środa, 22 kwietnia 2015

Kochani, dlaczego się poddaliście?

Siemanko!
Zapraszam na dzisiejszy post książkowy :)





    Tytuł: ,,Kochani, dlaczego się poddaliście?"
    Autor: Ava Dellaira
    Okładka: miękka
    Ilość stron: 303
    Rok wydania: 2015








Fabuła:
         15 letnia Laurel pisze listy do znanych, zmarłych osób. Dzięki przelaniu swoich myśli na papier, dziewczyna stopniowo odkrywa swoją tożsamość. Uczennica cierpi z powodu rozstania rodziców, śmierci siostry i przerażającej tajemnicy z przeszłości. Bohaterka zakochuje się w koledze ze szkoły, poznaje nowe przyjaciółki. Czy Laurel odnajdzie w końcu swoje szczęście? 

       Pomysł na książkę w formie listów bardzo mi się spodobał. Tytuł lektury irytuje mnie, oczywiście nie można było przetłumaczyć go zgodnie z oryginałem ,,Love Letters to the Dead". ,,Kochani, dlaczego się poddaliście" sugeruje, że adresatami notatek byli jedynie zmarli na wskutek uzależnień muzycy - napis na okładce wskazuje: Amy Winehouse, Kurta Cobaina, Janis Joplin, natomiast w książce wystąpili także m.in. Elizabeth Bishop - poetka pokonana w wieku 68 lat przez tętniaka czy 64 letni aktor Allan (Rocky) Lane, którego zabił rak.
         Początkowo perypetie głównej bohaterki trochę mnie denerwowały, ale dość szybko treść naprawdę mnie zainteresowała, wszak warto pamiętać, że jest to książka dla młodzieży. Bohaterowie lektury lubili się zabawić - 15 latkowie pili, palili, nie stronili od seksu (niektórzy w tym wieku mieli już kilku partnerów!), pojawił się modny niestety ostatnio wątek homoseksualny (wśród w zasadzie dzieci...). Nie mniej jednak z każdym kolejnym listem do celebrytów można było zauważyć przyczynę nagannego zachowania młodzieży. Ich niemoralne przyzwyczajenia miały źródło pochodzące z kręgu rodzinnego (wcześnie zmarli bądź rozwiedzeni rodzice - ciągle się kłócący, chorzy opiekunowie). Uczniowie szukali możliwości zapomnienia, odstresowania. Laurel wzorowała się na starszej siostrze, myślała, że jej przyzwyczajenia były normalne, dziewczyna nie potrafiła poradzić sobie ze swoimi problemami, była zagubiona, funkcjonowała w wymyślonym świecie magii. 
        Autorka przedstawiła także perypetie ze szkolnych stołówek. Nastolatkowie zajadali się jedynie modnymi ciasteczkami z maszyny i pili popularne napoje. Główna bohaterka wstydziła się swoich domowych kanapek, bała się odrzucenia przez rówieśników, więc wolała siedzieć głodna. Pamiętam, że wiele moich koleżanek czy kolegów także kupowało jedzenie będące akurat na topie - małe pizze, bułki z surówką czy drożdżówki. Ja nigdy nie lubiłam wydawać oszczędności na takie pierdoły, więc zazwyczaj szykowałam sobie rano chleb z serem i szynką,  na przerwach zajadałam się kanapkami ze smakiem i wcale nie czułam się gorsza od innych.
         Z zainteresowaniem czytałam o życiorysach zmarłych adresatów listów. Szczególnie do gustu przypadły mi rozdziały wspominające wokalistów bowiem z rozrzewnieniem wróciłam do czasów mojej młodości, kiedy słuchałam nałogowo Nirvany czy Janis Joplin. Z radością odtwarzam teraz namiętnie ulubione utwory (i mam mega nerwa, że zepsuła mi się jedna słuchawka)! Moja ocena książki 7/10.

28 komentarzy:

  1. ciekawa pozycja
    ja uwielbiam biografie muzyków - są takie barwne!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta pozycja chyba jednak nie w moim guście :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Sam pomysł książki w formie listów do zmarłych, znanych osób bardzo mi się podoba, ale nie wiem, czy odpowiadałby mi tak młody wiek bohaterów w stosunku do ich prowadzenia się - niby 2 lata różnicy, ale o ile takie zachowanie w wieku 17 lat nie jest może w porządku, ale zdarza się dość często, o tyle w wieku 15 lat wydaje mi się bardziej marginalne, myślę, że w tym wypadku te 2-3 lata więcej dodałyby książce autentyczności. Oczywiście, wiem, że są takie osoby, ale mimo wszystko wydaje mi się to trochę mało naturalne i na siłę :d

    OdpowiedzUsuń
  4. Słyszałam o tym oburzeniu wokół tłumaczenia tytułu książki. Ostatnio w formie listów czytałam "Na końcu tęczy" (czyli "Love, Rosie") i byłam zachwycona :) Ale chyba boję się tak młodej głównej bohaterki- na razie nie mam ochoty na tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie wiem, czy na razie chcę czytać o listach do zmarłych, ale pomysł na fabułę ciekawy.

    OdpowiedzUsuń
  6. niedługo zabieram się za książkę i juz jestem strasznie podekscytowana :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudowna książka, nie spodziewałam się, że aż tak mi się spodoba. Dzięki niej zaczęłam słuchać Nirvany, więc to kolejny plus. :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam tę książkę, mimo jej młodzieżowego klimatu niesamowicie mnie urzekła. I na pewno nie ma drugiej takiej ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie mam w planach tej książki ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. I tak, i nie. Trudno mi ocenić, czy ta książka by mnie zainteresowała.

    OdpowiedzUsuń
  11. Czytałam już gdzieś o tej książce i mam ją w planach - może podczas wakacji uda mi się w końcu nadrobić zaległości.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ciekawie zapowiada się ta książka :)
    www.brulionspadochroniarza.pl

    OdpowiedzUsuń
  13. Tym razem chyba książka nie dla mnie. Nie ciągnie mnie do niej :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Pomysł na książkę zacny. Szkoda tylko, że tytuł nietrafiony. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo ciekawy pomysł na książkę, muszę sobie zapisać tytuł bo mam ochotę zapoznać się z tą historią :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie INNA
    http://happy1forever.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
  16. Chęcią zapoznałabym sie z pozycją. Pomysł na listy do zmarłych artystów(i jak piszesz nie tyko - tym lepiej) mnie zaintrygował. Nałogi, które kierowały tak młodą młodzieżą lekko niepokoją, ale i z tym tematem mogłabym się zapoznać.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  17. Tyle już słyszałam o tej książce, że nie mogę się doczekać kiedy ją przeczytam. Najpewniej będzie to - niestety - dopiero po maturze...

    www.bookyourself.pl

    OdpowiedzUsuń
  18. Brzmi ciekawie, rozejrzę się za tą książką :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Pomysł na książkę ciekawy. Może się kiedyś skuszę. :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Czytałam jedną książkę w formie listów i odpowiadała mi. Może się skuszę. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie czytałam tej recenzji, bo wkrótce sama zabieram się do czytania i nie chce nic wiedzieć. Ale jak przeczytam to wrócę do Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ciekawa forma, chętnie przeczytam

    OdpowiedzUsuń
  23. Zaczęłam czytać tę książkę, ale stanęłam na półmetku i jak na razie nie mam chęci kontynuować dalej. Niby ciekawa, a jednak mnie nie zachwyca.

    OdpowiedzUsuń
  24. Zdecydowanie nie jest to powieść w moich klimatach... Sam fakt tego, że książka pisana jest w formie listów mnie do niej odpycha (po "Love, Rosie" unikam jak ognia takiego sposobu narracji).

    OdpowiedzUsuń
  25. Książki napisane w postaci listów są dość fajne, o ile nie czyta się ich zbyt często. Opiniowana przez Ciebie powieść zachęca mnie do siebie, więc pewnie w końcu i na nią przyjdzie czas.

    OdpowiedzUsuń
  26. Wprawdzie forma listów nie jest moją ulubioną narracją, ale coś mnie ciągnie do tej lektury.

    OdpowiedzUsuń
  27. Pomysł z listami ciekawy, ale mnie mimo to do tej książki nie ciągnie. Jakoś czuję, że bym się akurat w takiej codzienności nastolatków nie odnalazła.

    OdpowiedzUsuń
  28. Książka wydaje mi się ciekawa. Swoją drogą, pamiętam jak w szkole średniej koleżanka przynosiła domowej roboty bułki do szkoły. Zapoczątkowała tym nową modę na śniadania w naszej klasie, bo po jakimś czasie większość osób zamiast kupować drożdżówki - robiła sama kanapki w domu :)

    OdpowiedzUsuń