piątek, 26 lutego 2016

Letnie przesilenie

Cześć!
W dniach 11-15 listopada odbył się Świdnicki Festiwal Filmowy Spektrum. Klimat wydarzenia był fantastyczny, mam nadzieję, że w tym roku powstanie kolejna edycja. W wydarzeniu organizowanym w Ośrodku Kultury zjawiło się wielu gości m.in. Lesław Żurek, Małgorzata Zajączkowska, Jan Jakub Kolski. Przez 3 dni pomagałam w przygotowaniach jako wolontariuszka, niestety w weekend musiałam pojechać do Wrocławia, więc ominęły mnie najważniejsze atrakcje. Nie mniej jednak w ramach pracy przysługiwał nam darmowy wstęp na wszystkie produkcje. Prezentowane kino było ambitne, co cieszyło mnie szczególnie. Swój pierwszy seans poświęciłam ,,Letniemu przesileniu".




    Tytuł: ,,Letnie przesilenie"
    Reżyseria: Michał Rogalski
    Czas trwania: 1.36 h
    Rok produkcji: 2014
    Gatunek: dramat, wojenny









Fabuła:
         Lato - 1943 r. Podczas II wojny światowej dochodzi do spotkania dwóch młodych chłopców. Polak (Romek) mieszka wraz z matką i ojczymem, pracuje na kolei. Niemiec (Guido) zostaje powołany do armii z powodu słuchania zdegradowanej muzyki czyli jazzu; nastolatek ma duszę romantyka, nie rozumie sensu walk i nie chce zabijać wrogów. Zapewne w innych czasach bohaterowie mogliby się zaprzyjaźnić, lecz wojna dyktuje twarde warunki. Ponadto, nieoczekiwanie chłopcy zakochują się w pięknej Polce. Czy Franka zdecyduje się wybrać któregoś z nich? Jakie będą konsekwencje zachowań Romka i Guido?

         Filmowi Polacy chcieli żyć jak najdalej od wojny, mieli swoje problemy, przyzwyczaili się do codziennych strzelań i morderstw, starali się normalnie żyć. Niemcy wykonywali rozkazy władz mechanicznie, chcieli prędko powrócić do własnych rodzin czekających w domach. Rogalski obnażył smutne oblicze wojny, głupotę, naiwność, okrucieństwo. Główni bohaterowie zbyt szybko musieli dorosnąć, chociaż nadal ich decyzje często podyktowane były sercem, lecz beztroski czas został im zabrany już na zawsze - bolesne wspomnienia na pewno stały się problemem odbudowy tożsamości.
           Akcja produkcji była nieśpieszna, leniwa, wręcz nieśmiała. Film cechował się pewną delikatnością, bezsilnością. Zderzenie życia na spokojnej wsi z walkami nazistów budziło rozgoryczenie, niedowierzanie, lęk. Bardzo podobały mi się piękne zdjęcia, szczególne wrażenie zrobiły na mnie ujęcia parowozowni w Jaworzynie Śląskiej (wszak mieszkam nieopodal).
           Pozytywnie oceniam obsadę aktorską. Filip Piotrowicz w roli Romka zaprezentował się doskonale. Wrażliwy chłopak starał się godnie egzystować, sytuacja rodzinna nie pozwalała mu na rozczulanie się nad sobą. Ogromnie przypadła mi do gustu gra Jonasa Nay, który wcielił się w Guido. Bohater cierpiał męki służąc w armii, jego marzeniem było słuchanie ukochanego jazzu - zabronionego przez władze. Guido musiał dokonać przerażających wyborów, panika i rozpacz zamieniły jego życie w piekło. Urszula Bogucka jako Franka zagrała poprawnie, ale to postać Żydówki Buni (Maria Semotiuk) spodobała mi się dużo bardziej - dziewczyna uciekając armii niemieckiej, wpadła w sidła równie niebezpiecznego wojska rosyjskiego, a to nie wróżyło dobrze jej świetlanej przyszłości. Należy również wyróżnić bohaterów drugoplanowych. Agnieszka Krukówna w roli matki Romka była kobietą tragiczną, po śmierci męża nie myślała racjonalnie. Natomiast Bartłomiej Topa przedstawił postać Leona genialnie, ojczym Romka - alkoholik skłonny do przemocy zaprezentował szereg emocji, które wstrząsnęły mną dogłębnie.
              Polski dramat miał jednak typową wadę - dźwięk!!! Na szczęście większość tekstów rozpisana była po niemiecku, więc na dole ekranu widniały napisy. Niestety, gdy Polacy wypowiadali swoje kwestie nie rozumiałam co mówią, (muzyka za głośno, zdania się na siebie nakładały) słyszałam jedynie bełkot. Cóż, szkoda, że ten problem polskiego kina powtarza się nagminnie.
            Tragiczne losy młodzieży polsko-niemiecko-żydowskiej skłaniają do wielu przemyśleń. Piękna, niewinna natura, na której tle dochodziło do strasznych wydarzeń to niemy świadek rozpaczy. W ekspresowym tempie musieli dojrzeć nie tylko nastolatkowie, ale również ludzie dorośli, którzy otumanieni ciągle śnili o prostej i radosnej przeszłości, przecież nie mającej już prawa powrotu. Trwająca wojna nauczyła ograniczać wyrzuty sumienia; przekonała, że szlachetne idee, pomimo dobrych chęci mogą prowadzić w sam środek gehenny, w takim momencie nie ma miejsca na sentymenty. Film polecam. Moja ocena: 8/10.

wtorek, 23 lutego 2016

Denko 32 - styczeń

Hej!
Nadszedł najwyższy czas na styczniowe denko kosmetyczne :)


1. Farba do włosów Syoss 10-5 Blond Los Angeles (Maksymalny i precyzyjny efekt koloryzacji, rozjaśnienie do 2 tonów)
Cena ok. 15 zł. W końcu po wielu poszukiwaniach odnalazłam dobrą farbę. Kolor okazał się być zgodny ze zdjęciem na opakowaniu. Uzyskałam chłodny, jasny blond, bez żółtych refleksów. Jestem zadowolona z otrzymanego efektu. W zestawie była jeszcze pachnąca odżywka.
Czy kupię ponownie? Tak




2. Szampon & odżywka Timotei z ekstraktem z róży i ogórka (do włosów cienkich lub przetłuszczających się)

Cena ok. 12 zł. Produkt sprawdził się w moim przypadku znakomicie, włosy pięknie błyszczały i nie były tak mocno skołtunione jak zazwyczaj. Podobał mi się ładny zapach kosmetyku oraz to, że idealnie się pienił.
Czy kupię ponownie? Tak 



3. Sucocrem 250g krem barierowo - ochronny dla dzieci i dorosłych z problemami skóry
Cena ok. 22 zł. To mój jedyny i najlepszy pomocnik w walce z pryszczami. Po posmarowaniu nim niedoskonałości, szybko mogę cieszyć się z powrotem piękną i gładką cerą. Niestety, nie wszystkim pomaga, ale dla mnie jest to od 4 lat KWC!  

 

Czy kupię ponownie? Tak








4Krem do rąk bebeauty - regenujący
Produkt hypolaregiczny, alantonina, filtr UV, skóra bardzo sucha i zniszczona. Cena ok 4 zł - Biedronka. Kosmetyk nieźle poradził sobie z nawilżeniem moich dłoni; miał gęstą konsystencję, ale średnio mi się podobał zapach - taki ciężki, trochę męski. 

Czy kupię ponownie? Nie wiem 





5. Krem do rąk Anida z silikonem i prowitaminą B5 (glicerynowo - cytrynowy)
Cena ok. 2 zł. Produkt wykonywał swoje zadanie poprawnie: natłuszczał dłonie i dostarczał im witamin, do tego bardzo tani.
Czy kupię ponownie? Tak




6.  Krem do rąk Anida - glicerynowo - aleosowy, z witaminą A + E
Cena ok 2 zł., bezzapachowy, bardzo dobrze nawilżał skórę, super się wchłaniał. Przebadany dermatologicznie.
Czy kupię ponownie? Tak









7. Zmywacz do paznokci Isana 250 ml
Cena ok 5 zł. Migdałowy zapach dla mnie nie bardzo wyczuwalny. Nie mniej jednak produkt zmywał lakier doskonale, kosmetyk był wydajny.
Czy kupię ponownie? Tak 

8. Perfumy Chalon 50 ml
Kosmetyk inspirowany kultowymi perfumami J'adore Christiana Diora. Zapach kwiatowy, dosyć długo utrzymywał się na skórze. 
Czy kupię ponownie? Nie wiem

9. Lakier do paznokci Rimmel 335
Cena ok 8 zł. Kolor czerwony, lakier był dość trwały - co w moim przypadku rzadko się zdarza, szybko wysychał.
Czy kupię ponownie? Tak

10. Szczoteczka do zębów Oral B
Cena ok. 4 zł. Służyła mi nawet długo, biorąc pod uwagę moje tempo zużywania szczoteczek.
Czy kupię ponownie? Tak

11. Płatki kosmetyczne Ola, 120 sztuk
Cena ok. 3 zł. 100 % bawełny. Niestety, wszystkie się rozwarstwiały, a tego nie lubię.
Czy kupię ponownie? Nie

12. Cleanic chusteczki do higieny intymnej z pantenolem i kwasem mlekowym 10 sztuk
Cena ok. 5 zł. Świetne chusteczki, doskonale nawilżały i ładnie pachniały. Idealne w awaryjnych sytuacjach. 
Czy kupię ponownie? Tak


13. Calaya - francuska glinka niebieska Blue Pearl
To chyba najlepsza glinka, jaką do tej pory używałam. Moja cera była po jej zastosowaniu mięciutka, gładka. Produkt nie uczulał, jedynie zamieniał na chwilę w Smerfa :)
Czy kupię ponownie? Tak

14. Płatki kosmetyczne Caterine, 120 sztuk
Cena ok. 2 zł. Te płatki przypadły mi do gustu, nie rozwarstwiały się, były miękkie.
Czy kupię ponownie? Tak



15. Próbka kremu do twarzy Yves Rocher Elixir 7.9
Świetny kosmetyk, dobrze nawilżał skórę, wchłaniał się perfekcyjnie, nie uczulał.
Czy kupię ponownie? Tak


W styczniu mega poszalałam, wydałam na kosmetyki 137 zł :D W lutym już oszczędzam! Znacie coś z mojego denka?

poniedziałek, 15 lutego 2016

Podsumowanie roku 2015

Siemanko!
Nadszedł najwyższy czas na podsumowanie zeszłego roku. Tak na marginesie, moje wspomnienia z dwóch ubiegłych lat można zobaczyć tutaj i tutaj. Ostrzegam, że notka będzie długa z dużą porcją zdjęć :))

Styczeń
- Chętnie spacerowałam po łonie natury m.in. w towarzystwie małej Beatki :)


- Wraz z przyjaciółką Ewelinką rozpoczęłam częste wizyty w pobliskiej knajpie, gdzie barmanki od roku cieszą się niezmiernie na nasz widok :D


- Będąc w pobliskiej Bielawie, wstąpiłam do Muzeum Regionalnego.


- Wraz z mamą uczestniczyłam w koncercie zespołu Raz Dwa Trzy, byłam zachwycona rewelacyjnym występem!


Luty
- Moja babcia (mama taty) poważnie zachorowała, niestety od tego czasu było już z nią tylko gorzej.
- Podczas rodzinnych spotkań, zawsze jestem oddelegowana do zabaw z dziećmi ;] 


- Wybrałam się do kina na genialny film ,,Carte Blanche".
- We Wrocławiu wzięłam udział w niezapomnianym koncercie Mroza. Ah, co to były za emocje, oczywiście pamiątkowe zdjęcie musiałam mieć :)



- Końcem miesiąca odbyły się Międzynarodowe Targi Turystyczne we Wrocławiu. W sobotę pierwszym gościem specjalnym była Beata Pawlikowska.


Podróżniczkę zawsze lubiłam, ale po raz kolejny zraziła mnie do siebie swoim zachowaniem. 2 lata wcześniej zrezygnowała ze zdjęć z fanami, bo nie miała czasu (więc po co przyjeżdżała?), tym razem było podobnie. Kobieta żyje w innym świecie, przekonana o swojej wyjątkowości. Podczas wykładu gadała bzdury, następnie z łaską podpisywała książki, nie podnosząc nawet głowy, aby zobaczyć czytelników. Ponownie odmawiała fotek, gdyż się śpieszyła. Cóż... dla niektórych jak widać zaczął się liczyć tylko fejm i budżet oraz publikowanie książek na akord. Mój entuzjazm co do jej osoby znacznie osłabł. A szkoda, bo analizując choćby moje dwa spotkania z Cejrowskim, mam inne wspomnienia. Podróżnik dla każdego fana oddawał swój wolny czas, był uśmiechnięty, chętnie pozował do zdjęć - to jest szacunek dla czytelnika.


- Drugim gościem specjalnym Międzynarodowych Targów Turystycznych był Aleksander Doba. Mężczyzna zdobył tytuł Podróżnika Roku 2015 na stronie National Geographic. Głosowali na niego ludzie z całego świata. Polak przepłynął Ocean Atlantycki z kontynentu na kontynent kajakiem (samotnie) - jedynie dzięki sile swoich mięśni. Podziw budzi szczególnie fakt, że Doba w tym roku skończy 70 lat :) Do zaproszonego gościa kolejka ciągnęła się aż do końca hali. Mężczyzna miał jednak czas i cierpliwość (nie jak naburmuszona Pawlikowska), z każdą osobą robił sobie zdjęcia, zagadywał, do książek wpisywał dedykacje od serca, ściskał fanom dłonie i życzył wszystkiego najlepszego. Mega pozytywna postać :)


Marzec
- Pierwszy dzień nowego miesiąca rozpoczęłam z Ewelinką, ponownie odwiedzając Międzynarodowe Targi Turystyczne. Brałyśmy udział w konkursach, wygrałyśmy suweniry, próbowałyśmy różnych przysmaków :D Tego dnia gościem specjalnym był himalaista Krzysztof Wielicki. Wykładu wysłuchałam z zainteresowaniem, bardzo żałuję, że nie kupiłam jego książki, bowiem kasę straciłam dzień wcześniej na nową publikację Pawlikowskiej, której nie przeczytałam po dziś dzień, bo jakoś nie mam ochoty ;/


- Moja koleżanka Kasia zrobiła mi niespodziankę i zaprosiła mnie do siebie na weekend. Najpierw poszłyśmy do wrocławskiego ZOO ^^


Moim ulubionym zwierzątkiem jest osiołek, którego odwiedziłam ponownie po 4 latach. Jak widać na zdjęciu oboje się zestarzeliśmy :)


- Kolejnym udanym aspektem wrocławskiego weekendu było wieczorne wyjście do kina z Kasią. Film ,,Body/Ciało" podobał mi się, polecam!
- Moja babcia Marysia (mama mamy) skończyła 80 lat. Urządziliśmy jej na sali przyjęcie. Obowiązkowo musiało zostać zrobione zdjęcie z jej wszystkimi wnukami i 3 prawnuczkami. Mam liczne grono kuzynostwa :)


Przy okazji dorwałam do zdjęcia moją energiczną chrześnicę Lenkę :D


- Z Hiszpanii przyjechała na święta wielkanocne kuzynka Iwona.

Kwiecień
- Niespodziewanie zmarła moja ciocia, z którą od kilku lat miałam bardzo dobry kontakt. Przesiedziałam z nią wiele godzin w przychodniach zdrowia, bo traciła wzrok. Nagle odeszła na serce. Zdążyłam się z nią jeszcze pożegnać w szpitalu. Przyznam, że do tej pory nie mogę uwierzyć, że już jej z nami nie ma... Święta były smutne i depresyjne, w dodatku mama przebywała w szpitalu, a za oknem powróciła zima.


- Spotkałam się z moją najlepszą koleżanką Asią ze studiów magisterskich.
- Pojechałam z kuzynką Iwoną odebrać mamę ze szpitala w Głuchołazach. Pozwiedzałam miasteczko i przy okazji dostałam prawie mandat za parkowanie.


- Leczyłam stresy nad pobliskim stawem obserwując zaprzyjaźnione ptactwo :)


Maj
- W Empiku odbyło się spotkanie z Andrzejem Piasecznym, na którym nie mogło mnie zabraknąć. Menadżerka wokalisty nie pozwalała robić zdjęć, ale Piasek oczywiście się zgodził, gdy go uprzejmie poprosiłam :D


- Wygrałam 2-osobowe zaproszenie do opery na ,,Halkę". Poszłam oczywiście z Ewelinką, spektakl był wspaniały! Pierwszą wizytę w operze uznaję za udaną.


 - Wygrałam 2-osobowe zaproszenie na koncert Maleńczuka :D Moją wierną towarzyszką była Ewelina, a występ piosenkarza szalenie mi się podobał!


- Wraz z kuzynką Iwoną często spacerowałam, ciesząc się majem.


- Pojechałam na wycieczkę do Kamieńca Ząbkowickiego, którego głównym zabytkiem jest niesamowity pałac.





- Po raz pierwszy byłam na lotnisku haha - poważnie. Pojechałam z Iwoną, która kupowała bilet powrotny do Hiszpanii.
- Poszłam na koncert zespołu Hey. Niestety, publiczność zepsuła mi dobry humor.


- Wraz z kuzynką Moniką pojechałam do Świdnicy. Obowiązkowym punktem było wjechanie na punkt widokowy ratusza.


- Komunia Beatki zakończyła maj. Na lewym zdjęciu Beata i Julka, a na prawym chrześnica Lenka!


Z kuzynkami (Dominiką i Weroniką) też musiałam sobie cyknąć pamiątkowe foto :D


Czerwiec 
- Pojechałam do Eweliny, aby spędzić weekend w doborowym towarzystwie :D Pływałyśmy po Odrze na rowerkach wodnych. Oczywiście odwrotnie ubrałam kamizelkę ekhmm :D


 - Przyjaciółka zafarbowała mi tradycyjnie końcówki włosów na czerwono :)


 - Pojechałam z Eweliną na wycieczkę do Głogowa, było bardzo upalnie, ale przyjemnie. W dodatku trafiłyśmy na dni miasta i koncert Bednarka.




- Kuzynka Ania wzięła ślub. 



 - Wyjazd roku: Łeba! Wraz z Ewelinką wsiadłam w nocny pociąg, który dostarczył nam jak widać wiele  dziwnych przygód...


- W Łebie obejrzałyśmy w kinie ,,Dziewczyna warta grzechu".

Lipiec
- Rozkoszowałam się naszym pięknym Bałtykiem ^^


- Do Łeby dojechały koleżanki: Monika i Iza!


- To były jak zawsze niezapomniane chwile z nieogarniętymi imprezami :D


- Po powrocie do domu, spotkałam się z dziewczynami z bloga http://sisters92.pl/ Na zdjęciu z Martynką!


- Wybrałam się na wycieczkę do Strzegomia:


- Zwiedziłam Muzeum Obozu Koncentracyjnego Gross Rosen


Sierpień
- Spotkałam się z moją najlepszą koleżanką z licealnej ławki: Olą.
- Nie mogłam nie uczestniczyć w koncercie Tomka Makowieckiego - mojego idola z czasów gimnazjum.


Oczywiście musiałam mieć z Makowcem pamiątkowe zdjęcia :D




















- Ogółem miło wspominam ten dzień, to była dobra impreza z darmowymi piwami :))


- Uczestniczyłam na pierwszym w swoim życiu meczu futbolu amerykańskiego! 


- Przyjechała do mnie koleżanka Asia i pojechałyśmy na wycieczkę do Świdnicy. Najładniejsze zdjęcia oczywiście zawsze są na wieży :D P.S. Zafarbowałam włosy na rudo, ale marzyłam jednak o innym odcieniu!


- Upalny sierpień dawał się we znaki. W słońcu było nawet ponad 50 stopni! Na szczęście Ewelinka wiedziała, co do mnie przynieść na ochłodę :)) Trochę Łeby w domu!


- Monia zaprosiła mnie do rodzinnego domu na Dni Jawora. Tyleż ciekawych wspomnień pozostało. Dziękuję ^^


- Pozytywnym akcentem na zakończenie sierpnia był koncert Mroza!


Wrzesień
- Siedziałam w komisji wyborczej na referendum. Okazało się, że świat jest mały i moją popołudniową towarzyszką została córka wychowawczyni z gimnazjum. 
- Pojechałam do kina w Świdnicy na film ,,Żyć nie umierać".
- Wybrałam się na wycieczkę do pobliskiej Jedliny Zdrój.


- W moim mieście z okazji prezentacji koncert zagrał fantastyczny jak zawsze Krzysztof ,,Zalef" Zalewski!


- Drugiego dnia wystąpił zespół Lemon.


Październik
- Pojechałam.. do Inowrocławia, gdzie czekały na mnie dziewczęta z bloga http://sisters92.pl/ .Wspólnie zwiedziłyśmy uzdrowiskowe miasteczko, było bosko! 


- Martyna i Paulina zaprosiły mnie do Torunia. Miasto szalenie mi się podobało, a blogerki tak serdecznie mnie ugościły, że moja wdzięczność jest niedopisania :))


- Kolejnego dnia dziewczyny zaplanowały wycieczkę do Bydgoszczy. Nie spodziewałam się, iż to miasto ma w sobie tyle uroku! Najbardziej było mi żal, Twardowskiego, który został zabrany do zreperowania, więc nie wychylał się z okna, na co najbardziej czekałam.. Ale to znak, że muszę tam jeszcze powrócić :D


- Za ostatni cel naszej podróży obrałyśmy Solec Kujawski. W Parku Dinozaurów czułam się jak w raju ^^


- Po powrocie na Dolny Śląsk, spotkałam się z kumpelą Olą i bawiłam się z jej małym synkiem :P
- Pojechałam odwiedzić koleżankę Asię, która opowiadała mi o swojej podróży do Tajlandii ^^
- Wdrożyłam w życie mini dietę i ćwiczenia z Mel B (do końca roku schudłam 6.5 kg).
- Miałam nieprzyjemne przygody z moimi włosami. Chciałam uzyskać średni blond, a w efekcie otrzymałam zieloną czerń :( Musiałam wybrać się do fryzjera na dekoloryzację. Generalnie nowy kolor spodobał mi się, ale jednak żal mi było długich włosów, które trzeba było ściąć, bo strasznie się zniszczyły. Szkoda, bo zapuszczałam je dwa lata.


- Siedziałam w komisji wyborczej, lecz tym razem w innym okręgu.
- Z Hiszpanii przyjechała ponownie kuzynka Iwonka.

Listopad
- Kasia wzięła ślub. Zdążyłam z nią cyknąć jeszcze pamiątkowe foto, kiedy była panienką :) Liczę na marzec kochana, nie mogę się doczekać, aż potańczymy w rytmie naszej ulubionej muzy :D :D


-  Moja babcia skończyła 91 lat, ale nie była już w zasadzie tego świadoma...
- W Świdnicy zgłosiłam się na wolontariat Festiwalu Filmowego Spektrum. To było wspaniałe doświadczenie z niecodziennym klimatem, pomimo kilku gaf, których oczywiście nie uniknęłam :D


- Podczas Spektrum miałam możliwość obejrzenia wybranych przez siebie filmów. Zdecydowałam się na ,,Przesilenie letnie", ,,Mustang" i krótkometrażową ,,Arenę".
- Ewelinka wygrała dwa bilety na koncert Andrzeja Piasecznego. Postanowiła zabrać mnie ze sobą ^^ Występ wokalisty był fantastyczny, do tej pory mam dreszcze. Dla wiernych fanów Piasek cierpliwie pozował do zdjęć :D



Grudzień
- Kasia zaprosiła mnie do siebie na pożegnalny weekend tuż przed jej wyjazdem do Niemiec :( Poszłyśmy na Wrocławskie Targi Dobrych Książek, gdzie gościem specjalnym był Wojciech Mann.


- W ramach kursu pilota wycieczek i rezydenta podróży pojechałam na integracyjny wyjazd po Dolnym Śląsku.


Swój pokazowy odcinek z mikrofonem przeprowadziłam w autobusie. Wieczorem w Kudowie Zdroju, gdzie spaliśmy, mieliśmy zabawy animacyjne, których na pewno długo nie zapomnę haha. Niektórzy postanowili przebrać się mocno do zimowego tematu ;]


- Będąc we Wrocławiu, wybrałam się z ekipą do Outroomu (co było częścią mojego wspaniałego prezentu urodzinowego). Udało nam się wyjść z pokoju ,,Horror Room" o czasie!


- Po raz pierwszy (w ramach kursu) byłam w kasynie. Spodobała mi się gra w ruletkę, szybko zaczęłam wspinać się w kierunku podium, niestety musieliśmy oddać żetony innej grupie, bo nasz czas już minął. Nie ma to jak pamiątkowe foto z zajęć.


- Spotkałam się z moją najlepszą koleżanką ze studiów licencjackich Kariną, która od roku mieszka w Rumunii i przyjechała tylko na święta ;/
- Święta spędziłam w elitarnym gronie. Z Dominiką i Weroniką postanowiłyśmy zrobić sobie zdjęcie na wzór z zeszłego roku! Może uda nam się je co wigilię powtarzać. 
- Grudzień był męczącym miesiącem, niewiele spałam. Obchodziłam 27 urodziny, a czułam się jakbym kończyła już z 50. Dwa dni później zmarła moja babcia Stasia, wszyscy byliśmy na to przygotowani, ale jednak był to szok. Pożegnałam się z nią w szpitalu, widziałam jak bardzo cierpiała.. 

Ogólnie rok 2015 nie był najlepszy. Odeszły 2 ważne osoby z mojej rodziny, pierwszą połowę roku rodzice spędzili na zmianę w szpitalu, szczególnie mama ciągle chorowała. Pod koniec listopada podłapałam mega doła, który ciągle gdzieś jeszcze we mnie siedzi, chociaż chyba trochę się już skurczył. Zaczęło denerwować mnie niemal wszystko, nawet włosy. To był straszny czas, jestem wdzięczna wszystkim, którzy wspierali mnie w trudnych chwilach, sama na pewno bym sobie nie poradziła... Przeczytałam 44 książki, bo na więcej nie miałam sił i ochoty (to jednak 12 mniej niż w roku ubiegłym ;/), obejrzałam tylko 33 filmy (rok wcześniej 55, straszny spadek formy), na szczęście aż 7 razy byłam w kinie. 

Szczególnie miło wspominam kilka wycieczek, koncertów, czy (grube) melanże haha. Dziękuję wszystkim bliskim mi osobom, które chcą utrzymywać ze mną nadal kontakty i moim kuzynkom, które zawsze potrafią podtrzymać mnie na duchu :** Szczególne podziękowania kieruję do przyjaciółki Eweliny, nieustannie trwającej przy mnie nie tylko w najlepszych, lecz przede wszystkim w najbardziej beznadziejnych momentach - eh, co ja bym bez Ciebie zrobiła :O :*:* Oczywiście pozdrawiam i dziękuję czytelnikom cierpliwie czekającym na nowe notki, których nie byłam w stanie napisać, ale postaram się wziąć w garść :) Wierzę, że 2016 r. okaże się być chociaż trochę weselszy...