poniedziałek, 15 lipca 2013

Królewna Lenka i awantura o skarb + Królewna Lenka czeka na wróżkę

Przypadkowo byłam dziś w księgarni, więc postanowiłam dokupić kolejne części książeczek o królewnie Lence dla mojej chrześnicy Leny, która niedługo będzie miała urodzinki. Ostatnio udało mi się upolować ,,Królewna Lenka przegania strachy". Klik

Tytuł: Królewna Lenka i awantura o skarb
Autor: Aneta Krella - Moch
Okładka: Miękka
Ilość stron: 36
Rok wydania: 2012

       Seria książeczek o królewnie Lence jest pisarskim debiutem Anety Krella - Moch. Jest ona znana głównie jako ilustratorka lektur dla dzieci. Dzięki temu kupione przeze mnie pozycje są zaopatrzone pięknymi i barwnymi obrazkami.
      Fabuła: Lenka - jak każde dziecko - posiada swój prywatny skarb. Na nieszczęście jednak ma także młodszego brata, który dopiero poznaje świat i bardzo rozrabia. Pod nieobecność królewny skrada się do pokoju siostry i...wyrzuca niezwykły skarb przez okno! Lenka jest bardzo smutna i rozgoryczona utratą jej ważnego dobytku. Krzyczy na brata, który płacze i opuszcza pokój. Czy dzieci się pogodzą? Czy dziewczynce uda się odzyskać skarb? Odpowiedzi na te i inne pytania odnajdziecie w tej cudownej książeczce!:)

Tytuł: Królewna Lenka czeka na wróżkę
Autor: Aneta Krella - Moch
Okładka: Miękka
Ilość stron: 36
Rok wydania: 2013

        Fabuła: Lenka zmaga się z poważnym problemem. Jest przerażona, bo rusza jej się pierwszy ząb! Na szczęście mama pociesza ją mówiąc, że to naturalne zjawisko, które dotyka wszystkie dzieci. Okazuje się jednak, że utrata zęba wcale nie jest taka straszna. W nagrodę w nocy do dzielnej dziewczynki przyjdzie wróżka z prezentem. Lenka udaje się do swoich przyjaciół. Wymyślają sposoby, które pomogą królewnie w szybkim pozbyciu się zęba! Który z nich okaże się skuteczny? Co dziewczynka otrzyma od skrzydlatej wróżki? Polecam lekturę książeczki :))

Według mnie obie pozycje są fantastycznym prezentem dla dzieci. Piękne, bez agresji z barwnymi ilustracjami mogą być miłą niespodzianką. Z tego co przeczytałam seria ma 5 książeczek, więc muszę dorwać jeszcze 2 :)

A tymczasem funduję sobie bombę witaminową. Pyszne owoce z działki. Smacznie się je, gorzej zrywa, ale serdecznie polecam ;)


27 komentarzy:

  1. Dla mnie Ania Shirley zawsze będzie na pierwszym miejscu i żadna Lenka ani Martynka do niej nie podskoczą:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Książeczka w sam raz dla mojej Księżniczki:-) Tym bardziej,że jesteśmy jak najbardziej w temacie:-)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja mała kuzynka je uwielbia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czyli małej Lence spodobała się pierwsza część skoro zaopatrzyłaś się w następne. Super ta książka jak będzie okazja to będzie pierwszy prezent o jakim pomyślę dla swojej Leny.:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Będzie zadowolona ;)
    Truskawwki <3

    OdpowiedzUsuń
  6. uwielbiam żółte porzeczki!!! u mnie dziś króluje czarna ;)
    życzę miłej lektury!

    OdpowiedzUsuń
  7. Wszędzie te bajki, ja osobiście chyba nie umiem recenzować bajek ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. wow jaki masz dojrzaly agrest :D
    ja tez teraz non stop jak nie jem wisnie to pije kompoty :)

    OdpowiedzUsuń
  9. U mnie truskawki się już skoczyły. Teraz zajadam się porzeczkami.

    OdpowiedzUsuń
  10. Lena, bardzo piękne imię :) strasznie mi się podoba :)
    Blog jest bardzo fajny :) Książeczka idealna dla dzieci. Wydaje się bardzo pozytywna :)
    Zapraszam również na mojego bloga gdzie piszę opowiadanie :) Mam nadzieję, że ci się spodoba :) this-is-where-we.blogspot.com :) Oferuję również możliwość dłuższej "współpracy" czyli dodanie się do obserwatorów i co za tym idzie komentowania notek :)
    Pozdrawiam i życzę udanych wakacji :)

    OdpowiedzUsuń
  11. oj lubię takie bomby witaminowe :)

    OdpowiedzUsuń
  12. podoba mi się imię Lena ;D
    mniaam truskawki!

    OdpowiedzUsuń
  13. Super książeczka :) Też kupowałam na prezent :) Owocki mniam mniam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Piękne książeczki, aczkolwiek moje oczy popędziły w kierunku owoców:)
    Mniam mniam!!!!

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetna jest ta seria, muszę kupić mojej Julce.
    P.S. Też mi było dziwnie używać tą emulsję, ale efekty świetne.

    OdpowiedzUsuń
  16. przypomniało mi się jak byłam mała to zawsze najlepsze owoce były z działki:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie słyszałam o tej serii książeczek o królewnie Lence, ale po twojej recenzji chyba się to szybko zmieni, gdyż bardzo mi się podobają.

    OdpowiedzUsuń
  18. ale mi smaka zrobiłaś na owoce :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Takie książeczki na pewno spodobały by się mojej chrześnicy Zuzi :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Mojej bratanicy pewnie też by się bajka spodobała :)

    OdpowiedzUsuń
  21. lubię wszystkie owoce ♥♥

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie mam na razie komu kupować takich książeczek, ale wyglądają trochę jak te z mojego dzieciństwa- bez jakichś dziwnych stworów, nieagresywne, urocze :). Ale owockami to bym nie pogardziła!

    OdpowiedzUsuń
  23. Książeczka w sam raz dla mojej kuzynki,na pewno by sie jej spodobała :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Kolejne wspaniałe pozycje dziecięce;)

    OdpowiedzUsuń