwiedziła mnie, niosąc w ręku prezent z Hiszpanii.


4. Na fanpage profilu Dolnego Śląska wygrałam kilka gadżetów związanych z moim województwem.


5. Na fanpage Wrocławskich Targów Dobrych Książek udało mi się wygrać następującą lekturę:


8. Od Pana Autora dostałam poniższą lekturę, której recenzję przedstawię w następnej notce.


9. Dziewczęta z bloga http://sisters92.pl/ przesłały mi paczuszkę z przyjemną zawartością:


10. Gratisy z YR zawsze spoko, biżuteria i torba na pewno się przydadzą.


11. Kasia przywiozła mi z Niemiec kosmetyczne prezenty Balea: 


Dziękuję wszystkim raz jeszcze :** A co Wy ciekawego ostatnio otrzymaliście? :)

piątek, 10 marca 2017

Denko 39 - sierpień

Hejka!
Jakoś nie potrafię wbić się ponownie do blogosfery na stałe, nie wiem jak to się dzieje, lecz nie mogę znaleźć wolnego czasu, a szkoda, bo właśnie w swoich starych postach zauważyłam nieopublikowane denko kosmetyczne z sierpnia :O Fakt, było to trochę dawno temu, ale może systematycznie uda mi się nadrobić zaległości haha!


1. Szampon do włosów z ekstraktem z bawełny (bez silikonów) Mariza, 400 ml. 
 
Cena ok. 17 zł. Delikatny zapach szamponu długo utrzymywał się na włosach; po jego stosowaniu stawały się mięciutkie i łatwo się rozczesywały. Produkt cechował się wydajnością, używałam go 2 miesiące. Jego znak szczególny to pompka - ułatwiająca wydobycie szamponu (ani razu się nie zacięła). Kosmetyk służył mi doskonale, gdy używałam pierwszego opakowania. Druga butelka z płynem, niestety zadziałała już na mnie dużo gorzej, pojawiły się na skórze głowy krosty, których długo nie mogłam wyleczyć. Cóż... chyba co za dużo - to niezdrowo, więc zrobię sobie dłuższy odwyk od szamponu tej firmy.
Czy kupię ponownie? Nie wiem






2. Suchy szampon Batiste
Cena ok 15 zł. Produkt sprawdził się u mnie bez zarzutu, nie pozostawiał siwych pasm na moich blond włosach. Szampon był wydajny, chociaż stosowałam go rzadko, podczas awaryjnych sytuacji. Czasami był również pomocny przy zwiększeniu objętości fryzury. Zapachu sobie nie przypominam, więc raczej bez szału (w porównaniu do np. kokosowego, którego stosuję obecnie).
Czy kupię ponownie? Nie wiem


3. Olejek arganowy 8 w 1 do każdego rodzaju włosów La Luxe 




Cena ok. 12 zł. Produkt pozytywnie wpłynął na moje włosy, które po jego użyciu były mięciutkie i pachnące. Nie powodował przetłuszczania (aczkolwiek moja fryzura jest aktualnie przesuszona od ciągłego rozjaśniania). Włosy doskonale się rozczesywały, olejek nadał im blasku. Minusów kosmetyku nie dostrzegłam.




         Czy kupię ponownie? Tak

















4. Nawilżający płyn micelarny bebeauty 2w1 - usuwa wodoodporny makijaż i nawilża 200 ml
Cena ok. 5 zł. Kiedyś używałam go systematyczne, ale ostatnio nie było mi z nim jakoś po drodze. Zawsze byłam zadowolona z niskiej ceny biedronkowego micelka i nienagannego działania. Tym razem rozczarowałam się dawnym ulubieńcem. Okazał się być mało wydajny, a w dodatku nie czułam obiecanego nawilżenia i uczucia komfortu!




















Czy kupię ponownie? Nie


5. Dezodorant Nivea Ekstrakt z Avocado
Cena ok. 7 zł. 48 godzinna ochrona - haha jasne - szkoda,że nie tygodniowa! Zapach całkiem przyjemny, ale bez szału.
Czy kupię ponownie? Nie

6. Krem do rąk: glicerynowy nawilżający (aloes, zielona herbata) - skóra sucha - Cztery pory roku
Cena ok. 5 zł. Produkt świetnie nawadniał dłonie, nie powodował efektu lepkości. 

 












Czy kupię ponownie? Tak



7. Krem do rąk Anida - glicerynowo - aleosowy, z witaminą A + E
 
Cena ok. 3 zł. Przebadany dermatologicznie. Bardzo dobrze nawilżał skórę, super się wchłaniał. Często do niego powracam.
Czy kupię ponownie? Tak 








8. Zmywacz do paznokci (mleczko z proteinami jedwabiu + witamina) Ewa Schmitt
Cena ok 7 zł. Cóż.. oczekiwałam efektu wow, bo moje paznokcie były ostatnio w kiepskim ostatnio stanie. Nie zauważyłam poprawy, a do tego gęste mleczko średnio zmywało lakier i nie cechowało się wydajnością. Przeciętniak.



Czy kupię ponownie? Nie




9. Wata  bawełniano wiskozowa Bella - 200 g.
Cena: 4.50 zł. Przeznaczona do celów opatrunkowych, higienicznych i kosmetycznych. Produkt był miękki i delikatny, służył mi pomocą przy demakijażu bądź zmywaniu lakieru z paznokci.
Czy kupię ponownie? Tak

Na kosmetyki w sierpniu wydałam 79 zł. Ciekawa jestem czy miałyście coś z mojego denka? Pozdrawiam!

sobota, 3 września 2016

Lo i stało się. Zaduma nad światem w sieci.

Hej!
Dzisiaj przedstawię Wam recenzję filmu otwierającego festiwal ,,Millennium 13th Docs against gravity", w którym uczestniczyłam jako wolontariuszka. Wczoraj miała miejsce jego premiera w kinach.


Tytuł: ,,Lo i stało się. Zaduma nad światem w sieci".
Reżyseria: Werner Herzog
Czas trwania: 1.37 h
Rok produkcji: 2016
Gatunek: dokumentalny




       Na dzieło Herzoga przybyły tłumy zainteresowanych gości, wszyscy byli ciekawi polecanej produkcji. Pierwszego dnia nie miałam już jednak siły na żaden seans, gdyż spędzałam dyżur z dziećmi w bawialni, które mnie wykończyły, na szczęście w tygodniu zdecydowano się jeszcze na powtórkę filmu - cieszył się on dużą popularnością, więc chętnie się udałam do sali kinowej.
        Dokument podzielony został na rozdziały, niektóre ciekawiły mnie bardziej, a inne wcale. A wszystko zaczęło się od 1969 r., kiedy wysłano pierwszego e-maila. Wiadomość miała brzmieć ,,Log in", lecz komputer zawiesił się i świat otrzymał nietypowy komunikat - ,,Lo" (stąd też tytuł filmu). Produkcja trochę mnie zdołowała. Zaczęłam zastanawiać się, czy świat nie byłby piękniejszy bez ery internetowej. Okazało się, że technologia uzależnia, cywilizacja ciągle jest o krok do przodu, trwają prace nad robotami, które prawdopodobnie za kolejne lata zastąpią prawdziwych piłkarzy na boisku. Co więcej, bardzo możliwe, że niedługo będziemy zdolni nawet do tweetowania własnych myśli. 
          Społeczeństwo pogubiło się w codziennym wyścigu szczurów. Mnóstwo ludzi uzależniło się od gier komputerowych, które wielokrotnie doprowadziły do tragedii (koreańska para zagłodziła swoje 2letnie dziecko, bo grała non stop.. w simsy tworząc wirtualną rodzinę). Szczególnie w Azji, popularne jest przesiadywanie w miejscach z automatami do gier, młodzież potrafi nie spać, nie jeść i siedzieć w pampersach, aby nie tracić czasu na toaletę, bo wtedy można stracić ważne punkty. Wiele osób umiera poprzez wyczerpanie organizmu. Powstają ośrodki dla uzależnionych od Internetu, pacjenci przebywają na łonie natury pozbawieni dostępu do technologii, aby mogli docenić piękno otaczającego nas świata. Z rozwojem cywilizacji wiążą się zdecydowanie ujemne aspekty, o których nie możemy zapominać. Dokument przedstawił historię amerykańskiej rodziny, której córka zginęła w wypadku samochodowym. Hieny (bo ciężko nazwać takich osobników ludźmi) żerujące na nieszczęściu innych, bez wyrzutów sumienia zrobiły zdjęcia zmasakrowanym zwłokom i znęcały się nad rodzicami i siostrami ofiary - wysyłając makabryczne fotki na prywatne skrzynki pocztowe czy mailowe, podpisane przerażającymi wyzwiskami. Warto dodać, że reżyser odnalazł również nadwrażliwców, którzy czują ogromny fizyczny ból, gdy znajdują się w pobliżu elektroniki. Podsumowując, film naprawdę mnie zasmucił i skłonił do przemyśleń o współczesnym świecie, w którym tak naprawdę dominuje samotność.
          Jednak szczerze.. Spodziewałam się większych wrażeń. Dla mnie produkcja była trochę za długa, momentami przysypiałam już znudzona, być może był to skutek przemęczenia, ale mimo wszystko miałam względem dokumentalnego hitu większe oczekiwania. Każdy ma jednak inny gust, więc nie zdziwiłam się, gdy koleżanki wychodzące z kina, zachwycały się filmem i twierdziły, że według nich był to fenomen tegorocznego festiwalu. Cóż, ja oszalałam jednak na punkcie innego filmu, przedstawię go w innej notce. Moja ocena dla ,,Lo i stało się. Zaduma nad światem w sieci" to 5/10.

Przepraszam za zaległości na blogu, ale sierpień był dosyć gorącym i zabieganym miesiącem. Brałam udział w dwóch wieczorach panieńskich, a dzisiaj wybieram się na wesele mojej kuzynki, gdzie jestem świadkową. W najbliższym czasie postaram się odwiedzić Wasze blogi! Pozdrawiam, miłego weekendu!

środa, 17 sierpnia 2016

Zjawa

Siemanko!
Najwyższy czas na notkę filmową, którą dosyć dawno widziałam w kinie :D





    Tytuł: ,,Zjawa"
    Reżyseria: Alejandro González Iñárritu
    Gatunek: dramat, przygodowy, western
    Czas trwania: 2.36 h.
    Rok produkcji: 2015








Fabuła:
          Historia oparta na faktach. 1823 r. - amerykański traper Hugh Grass podczas przeprawy przez Góry Skaliste, zostaje zaatakowany przez grizli. Podróżnik ledwo przetrzymuje napaść niedźwiedzia, ma złamaną nogę, zdartą z placów skórę (aż do kości) i poważną ranę głowy. Jim Bridger i John Fitzgerald za obietnicę dużej kwoty pieniężnej od generała - zgadzają się czuwać przy konającym bohaterze aż do jego śmierci, jednak po pewnym czasie porzucają Grassa; są pewni, że on i tak lada moment umrze. Niezwykła chęć przeżycia i żądza zemsty potrafią dokonać cuda. Czy bohater ucieknie przed kostuchą? I co się stanie z jego ukochanym synem?
 
          W ubiegłym roku obejrzałam nagrodzonego 4 Oscarami ,,Birdmana" reżyserii Alejandro González Iñárritu. Film podobał mi się, lecz nie krzyczałam z zachwytu jak większość publiki. Ciekawa byłam czy ,,Zjawa" przypadnie mi do gustu bardziej, czy podobnie trochę zawiedzie moje oczekiwania.
           Sama historia jest nieprawdopodobna, a przez to niesamowita. Trudno uwierzyć, że tak ekstremalne sceny jakie działy się w filmie wydarzyły się naprawdę. Hugh Grass jest legendą, więc jego postać na pewno została udoskonalona. W życiorysie podróżnika nie było wspomnień o rzekomym synu. Prawdopodobnie traper był zamężny z Indianką, ale nie mieli dzieci, dlatego też tym wątkiem w produkcji nie byłam zachwycona. Zdziwiło mnie zakończenie, bowiem pierwowzory filmowych postaci inaczej spędziły ostatnie lata życia. Grass ostatecznie po długiej wędrówce zrezygnował z zemsty na towarzyszach, a sam został zamordowany przez Indian dekadę później. Dzieło Alejandro González Iñárritu w tej kwestii zaskakuje. 
          Produkcja była brutalna. Opowieść przedstawiła fragment historii o napiętych kontaktach z indiańskimi plemionami. Nierzadko byli to ludzie bezwzględni i agresywni, ale z drugiej strony musieli się bronić przed wojskami białych ludzi - zamierzających ich pozbawić nie tylko ziemi, ale również życia (często dla zabawy). Aby przetrwać przerażające warunki surowego środowiska, należy żyć w zgodzie z matką naturą. Grass pokornie korzystał ze wszystkich wskazówek, jakie dawała mu przyroda. Jestem pod wrażeniem uporu i determinacji Amerykanina, który potrafił wygrać walkę z przeciwnościami losu.
           Film zawdzięcza swój sukces dzięki obsadzie. Leonardo DiCaprio po raz kolejny nie zawiódł swoich fanów, zagrał fenomenalnie. Aktor nie wcielił się w Grassa, on nim był! Wpatrywałam się w ekran zahipnotyzowana, gdy ledwo zipiący mężczyzna czołgał się w kierunku wody bądź szykował dla siebie nocleg we wnętrznościach konia. DiCaprio otrzymał Złotego Globa za niezapomnianą rolę oraz upragnionego Oscara. Bohaterem drugoplanowym był John Fitzgerald, którego wykreował Tom Hardy. Aktor przedstawił szereg różnych emocji, a jego gra została doceniona i Hardy także dostał nominację do Oscara.
            Moje serce skradły cudowne zdjęcia. Jak urzeczona przyglądałam się pięknym górom, lasom, rzece. Chciałabym kiedyś zobaczyć tak niesamowite miejsca na żywo. Ogromne brawa należą się jednak przede wszystkim charakteryzatorom. DiCaprio i Hardy zostali tak przebrani i przemalowani, że trudno byłoby ich rozpoznać w realu, charakteryzacje fantastycznie oddały klimat XIX w. życia w trudno dostępnych rejonach.
           ,,Zjawa" otrzymała 12 nominacji do Oscara, wygrała w 3 kategoriach. Film podobał mi się, chociaż był minimalnie za długi. Widzowie często zasłaniali oczy, aby nie patrzeć na przerażające sceny. Pani siedząca obok mnie wyglądała jakby za chwilę miała zemdleć i zsunąć się z fotela, więc ostrzegam, że jest to produkcja dla ludzi o mocnych nerwach. Polecam, moja ocena: 8/10.

piątek, 12 sierpnia 2016

Zdobycze 31

Siemka!
Czas na post z serii moich ulubionych :D Pochwalę się, co ostatnio otrzymałam ^^

1. Już jakiś czas temu dostałam takie oto wspaniałe prezenty od dziewczyn z bloga http://sisters92.pl/ 


2. Na Wrocławskich Targach Dobrych Książek dla Dzieci i Młodzieży wygrałam przepięknie wydany ,,Baśniobór. Przewodnik Opiekuna". Przy okazji będąc na targach dokonałam przyjemnych zakupów i dostałam kilka dodatków.


3. Ewelinka przywiozła mi z Hiszpanii kilka boskich suwenirów.



4. Od kuzynki Karoliny dostałam na imieniny taki o to prezencik :



5. Na blogu http://moj-kosmetyczny-punkt-widzenia.blogspot.com/ wygrałam kosmetyczną niespodziankę, bardzo mi przypadła do gustu.


6. Na blogu https://dobredlaurody.blogspot.com/ wygrałam paski wybielające. Świetnie się składa, wypróbuję je pod koniec sierpnia tuż przed weselem kuzynki. Jestem ciekawa efektów :)



7. Będąc w sklepie Yves Rocher dostałam gratis torbę na zakupy i żel chłodzący.


8. Na blogu http://pasje-fascynacje-mola-ksiazkowego.blogspot.com/ wygrałam 2 książki, które sama sobie wybrałam.


W przyszłym tygodniu będę mieć trochę więcej wolnego czasu, więc na pewno nadrobię zaległości na Waszych blogach. Pozdrawiam serdecznie, miłego weekendu! :*

czwartek, 4 sierpnia 2016

Denko 38 - lipiec

Siemanko!
Czas na denko kosmetyczne z lipca :)



1. Odżywka regenerująca L'oreal Total Repair (włosy zniszczone)

Cena ok. 8 zł. Mam włosy przesuszone farbowaniem, produkt bardzo przypadł mi do gustu. Moja fryzura nabrała blasku, dobrze się rozczesywała, była miękka w dotyku. Włosy  nie przetłuszczały się, a w dodatku długo pięknie pachniały.

 







              Czy kupię ponownie? Tak


 
2. Żel pod prysznic Green Pharmacy (oliwki i mleko ryżowe)
Skóra po jego używaniu była aksamitna i dobrze nawodniona. Żel pienił się idealnie, miał przyjemny zapach. Produkt cechował się wydajnością. Nie zawierał parabenów i silikonów. 

Czy kupię ponownie? Tak





3. Mleczko do demakijażu (cera sucha i wrażliwa) Oriflame

Już dawno nie miałam żadnego kosmetyku z tej firmy, a tym bardziej mleczka do demakijażu, bo od dawna używam już micelków bądź toników. Nie mniej jednak do produktu nie mam żadnych zarzutów. Usuwał makijaż poprawnie, pozostawiając uczucie nawilżenia i komfortu. Cera wyglądała na wypoczętą, była miękka w dotyku. Mimo wszystko odzwyczaiłam się już od stosowania mleczek więc, traktuje je raczej jako chwilową przygodę.
Czy kupię ponownie? Nie wiem

 

4. Krem do rąk: glicerynowy nawilżający (aloes, zielona herbata) - skóra sucha - Cztery pory roku
 
Cena ok. 5 zł. Produkt świetnie nawadniał dłonie, nie powodował efektu lepkości.
 






Czy kupię ponownie? Tak






5. Krem do rąk: glicerynowo wygładzający (cytryna i limonka, olejek rycynowy) - skóra szorstka - Cztery Pory Roku
Cena ok. 5 zł. Kosmetyk dobrze nawilżał skórę, szybko się wchłaniał. 
 







Czy kupię ponownie? Tak





6. Proszek do peelingu - tester
Kuleczki mocno zdzierały, używałam zazwyczaj wraz z żelem pod prysznic. Byłam zadowolona i moje ciało (doskonale oczyszczone) również.
Czy kupię ponownie? Tak

7. Złuszczający zabieg do stóp Marion Spa

Cena ok 8 zł. Producent obiecał mi efekt gładkich stóp jak po zabiegu pedicure. W opakowaniu znajdowały się 2 pary skarpetek (damskie i męskie) oraz aktywny płyn. Według wskazówek na pudełku - złuszczanie obumarłego naskórka miało nastąpić w ciągu 3-7 dni po użyciu skarpetek. Minęły dwa tygodnie, proces schodzenia skóry przeszedł prawie niezauważony. Moje stopy niewiele się zmieniły. Złuszczanie wystąpiło, lecz minimalne.
Nie takiego słabego efektu oczekiwałam.
Czy kupię ponownie? Nie
 
8. Wyrównujący żel z wapniem (utwierdzacz-baza) KillyS
Byłam zachwycona tym produktem. Kiedy go używałam, moje paznokcie zdecydowanie uległy wzmocnieniu, mogłam je zapuścić na szaloną długość - aż znajomi pytali się mnie czy mam tipsy. Kiedy żel się skończył, niestety moje paznokcie wróciły do poprzedniego stanu, także muszę pokusić się o kolejną sztukę.
Czy kupię ponownie? Tak

 
 
9. Sudocrem 250 g. krem barierowo - ochronny dla dzieci i dorosłych z problemami skóry
Cena ok. 22 zł. To mój jedyny i najlepszy pomocnik w walce z pryszczami. Po posmarowaniu nim niedoskonałości, szybko mogę nacieszyć się z powrotem piękną i gładką cerą. Szkoda, że nie wszystkim pomaga, ale dla mnie jest to KWC od 4 lat! Nawet pisząc posta mam na twarzy punktowo Sudocrem :D
Czy kupię ponownie? Tak











10. Korektor kryjący w płynie
Niestety, zmyły się szybko literki i nie pamiętam jakiej marki był ten kosmetyk :( Na pewno nie kosztował dużo, a krył niedoskonałości idealnie.
Czy kupię ponownie? Tak (jak przypomnę sobie firmę)

11. Wata kosmetyczno - higieniczna Holpol
Cena ok 4 zł. Używałam do zmywania lakieru z paznokci, dla mnie wychodzi to ekonomiczniej niż zakup płatków, bowiem wata wystarcza mi na dłużej.
Czy kupię ponownie? Tak

 

12. Oliwkowy peeling drobnoziarnisty Verona
Produkt cechował się drobnymi, złuszczającymi ziarenkami. Jego działanie wspominam bez zarzutu - usuwał obumarłe komórki i wygładzał cerę. 
Czy kupię ponownie? Tak









13. Maszynki do golenia Bic twin lady (5 sztuk)
Cena ok. 6 zł. Maszynki całkiem w porządku, szybko się nie tępiły, a rączki nie łamały (jak to kiedyś miałam nieprzyjemność z innymi firmami).
Czy kupię ponownie? Tak

W lipcu trochę poszalałam, wydałam na kosmetyki ok. 105 zł, a sierpień zapewne będzie jeszcze droższy, bo zbliżają się 2 wesela i trzeba się trochę obkupić. Znacie coś z mojego denka? :) 
P.S. Zaległości na Waszych blogach nadrobię w miarę moich możliwości, w tym miesiącu mam napięty harmonogram i mało czasu.. Często sama już zapominam jak się nazywam :/ Pozdrawiam ciepło!