niedziela, 25 czerwca 2017

Wenezuela

Hej!
Zapraszam na recenzję książki podróżniczej :)





   Tytuł: ,,Wenezuela" (mini seria ,,Kobieta na krańcu świata")
   Autor: Martyna Wojciechowska
   Okładka: miękka
   Ilość stron: 125
   Rok wydania: 2011








          Tym razem wybrałam się z Wojciechowską w podróż do Wenezueli. Dziennikarka jak zwykle zachwyciła mnie pięknymi zdjęciami wybranego kraju. Bardzo Lubię styl pisania autorki - prosty, a momentami dowcipny; szanuję opinie Wojciechowskiej - są obiektywne lecz za każdym razem trafne.
          Dziennikarka przedstawiła czytelnikom podstawowe informacje na temat amerykańskiego państwa, chętnie zapoznałam się z kulturą, geografią i historią w pigułce. Nazwa Wenezueli oznacza... ,,małą Wenecję". Podróżnik z Włoch - Amerigo Vespucci zorientował się, że wybudowane przy jeziorze na palach domy Indian przypominają wizerunek Wenecji. Od XVI w. Hiszpanie rozpoczęli kolonizację południowoamerykańskiego kraju, która w 1812 r. przekształciła się w Wielką Kolumbię (połączenie Kolumbii, Wenezueli i Ekwadoru). Kraj  w 1830 r. uzyskał niepodległość, a kilkadziesiąt lat później stał się celem dyktatury wojskowej. Pomimo tego, że od 1952 r. Wenezuelę uznano republiką demokratyczną - znane są kontrowersyjne rządy jednego z najbardziej sławnych polityków świata Hugo Chaveza (zmarłego w 2013 r.).
           Wojciechowska umieściła wiele ciekawostek dotyczących Wenezueli. W tym kraju panuje wieczna wiosna, temperatury oscylują ok. 25 stopni przez cały rok. Społeczeństwo bardzo poważnie traktuje ludzkie gesty, nie wolno wskazywać palcem ani podnosić kciuka do góry (symbol ,,ok"), bowiem te czynności uznane są tam za niegrzeczne. Stolicą państwa jest Caracas - jedno z pięciu najbardziej niebezpiecznych miast świata - każdego roku dokonanych tam zostaje ok. 150 morderstw. Pomimo powszechnej biedy i przestępstw, Wenezuelczycy należą do najbardziej szczęśliwych narodów świata. Amerykańskie państwo posiada największe złoża ropy naftowej na zachodniej półkuli (której litr jest tańszy nawet od butelki wody mineralnej) oraz znajdują się na drugim miejscu eksporterów gazu. W Wenezueli to dzieci decydują, kiedy chcą chodzić do szkoły - rano czy popołudniu, a nawet wieczorami.
           Podczas zwiedzania kraju koniecznie należy pojechać nad najwyższy na świecie wodospad Salto Angel znajdujący się na terenie Parku Narodowego Canaima. Warto zobaczyć najstarsze miasto zachodniej Wenezueli - Coro (wpisane na listę Unesco). Jednym z cudowniejszych miejsc jest także Archipelag Los Roques składający się z 350 koralowych wysp. Na liście do zwiedzenia znajduje się również niesamowita Delta Orinoko, Wyspa Margarita i oczywiście Caracas.
           Bohaterkami książki Wojciechowskiej są królowe piękności - kobiety uzależnione od operacji plastycznych. Wenezuela znana jest z najliczniejszej grupy dziewczyn wygrywających międzynarodowe konkursy miss. Już nawet 5-letnie dzieci zapisywane są do szkoły, gdzie uczą się pojęcia urody. Według mieszkanek kobieta piękna powinna być operowana już od najmłodszych lat. Rodzice często fundują 15 letnim córkom silikonowy biust, bo duże piersi to podstawa. Oprócz popularnego botoksu do upiększenia twarzy, mieszkanki Wenezueli chętnie wstrzykują sobie również silikon w pośladki, operują nosy czy łamią żebra, aby mieć cieńszą talię. Panowie natomiast stosują silikon w okolicach łydek, aby wyglądały one na bardziej umięśnione. Kanony piękna są różne, Wenezuelki lakierują sobie zęby na jasnoniebieski kolor, aby uśmiech doskonale prezentował się przed kamerami, ubierają się modnie i nie wychodzą z domu bez makijażu. Wojciechowska zadaje czytelnikom i sobie pytanie, czy konkursy miss mają w ogóle sens, skoro kandydatki z naturalnym pięknem nie mają nic wspólnego. Poza tym czy idealne opakowanie często nie jest powodem rozczarowania z powodu pustego wnętrza?

wtorek, 20 czerwca 2017

Trzej Muszkieterowie

Hej!
W zeszłym roku po raz pierwszy byłam we wrocławskim Teatrze Muzycznym Capitol. Chętnie podzielę się z wami moimi wrażeniami o musicalu ,,Trzej Muszkieterowie" :)


Premiera wydarzenia miała miejsce 10 października 2015 r. Spektakl powstał na podstawie powieści Aleksandra Dumasa. Widowisko trwało niemal 4 h, ale nie nudziłam się ani chwili! Musical podzielony był na dwa akty.

       I akt rozpoczął się rozmową dawnego sługi muszkietera d'Artaniana z klientem, który przybył do jego zakładu krawieckiego. 20 lat po wydarzeniach opisywanych w książce, Planchet zmienił swój fach i zdegustowany zachowaniem niecierpliwego młodzieńca rozpoczął opowieść o niegdysiejszych wartościach: lojalności, honorze i przyjaźni. Jego historia była retrospekcją do lat 1625 - 1626 r. 18 letni d'Artanian opuścił rodzinne miasto, aby wstąpić do elitarnej formacji królewskich muszkieterów. Francją rządził wówczas Ludwik XIII, lecz o wpływy rywalizował także kardynał Richelieu. D'Artanian przyjechał do Paryża, gdzie poznał trzech muszkieterów: Atosa, Portosa i Aramisa. Mężczyźni szybko się zaprzyjaźnili. Główny bohater zakochał się w zamężnej Konstancji - pokojówce królowej Anny Austriaczki. Żona Ludwika XIII miała romans z premierem Anglii - Buckinghamem i podarowała mu na znak swojej miłości otrzymaną od męża biżuterię. Intrygant Richelieu pragnący władzy w kraju, chciał zdemaskować zdradę królowej i uknuł spisek. Pokój Francji i Anglii mógł się szybko rozpaść, lecz dzięki czterem dzielnym muszkieterom, niebezpieczeństwo zostało zażegnane. 
        II akt nawiązał do intrygantki Milady, która lubiła kusić mężczyzn, a potem ich zabijać. D'Artanian szybko zauroczył się tajemniczą uwodzicielką i spędził z nią noc, nie wiedząc, że jego kochanka jest wysłanniczką Richelieu. Milady pragnęła śmierci Buckinghama i Konstancji, nikt nie mógł powstrzymać przebiegłej kobiety, ponieważ potrafiła ona owinąć sobie wszystkich wokół palca. W tym samym czasie muszkieterowie bronili twierdzy protestanckiej pod La Roche. Nadciągała wojna.


       Scenariusz może wydawać się trochę zagmatwany, lecz fabułę przeczytałam już kilka dni wcześniej, więc doskonale orientowałam się we wspomnieniach Plancheta. Opowieść przedstawiała losy fikcyjnego bohatera na tle prawdziwych wydarzeń historycznych. D'Artanian był postacią pozytywną - odważną, szlachetną, chcącą walczyć o dobro ojczyzny, lecz ciągle wpadał w tarapaty. Chętnie przyglądałam się przedstawionym relacjom panującym na dworze królewskim XVII wiecznej Francji. Ku zadowoleniu publiczności, aktorzy kilkukrotnie powtarzali legendarne hasło, które stało się jednym z najsłynniejszych później cytatów ,,Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego". 
        Widowiskiem byłam zachwycona! Nie mogłam napatrzeć się na przepiękne stroje: kołnierze, skórzane kaftany, płaszcze, wysokie buty, kapelusze u mężczyzn i efektowne sukienki u pań; całości dopełniały peruki. Jestem pod wrażeniem ciężkiej pracy krawcowych. Kostiumy pełniły ważną rolę, istotne były dodatki: koronki, kamyczki, zatrzaski. Do jednej z sukni przyszyto aż 253 guziczki! 
        Scenografię przygotowano fantastycznie. Za idealny pomysł uważam podwyższane sceny, niepotrzebnie obawiałam się, że siedząc na balkonie będę niewiele widzieć. Przedstawienie historycznej Francji szalenie mi się podobało. Mroczna knajpa, klimatyczne ulice, ponura twierdza zostały zaprezentowane doskonale.
         Moje serce skradła muzyka, którą napisał jeden z najwybitniejszych polskich kompozytorów muzyki filmowej: Krzesimir Dębski. Artysta spotkał się wcześniej ze wszystkimi aktorami, aby poznać skalę ich głosu. Dębski nawiązał do muzyki francuskiego baroku, zestawił ją z muzyką operową i kościelną; rewelacyjnym dopełnieniem zostały motywy jazzu, hip-hopu oraz muzyki poważnej. Na żywo perfekcyjnie zagrała orkiestra pod dyrekcją Adama Skrzypka.
         Aktorzy przedstawili swoje postaci znakomicie. Jestem pełna podziwu dla ich złożonych ról, kwestie przez nich wypowiadane były niezwykle trudne, aczkolwiek często nowoczesne i zabawne. Są to prawdziwi artyści, którym należą się wielkie brawa i szacunek, serialowi (mocno przeceniani) celebryci - znani w naszym kraju z dennych dialogów, mogą się tylko opalać w blasku doskonałości teatralnych kolegów, którzy będąc na scenie nie powinni w ogóle się pomylić, gdyż ujęć nie da się powtórzyć - jak w przypadku filmów.
          Dziwię się tylko rodzicom, którzy zabrali ze sobą małe dzieci. Spostrzegłam kilkulatków, na pewno nie wiele rozumiejących z przedstawienia, ale realizujących ambicję rodziców. Jeden ze smyków siedzący z tyłu płakał, inne dzieciaki ewidentnie się nudziły. 4 h to trochę za długo dla maluchów, poza tym fabuła nie była prosta, a czasami nawet niepokojąca (sceny śmierci czy seksu).


       Mam nadzieję, że ,,Trzej muszkieterowie" to nie ostatni spektakl, jaki zobaczyłam w Capitolu. Oglądaliście kiedyś jakiś musical na żywo? Jeśli nie, to serdecznie polecam, jest to wspaniałe przeżycie! Moja ocena ,,Trzech muszkieterów" to 10/10.

środa, 7 czerwca 2017

Denko 40 - wrzesień

Hejka!
Czas na pokazanie moich zużyć kosmetycznych z.. września. Tak wiem, moje tempo jest wprost komiczne, ale w końcu dokończyłam roboczą notkę :D




1. Cena ok. 8 zł. Kupiony w Rossmannie
Używałam go, gdy odcień włosów wpadał mi w żółty. Szampon usuwał niechciany kolor, wypłukiwał go. Byłam zadowolona z jego działania, pewnie jeszcze nie raz do niego wrócę, gdy tylko zdecyduję się zafarbować włosy ponownie na jasny blond - a wyjdą niechciane żółtawe refleksy. 
Czy kupię ponownie: Tak 



 


2. Odżywka ochronna - Garnier Ultra Doux (olejek arganowy i żurawina) włosy farbowane lub z pasemkami
Cena ok. 9 zł. Będąc w Biedronce, kupiłam pierwszą z brzegu odżywkę; nie spodziewałam się, że produkt wybrany pod wpływem impulsu tak przypadnie mi do gustu. Nie mam nic do zarzucenia zdenkowanemu kosmetykowi, sprawdził się u mnie znakomicie. Włosy po jego zastosowaniu pięknie się błyszczały i pachniały oraz łatwo się rozczesywały, a co największe nie były obciążone. 


Czy kupię ponownie: Tak



3. Paski wybielające Rapid White (samorozpuszczalne)
Produkt wygrałam, wypróbowałam go tuż przed weselem kuzynki, gdzie byłam świadkową. W pudełku znajdowało się 14 saszetek oraz akcelerator, którym należało posmarować ząbki przed nałożeniem pasków. Proces wybielania szkliwa przeprowadzałam systematycznie dwa razy dziennie. Efekty zadowoliły mnie, moje zęby nie ucierpiały - nie zostały podrażnione. Faktycznie, szkliwo ładnie się wybieliło, z przyjemnością przeglądałam je co chwilę w lusterku. Niestety, po zakończeniu doświadczenia, zęby szybko wróciły do poprzedniego stanu. Nie narzekam specjalnie na naturalny kolor szkliwa, chociaż wiadomo, że chciałabym aby reklamowa biel utrzymywała mi się do końca życia, ale nagminne picie kawy i herbaty to uniemożliwia. Kupno pasków polecam, gdy chcemy poprawić swoje oblicze przed ważnym wydarzeniem.

 




Czy kupię ponownie: Nie wiem



 
4. Łagodzący płyn micelarny Yves Rocher
Normalna cena to 33 zł, ja kupiłam go w promocyjnej. Kosmetyk nie wywarł na mnie pozytywnego wrażenia. Był mało wydajny, zmywał makijaż niedokładnie, słabo nawilżał cerę. W życiu nie zapłaciłabym za niego pełnej kwoty. 
Czy kupię ponownie: Nie 





5.  Nawilżający krem do rąk z olejkiem macadamia Bebeauty (wygładza, nawilża)

Cena ok. 5 zł. Używam zawsze mnóstwo kremów, bo ciągle narzekam na przesuszone dłonie. Powyższy produkt spisał się u mnie poprawnie, dobrze nawadniał moje ręce, skóra stawała się napięta i mięciutka. Kosmetyk Bebeauty zdecydowanie mogę pochwalić, tym bardziej, że dużo nie kosztuje.



Czy kupię ponownie? Tak






6. Zmywacz do paznokci Isana 125 ml.
Cena ok. 5 zł. Zmywacz spełniał swoje funkcje skutecznie, usuwał nawet brokatowe lakiery. Często do niego wracam.
Czy kupię ponownie? Tak



7.  Krem koloryzujący CC z ekstraktem z granatu i mago Miyo
Kosmetyk wygrałam. Spisał się średnio. Dobrze maskował niedoskonałości, nie zapychał cery, lecz jego kolor po nałożeniu na twarz - robił się ciemniejszy i co najgorsze.. skóra bardzo się po nim świeciła. 
Czy kupię ponownie? Nie

8. Lakier do paznokci (01 I love summer break) Essence
Lakier wygrałam, podobał mi się jego brokatowy kolor, nie miałam problemu z jego zmyciem, był dosyć trwały, nie śmierdział.
Czy kupię ponownie? Tak

9. Sudocrem - krem barierowo-ochronny dla dzieci i dorosłych z problemami skórnymi 125g
Cena ok 20 zł. Jest to mój przyjaciel od lat i jak ciągle podkreślam KWC. Zawsze gdy mam pryszcze, szybko smaruję je Sudocremem, a one ekspresowo znikają. Nigdy mnie nie uczulił, ratował w awaryjnych sytuacjach, nawet tych najbardziej beznadziejnych. Słyszałam opinie, że u kilku osób się nie sprawdził, więc trzeba przekonać się o jego działaniu samemu. Dla mnie jest to produkt niezastąpiony. 

 

Czy kupię ponownie? Tak 






 
10. Płatki kosmetyczne bebeauty - nowa struktura plastra miodu (120 sztuk)
Cena ok. 2.50 zł. Bardzo lubię te płatki, nie rozwarstwiają się, są mięciutkie. 

Czy kupię ponownie? Tak




 


11. Próbka podkładu Match Perfection Rimmel
Fluid dobrze ukrywał niedoskonałości, nie zapychał skóry. Nie podobało mi się jednak uczucie błyszczenia, czułam się z tym niekomfortowo.

Czy kupię ponownie? Nie wiem





12. Chusteczki do demakijażu bebeauty Clean z płynem micelarnym, 20 sztuk

Chusteczki sprawdziły się u mnie idealnie, nosiłam je w torebce i używałam podczas nagłych sytuacji. Były doskonale nawilżone, ładnie pachniały, absolutnie nie uczulały.
Czy kupię ponownie? Tak



13. Gąbeczki do nakladania makijażu for your Beauty - 6 sztuk
Cena ok. 9 zł. Opakowanie gąbeczek wystarczyło mi na bardzo długo. Były miękkie, nie kruszyły się, doskonale pomagały w wykończeniu makijażu.
Czy kupię ponownie? Tak 

14. Pasta do zębów Colgate Max Fresh 
Cena ok. 9 zł. Dobrze oczyszczała zęby, nie podrażniała dziąseł, miała mocno miętowy smak (z chłodzącymi kryształkami), lecz nie wybielała.
Czy kupię ponownie? Nie wiem

15. Polerka do paznokci for your Beauty
Cena ok 6 zł. 3 fazowa: wyrównuje, wygładza i nabłyszcza płytkę paznokcia. Po długim czasie stosowania - w końcu się zużyła, ale służyła mi najlepiej jak mogła. Efekt jaki dzięki niej uzyskałam był zadowalający, nie wstydziłam się nikomu pokazywać moich niepomalowanych paznokci, bo bez tego także wyglądały na zadbane. 

 
16. Maszynki do golenia dla mężczyzn Skino (10 sztuk)
Cena ok. 6 zł. 2 ostrza - aloes + witamina E. Niestety, maszynki szybko stępiły się. Daleko im do perfekcyjnych Gillette. 
Czy kupię ponownie? Nie


17.  Maszynki do golenia Bic twin lady (5 sztuk)
Cena ok. 6 zł. Maszynki całkiem w porządku, szybko się nie tępiły, a rączki nie łamały (jak to kiedyś miałam nieprzyjemność z innymi firmami).
Czy kupię ponownie? Tak

18. Róż Shimmer Shades Collection
Kosmetyk dostałam w prezencie, był fantastyczny. Długo utrzymywał się na skórze, rozświetlał ją, ponadto cechował się ładnym - delikatnym kolorem.
Czy kupię ponownie? Tak
 
19. Maseczka przeciwzmarszczkowa Dermaglin (Zielona Glinka Kambryjska + miłorząb+zielona herbata+jojoba), nieperfumowana
Produkt otrzymałam w prezencie, w sumie to zwykły przeciętniak. A obietnice producenta, że wygładza zmarszczki, ujędrnia i uelastycznia można między bajki włożyć. Po zmyciu kosmetyku czuć chwilową radość cery, że została odżywiona, ale dość szybko się ona kończy.
Czy kupię ponownie? Nie






 
20. Maseczka Royal Velvet Oriflame
Wygrałam ją w konkursie. Niestety, nie ma na produkcie żadnej informacji o składzie. Maskę szybko zużyłam i o niej zapomniałam, być może przyniosła chwilę nawilżenia dla cery, ale nic poza tym. Nie jest to kosmetyk wart polecenia.
Czy kupię ponownie? Nie

We wrześniu wydałam na kosmetyki 91 zł, udało mi się zmieścić w stówie :D Ciekawa jestem, czy znacie coś z mojego denka? :)