środa, 20 maja 2015

Will Grayson, Will Grayson

Hej!
Poniżej umieszczam recenzję książki poczytnego ostatnio autora.





  Tytuł: ,,Will Grayson, Will Grayson"
  Autor: John Green, David Levithan
  Okładka: miękka
  Ilość stron: 368
  Rok wydania: 2015








Fabuła:
          Will Grayson ma przyjaciela Kruchego Coopera, który deklaruje się jako gej. Tymczasem inny chłopiec, także Will Grayson choruje na depresję i zauważa u siebie skłonności homoseksualne. Przypadkowo, dwaj imiennicy spotykają się. Kruchy zakochuje się w Willu, zaprasza go na musical o gejowskiej miłości. Czy Cooperowi uda się wyreżyserować spektakl? Czy przyjaźń Kruchego z pierwszym Graysonem przetrwa, a związek z drugim Geaysonem zostanie oficjalnie ogłoszony?

           Pierwsze słowa jakie cisnęły mi się na usta po przeczytaniu tej książki to: WTF?!?!?! Miałam do wyboru śmiać się z bądź płakać z jej głupoty, więc oficjalnie nie mogłam przestać rechotać. Jest tyle wspaniałych lektur dla młodzieży, nie mam pojęcia dlaczego to Green jest tak popularny (,,Gwiazd naszych wina" czytałam - wielkiego szału także na mnie nie zrobiła). 
          Treść książki jest tak bzdetna, że gorzej już być raczej nie mogło. Nie lubiłam chyba wszystkich bohaterów, dawno nikt mnie tak nie irytował. Nastolatkowie, którzy bez wątpienia znali już swoje preferencje seksualne, robili coming out, po czym wyszło na jaw, że pół szkoły to geje!! Poważnie? Niedługo okaże się, że osób homoseksualnych będzie nawet więcej niż hetero. Jestem osobą tolerancyjną, ale jak autor pisze, że na 8 letniego kruchego wołano, że jest gejem, a on to doskonale czuł, to ręce mi opadały. A może niemowlęta też mają pewność kim są, po tym jak chłopcy wskazują palcem na lalkę, a nie samochód...?
           Co więcej, cóż za badziewny pomysł mieli pisarze, aby umieścić w książce musical o życiu Kruchego. Ok, można to było przedstawić w sposób poważny, nieco frywolny, ale nie mam pojęcia co autorzy ćpali przy pisaniu, gdy w auli szkolnej nauczyciele bili brawa chórowi występującemu jako byli chłopcy Kruchego (było ich jedynie 18, bo na prezentację pozostałych zabrakło czasu). Ha Ha Ha... Serio? Green i Levithan przedstawili gejów w sposób stereotypowy, tak często wymieniający chłopaków - a to dopiero liceum - że nie sposób było ich szanować. Kruchy co chwilę był zakochany, a na horyzoncie zjawiał się któryś z jego eks, no błagam :D
         Książkę przeczytałam bardzo szybko, już dawno podczas lektury nie śmiałam się tak głośno z zażenowania. Nie mniej jednak ,,Will Grayson, Will Grayson" zawiera mnóstwo interesujących cytatów, które niezwykle mi się podobały. Ponadto, Green pięknie opisał w swojej części istnienie przyjaźni. Willa często denerwowało zachowanie Kruchego, lecz gdy nie miał z nim kontaktu, czuł ogromną pustkę, nawet związek z dziewczyną nie mógł zrekompensować nastolatkowi braku Coopera. Dzieło jest typowym przeciętniakiem, moja ocena to: 4/10.

35 komentarzy:

  1. Ojej, nie spodziewałam się że jest aż tak źle. Póki co jakoś nie ciągnie mnie do tego tytułu, a po Twojej opinii jakoś tym bardziej nie mam ochoty na tą książkę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Raczej nie zdecyduje się ją przeczytać skoro to nic specjalnego :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Twórczość Greena to nie jest coś za czym przepadam. Skoro lektura jest przeciętna to tym bardziej się nie skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  4. mnie jakoś do niej nie ciągnie .. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. zupełnie nie znam autora - widocznie to nie moja kategoria wiekowa ;))

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja czytałam tylko jak na razie "Gwiazd naszych wina" miałam w planach inne jego książki.Jednak skoro uważasz że to nic specjalnego to raczej nie przeczytam jej. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Fabuła pod względem realizmu brzmi trochę jak z mangi :D. // Nie czytałam jeszcze nic Greena i pewnie nie przeczytam, bo przekorna jestem. Zresztą, czy te jego książki naprawdę takie dobre są? W końcu o pani Michalak też tak mówią, a się jej ostatnio przeczytaną książką po prostu załamałam. Pewnie oboje mają jakieś perełki wśród tych swoich dzieł, ale jakoś nie mam ochoty spędzać swojego cennego, wolnego czasu na ich poszukiwaniu.

    OdpowiedzUsuń
  8. Gwiazd naszych wina miało w sobie to COŚ. Tu widzę, że tego nie ma, muszę zapamiętać, żeby nie marnować czasu na tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Dobrze, że przeczytałam Twoją recenzję, bo miałam już oko na tę książkę. 'Gwiazd naszych wina" podbiło moje serce i tego samego spodziewałam się po tej powieści. Teraz wiem, że nie warto się na nią napalać.

    OdpowiedzUsuń
  10. Wow, ostra opinia. :) Wiem już na co nie tracić czasu. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam na półce, ale Twojej recenzji muszę przyznać, że chyba mam wobec niej zbyt wygórowane oczekiwania

    OdpowiedzUsuń
  12. Widać, że co nowsza książka Greena, tym gorzej... Ja czytałam "Gwiazd naszych wina", "Szukając Alaski", a teraz powoli kończę "Papierowe miasta" i chyba na tych książkach tego autora na razie poprzestanę, bo co recenzja kolejnej książki to coraz więcej złych opinii :(

    OdpowiedzUsuń
  13. Ha ha padłam czytając samą recenzję:) Nie lubię bzdetnych ksiązek, nie przeczytam;p

    OdpowiedzUsuń
  14. Znajomy zachwalał, miałam ją na liście, ale teraz, po Twojej recenzji już sama nie wiem :)

    OdpowiedzUsuń
  15. To ja już nie wiem czy mam ją czytać:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Wow myślałam, że to dobra książka, a tu zaskoczenie...

    OdpowiedzUsuń
  17. Czytałam ,,Papierowe miasta" tego autora i byłam zadwolona. Jednak ,,W śnieżną noc" mnie całkowicie rozczarowała. Coś czuję, że z tą książką też byłoby podobnie.

    OdpowiedzUsuń
  18. Raczej nie sięgnę. Chociaż ,,Gwiazd naszych wina" podobało mi się to tu pewnie byłoby inaczej :)
    Moje-ukochane-czytadelka

    OdpowiedzUsuń
  19. Oj, ale powiało :D Ja tak czy siak, na pewno przeczytam tę pozycję, ale chyba nie tak szybko, jak planowałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Już dawno skończyłam romans z Greenem. Wciąż pozostaje on dla mnie autorem jednej powieści ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Po ostatniej książce "19 razy..." odpuściłam sobie Greena. Niestety.

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie znam autora, a "Gwiazd naszych wina" oglądałam tylko film.

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie chciałoby mi się nawet po nią sięgnąć po przeczytaniu wstępu :):):)

    OdpowiedzUsuń
  24. A tak chciałam przeczytać tę powieść. Nie znam twórczości Johna Greena, ale póki co, odpuszczam. :)

    OdpowiedzUsuń
  25. 4/10 ? Oj nie skuszę się :]

    OdpowiedzUsuń
  26. na mnie Gnw również nie wywarło zbyt pozytywnego wrażenia, aczkolwiek film był wspaniały. mimo wszystko chciałabym sięgnąć po tą pozycję. lubię takie popaprane książki. :)

    OdpowiedzUsuń
  27. O jak słabiutko :) Czytałam tylko GNW i bardzo mi się podobało :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Czytałam GNW i wielkich zachwytów nie było, ale jakoś na mnie pozytywnie podziałała. Tutaj widzę jednak, że gdzieś autorzy pobłądzili, jakoś to wszystko mało autentyczne się wydaje.

    OdpowiedzUsuń
  29. Widziałam ten tytuł w Biedronce i chyba dobrze, że się nie skusiłam. :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Greena (choć wiem, że książka nie jest tylko jego autorstwa) przeczytałam tylko dwie książki, ale nie powaliły mnie na kolana i póki co nie mam ochoty poznawać innych jego książek.

    OdpowiedzUsuń
  31. Tej książki jeszcze nie miałam okazji przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Mi również nie podobała się ta książka zapraszam na moją recenzję " Will Grayson,Will Grayson" - http://zaczytana-na-wieki.blogspot.com/2015/05/21-will-grayson-will-grayson-john-green.html

    OdpowiedzUsuń
  33. W zeszłym tygodniu skończyłam czytać i średnio mi się podobało :(

    OdpowiedzUsuń