piątek, 20 czerwca 2014

Kapitan. Na służbie / Kapitan Phillips

Siemanko!
Dzisiejszego ranka zapraszam Was na recenzję książkowo - filmową :)




    Tytuł: ,,Kapitan. Na służbie"
    Autor: Richard Phillips, Stephan Talty
    Okładka: miękka ze skrzydełkami
    Ilość stron: 312
    Rok wydania: 2013









Fabuła:
        Richard Phillips opisuje historię, która wydarzyła się naprawdę w 2009 r. Autor książki jest kapitanem statków handlowych, 2 razy do roku wypływa na 3 miesięczne rejsy. 4 lata temu przyjął propozycję dowodzenia na ,,Maersk Alabama". Podczas wylotu z rodzinnej Ameryki, Phillips nawet nie przypuszczał, że jego kolejna podróż tak bardzo będzie się różnić od wszystkich wcześniejszych wyjazdów. Kursując na niebezpiecznych wodach przy Somalii, statek stał się łupem piratów. Kapitan musiał obronić swoją załogę przed niebezpiecznymi terrorystami. Kiedy wizja wolności była już na wyciągnięcie ręki, Phillips został zakładnikiem bandytów, którzy przenieśli się na łódź ratunkową. Przez kilka kolejnych dni za plecami zmęczonego mężczyzny czaiła się śmierć. Jednak chęć przetrwania i pragnienie powrotu do rodziny - wygrały z paraliżującym strachem.

        Przyznam, że początek książki trochę mnie nudził. Jednak po kilkudziesięciu stronach, z niezwykłą uwagą zaczęłam śledzić losy Phillipsa. Kolejnego dnia, już po przebudzeniu o 5.30 rano, sięgnęłam po książkę i z wypiekami na twarzy - czytałam o ataku piratów. 

        Kapitan często wspomina swoją młodość, opowiada o doświadczeniu zawodowym, rodzinie. Z jego opisów wynika, że jest osobą silną psychicznie i fizycznie. Chart ducha i świadomy umysł mężczyzny - pozwoliły mu na rozważne działania na statku w obliczu niebezpieczeństwa. Postawa Phillipsa wzbudza szacunek i zaufanie, ponieważ jego priorytetem było uratowanie załogi, a dopiero na końcu siebie. Ciekawie zostały przedstawione postacie terrorystów, ich metody zastraszania zakładników napawały przerażeniem. 
        Lektura ukazuje również emocje Andrei - żony głównego bohatera, której zachowanie jest zaskakujące. Kobieta wierzy w powrót męża, nie poddaje się i nie płacze do poduszki lecz dzielnie znosi natłok wszystkich wstrząsających informacji.
        Książka przypomina o czyhających na morzach piratach, poczynania przestępców są coraz częstsze i śmielsze. Napaści na statki, porwania zakładników, żądania okupów - problem aktywnych bandytów istnieje naprawdę, nie jest tylko wymysłem autorów opisujących piratów w powieściach przygodowych. Phlillips zwraca uwagę na codzienne, z pozoru błahe czynności, których zupełnie nie doceniamy, mimo iż są luksusem np. korzystanie z toalety. Należy z uśmiechem witać każdy dzień, bo nigdy nie wiadomo czy miniony wschód słońca nie będzie ostatnim w naszym życiu. Lektura podobała mi się, chociaż momentami irytował mnie amerykański patos czasami w niej występujący (wiadomo USA są najważniejszą i najwspanialszą potęgą na świecie - z perspektywy mieszkańców tego kraju). Książkę oceniam na 7.5/10, a teraz koniecznie muszę obejrzeć słynną ekranizację :)

Jestem świeżo po seansie, więc nadszedł czas na moją opinię na temat filmu.




    Tytuł: ,,Kapitan Philips"
    Reżyseria: Paul Greengrass
    Gatunek: biograficzny
    Czas trwania: 2.14 h
    Rok produkcji: 2013









        Nie będę oryginalna, bardziej podobała mi się książka niż dzieło Greengrass'a. Zapewne zbyt szybko zdecydowałam się zobaczyć produkcję, bo tuż po lekturze Phillipsa. W odbiorze filmu przeszkadzały mi pewne zmiany w scenariuszu. Moim zdaniem zbędne były np. sceny gdzie rozsypano szkło, aby najmłodszy pirat skaleczył się w stopy. Przedstawiono go w korzystniejszym świetle niż opisał go autor. Nie mniej jednak przypadły mi do gustu momenty, w których widz mógł zapoznać się z działaniem marynarki wojennej, zobaczyć statek handlowy od wewnątrz czy przyjrzeć się mieszkającym w Somalii piratom. Żałuję tylko, że został wycięty wątek żony kapitana - Andrei, bo była ona ważną osobą w życiu Richarda.
         Podobała mi się muzyka, szybkie i niebezpieczne rytmy, powodowały, że moje serce biło mocniej, a adrenalina sięgała zenitu. Podczas kilku scen można było zauważyć typowe cechy amerykańskich produkcji - wychwalanie swojego kraju pod niebiosa, udowadnianie, że USA są najinteligentniejszym mocarstwem na świecie.
       Oczywiście głównym plusem filmu była obsada. Tom Hanks jest od wielu lat moim ulubionym aktorem. Dlatego też wiedziałam, że jego rola kapitana Phillipsa będzie znakomita. Hanks wcielił się w postać głównego bohatera bez zarzutu, genialnie przedstawił emocje towarzyszące porwanemu mężczyźnie. Barkhad Abdi, Barkhad Abdirahma, Faysal Ahmed i Mahat M. Ali jako niebezpieczni piraci - również przykuli moją uwagę - byli bardzo wiarygodni, a ich szalone oczy i wychudzone twarze wzbudzały paniczny strach. Co więcej, pierwszy z nich otrzymał nominację do Oscara za wykreowanie morskiego terrorysty o imieniu Muse. 
       Moja ocena produkcji to 7/10. Myślę, że warto zapoznać się z historią, która wydarzyła się naprawdę. Ktoś z Was może czytał książkę/ oglądał film? Jak wrażenia? Pozdrawiam!

30 komentarzy:

  1. Czytałam tylko książkę, całkiem całkiem ale bez szału.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znam tej historii, ale chętnie ją poznam. Tylko najpierw sięgnę po ksiązkę, a potem obejrzę film.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja oglądałam jedynie film i zrobił na mnie ogromne wrażenie ! Bardzo się wczułam w te historię, może dlatego, że mój tata jest marynarzem i temat był mi bliski. Z całych emocji na koniec filmu się popłakałam :D A nie zdarza mi się to często :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oglądałam film i podobał mi się. Historia jest bardzo ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem ciekawa co mnie bardziej by się spodobało - książka czy film. Muszę to sprawdzić.

    OdpowiedzUsuń
  6. Książka i film raczej nie dla mnie, ale myślę, że spodoba się wielu osobom ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam ogromną chęć to przeczytać / oglądnąć, ale nie wiem, za co się najpierw zabrać. Pewnie za to, co mi pierwsze w łapki wpadnie :).

    OdpowiedzUsuń
  8. Książki nie czytałam ale oglądałam film z chłopakiem. Bardzo nam się podobał. Mimo, że był długi to nam się nie nudził. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak już szybciej skuszę się na film, chyba już coś o nim słyszałam.

    OdpowiedzUsuń
  10. nie miałam okazji czytać, filmu też nie widziałam

    OdpowiedzUsuń
  11. W sumie to niezbyt mnie ciekawi książka, prędzej film i to ze względu na nominacje do Oscarów czy Zlotych Globów a nie na samą fabułę :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetnie czytało mi się tę książkę, filmu nie oglądałam. Postaram się kiedyś to nadrobić.

    OdpowiedzUsuń
  13. ja też najpierw sięgam po książkę, a dopiero potem film
    o tej książce/filmie nie słyszałam, ale nie wiem czy w bibliotece bym się skusiła na tą książkę

    OdpowiedzUsuń
  14. Niestety chyba już zawsze jest tak że książka jest lepsza . Jak dla mnie film ok, a że jest oparty na faktach, to tym bardziej jest wart obejrzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Książki nie czytałam, ale film obejrzałam.
    Zrobił na mnie bardzo pozytywne wrażenie i mogłabym go polecić każdemu. Choć sama nie lubię takiej tematyki, zawsze boję się że za bardzo będę przeżywać to tym razem zostałam zmuszona do oglądania przez mojego S. i w ogóle nie żałuję. tym bardziej, że spodobało mi się zakończenie :) Film według mnie wyglądał na dosyć realistycznie przedstawiony, choć zdziwiłam się na przykład tym że mimo że kapitan dużo wcześniej dawał znaki że napadną ich piraci, nikt z USA nie zareagował od razu. Zawsze myślałam, że skoro te wody są tak niebezpieczne i w porę wychwyci się zagrożenie to wystarczy dac znać a przylatuje jakiś śmigłowiec czy coś z żólnierzami, a tutaj żołnierze zebrali się bardzo późno. Choć ja po prostu się nie znam :)
    Oprócz tego niby mi się podobała ta rola która byłą nominowana do Oskara, ale wiedząc o tym specjalnie przyglądałam się grze aktorskiej i o wiele bardziej skłonna przyznać tego Oskara byłabym Hanksowi. Wręcz czułam jego strach i bałam się razem z nim :) A i też go uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. nie jestem pewna, ale chyba widziałam film

    OdpowiedzUsuń
  17. nie znam - ani filmu, ani książki ;) muszę nadrobić zaległości ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Książki nie czytałam, ale film to jeden z lepszych jakie widziałam i zupełnie nie rozumiem, czemu nie został Oscarowo doceniony.

    OdpowiedzUsuń
  19. Słyszałam o tej książce, ale nie miałam jeszcze przyjemności jej przeczytać. Muszę to nadrobić:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Widziałam tylko film dla mnie genialny :)

    OdpowiedzUsuń
  21. O, właśnie recenzji tej książki szukałam - ze względu na to, że planuję zakup. Po przeczytaniu tego postu jestem zadowolona i sądzę, iż Kapitan na Służbie powinien znaleźć się w mojej biblioteczce. A co do filmu, znajomi byli i ogromnie sobie chwalili. Pozdrawiam cieplutko i w wolnej chwili zapraszam do mnie :) ksiazkowa-przystan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie przekonują mnie, niestety, powieści o takiej tematyce. W tym wypadku, chyba wolałabym obejrzeć jednak bardziej film z rolą Toma Hanksa w roli głównej:)

    OdpowiedzUsuń
  23. film chętnie obejrzę a książkę zostawiam sobie na długie zimowe wieczory

    OdpowiedzUsuń
  24. Chętnie zapoznam się z książką, potem może obejrzę film ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Niestety nie znam ani filmu, ani książki ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Książka mnie zainteresowała.
    Ja nie lubię oglądać filmów na postawie książek, które przeczytałam, bo zamiast oglądać to skupiam się na wyłapywaniu niezgodności z książką- to silniejsze ode mnie. Dlatego teraz chociaż mnie kusi i uwielbiam czytać nie ruszam Gry o tron, bo serial mnie zauroczył i nie chcę sobie psuć oglądania. Mało jest dobrych seriali, a książek sporo, wiec sięgam po coś innego.

    OdpowiedzUsuń
  27. Najpierw przeczytam później obejrzę ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Mam ten film w planach od pewnego czasu, ale widzę, że jednak w pierwszej kolejności powinnam sięgnąć po książkę.

    OdpowiedzUsuń
  29. Chętnie obejrzę film i przeczytam książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Nie znam ani książki, ani filmu! Jak to jest możliwe? Zwłaszcza, że to taka historia!

    OdpowiedzUsuń