wtorek, 23 września 2014

Spotkanie nad morzem

Hej!
Dzisiaj recenzja z zakresu literatury dziecięcej. Jedną z lektur najmilej przeze mnie wspominanych jest ,,Spotkanie nad morzem". Postanowiłam ją zatem wyciągnąć z szeregu innych książek stojących w mojej biblioteczce i powrócić do wspomnień z młodości :)




   Tytuł: ,,Spotkanie nad morzem"
   Autor: Jadwiga Korczakowska
   Okładka: miękka
   Ilość stron: 160










Fabuła:
       Danusia mieszka w Toruniu i jest uczennicą klasy podstawowej. Z powodu remontu w mieszkaniu, dziewczynka wyjeżdża na wakacje nad morze do cioci Ady - najlepszej przyjaciółki mamy. Dziecko jest samotne i zagubione, dorośli jednak mylą jej tajemnicze emocje z egoizmem. Pewnego dnia Danuta poznaje na plaży rówieśniczkę - Elzę. Niespodziewanie, dziewczyna przełamuje swoje lęki i postanawia zaprzyjaźnić się z Elżbietą. Opiekunowie są zdziwieni jak radosnym i wrażliwym dzieckiem staje się Danusia. Niestety, Elza nie jest tak samo sprawna fizycznie jak inne dzieci. Czy Danka zgodzi się być przewodnikiem w życiu nowej koleżanki? Kto uratuje dziewczynki z tonącej łodzi? Jaki plan wymyślą dorośli, aby pomóc Elżbiecie? Polecam ,,Spotkanie nad morzem".

      Książkę otrzymałam za dobre wyniki w nauce w 1998 r. i od tej pory czytałam ją wielokrotnie. Powieść Korczakowskiej powstała już w 1962 r.! Historia niezwykłej przyjaźni była przyczyną jeziora moich łez. Przewracając kolejne strony papierowego egzemplarza, czułam wielkie wzruszenie i miałam ściśnięte gardło. Autorka przedstawiła na łamach lektury trudne relacje pomiędzy zdrowymi, a chorymi dziećmi. Główne bohaterki stały się sobie bliskie jak siostry. Czasami warto poczekać, aż najmłodsi znajdą sobie sami najlepszych kolegów, nie należy pochopnie posądzać młodzieży o snobizm i skamieniałe serca, tylko dlatego, że nie chcą zawrzeć znajomości z innymi dziećmi z własnego podwórka.
      Korczakowska bardzo plastycznie przedstawiła wizerunek polskiego morza. Czytając barwne opisy, marzyłam... aby znaleźć się szybko na plaży. Moim zdaniem lektura nie przypadnie do gustu obecnym dzieciom, gdyż styl pisania autorki jest dosyć starodawny, zawiera mnóstwo zdań z dialektu kaszubskiego, co może zniechęcić młodego odbiorcę. Ja natomiast mam do książki ogromny sentyment. Moja ocena to 8/10. 

A jaka jest Wasza ulubiona lektura z dzieciństwa?

,,Spotkanie nad morzem" bierze udział w wyzwaniu Polacy nie gęsi II

28 komentarzy:

  1. Zapomniałam o tej książce na śmierć! A uwielbiałam ja ponad wszystko! Dzięki za przypomnienie :-) Moja ulubiona to dzieci z bullerbyn :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Z recenzji wnioskuję , że książka jest warta przeczytania . Pewnie ją zakupię. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też miło wspominam tę książkę:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubiłam tę książkę, aż miło na chwilę przenieść się w czasy dzieciństwa :) Moje ulubione z początków szkoły podstawowej to "Przygody Filonka bez ogonka", "Karolcia", "Awantura o Basię", "O psie, który jeździł koleją", Baśnie Andersena - aż do dziś do nich wracam i nadal uwielbiam ;) Potem był okres fascynacji Anią z Zielonego Wzgórza... mogłabym tak wymieniać bez końca ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie znam tej książeczki. A moją ulubioną książką z dzieciństwa są bez wątpienia :Dzieci z bullerbyn.

    OdpowiedzUsuń
  6. Pamiętam jak czytałam tę książkę! :) Na mnie też wywarła duże wrażenie :)
    Szczerze mówiąc nie pamiętam, jaka książka była moją ulubioną, ale chyba "Baśnie" Andersena :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Moją ulubioną książką dzieciństwa pozostają "Dzieci z Bullerbyn", ale dobrze pamiętam, że "Spotkanie nad morzem" wywarło na mnie spore wrażenie...

    OdpowiedzUsuń
  8. Nigdy nie czytałam ale po Twojej recenzji mam ochotę po nią sięgnąć :)

    OdpowiedzUsuń
  9. To chyba pierwsza książka przy której płakałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Pamiętam, że mi się ta książka spodobała, ale była lekko... smutna chyba. Nie była to moja ulubiona lektura, ale znalazłaby się w górnej połowie. Z pierwszych lektur... hmm... najbardziej pamiętam "Karolcię" i "W pustyni i puszczy", więc mi się pewnie najbardziej podobały. Najbardziej mi w pamięci zapadło, że nie cierpiałam "Plastusia" i jako wyraz buntu go nie doczytałam. Jak na mnie, to było mocne zagranie, bo to jedyna lektura szkolna, której nie przeczytałam od deski do deski ;).

    OdpowiedzUsuń
  11. Czytalam ja <3 przywialas wspaniale wspomnienia :* Obserwujemy?
    http://kasjaa.blogspot.co.uk

    OdpowiedzUsuń
  12. Jakoś nie kojarzę tej książki, a szkoda.
    Moja ulubiona to na pewno Karolek i Dzieci z Bullerbyn :)

    OdpowiedzUsuń
  13. O jej! Spadłaś mi z nieba! Niedawno zastanawiałam się, co to była za książka z taką okładką i historią, a tu proszę już wiem. I chyba poszukam jej w bibliotece i przeczytam. Dziękuję! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. O, nie ! Pamiętam ten utwór, czytałam ją jeszcze w podstawówce. Bardzo przypadła mi do gustu :D
    Ja uwielbiam Pollyannę, Szatana z Siódmej klasy i Dzieci z Bullerbyn :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Też mam tę książkę na półce, całkiem o niej zapomniałam! Moją ulubioną książką z dzieciństwa jest Ania z Zielonego Wzgórza.

    OdpowiedzUsuń
  16. masz rację, współczesne dzieciaki szybko znudziłyby się stylem w jakim napisana jest książka... a szkoda, bo przesłanie ma piękne!

    OdpowiedzUsuń
  17. czekam już na wieczory, gdy będę mogła usiąść spokojnie z jakąś książką

    OdpowiedzUsuń
  18. Przyznam, że nie pamiętam tej pozycji, chyba za moich czasów dzieciństwa jeszcze jej nie było ;) Za to doskonale pamiętam Poczytaj mi mamo ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Dla mnie również jest to jedna z ulubionych lektur dzieciństwa :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Pamiętam, pamiętam :) Bardzo fajna książka :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Nigdy nie czytałam tej książki. Mi z dzieciństwem najbardziej kojarzą się książki o przygodach Martynki, nie wiem czy kojarzysz? :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Sentyment to odpowiednie słowo na opisanie mojego stosunku do tej książki :)

    OdpowiedzUsuń