niedziela, 13 kwietnia 2014

Dźwięki wspomnień

Witajcie z samego rana!
Wczoraj pojechałam na zakupy do Wrocławia, wróciłam oczywiście z pustym portfelem :) Miałam tylko wybrać nowe adidasy do biegania, ale przy okazji weszłam do sklepu Yves Rocher... i przepadłam. Miła pani obdarowała mnie prezentami i rabatami, aż nie mogę się już doczekać kolejnej wizyty. Odebrałam również moją wygraną nagrodę (ale o niej innym razem). Jako bonus dostałam zniżki do Księgarni Podróżnika. Oczywiście musiałam tam zajść i skorzystać z promocji. Tego szalonego dnia, siedząc koleżanką w pizzerii - dostałyśmy także pizzę za pół darmo, co nas także bardzo ucieszyło. Do Wrocławia jadę ok 1.5 h, więc czas podczas podróży, umilała mi książka naszej blogowej koleżanki :))




     Tytuł: ,,Dźwięki wspomnień"
     Autor: Katarzyna Meres
     Okładka: miękka ze skrzydełkami
     Ilość stron: 102
     Rok wydania: 2014










      Lektura dzieli się na 2 części. Pierwszą opowieść - zdolna Kasia napisała w wieku 18-19 lat! Smutna historia została zawarta w formie pamiętnika. Młoda kobieta jest śmiertelnie chora. Emilia wie, że niedługo umrze. Postanawia przelać wszystkie swoje myśli na papier, aby jej córka mogła w przyszłości odczytać zapiski matki. Po pogrzebie kobiety, mężczyzna jej życia postanawia zaopiekować się potomną - Wiktorią. Chłopak szybko dojrzewa i podejmuje kilka ważnych decyzji, które mają diametralny wpływ na dalszą egzystencję jego rodziny. Często emocjonalnie dopisuje w notatniku krótkie fragmenty własnych rozważań. Pełnoletniej córce przekazuje pamiętnik, aby Wiktoria mogła poznać bolesną przeszłość swojej matki i jej trudną miłość do ukochanego.
     Drugie opowiadanie zostało przedstawione w formie spowiedzi kolejnej kobiety. W tej części - bohaterka wyznaje prawdę o ogromnym uczuciu do wymarzonego chłopaka. Dziewczyna jest obsesyjnie zakochana w swoim partnerze. Nie potrafi bez niego normalnie funkcjonować, mężczyzna jest dla niej całym światem. 

     Zapewne większość moli książkowych zna osobę Katarzyny z wirtualnego świata. A jeśli nie, to serdecznie zapraszam na jej witrynę: http://swiatkasiencjusza.blogspot.com/ Całkiem prywatnie dodam, że zakresu literatury - jest to jeden z moich ulubionych blogów. Kasia zawsze rzetelnie przedstawia opinie dotyczące przeczytanych przez nią lektur. Często dzieli się także z odbiorcami swoimi ocenami obejrzanych filmów, fotografiami bądź wspomnieniami z podróży.
      Ze zdumieniem ujrzałam więc pewnego dnia informację o tym, że internetowa koleżanka wydała własną książkę. Wiedziałam, że pisze opowiadania, więc byłam bardzo ciekawa efektu w postaci ,,Dźwięków wspomnień". 
      Moją uwagę przykuła pomysłowa okładka. Okazało się, że lektura nie jest gruba objętościowo, więc udało mi się ją przeczytać podczas tułaczki autobusem. Z przyjemnością przewracałam kolejne kartki, aby poznać dalsze losy głównych bohaterów. Spodobał mi się styl pisania autorki. Doceniam barwny, nacechowany emocjami język, który obfitował w wiele ciekawych metafor. Przyznam, że bardziej przypadła mi do gustu historia numer 1, chociaż zdaję sobie sprawę, że druga opowieść została opisana w sposób dojrzalszy i (co do najdrobniejszych szczegółów) przemyślany. Moim zdaniem, Katarzyna ma wielki talent, z niecierpliwością czekam na kolejne jej powieści. A ocena debiutanckiej książki to 7/10.

,,Dźwięki wspomnień" biorą udział w wyzwaniu POLACY NIE GĘSI II

29 komentarzy:

  1. Koniecznie pokaż co zakupiłaś w Yves Rocher , ja zrobiłam zakupy tam też wczoraj ale wysyłkowo bo niestety nie mam do nich dostępu

    OdpowiedzUsuń
  2. chętnie sobie zajrzę na bloga Kasi :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kasia napisała dla Ciebie wspaniałą dedykację.

    OdpowiedzUsuń
  4. Książka jest wspaniała. skończyłam ją czytać w weekend i nie mogę zabrac się zajej opisane bo boje się że moje słowa nie przekażą wszystkiego.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam tę książkę w planach :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak, debiut Kasi jest niezwykle udany :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Narobiłaś mi apetytu i wzbudziłaś zazdrość tą dedykacją

    OdpowiedzUsuń
  8. Kiedyś z pewnością przeczytam, bo bloga Kasi czytam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękna dedykacja. Chętnie kiedyś przeczytam tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  10. Widzę, że wyjazd bardzo się udał. Jestem ciekawa zakupów w YR:).
    Książki nie znam, chętnie zajrzę na stronę autorki. Co prawda należy ona do tematyki moich ulubionych książek ale lubię czasem poczytać coś odmiennego od kryminałów medycznych :D.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie znam tej książki. Nie czytałam jej.

    OdpowiedzUsuń
  12. Cieszę się, że książka Kasi przypadła ci do gustu. Ja również dość pozytywnie ją wspominam.

    OdpowiedzUsuń
  13. Pamiętaj zawsze jak wchodzisz do YR że to "Sekta" haha. Jak już się zdecydujesz na jedną rzecz to przepadniesz bo zaraz dostaniesz grad promocji, darmówek, zniżek i innych różnych cudów :D Choć ja sama też czasem im ulegam :)
    Fajnie, że masz tak blisko do Wrocławia. U mnie dalekooo jakieś 6/7 godzin pociągiem z Kielc chyba. Przynajmniej parę lat temu tak było :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Okładka faktycznie jest pomysłowa :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Też lubię zaglądać do Kasi. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. nie słyszałam op niej wcześniej ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. U mnie zakupy zawsze się tak kończą :D

    naczytane.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  18. lektura zapowiada się bardzo ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo chcę przeczytać tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ciekawią mnie zakupy w YR :) sama tam jeszcze nie dotarłam, ale pamiętam jak byłam mała i mama zamawiala wielkie kartony kosmetyków ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Trzymam za Kasię mocno kciuki:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Piękna pamiątka w postaci autografu:) zaintrygowałaś mnie tą książką:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Bardzo ładna dedykacja :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  24. O, to ja też wezmę coś polskiego :) Właśnie się zastanawiam nad wyborem kolejnej książki, więc może sięgnę po Kapuścińskiego.
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
  25. koniecznie muszę przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Piękna pamiątka taka dedykacja :) Sama też mam do nich słabość :)
    Z książką chętnie bym się zapoznała, więc może kiedyś ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Okładka jednak dużo robi, to ona najpierw przyciąga czytelnia. Z tego co piszesz książka wydaje się naprawdę ciekawa :))

    OdpowiedzUsuń
  28. Może w moje ręce też kiedyś trafi

    OdpowiedzUsuń