sobota, 28 marca 2015

Pinokio

Hej!
Kiedy byłam ostatnio w Biedronce, zauważyłam w atrakcyjnej cenie książkę (9,99zł) z serii Perły Literatury Młodzieżowej. Żal było mi nie wziąć lektury dzieciństwa!





    Tytuł: ,,Pinokio"
    Autor: Carlo Collodi
    Rok wydania: 2014 
    Ilość stron: 176
    Okładka: twarda










Fabuła:
          Gepetto chce wystrugać z drewna pajacyka. Zauważa, że jego rzeźba: mówi, biega, śmieje się. Mężczyzna postanawia nazwać kukiełkę Pinokio. Drewniany chłopiec nie chce się uczyć, ciągle popada w tarapaty i ma mnóstwo przygód. Jedną ze spotkanych w jego życiu osób jest Dobra Wróżka, która obiecuje mu, że jeśli będzie grzecznym dzieckiem - za pomocą czarów przemieni go w prawdziwego chłopca. Pinokio dąży do zrealizowania marzenia, jednak ciągłe kłamstwa sprawiają, że rośnie mu nos. Czy pajacyk zrozumie, że nauka jest dla niego najważniejsza? Czy zostanie za swoje postępowanie nagrodzony?

            Bajkę o Pinokiu pamiętałam niewyraźnie. Chętnie odświeżyłam sobie wspomnienie o jego losach. Byłam zaskoczona jak wiele kłopotów miał drewniany chłopiec. Pajacyk spotkał na swojej drodze oszustów: kota i lisa; uciekł do krainy Zabawkownii, gdzie został zamieniony w osła: a nawet połknął go rybopies. 
       Książkę przeczytałam bardzo szybko. Zachwyciły mnie bajowe zwierzątka, które mówiły. Lektura przekazuje czytelnikowi ukryte wartości: nauka, praca i bycie uczciwym są jedyną drogą do szczęścia. Szachrajstwo nie popłaca, bo karma prędzej czy później wróci do mściwej, leniwej osoby. Nie można również słuchać przypadkowo poznanych podejrzanych postaci, naiwna wiara w szybką poprawę swoich warunków życiowych może stać się źródłem prawdziwych problemów. Przede wszystkim, warto jednak pamiętać, aby być posłusznym rodzicom, bo oni zawsze chcą dla swoich dzieci najlepiej.
            Zachęcam do lektury ,,Pinokia" jeśli nieznane są Wam losy pajacyka lub chcecie przypomnieć sobie jego przygody. Moja ocena to: 8/10.

Edit: W najbliższym czasie będzie mnie mniej w blogosferze. Niestety, mam obecnie bardzo trudną sytuację rodzinną i brak mi weny na pisanie notek.. Jeśli kiedykolwiek mieliście wątpliwości, że ktoś w śpiączce nic nie słyszy, to zapewniam Was, że tak nie jest, dzisiaj się o tym przekonałam!

wtorek, 24 marca 2015

Body/ Ciało

Cześć!
Dzięki uprzejmości mojej koleżanki Kasi miałam przyjemność być ostatnio w kinie. Serdecznie dziękuję za wspólny seans! :))





    Tytuł: ,,Body/ Ciało"
    Reżyseria: Małgorzata Szumowska
    Czas trwania: 1.30 h
    Gatunek: Dramat
    Rok produkcji: 2015










Fabuła:
        Terapeutka Anna, podczas prowadzenia zajęć z dziewczynami chorującymi na anoreksję, poznaje Olgę, która nie potrafi porozumieć się ze swoim ojcem i obwinia go o śmierć matki. Anna opowiada cynicznemu prokuratorowi o swoich zdolnościach spirytystycznych; twierdzi, że jego zmarła żona nawiązała z nią kontakt duchowy.

        Film Szumowskiej otrzymał nagrodę Srebrnego Niedźwiedzia w Berlinie. Jestem w szoku, że komisja doceniła polską produkcję, bowiem dramat charakteryzuje się sarkastycznym humorem, jego gorzki charakter jest typowy dla rodzimej kinematografii. 
       ,,Body/ Ciało" zawiera mnóstwo absurdów, ironicznych scen oraz przekleństw. Wiele wątków rozbawiło mnie do łez, a inne szokowały. Plusem filmu są genialne dialogi oraz szare tło polskiej codzienności. Na uwagę zasługują poruszane tematy anoreksji, zbrodni, kontaktów pozaziemskich. Proces terapii dziewczyn mających problemy z odżywianiem zapadł mi w pamięci szczególnie. Tytuł produkcji nawiązuje do aspektu zarysu nagiej sylwetki oraz życia poza nią.
       Jasny punkt dramatu to genialna obsada. Maja Ostaszewska w roli Anny oczarowała mnie, zastanawiam się nawet, czy nie jest to najlepsza postać jaką stworzyła w swoim dorobku filmowym aktorka. Kreacja zaniedbanej starszej panny z psem zachowującej stoicki spokój w rozmowach z ludźmi szalenie mi się podobała. Janusz Gajos zagrał idealnie cynicznego prokuratora (rozwiązującego makabryczne zagadki dotyczące morderstw) nie potrafiącego dogadać się z własną córką. Pozytywne wrażenie zrobiła na mnie debiutująca artystka Justyna Suwała, która wcieliła się w zagubioną Olgę - jej nieśmiałość, wrażliwość i wstręt do jedzenia skłaniały do wielu życiowych refleksji. Doceniam także rolę młodego aplikanta granego przez Tomasza Ziętka (znanego mi już wcześniej z filmu ,,Carte Blanche'').
         Podsumowując, ,,Body/Ciało" idealnie trafiło w moje gusta, zachwycam się zawartym w nim czarnym humorem. Uważam, że dramat warto zobaczyć choćby ze względu na rewelacyjną kreację Mai Ostaszewskiej. Moja ocena: 8/10.

poniedziałek, 23 marca 2015

Dzień dobry, kocham cię!

Siemanko!
Dzisiaj napiszę Wam moją opinię na temat polskiego filmu z ubiegłego roku.





    Tytuł: ,,Dzień dobry, kocham Cię"
    Reżyseria: Ryszard Zatorski
    Gatunek: komedia romantyczna
    Czas trwania: 1.33 h
    Rok produkcji: 2014










Fabuła:
        Dwoje młodych ludzi poznaje się przypadkowo w Warszawie. Niestety, Basia i Szymon zapisują swoje numery telefonów w niewłaściwy sposób. Kobieta traci nadzieję na odnalezienie ukochanego, więc postanawia wziąć ślub z nowym adoratorem Leonem, z którym kiedyś chodziła do szkoły. Czy główni bohaterowie uratują swoją miłość?

        Produkcję obejrzałam z moją kumpelą Kasią podczas jednego z babskich wieczorów. Trochę szumiało nam już w głowach, zdecydowałyśmy się na włączenie jakiegoś lekkiego filmu na poprawę humoru. Przyznam, że nie wiem, czy dałybyśmy radę  zobaczyć go na trzeźwo.
      Polskie komedie romantyczne podobają mi się niezwykle rzadko, ciągle jednak nie tracę nadziei, że któremuś z reżyserów uda się stworzyć w końcu interesujące dzieło. Fabuła ,,Dzień dobry, kocham cię" brzmi beznadziejnie i właśnie taka jest :D Zabawnych scen naliczyłam niewiele, za to momentów science fiction mnóstwo. Już dawno nie oglądałam tak bzdurnej historii. Młodzi Warszawiacy... wszyscy są piękni, wysportowani, nie mogą odpędzić się od wielbicieli, mają wielkie mieszkania, ogromny majątek i wspaniałą pracę. W komedii występują reklamy produktów i popularny ostatnio wątek gejowski.
       Gra bohaterów była niezwykle sztywna. Główne postaci: Basia (Barbara Kurdej Szatan) oraz Szymon (Aleksy Komorowski) irytowali mnie szalenie. Sytuację ratowali trochę aktorzy drugoplanowi: Łukasz Garlicki jako Leon, Olga Bołądź w roli Pauli oraz Paweł Domagała wcielający się w Lucka. W filmie wystąpili także: Weronika Książkiewicz, Maciej Musiał, Anna Dereszowska, Marian Dziędziel, Dorota Pomykała, Jacek Federowicz, Krystyna Mazurówna, Anna Prus. 
       ,,Dzień dobry, kocham cię" to kolejna słaba polska produkcja. Scenariusz jest tak nierealny, że w pewnym momencie myślałam już, że oglądam ,,M jak miłość" na dużym ekranie. Komedia miała śmieszyć, w zasadzie spełniła swoje zadanie, bawiła jej głupota. Moja ocena: 3/10, filmu nie polecam.

Wracam już do świata żywych :) Cały tydzień (nieźle zakręcony) spędziłam z dwoma babciami, a weekend upłynął mi na zabawach z najmłodszymi w rodzinie. Cieszę się piękną wiosną, codziennie dla zdrowotności i odstresowania spaceruję godzinkę na łonie przyrody, ostatnio spotkałam nowe łabędzie i 3 małe jelonki Bambi. Z radością obserwuję proces rozkwitania bazich kotków i czekam na powrót kuzynki z Hiszpanii. Wspaniałej wiosny Wam życzę!

piątek, 20 marca 2015

Opowieści Pana Rożka

Hej!
Dzisiaj recenzja książeczki, którą wygrałam kilka lat temu :)






     Tytuł: ,,Opowieści pana Rożka"
     Autor: Małgorzata Gutowska - Adamczyk
     Rok wydania: 2012
     Ilość stron: 64
     Okładka: twarda









        Pan Rożek sprzedaje dzieciom lody, najchętniej o smaku baśni. Maciek z przyjemnością kupuje smakołyki, które mają w sobie zamrożone wspaniale opowieści.
        Książka zawiera 3 historie z uwagą wysłuchane przez małego chłopca. Wszystkie bajki cechują się mądrymi przesłaniami. Najbardziej spodobała mi się baśń numer 2 o smutnych zabawkach. Dzieci niepotrzebne rzeczy rzucają pod łóżko, gdzie przedmioty kurzą się i starzeją - zastępują je nowe, zmodernizowane zabawki. Układanka pogodziła się ze swoim marnym losem leżenia w ciemności lecz dzięki zabawnej śwince stała się ponownie szczęśliwa. Morał opowiadania nawiązuje do przyjaźni, bez nich życie jest nic nie warte i szare, to nasi najbliżsi są przyczyną najmniejszych na co dzień radości.
       Lektura obfituje w piękne treści. Dodatkowo, szalenie podobały mi się cudowne ilustracje Wandy Orlińskiej, która jest autorką charakterystycznych zdjęć m.in. do popularnych książeczek z serii ,,Poczytaj mi mamo". Książeczka może być wspaniałym prezentem dla dzieci (i ich rodziców :)). Moja ocena: 8/10.

,,Opowieści pana Rożka" biorą udział w wyzwaniu: POLACY NIE GĘSI III

Ostatni tydzień byłam bardzo zajęta, ale mam nadzieję, że niedługo uda mi się nadrobić zaległości na Waszych blogach. Miłego weekendu! Ja dzisiaj świętuję rodzinnie 80 urodziny babci - najpierw w kościele, a potem uroczyście w restauracji, także będzie się działo :)

niedziela, 15 marca 2015

Pierwsza na liście

Hej!
Dzisiaj zapraszam na recenzję książki popularnej polskiej pisarki.






  Tytuł: ,,Pierwsza na liście"
  Autor: Magdalena Witkiewicz
  Okładka: miękka
  Ilość stron: 349
  Rok wydania: 2015









Fabuła:
         Karola, Ina, Grażyna, Róża i Patrycja spotykają się przy ognisku aby opowiedzieć sobie historie, które splotły ich losy na zawsze. Patrycja wygrała walkę z białaczką, ale gdyby nie pomoc otaczających ją kobiet, nie pokonałaby wyroku śmierci.

         Witkiewicz w swojej najnowszej książce nawiązuje do choroby nowotworowej. Autorka zachęca ludzi do oddania szpiku kostnego, bo w ten sposób możemy uratować życie swoim bliźniakom genetycznym. Mnóstwo młodych osób musi odejść z tego świata (pozostawiając w żałobie najbliższych), bo nie doczekali się w terminie odpowiedniego dawcy lub wybawiciel w ostatniej chwili wycofał się odbierając jedyną iskierkę nadziei.
       ,,Pierwsza na liście" to zbiór przemyśleń głównych bohaterek. Kobiety wspominają pierwsze miłości. Niektóre z historii zakończyły się w sposób bajkowy, a inne niestety tragicznie. Witkiewicz opisuje pięknie pojęcie przyjaźni. Czy zdrada i odebranie narzeczonego najbliższej osobie jest do wybaczenia? Warto pamiętać, że karma zawsze wraca, kochankowie przychodzą i odchodzą; prawdziwa przyjaźń powinna być wieczna, ona potrafi przetrwać wszystkie burze.
         Autorka potwierdza, jak ważne są więzi rodzinne, to dzięki nim życie ma sens. Wszelkie kłótnie i nieporozumienia trzeba wyjaśniać od razu, bo z każdym rokiem strach i wyrzuty sumienia będą coraz silniejsze. Kolejną istotną kwestią poruszaną przez autorkę są retrospekcje z młodości. Osoby, z którymi dzieliliśmy nasze dzieciństwo i kolejne beztroskie lata szkolne zostaną w naszej pamięci na zawsze. 
          Książkę przeczytałam niezwykle szybko, zdziwiłam się nawet krótkim czasem spędzonym z powieścią. ,,Pierwszą na liście" podzielono na części, które stanowiły rozdziały opowiedziane z perspektywy każdej z głównych bohaterek. Wspaniałym pomysłem było również umieszczenie fragmentów polskich piosenek rozpoczynających osobne historie.
         Uważam, że trochę zbyt obszerną część poświęciła autorka Karoli i jej cudownej, niespodziewanej miłości, w pewnym momencie zrobiło się bardzo słodko. Witkiewicz słusznie podkreśliła, że na znalezienie odpowiedniego partnera nigdy nie jest za późno, zakochać się można zupełnie przypadkowo niezależnie od wieku. Kilka fragmentów książki mnie wzruszyło, chociaż spodziewałam się większych emocji - śledząc inne wychwalające ,,Pierwszą na liście" recenzje w blogosferze. Moja ocena to 7.5/10.

Lektura bierze udział w wyzwaniu:  POLACY NIE GĘSI III

piątek, 13 marca 2015

Pięćdziesiąt twarzy Greya

Hej!
Dzisiaj recenzja długo wyczekiwanego (żartuję) przeze mnie filmu.





  Tytuł: ,,Pięćdziesiąt twarzy Greya"
  Reżyseria: Sam Taylor-Johnson
  Gatunek: melodramat, erotyczny
  Czas trwania:  2.04 h
  Rok produkcji: 2015










Fabuła:
        Anastasia - studentka literatury angielskiej poznaje młodego miliardera Christiana. Ich związek przeradza się w niebezpieczną grę ze względu na preferencje Grey'a. Ana musi się zdecydować czy podpisze wymaganą przez niego umowę. Dziewczyna posłucha głosu serca, a może jednak rozumu?

        Książkę czytałam dwa lata temu. Była modna, wszyscy się nią zachwycali, musiałam poznać jej fenomen. Niestety, tak dennego gniota już dawno nie miałam w rękach (a może nawet nigdy?). Każda kolejna strona śmieszyła mnie do łez. Potrzebuję czasem lektur odmóżdżających, ale ,,Pięćdziesiąt twarzy Grey'a" to po prostu syf pisany napisany banalnym językiem. Jest tyle wspaniałych dzieł o różnych rodzajach miłości, które naprawdę warto przeczytać - nawet w ramach relaksu, ale to E.L. James miała szczęście, pomógł jej dobry marketing, szał wokół książki zaczął się niespodziewanie nakręcać.
         Film obejrzałam z ciekawości. Chciałam dowiedzieć się, czy mogło powstać coś jeszcze gorszego od papierowego egzemplarza. Moim zdaniem dzieła są na podobnym poziomie. 
        Scenariusz produkcji w zasadzie pokrywa się z lekturą. W połowie ,,wspaniałego" melodramatu zachciało mi się spać. Cieszę się, że postanowiono zrezygnować z idiotycznych powiedzonek głównych bohaterów jak: ,,moja wewnętrzna bogini seksu", ,,o święty Barnabo", ,,Grosik za pani myśli", nie mniej jednak przygryzanie wargi przez Anastasię doprowadzało mnie do szału. W zasadzie do gry Dakoty Johnson nie mogę się wiele przyczepić. Książkowa Ana była słodką idiotką i taką właśnie postać stworzyła córka Melanie Griffth. Przystojny Jamie Dornan kompletnie nie pasował do roli boga seksu. Mężczyzna miał miły wyraz twarzy, dobrze patrzyło mu z oczu, ale gorących emocji wcale we mnie nie wyzwolił. Bardzo rozczarowały mnie postaci drugoplanowe. Przyjaciółka Anastasi, fotograf Jose, rodzeństwo Grey'a jako jedyni przykuli w książce moją uwagę, natomiast ich filmowe kreacje były żałosne. Eloise Mumford jako Kate przypominała starszą ciotkę Any (a nie jej najlepszą kumpelę), żujący ciągle gumę Luke Grimes w roli Elliota mnie mocno irytował, a pięciosekundowego wystąpienia Rity Ory (w przerażającej peruce) grającej Mię - rozreklamowanego przez media nie będę nawet komentować. Poza tym zauważyłam, że pomiędzy dwójką głównych bohaterów zabrakło wymaganej chemii, prędzej nazwałabym ich friends with benefits, napięcia seksualnego i pojęcia miłości niestety nie zauważyłam.
           Aczkolwiek, żebym do końca nie była perfidną zołzą, muszę wymienić również plusy filmu. Soudtrack powstał niesamowity. Wszystkie piosenki skradły moje serce, muszę koniecznie je mieć na swoim mp3. Ponadto, doceniam również genialne widoki z lotu ptaka, które zrobiły na mnie niesamowite wrażenie. Podsumowując, cóż jaka książka, taki film. Dla mnie niestety jest to słaba bajka, podobnie jak przereklamowana i przegadana ,,Nimfomanka''. Wolę po raz kolejny obejrzeć np. klasyczną sadomachistyczną ,,Sekretarkę" z uroczą Maggie Gyllenhaal i specyficznym Jamesem Spader'em bądź rewelacyjny erotyk ,,9 1/2 tygodnia" z młodym i seksownym Mickey Rourke oraz ponętną Kim Basinger Oceniam: 3.5/10.












































środa, 11 marca 2015

Niebko

Cześć!
Dzisiaj recenzja książki, którą kupiłam u autorki na wrocławskich targach w grudniu.





   Tytuł: ,,Niebko"
   Autor: Brygida Helbig
   Okładka: twarda
   Ilość stron: 317
   Rok wydania: 2013










Fabuła:
       Marzena poznaje ze szczegółami zagmatwaną historię ukochanej rodziny. Jej rodzice - Basia i Waldek opowiadają córce o smutnych przeszłościach swoich rodów. Wybuch drugiej wojny światowej zmienił ich losy na zawsze, niespodziewanie połączył drogi Polaków i Niemców.

      ,,Niebko" otrzymało nominację do Nike 2014. Po egzemplarz sięgnęłam z nieukrywanym zainteresowaniem. Przyciągnęła mnie hipnotyzująca okładka, ładne wydanie i zachęcający opis z tyłu książki, który brzmiał bardzo tajemniczo. Spodziewałam się mrocznych sekretów, jednak trochę się zawiodłam.
      Helbig interesująco przedstawiła historię bohaterów ,,Niebka". Basia mieszkała na terenie dzisiejszej Białorusi, podczas wojny wywieziono ją wraz z rodziną do Kazachstanu, ostatecznie Drzewuccy otrzymali lokum po wypędzonych Niemcach na terenie Ziem Odzyskanych. Mały Willi miał obywatelstwo Polskie, lecz z pochodzenia był Niemcem. Jego dom znajdował się na pograniczu polsko - ukraińskim. Familia Kellerów dostała rozkaz zajęcia mieszkania Polaków w Wielkopolsce, Willi miał obowiązek służenia w Hitlerjunge, a propaganda führera odnosiła pozytywne zdaniem dyktatora skutki i mieszała ludziom w głowach. Po wojnie, role zwyciężonych i poszkodowanych szybko odwróciły się, tym razem to Polacy wprowadzili się do domów Niemców, a zachodni sąsiedzi stali się ich parobkami. Willi zmodyfikował swoje imię i nazwisko, postanowił pozostać w rodzinnym kraju, pomimo tego, że zaznał wiele krzywd w obozie, a jego brat zachęcał go do przeprowadzki do prawdziwej ojczyzny. Losy Basi i Waldka połączyły się w Szczecinie.
         Dzięki autorce poznałam dzieje Polaków na Wschodzie, z zaciekawieniem czytałam o ich tradycjach. Dowiedziałam się, że nasi rodacy żyli na Kresach w przyjaźni z Niemcami, Żydami, Ukraińcami, Rosjanami. Niestety, Hitler zniszczył pozytywne więzi, wcześniejsi sąsiedzi zostali wrogami, jego demagogiczne przemowy i przerażająca bieda w społeczeństwie stały się wyznacznikiem nienawiści. Po wojnie, Stalin pogłębił szerzącą się agresję.
        Bohaterowie ,,Niebka" całe życie ciężko pracowali i zapomnieli o drobnych radościach życia. Dzięki harówce stawali się coraz bogatsi - pierwsi w okolicy mieli radio, czarno biały telewizor, trabanta, jednak nie dysponowali wolnym czasem dla dzieci, nie nauczyli się odpoczywać.
           Książka przekonuje czytelników jak ważne są więzi rodzinne. Szczególnie dziadkowie odgrywają w życiu istotną funkcję, dopiero po śmierci najbliższych docenia się ich cichą obecność. Helbig zarysowała obraz egzystencji w szarym PRL - u, który wcale nie był taki bezbarwny. Dzieci bawiły się razem na podwórku, młodzież wspólnie odgruzowywała miasta - wśród tańców i śpiewów w ramach wolontariatu odbudowywano zniszczone przez wojnę miejsca. Ulicami pędziły konie, a pchanie trabanta traktowano jako niecodzienną rozrywkę. Osoby, które spędziły większość życia na wsi, nie umiały odnaleźć się wśród blokowisk (zamknięci w małych mieszkaniach tęsknili za wolnością lasów, bezkresem pól). Dodatkowo, nigdy nie brakowało zboczeńców, pedofilów, ekshibicjonistów, jednak nikt nie nagłaśniał ich działań tak systematycznie jak dzisiaj.

       Dzieło nie jest pozbawione wad. Pomimo jej niewielkiej objętości, lekturę czytałam przez kilka wieczorów. Treść momentami nużyła, a nawet męczyła. Wewnętrzna forma książki również średnio przypadła mi do gustu - rozdziały zawierały pomieszane losy głównych bohaterów, wspomnienia zmiksowane były z czasami teraźniejszymi; często nie wiedziałam już, o której postaci aktualnie czytam. Styl pisania autorki był dziwny, zniechęcały mnie często obcojęzyczne zdania (nieprzetłumaczone na język polski). Pomysł na fabułę Helbig miała ciekawy, ale jego wykonanie mnie jednak nie zachwyciło.

      ,,Niebko" jest metaforą utraconego skarbu, upragnionego raju, wspomnieniem szczęśliwego dzieciństwa. To istota poszukiwania własnej tożsamości. Waldek ostatecznie sam już nie wiedział czy jest Niemcem czy Polakiem, zgubił własne ,,ja". Lektura opowiada o poplątanych dziejach kilku pokoleń, jest namiastką sagi rodzinnej. Oceniam książkę 6/10.

Książka bierze udział w wyzwaniu: POLACY NIE GĘSI III

poniedziałek, 9 marca 2015

Wyścig z czasem

Hej! Dzisiaj notka filmowa :)




   Tytuł: ,,Wyścig z czasem"
   Reżyseria: Andrew Niccol
   Gatunek: Akcja, thriller, Sci - fi
   Rok produkcji: 2011
   Czas trwania: 1.49 h











Fabuła:
        Akcja ma miejsce w przyszłości. Świat podzielony zostaje na dzielnice ludzi biednych i bogatych. Walutę w postaci pieniądza zastąpiono jednostką czasu. Życiem cieszą się Ci, którzy mają w zapasie setki lat, pozostali muszą walczyć o przetrwanie - minuty przedłużą ich egzystencje zaledwie o chwilę. Will Salas przypadkowo otrzymuje milion lat, bohater musi podjąć decyzję o ucieczce, marzy o tym by rozdać czas najbiedniejszym.

       Film oglądałam już 3 razy, po raz pierwszy widziałam go w kinie w 2012 r. Scenariusz ,,Wyścigu z czasem" bardzo mi się podoba. Fabuła jest oryginalna, ciekawie przedstawiono kulę ziemską, którą rządzi czas. Bogaci przegrywają ważne lata w kasynach, podczas gdy ubodzy płaczą w slumsach, czekając na śmierć. Nie zdziwię się, jeśli kolejne pokolenia w przyszłości czeka podobny los. Do gustu przypadły mi również zdjęcia produkcji oraz tempo akcji.
       Dobór obsady uważam za udany. Wrażenie zrobiła na mnie rola Wila Salasa, w którego wcielił się Justin Timberlake. Piosenkarz doskonale uwypuklił emocje zrozpaczonego bohatera próbującego naprawić tragiczne dzieje wegetującego społeczeństwa biedoty. Interesującą postacią była także Sylvia Weis zaprezentowana przez Amandę Seyfried. Aktorka sprytnie przestawiła kreację bogatej Amerykanki, która z biegiem cennego czasu zrozumiała, że życie w luksusie wcale nie zapewnia jej szczęścia. Wyróżnić należy również grę: Cilliana Murphy'ego, Vincenta Kartheisera oraz Olivii Wilde.
       Na minus zasługują niektóre sceny, które szczególnie mnie rozśmieszyły jak np. gdy główni bohaterowie mieli już jedynie sekundy życia, ale spokojnie jeszcze dyskutowani o wspólnym dalszym losie, kiedy tylko zdobędą za chwilę czas. Najlepsze momenty dotyczyły jednak zgrabnej Sylvii biegającej z prędkością światła po jezdni czy dachach na szpilkach lub wysokich obcasach. Pomiędzy parą najważniejszych postaci filmowych zabrakło także chemii. 
        Do produkcji mam duży sentyment, nie sądzę, aby ,,Wyścig w czasie" mógłby mi się kiedykolwiek znudzić. Dzieło Nicolla polecam kinomanom preferującym filmy sci - fi, których akcja ma miejsce w przyszłości. Moja ocena to: 7/10.

niedziela, 8 marca 2015

Religa. Biografia najsłynniejszego polskiego kardiochirurga & Religa. Człowiek z sercem w dłoni

Hej!
Po obejrzeniu filmu Bogowie koniecznie chciałam poznać więcej szczegółów z życia Religi. Zaległości nadrobiłam w ostatnim czasie.

 


Tytuł: ,,Religa. Biografia najsłynniejszego polskiego       
         kardiochirurga"
Autorzy: Dariusz Kortko, Judyta Watoła
Rok wydania: 2014
Ilość stron: 320
Okładka: miękka










          Książka podzielona została na kilkanaście rozdziałów. Z uwagą czytałam: o dzieciństwie Religi, jego młodości, zainteresowaniu medycyną, a następnie polityką oraz nieuleczalnej chorobie, która zabiła profesora. Najbardziej podobały mi się ciekawostki z życia prywatnego kardiochirurga, a znalazłam ich w lekturze bardzo dużo, np. Religa uwielbiał szybką jazdę samochodem - potrafił trasę z Warszawy do Zabrza przejechać w niecałe 2 h!
         Biografia najsłynniejszego polskiego lekarza to coś więcej niż wspomnienie o wybitnym rodaku. Czytelnik może dowiedzieć się wielu faktów historycznych dotyczących transplantacji serc na świecie. Ponadto, książka zawiera istotne informacje o rozgrywkach politycznych w rządzie, korupcji. Przerażają wiadomości o doktorze podejrzanym o zabójstwo - Mirosławie Garlickim i wyburzonym w 2014 r. (budowanym przez 40 lat) zabrzańskim centrum medycznym, w które zainwestowano miliardy złotych. Ogromne kwoty pieniężne przeznaczone na ważne inwestycje rozpłynęły się w powietrzu, a osoby oskarżone o przyjęcie łapówek i machlojki stały się szybko niewinne. 
      Z lekturą spędziłam bardzo miło czas, wiele rozdziałów mnie wzruszyło, inne natomiast ogromnie rozśmieszyły. Książka zawiera mnóstwo zdjęć. Jak dla mnie minusem było jedynie zestawienie dzieła w dwóch czasach nawiązujących do tego samego kontekstu - często jeden akapit napisany był w trybie przeszłym, a kolejny w teraźniejszym, by za chwilę znów wrócić do formy przeszłej. Być może spowodowane było to wstawianiem na przemian tekstu przez obu autorów. Moja ocena to: 8/10.

Dzieło bierze udział w wyzwaniu: POLACY NIE GĘSI III




  Tytuł: ,,Religa. Człowiek z sercem w dłoni"
  Autor: Jan Osiecki
  Rok wydania: 2014
  Ilość stron: 206
  Okładka: miękka










         Ta lektura pomogła stworzyć scenariusz do filmu ,,Bogowie". Książka jest wywiadem, który przeprowadził w 2009 r. z kardiochirurgiem - Jan Osiecki. Na rozmowę z dziennikarzem profesor zgodził się podczas swojej choroby... kilka miesięcy przed śmiercią. ,,Religa. Człowiek z sercem w dłoni" przypadła mi do gustu bardziej niż przeczytana wcześniej biografia. Szczere odpowiedzi lekarza na proste pytania były niezwykle interesujące. Pomimo tego, że lektura zawierała mniej szczegółów z życia, przeczytałam ją z jeszcze większym entuzjazmem. 
       Dzieło podzielone zostało na 3 części (opowieści Religi o: medycynie, polityce i życiu prywatnym). Znakomitym dodatkiem były zdjęcia z archiwum doktora oraz listy znanych osób (np. Wałęsy czy Kaczyńskiego) na temat lekarza. Profesor nie bał się trudnych zagadnień, zwierzał się ze swoich pasji i nałogów (dziennie potrafił wypić nawet 30 szklanek mocnej kawy!). Dowiedziałam się również istotnej informacji, że głównym celem lekarskiej kariery Religi było stworzenie sztucznego serca i robota ułatwiającego pracę kardiochirurga. Profesor wierzył, że transplantacje serca w Polsce pojawią się prędzej czy później, on je tylko przyśpieszył, a dzięki nim uzyskał sławę, która okazała się być przepustką do dalszych badań naukowych. Dodatkowo, bardzo doceniłam postać żony Religi - Anny. Kobieta przez wiele długich lat sama zajmowała się domem i dziećmi, mąż dojeżdżał do niej czasami na weekendy, ale zdarzało się, że gdy dotarł do Warszawy, otrzymywał pilny telefon z Zabrza, więc witał, a zarazem żegnał się z ukochaną i wracał z powrotem do odległego szpitala.
        Zachęcam do zapoznania się z książką opowiadającą o jednym z najsłynniejszych Polaków. Warto wiedzieć, że jedynie Jan Paweł II i Zbigniew Religa jako jedyni do tej pory rodacy doczekali się za życia szkół ze swoim nazwiskiem jako patronem. W tym roku minie już 6 lat od śmierci naszego wybitnego lekarza. Profesor nie bał się śmierci, swoją chorobę traktował z uśmiechem. Religa pozostawił po sobie rozbudowane centrum medyczne na Śląsku oraz wybitnych następców w dziedzinie kardiologii. Jako pierwszy polski uczony postanowił zmienić system hierarchii w pracy. Starał się traktować pracowników kliniki z szacunkiem, uczył ich nie tylko teorii, ale przede wszystkim praktyki. Najmłodszym asystentom pozwalał operować już w wieku 20kilku lat, kiedy w pozostałych szpitalach normą było niedopuszczanie studentów do zabiegów z powodu braku doświadczenia (więc nigdy nie mogli go zdobyć). Religa starał się pomóc każdemu choremu na serce człowiekowi, nie zwracał uwagi na wiek pacjenta. Humor i dobre słowo dla otaczających go przyjaznych ludzi były cechą rozpoznawczą doktora nawet po 3 przepracowanych bez snu dobach. Uważam, że tak znakomity życiorys warto znać. Zdjęcie z okładki zostało zrobione w 1987 r. To jedno ze stu najważniejszych fotografii wszech czasów według magazynu National Geographic. Część dochodu ze sprzedaży książki przeznaczona jest na rzecz Fundacji Rozwoju Kardiochirurgi w Zabrzu. Moja ocena dzieła w formie wywiadu to 10/10.

Lektura bierze udział w wyzwaniach: POLACY NIE GĘSI III, CZYTAM ZEKRANIZOWANE POWIEŚCI.

piątek, 6 marca 2015

Denko 21 - luty

Siemanko!
Dzisiaj przedstawię Wam już po raz 21 miesięczne moje denko kosmetyczne. W lutym zużyłam wiele produktów.



 
1. Farba do włosów Wellaton 9/1 - rozświetlony popielaty blond
Cena ok. 10 zł. Z koloru jestem bardzo zadowolona, uzyskałam chłodny blond. Do zestawu dołączono także pachnące serum z Prowitaminą B5 i rękawiczki.

Czy kupię ponownie? Tak



 


2. Szampon Johnson's baby
Dostałam w grudniowym prezencie. To opakowanie podobało mi się bardziej niż poprzednie z zacinającą się pompką. Szampon nie szczypał w oczy, pienił się średnio. Włosy po jego używaniu były mięciutkie, lecz trudne do rozczesania.


Czy kupię ponownie? Nie   










3. Suchy szampon Timotei z ekstraktem z zielonej herbaty (włosy normalne, przetłuszczające się)
Cena ok. 15 zł. Mój ulubiony suchy szampon. Miał ładny zapach, doskonale odświeżał włosy w awaryjnych sytuacjach, nie pozostawiał siwych refleksów. 


Czy kupię ponownie? Tak








4. Bio maseczka do skóry głowy Dermaglin do każdego koloru włosów. Zielona glinka Kambryjska + Jojoba oil + proteina jedwabiu. 100 % produkt naturalny
Cena ok. 15 zł. Efekt po stosowaniu glinki na skórę głowy był ciekawy. Włosy zostały wspaniale odżywione i były sztywne jak po użyciu lakieru, zauważyłam wzrost ich objętości. Nie mniej jednak, maseczkę bardzo ciężko się spłukiwało. Niestety, włosy po jej stosowaniu zamieniały się w wielki kołtun. Równolegle z glinką zużyłam 2 odżywki, żeby nie stracić długo zapuszczanych włosów :D











             Czy kupię ponownie? Nie



 5. Olejek do włosów Schauma
Cena ok 17 zł. Olejek oceniam pozytywnie, włosy po jego stosowaniu były mięciutkie i błyszczące. Kosmetyk wspaniale pachniał. Niestety, był bardzo niewydajny, do tego zacinała się jego pompka.

Czy kupię ponownie? Nie





 

6.  Łagodzący płyn micelarny do demakijażu i tonizacji twarzy i oczu - skóra sucha i wrażliwa bebeauty
Cena ok. 8 zł. Produkt używałam przez 2 miesiące, był wydajny. Poprawnie oczyszczał skórę, nie uczulił mnie, lecz czasami szczypał w oczy. Nie wspominam go tak dobrze jak jego powszechnie znanego brata.


  Czy kupię ponownie? Nie









7. Żel do mycia twarzy Kolastyna - Laureat konsumenta: odkrycie 2012; oczyszcza i odświeża, nie wysuszając naskórka. Cera normalna i mieszana, bez parabenów
Kosmetyk wygrałam w ubiegłym roku, przypadł mi do gustu. Był delikatny, dobrze zmywał makijaż, nie uczulał. Charakteryzowała go wydajność i świetne opakowanie - można było podglądać ilość żelu. Pod koniec używania, trochę mi się już znudził, raczej do niego nie wrócę.




 






    Czy kupię ponownie? Nie





8. Francuska glinka czerwona - Zrób sobie krem
Glinkę wygrałam, byłam z niej mega zadowolona! Produkt cechował się wydajnością, świetnie oczyszczał moją cerę, wygładzał ją, rozświetlał. Rewelacja!
Czy kupię ponownie? Tak!



9. Krem do rąk Aro z aloesem
Cena - 3.50 zł. Zawsze mam suche dłonie i muszę używać mnóstwo kremów. Aro to już moja kolejna tubka. Kosmetyk delikatnie pachniał, dobrze nawilżał ręce, a zdecydowany plus to cena.
Czy kupię ponownie? Tak





10. Krem do rąk Anida z silikonem i prowitaminą B5 (glicerynowo - cytrynowy).
Cena - ok. 2 zł. Produkt wykonywał swoje zadania poprawnie: natłuszczał dłonie i dostarczał im witamin, do tego bardzo tani.

  
      Czy kupię ponownie? Tak





11. Mascara Oriflame
Tusz wygrałam, niezwykle go polubiłam. Dawał naturalny efekt, wydłużał rzęsy. Na świecie jest jednak tyle mascar, że do tej już raczej nie wrócę.
Czy kupię ponownie? Nie

12. Pasta do zębów Colgate whitening
Cena ok. 6 zł. Produkt przeciętny. Nie zauważyłam wybielenia szkliwa jak np. po używaniu pasty Colgate Total. Poza tym nie przepadam za tubkami, które nie chcą stać, tylko zajmują w łazience dużo miejsca.
Czy kupię ponownie? Nie

13. Cleanic Professional - płatki do peelingu, 35 sztuk
Cena ok. 12 zł. Efekt mikrodermarabrazji, polecane przez profesjnalistów. Uwielbiam te duże płatki, które działały jak peeling. Niebieskie mikrogranulki świetnie złuszczały martwy naskórek. Skóra po ich używaniu była bardzo pobudzona, chętna do życia. Nie podrażniły mnie, nie zrobiły krzywdy.
Czy kupię ponownie? Nie wiem

14. Płatki Lilibe - 120 sztuk
Cena ok 4 zł. 100 procent bawełny. Były mięciutkie jednak często się rozwarstwiały.
Czy kupię ponownie? Nie

15. Płatki Lilibe z warstwą peelingującą - 35 sztuk
Cena ok 9 zł. Ich wygląd i działanie przypominało płatki z firmy Cleanic. Dlatego nie ma sensu przepłacać i wybieram tańszą opcję :)
Czy kupię ponownie? Tak!

 

16. Próbka mleczka nawilżającego do bardzo skóry suchej Le petit marseillais
Kosmetyk wspaniale pachniał migdałami. Mleczko było mięciutkie, fantastycznie nawilżało skórę. Mam chęć na produkt pełnowartościowy.


Czy kupię ponownie? Tak






17. Pilniczek do polerowania paznokci For Your Beauty
Cena ok. 6 zł. Dwuetapowy pilniczek, świetnie polerował płytkę paznokciową, które w efekcie końcowym wspaniale błyszczała.
Czy kupię ponownie? Tak

W lutym wydałam 49 zł na kosmetyki, starałam się kupować tylko najważniejsze produkty pierwszej potrzeby. Mam nadzieję, że w marcu moje uda mi się ponownie zaoszczędzić :) Znacie coś z mojego denka?

wtorek, 3 marca 2015

Zdobycze 25

Hej!
Dzisiaj zapraszam na pokaz moich ostatnich wspaniałości, które przywędrowały do mojego domu :)

1. U http://80agness.blogspot.com/ wygrałam kosmetyki z kwasami. Jestem bardzo ciekawa efektów końcowych, mam nadzieję, że chociaż część blizn zniknie mi na zawsze :) Na pewno podzielę się opinią.


2. Kolejna moja wygrana pochodzi od http://lustro-rzeczywistosci.blogspot.com/ . Jestem już po lekturze książki, która mnie bardzo poruszyła! Niedługo zamieszczę recenzję.































3. Na blogu http://strofki.blogspot.com/ wygrałam roczne wyzwanie (podróżnicze) ,,Odkrywamy białe plamy". Otrzymałam nagrodę książkową, nie mogę się już doczekać, kiedy ją przeczytam ^^


4. Odwiedziła mnie ciocia i przywiozła mi mały prezencik: perfumy :)


5. Gratisy ze sklepu Yves Rocher są zawsze spoko.


6. Na koniec wszystkie zdobycze z Międzynarodowych Targów Turystycznych we Wrocławiu. Było super! Moja przyjaciółka wygrała ponownie wycieczkę do Szwecji, ponadto otrzymałyśmy prezenty za zrealizowanie gry targowej: kryształy z Huty Julia i inne gadżety. Wzięłam udział w wykładach Beaty Pawlikowskiej i Krzysztofa Wielickiego, spotkałam Aleksandra Dobę (więcej o zachowaniu autorów napiszę przy recenzjach książkowych). Natomiast szczególnie zaskoczył mnie fakt, że najbardziej obleganą gwiazdą była Nela - mała podróżniczka, do której kolejka po autografy nie miała końca. Szok.