poniedziałek, 23 kwietnia 2018

Denko 46 - marzec

Hejka!
Czas na zaległe denko kosmetyczne!






1. Suchy szampon Batiste (bright&lovely) floral 
Cena ok 15 zł. Produkt stosowałam podczas awaryjnych sytuacji, gdy nie zdążyłam umyć włosów bądź czasem dla zwiększenia ich objętości. To jeden z najlepszych tego typu kosmetyków, jakie miałam. Nie pozostawiał siwych pasm, odświeżał fryzurę i pachniał całkiem przyjemnie. 
Czy kupię ponownie? Tak

2. Szampon bez silikonów Tropikal Dream (o zapachu świeżego mango i słodkiego ananasa) Balea
Produkt dostałam od koleżanki z Niemiec. Szampon świetnie się pienił, miał super zapach i nie powodował szybszego przetłuszczania się włosów. Jego używanie sprawiało mi dużo przyjemności.
Czy kupię ponownie? Tak


3. Olejek do wszystkich typów włosów L'oreal Elvital
Kosmetyk dostałam w prezencie od cioci z Niemiec. Byłam nim zachwycona. Pięknie nabłyszczał fryzurę, nadawał jej blasku, pachniał magicznie i przyspieszał porost włosa. To na pewno najlepszy olejek, jaki do tej pory miałam okazję testować.
Czy kupię ponownie? Tak


4. Krem do rąk Blanchette (normalna i sucha skóra)
Cena ok 4 zł. Produkt dobrze nawilżał moje przesuszone dłonie, nie uczulał. Byłam zadowolona z jego usług, tym bardziej, że charakteryzował się on niską ceną.



Czy kupię ponownie? Tak





5. Zmywacz do paznokci z olejkiem pielęgnacyjnym (migdałowy zapach) 250 ml
Cena ok. 7 zł. Zmywacz usuwał lakier bez zastrzeżeń, nie niszczył płytki paznokcia, był wydajny.
Czy kupię ponownie? Tak 

6. Sudocrem - krem barierowo-ochronny dla dzieci i dorosłych z problemami skórnymi 125g
Cena ok 20 zł. Jest to mój przyjaciel od lat i jak ciągle podkreślam KWC. Zawsze gdy mam pryszcze, szybko smaruję je Sudocremem, a one ekspresowo znikają. Nigdy mnie nie uczulił, ratował w awaryjnych sytuacjach, nawet tych najbardziej beznadziejnych. Słyszałam opinie, że u kilku osób się nie sprawdził, więc trzeba przekonać się o jego działaniu samemu. Dla mnie jest to produkt niezastąpiony. 
 

Czy kupię ponownie? Tak 






7. Nawilżająca maseczka do twarzy z kwasem hialuronowym i algami morskimi Mariza
Cena ok. 16 zł. Przyznam, że maseczka szału nie robiła. Fakt, że była mega wydajna, ale męczyłam ją i męczyłam; myślałam, że nigdy się nie skończy. Może i trochę nawilżała cerę, ale był to efekt krótkotrwały, który mnie nie przekonał. Zwykły przeciętniak. Skład również nienajlepszy. 
Czy kupię ponownie? Nie






8. Pasta do zębów Elmex
Cena. ok 10 zł. Mam mieszane uczucia co do tej pasty. W zasadzie jest ona przeznaczona do nadwrażliwych zębów, moje takie nie są. Bardzo łagodna w smaku, nie mniej jednak wybielenia zębów nie zauważyłam.
Czy kupię ponownie? Nie wiem



9. Próbka kremu BB Lioele
Fluid zawiera z tyłu próbki informacje jedynie po koreańsku, więc nie wiem o nim zbyt wiele. Dobrze krył, nie uczulał, lecz powodował szybkie świecenie się twarzy i trochę ciemniał po pewnym czasie.
Czy kupię ponownie? Nie





10. Próbka podkładu Rimmel (100 Ivory)
Produkt przypadł mi do gustu, idealnie krył, był leciutki, nie uczulał, wyglądał na twarzy naturalnie (odcień w sam raz).

Czy kupię ponownie? Tak




11. Czarna wodoodporna mascara Pump Up 24 h Miss Sporty
Tusz do rzęs dostałam, ale rozczarował mnie. Efekt był słabiutki, do tego mascara kruszyła się i po kilku godzinach nie było po niej śladu.
Czy kupię ponownie? Nie

12. Relaksująca woda toaletowa 20ml: kwiat pomarańczy & lawenda Yves Rocher
Cena ok. 20 zł. Perfumki miały ładny zapach, który bardzo mi się podobał i co najważniejsze był trwały(utrzymywał się dosyć długo na skórze. 
Czy kupię ponownie? Tak

13. Chusteczki pielęgnacyjne babydream, 20 sztuk
Cena ok. 3 zł. Są nasączone łagodną emulsją z ekstraktami z aloesu i rumianku, PH neutralne, bez barwników i alkoholu. Charakteryzowały się praktycznym opakowaniem, mieściły w torebce, więc miałam je zawsze przy sobie. Ładnie pachniały, nie kleiły rąk. Idealne do podróży.
Czy kupię ponownie? Tak 





14. Płatki kosmetyczne bebeauty z ekstraktem z aloesu (delikatne i chłonne) 120 sztuk
Cena ok 3 zł. Polecam te płatki, nie rozwarstwiają się, są mięciutkie.
Czy kupię ponownie? Tak




15. Próbka mleczka nawilżającego (bardzo sucha skóra) Le Petit Marseiliais 
Kosmetyk miał cudowny zapach słodkich migdałów, który wpasował się w moje gusta. Mleczko doskonale nawilżało skórę, po jego używaniu była mięciutka i zrelaksowana. Chętnie zapoznam się z produktem pełnowartościowym.


Czy kupię ponownie? Tak




W marcu zaszalałam i wydałam na kosmetyki 87 zł :O Znacie coś z mojego denka?

niedziela, 15 kwietnia 2018

Prawie ostateczna lista najgorszych koszmarów

Hej!
Przepraszam, że tak długo nie pisałam, mam nadzieję, że już będę bardziej systematyczna.
Dzisiaj zapraszam Was na recenzję książki o koszmarnym tytule :)



Tytuł: ,,Prawie ostateczna lista najgorszych koszmarów"
Autor: Krystal Sutherland
Okładka: miękka ze skrzydełkami
Rok wydania: 2018
liczba stron: 318






Fabuła: 
        Esther nie jest typową nastolatką, która wiedzie spokojne i radosne życie. Główna bohaterka zmaga się z brakiem akceptacji przez rówieśników, którzy szydzą z jej wyglądu i braku przebojowości. Uczennica, aby przetrwać trudny czas, postanawia szyć charakterystyczne ubrania, które codziennie przyodziewa (padające wówczas obelgi traktuje jako krytykę do stworzonych przez nią postaci, a nie w stosunku do niej samej). 
         Rodzina nastolatki, pomimo miłości do Esther, nie zachowuje się już od dawna normalnie. Brat bliźniak nie potrafi ani sekundy wytrzymać w ciemności, matka panicznie obawia się pecha, a ojciec od kilku lat nie wychodzi z piwnicy; co więcej, najlepsza przyjaciółka głównej bohaterki odczuwa paniczny lęk przed mówieniem, dlatego porozumiewa się z rówieśniczką na migi. Esther tworzy osobistą listę najgorszych koszmarów, na której wypisuje wszystkie swoje lęki, które mogłyby doprowadzić do jej przedwczesnej śmierci. 
         Nastolatka marzy o wyprowadzce z miasta i odkłada pieniądze na studia. Przypadkowo poznaje chłopaka, który zmienia jej świat o 180 stopni, tylko czy dziewczyna będzie mu w stanie zaufać? Czy fobie jej rodziny są jedynie zwykłym strachem, czy może już poważnymi chorobami? Co znajduje się na liście Esther? Kim jest Śmierć? 

       Przyznam, że spoglądając na książkę, spodziewałam się tradycyjnej powieści dla młodzieży, która oderwie mnie od życia codziennego i zrelaksuje. Myślałam, że głównym tematem będzie wątek romantyczny, trudne życie nastolatków, złamane serca, brak dialogu z rodzicami, a na końcu happy end. Lektura zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie. 
        Każda postać z książki była dziwna, pełna lęku, wewnętrznych sprzeczności. Można zastanawiać się nad tym jak panika potrafi utrudniać egzystencje, jej wpływ na funkcjonowanie w społeczeństwie jest destrukcyjny, prowadzi do samozniszczenia. Warto jednak temu przeciwdziałać, trzeba w porę pójść do specjalisty, zanim fobia tak uprzykrzy życie osobie chorej, że nie będzie miało już ono dla niej dalszego sensu, a to może mieć katastrofalne skutki. Wszyscy ludzie boją się, większość z nich stara się przezwyciężyć lęki, ale coraz większa część społeczeństwa nie potrafi sobie poradzić z własnymi problemami, co często prowadzi do depresji. Ważne jest wsparcie dla osób słabszych psychicznie, którzy załamują się drobnymi niepowodzeniami, a ich smutek pogłębia się. Ja także miewam gorsze dni, często zakładam, że moje plany nie powiodą się, bo brak mi już sił, aby je zrealizować. Zmartwienie wkrada się w moje serce, gdy pomimo starań, znowu coś mi nie wychodzi, moja wiara we własne możliwości mocno wtedy spada. Towarzyszą mi demony przeszłości, wkradają się obawy dotyczące przyszłości. Dlatego tak bardzo potrzebuję wówczas wsparcia przyjaciół i innych życzliwych osób, którzy potrafią podnieść mnie na duchu i dodać potrzebnej otuchy. 
        Książka przekazuje ważne wartości, przeczytałam ją w ciągu weekendu, wywołała we mnie wiele emocji. Uważam, że powinna trafić nie tylko w ręce młodzieży, ale też ich rodziców, aby zastanowili się, czy ich pomoc dla dzieci jest wystarczająca, czy może w którymś momencie przegapili drogowskazy życiowe. Kilka fragmentów powieści wzruszyło mnie, poważnie zaszkliły mi się oczy. Podoba mi się reklama wydawnictwa, które dołączyło do książki listę, na której mogę wypisać prywatną listę koszmarów (i zaraz to zrobię). Myślę, że hasło książki ,,Wszystko, czego pragniesz, znajduje się po drugiej stronie strachu" będzie towarzyszyć mi teraz często przy pokonywaniu moich lęków. Ocena książki: 8/10.

                                       Za książkę serdecznie dziękuję:

niedziela, 25 lutego 2018

Krew na śniegu + Więcej krwi

Witajcie!
Czas na zaległą notkę książkową. Niemal dwa lata temu wygrałam wejściówkę na spotkanie z Jo Nesbo, który przyjechał do Wrocławia z okazji święta miasta - przejęcia tytułu światowej stolicy książki. Pisarz udzielił szalenie interesującego wywiadu, okazał się być przesympatycznym człowiekiem. Kolejki do autora były ogromne, nigdy w życiu nie widziałam jeszcze takiego tłumu czekającego na autografy. Pochwalę się, że Nesbo podpisał mi dwie książki, mam z nim jeszcze fantastyczne zdjęcia :)




Tytuł: ,,Krew na śniegu"
Autor: Jo Nesbo
Liczba stron: 167
Okładka: miękka ze skrzydełkami
Rok wydania: 2015









Pochwalę się autografem :)


Fabuła:
           Olav to płatny morderca. Mężczyzna jest dość oryginalną osobą, bo pomimo wybranego zawodu, chętnie pomaga ludziom skrzywdzonym przez los i oddaje im zarobione pieniądze. Pewnego dnia główny bohater otrzymuje nietypowe zlecenie od szefa, bowiem ma zabić jego żonę. Sytuacja komplikuje się, gdy Olav zakochuje się w pięknej kobiecie. Czy ze strony Coriny dozna prawdziwych uczuć, a może dziewczyna realizuje tylko swój wyrachowany plan? Czy ucieczka przed wymiarem sprawiedliwości handlarzy narkotyków jest w ogóle możliwa?

            Książka prowadzona jest w narracji pierwszoosobowej; z opowieści Olava można wysnuć wniosek, że nie przedstawia on cech typowego psychopaty, zimnego mordercy. Mężczyzna okazuje się być wrażliwym człowiekiem, dręczą go wyrzuty sumienia, ponadto lubi czytać książki i kreować w głowie własne historie. Gdy czytelnik poznaje przeszłość bohatera, zauważa podobieństwo zachowań do jego ojca; niestety dzieciństwo miało wielki wpływ na ukształtowanie charakteru Olava, pomimo że został on przyjęty na studia - zrezygnował z edukacji i wybrał ciemną stronę życia, nie potrafił w siebie uwierzyć, negował wszystkie swoje umiejętności. Powieść oscyluje wokół sfery psychicznej głównego bohatera, akcje kryminalne to niezły dodatek.
         ,,Krew na śniegu" przeczytałam bardzo szybko, nie jest to obszerna lektura. Druga połowa książki zainteresowała mnie szczególnie, gdyż pełna była zwrotów akcji, nie spodziewałam się wielu sytuacji, które bardzo mnie zaskoczyły. Na finał czekałam w napięciu, przyznam, że był niezwykle brutalny. Generalnie, w powieści krew lała się strumieniami, nie brakowało trupów. Myślę, że Tarantino mógłby nakręcić na podstawie książki niezły film, bo fabuła była naprawdę pokręcona.
           Z lekturą spędziłam miłe 3 h, oderwałam się od rzeczywistości, chociaż spodziewałam się większego szału i mocniejszej intrygi. Podejrzewam, że ,,Krew na śniegu" raczej nie zostanie na długo w mojej pamięci, oceniam ją: 6.5/10.

Nie tracąc czasu, postanowiłam przeczytać drugi tom.




  Tytuł: ,,Więcej krwi"
  Autor: Jo Nesbo
  Liczba stron: 215
  Okładka: miękka ze skrzydełkami
  Rok wydania: 2015









Kolejny autograf :)


Fabuła:
          Jon Hansen (sprzedawca haszu) pod wpływem przykrych dla niego okoliczności, zaczyna pracować dla Rybaka - znanego gangstera i narkotykowego bossa. Główny bohater nie potrafi jednak zabijać ludzi i oszukuje swojego szefa, który postanawia zemścić się na Hansenie. Posłańcy Rybaka ruszają zatem w pościg za 35 letnim mężczyzną. Chłopak ukrywa się na północy kraju w odległym Finnmarku, ale wie, że przestępcy i tak go znajdą. Hansen poznaje piękną Leę i jej syna, nowe kontakty zawarte z sympatycznymi osobami z wioski powodują, że główny bohater chce zmienić swoje życie. Czy mężczyzna odnajdzie bezpieczne schronienie? Dlaczego pastor z osady daje grzesznikowi swoje błogosławieństwo? Czy Lea odpowie na uczucia chłopaka z południa?

          Przyznam, że ta część spodobała mi się dużo bardziej niż ,,Krew na śniegu". Książkę zaczęłam czytać wieczorem, a kiedy obudziłam się następnego dnia rano o 5.20 - postanowiłam zrezygnować z dalszego snu i skończyć powieść, bo byłam ciekawa rozwijającej się akcji. To świadczy o tym, że lektura naprawdę mnie wciągnęła, może dlatego, że była trochę dłuższa niż pierwszy tom, gdzie nie było zbyt wiele miejsca na działania.
         Postać Hansena przypadła mi do gustu. Chłopak miał dobre serce, walczył o najbliższe osoby w swoim życiu, a w interesy z Rybakiem zdecydował się wejść ze względu na pieniądze, których potrzebował dla swojego dziecka. Narracja pierwszoosobowa pozwoliła mi lepiej poznać głównego bohatera: jego lęki i smutki oraz wewnętrzne rozterki i wspomnienia z dzieciństwa.
          Drugi tom nie obfitował w znaczną ilość trupów jak ,,Krew na śniegu", fabuła rozwijała się spokojnie i monotonnie. Z zachwytem czytałam o norweskiej wiosce na krańcu świata, jej malownicze opisy zrobiły na mnie duże wrażenie. Nie mniej jednak, spodziewałam się trochę mocniejszego zakończenia, głośnego okrzyku ,,wooow" po zakończeniu lektury nie było. ,,Więcej krwi" nie jest powiązana z poprzednią częścią, książki łączy jedynie osoba Rybaka, więc powieści można czytać nie po kolei. Moja ocena: 7.5/10.

wtorek, 20 lutego 2018

Samoa

Cześć!
Dzisiejszego popołudnia zapraszam na recenzję książki mojej ulubionej podróżniczki ;)





Tytuł: ,,Samoa" (mini seria ,,Kobieta na krańcu świata")
Autor: Martyna Wojciechowska
Okładka: Miękka
Ilość stron: 116
Rok wydania: 2013









           Tym razem znana dziennikarka zabrała ze sobą czytelników w podróż do Samoa. Jest to państwo złożone z 9 wysp, z których jedynie cztery są zamieszkałe. Liczba jego obywateli wynosi ok. 200000, z czego 38000 mieszka w stolicy (Apia) - będącej jednocześnie jedynym miastem na Samoa!
          Kraj słynie ze słonecznej pogody, a temperatura cały rok oscyluje wokół 27°CSamoa jest państwem bardzo religijnym, mieszkańcy są przewrażliwieni na punkcie nagości, zatem ich tradycyjny strój to zwykły T-shirt i spódnica - lava lava, turyści przyodziani w stroje kąpielowe nie są dobrze postrzegani. Gospodarka Samoa to w głównej mierze rolnictwo, pozostałe sektory pracy opierają się na leśnictwie, rybołówstwie i turystyce. Tradycyjne domostwa Samoańczyków (fale) powstają na planie koła, nie mają ścian lecz przesuwane parawany. Takie mieszkania mogą pomieścić nawet 20 osób, dla społeczeństwa ważne jest umacnianie więzi z rodziną. Na Samoa obowiązuje podział obowiązków pomiędzy płciami. Kobiety dbają o dom, tkają i rozwijają się artystycznie, a mężczyźni pracują fizycznie i zdobywają pożywienie. 
         Wojciechowska po przedstawieniu ciekawostek dotyczących kraju usytuowanego na Oceanie Spokojnym, pokrótce opisała jego walory geograficzne oraz streściła historię. XIX w. był walką Wielkiej Brytanii, Niemców i USA o wpływy na Samoa. Państwo zostało podzielone na dwie części: wersję wchodnią i zachodnią. Natomiast po I. wojnie światowej rywalizacja o przewodnictwo na wyspie toczyła się już pomiędzy Wielką Brytanią, a Nową Zelandią. Wiele lat upłynęło, zanim Samoa stała się terytorium niezależnym. 
         Dziennikarka w swojej książce poruszyła temat fa'afafine. To pojęcie często mylnie utożsamiane jest z tzw. trzecią płcią. Autorka wyjaśniła, że jest to błędne myślenia i przeprowadziła wywiad z 26 letnią bohaterką. Vaitoa urodziła się mężczyzną, lecz w głębi duszy czuje się kobietą i tak też o sobie mówi. Fa'afafine ubierają się jak dziewczęta, malują, powabnie zachowują oraz pełnią domowe obowiązki - jak prawdziwe kobiety. Wygląda to trochę dziwnie, gdyż Samoańczycy są osobami o obfitych kształtach, więc nawet po przebraniu w sukienki, chłopcy ani trochę nie przypominają dam. Niesłusznie są oni nazywani gejami bądź transseksualistami, ponieważ mężczyźni akceptują swoje ciało i nie chcą poddawać się operacjom. Nie podobają im się osoby tej samej płci, a skoro czują się kobietami, to gustują w chłopcach bądź wiążą się z kobietami (lecz wówczas pełnią w tej rodzinie także funkcję gospodyni). 
           Fa'afafine to pojęcie skomplikowane dla Zachodu. Podobnie jak Wojciechowska nie do końca rozumiem to zjawisko, aczkolwiek jest ono interesujące i niekrzywdzące dla nikogo, więc go nie oceniam i po prostu akceptuję. Fa'afafine to tradycja Samoa, mężczyźni o duszach kobiet piastują wysokie urzędy, mają coraz większe znaczenie w państwie i działają w stowarzyszeniach. Pomimo tego, że kraj jest znany z konserwatyzmu, nikogo nie dziwi fakt, że niektórzy chłopcy od najmłodszych lat postanawiają wcielać się w rolę dziewcząt. Wielu mamom - ta sytuacja nawet odpowiada, mają bowiem w domu wymarzoną wówczas gosposię, która chętnie pomaga im w obowiązkach domowych. 
           Dzięki książce podróżniczki, poznałam ciekawostki o krańcu świata, o którym nawet nie miałam pojęcia. Wojciechowska przybliżyła mi nieznany temat, opisała go obiektywnie i bardzo interesująco, załączając mnóstwo wspaniałych zdjęć. Moja ocena książki 10/10.

czwartek, 15 lutego 2018

Blondynka w Himalajach

Hej!
Witam Was serdecznie. Przepraszam za ostatnią nieobecność na blogu. W najbliższym czasie wszystkim stęsknionym odpiszę, a tymczasem zapraszam na notkę książkową ;)





   Tytuł: ,,Blondynka w Himalajach"
   Autor: Beata Pawlikowska
   Okładka: miękka
   Ilość stron: 96
   Rok wydania: 2010









    
        ,,Blondynka w Himalajach" to pierwsza książka Beaty Pawlikowskiej, jaką przeczytałam. Jest to cieniutka lektura, którą chętnie przypomniałam sobie w ostatnim czasie, gdy podróżowałam pociągiem - jej wielkość jest wprost idealna do torebki. W 2012 r., kiedy to rozpoczęłam przygodę z Międzynarodowymi Targami Turystycznymi we Wrocławiu, uzyskałam nawet autograf autorki.
         Pawlikowska bardzo interesująco opisała swój trekking w Himalajach w okolicach Annapurny. Pisarka wyjaśniła czytelnikom m.in. co znaczy magiczne zdanie ,,Om mani padme hum", kim jest Sai baba czy jak smakują pierożki momo. Podróżniczka zrelacjonowała górską wyprawę, która wymagała ogromnego wysiłku; wyjaśniła, że ból fizyczny istnieje najczęściej w głowie, można go pokonać przestając o nim myśleć. Pawlikowska podkreśliła piękno natury i odwagę ludzi mieszkających na wysokościach w Himalajach. Z przyjemnością dowiedziałam się wielu ciekawostek o oddziale nepalskich Gurkhów. 
         Ta niewielkich rozmiarów lektura jest moją ulubioną książką znanej polskiej podróżniczki. Zawiera pozytywne myśli, które pozwalają uwierzyć we własne możliwości - ich ilość jest według mnie idealna, bo w kolejnych dziełach Pawlikowskiej zauważyłam już nadmiar niepotrzebnych filozoficznych wynurzeń. Egzemplarz składa się z mnóstwa zdjęć i obrazków namalowanych przez autorkę. Lekturę czyta się bardzo szybko i przyjemnie, rozdziały są niezwykle krótkie i zwięzłe. Moja ocena książki 8/10. Lubicie książki podróżnicze? :)

niedziela, 17 grudnia 2017

Jeden może, drugi nie...

Hej!
Zapraszam na recenzję książki.




  Tytuł: ,,Jeden może, drugi nie..."
  Autor: Janusz Weiss
  Okładka: twarda
  Rok wydania: 2000
  Ilość stron: 265










             Publikacja podzielona została na 3 części: dzieciństwo, młodość i dojrzałość. Przyznam szczerze, że na początku myślałam, że lektura jest autobiografią dziennikarza, natomiast dzieło to zbiór różnych myśli autora, jego poglądów życiowych ujętych w sposób satyryczny.
             Początek książki mnie rozczarował, w zasadzie do 47 strony nie zainteresowało mnie nic, o czym pisał dziennikarz, bowiem były to wiersze, bajki, ironiczne anegdotki. Kiedy już rozważałam opcję odłożenia publikacji, natknęłam się na podrozdział ,,Opowieści z mojej wsi" i zanurzyłam się w lekturze!
           Weiss jest większości społeczeństwa zapewne znany z prowadzenia programu ,,Miliard w rozumie", którego ostatni odcinek emitowano w 2005 r. Natomiast pozostali, którzy jednak nigdy go nie widzieli w tv, prawdopodobnie potrafią zidentyfikować jego głos, bowiem prezenter był współzałożycielem Radia Zet i przez długie lata prowadził audycję: ,,Dzwonię do Pani, Pana w bardzo nietypowej sprawie". Warto podkreślić, że dziennikarz rozpoczynał kilka kierunków studiów, lecz żadnego z nich nie ukończył; swoją karierę rozpoczął od występowania w kabaretach.
         Dalsza część książki przypadła mi do gustu, autor przedstawił wiele ciekawych historii ze swojego życia, inteligentnie ironizując z każdej sytuacji. Często uśmiechałam się szeroko, gdy Weiss wyśmiewał systemy polityczne, szydził z irracjonalnych zachowań ludzkich, myślami wracał do PRL-u. Dziennikarz trafnie podsumował wątki reklamy czy mody, trudno nie było się nie zgodzić z jego poglądami o podróżach, mass mediach czy sprzęcie elektronicznym. Z rozrzewnieniem wspominałam wątpliwości wejścia świata w XXI w., kiedy to krążyły pogłoski, że komputery mogą zwariować. W ostatnim podrozdziale autor pokrótce opisał swoją osobę.
          Z lekturą spędziłam miły czas, poznałam Weissa jako osobę błyskotliwą, mającą własne zdanie na każdy temat, komentującą zachodzące zmiany w systemie państwowym w sposób satyryczny i nienudny. Książka została wydana w 2000 r., od tego czasu wiele się zmieniło, społeczeństwo znacznie przekształciło styl bycia, więc dla młodszych pokoleń urodzonych w nowym wieku, publikacja może już nie być tak ciekawa. Ponadto, dziennikarz został zwolniony z Radia Zet, a kilka lat wcześniej rozwiódł się z żoną, o której tak ciepło pisał w książce, szkoda... Nie mniej jednak lekturę oceniam pozytywnie, moja ocena to: 7.5/10.

piątek, 8 grudnia 2017

Denko 45 - luty

Hejka!
Nadszedł czas na denko kosmetyczne z lutego :D



 
1. Szampon do włosów słabych i zniszczonych (intensywna regeneracja) Pantene Pro-v
Cena ok. 10 zł. Byłam zadowolona z działań kosmetyku - przyjemnie pachniał, dobrze się pienił, nie prowadził do szybszego przetłuszczania włosów, idealnie je dociążał i nadawał im blask.


Czy kupię ponownie? Tak

 


 
2. Odżywka do włosów farbowanych - pozbawionych połysku Pantene Pro-v

Cena ok. 10 zł. Produkt super nawilżał włosy, nie przetłuszczał ich. Po jego stosowaniu moja fryzura pięknie lśniła - nie tracąc koloru oraz dobrze się rozczesywała. Plusem był także ładny zapach.


Czy kupię ponownie? Tak









3. Antyperspirant Adidas (fresh cooling)
Cena ok. 10 zł. Lubię dezodoranty tej firmy, przyjemnie pachną i długo utrzymują świeżość (chociaż na pewno nie 48 h. jak sugeruje producent). Ten egzemplarz również przypadł mi do gustu.
Czy kupię ponownie? Tak



4.  Krem do rąk: glicerynowy regenerujący (kompleks witamin i ekstrakt Neroli) - skóra sucha - Cztery pory roku

Cena ok. 6 zł. Produkt świetnie nawadniał dłonie, nie powodował efektu lepkości, do tego cudownie pachnial (jak guma balonowa).
Czy kupię ponownie? Tak!








5. Odmładzający krem do rąk Bebeauty
Cena ok. 5 zł. Oczywiście wątpię, żeby produkt zapobiegał starzeniu. Nie wiem czy ujędrnia, ale na pewno dobrze nawilżał skórę - nie pozostawiając lepkiej warstwy. Zapach miał całkiem fajny. 

Czy kupię ponownie? Tak












6. Balsam do ciała (regenerujący) herbata & hibiskus - Use&Go Venus 50ml
Produkt mnie rozczarował. Dozownik się zacinał, a zapach kosmetyku przypominał mi zwykłe mydło. W dodatku balsam nie nawadniał ciała w dostateczny sposób, ciągle miałam uczucie suchej skóry.


Czy kupię ponownie? Nie






7. Lakier do paznokci 150 Midnight My secret
Lakier dobrze krył, nie barwił płytki paznokcia, nie śmierdział, szybko wysychał. Charakteryzował się trwałym, pięknym, błękitnym błyszczącym kolorem. Pędzelek należał do grupy cienkich.
Czy kupię ponownie? Tak




8. Płatki kosmetyczne bebeauty - nowa struktura plastra miodu (120 sztuk)
Cena ok. 2.50 zł. Bardzo lubię te płatki, nie rozwarstwiają się, są mięciutkie. 
Czy kupię ponownie? Tak







9. BiO Witaminowa bomba (regeneracja-ochrona) KillyS - utrwalacz, baza
Cena ok. 14 zł. Byłam zachwycona tym produktem. Kiedy go używałam, moje paznokcie zdecydowanie uległy wzmocnieniu, mogłam je zapuścić na szaloną długość - aż znajomi pytali się mnie czy mam tipsy. Niestety, buteleczka upadła mi na kafelki i się potłukła, a płyn wyparował.
Czy kupię ponownie? Tak





10. Eyeliner No name
Napisy starły się i nie wiem jakiej był firmy. Fajny pisak, koloru czarnego - lekko brokatowy, zrobiona nim kreska nie rozmazywała się.
Czy kupię ponownie? Tak (jak przypomnę sobie markę)

11. Kredka No name
Tak ją stemperowałam, że nie mogę odczytać nazwy. Kredkę koloru ciemnobrązowego używałam do brwi, miałam ją bardzo długo. Super pomysłem było umieszczenie na końcu gumko-gąbeczki do wytarcia niechcianego, wyjechanego poza kontur cienia.
Czy kupię ponownie? Tak (jak przypomnę sobie markę)

12. Szczoteczki do zębów Great Value Pack (4 sztuki) Jordan
Cena ok. 10 zł. Ich trwałość była średnia, ale przy takiej cenie ich wybór się opłacał.
Czy kupię ponownie? Tak

13. Pędzel do różu Ecotools
Cena ok. 35 zł. Ten pędzelek to mój KWC. Był wykonany z włosia syntetycznego i materiałów recyklingowych. Charkteryzowała go bambusowa rączka. Slużył mi kilka lat. Doskonale podkreślał kontury twarzy, nie wypadało z niego włosie, nie odkształcał się. Niestety, pewnego dnia niepostrzeżenie spadł mi i przypadkowo nadepnęłam na niego klapkiem, co spowodowało odpadnięcie jego główki. Od razu pobiegłam do sklepu po kolejną sztukę. To nie byle jaki pędzel - tylko inwestycja na długi czas. 
Czy kupię ponownie? Tak

 
14. Maszynki do golenia dla mężczyzn Skino (10 sztuk)
Cena ok. 6 zł. 2 ostrza - aloes + witamina E. Niestety, maszynki szybko stępiły się. Daleko im do perfekcyjnych Gillette. 
Czy kupię ponownie? Nie



15. Chusteczki do demakijażu bebeauty Clean z płynem micelarnym, 20 sztuk

Chusteczki sprawdziły się u mnie idealnie, nosiłam je w torebce i używałam podczas nagłych sytuacji. Były doskonale nawilżone, ładnie pachniały, absolutnie nie uczulały.
Czy kupię ponownie? Tak






16. Krem opalizujący (cera tłusta i mieszana) rozświetlenie - Ziaja, próbka
Krem - podkład nie uczulił mnie. Nie mniej jednak mocno ciemnial i do tego mega się świecił na twarzy. Średnio mnie do siebie przekonał.

Czy kupię ponownie? Nie wiem





W lutym wydałam 39 zł na nowe kosmetyki, więc niezły wynik. Znacie coś z mojego denka? :)