piątek, 22 lipca 2016

Dzień Świra

Hej!
Dzisiaj recenzja kultowego, polskiego filmu!





   Tytuł: ,,Dzień świra"
   Reżyseria: Marek Koterski
   Gatunek: Komediodramat, psychologiczny
   Czas trwania: 1.33 h
   Rok produkcji: 2002








Fabuła:
        Adaś Miauczyński jest zmęczony życiem. Wszystko go drażni, a przypadkowe osoby wyprowadzają z równowagi. Główny bohater niewiele zarabia, a jego stosunki z rodziną nie układają się. Mężczyzna nie potrafi rozstać się z rutyną i codziennymi natręctwami, a kiedy udaje mu się pojechać na urlop, aby odpocząć nad polskim Bałtykiem, okazuje się, że uciec od własnej frustracji nie jest wcale tak łatwo.

        Wielu z nas nosi w sobie cechy Miauczyńskiego. Ja także identyfikuję się z Adasiem. Chętnie przytoczę ulubione cytaty, które często doskonale oddają stan mojego przygnębionego ducha: ,,Boję się nocy. Raczej nie to, nie mogę położyć się spać. Mimo, że jestem zmęczony i senny, jakiś niepokój ściskający serce, że jak to, to już koniec dnia? Już się nic dzisiaj nie zdarzy?"; ,,Co za ponury absurd... Żeby o życiu decydować za młodu, kiedy jest się kretynem?"; ,,Boję się rano wstać, boję się dnia, codziennie rano boję się otworzyć oczy, ze strachu przed świtem, zupełnie nie wiem, co zrobić z nadchodzącym dniem. No nie mogę. Mam niby jakieś obowiązki, a przecież – pustka, jakby zupełnie nie miało znaczenia czy wstanę czy nie wstanę, czy zrobię coś, czy nie zrobię (ja pierdolę), higiena, jedzenie, praca, jedzenie, praca, palenie, proszki, sen. (Ja pierdolę, kurwa)"; ,,Jestem skrajnie wyczerpany, a przecież jest rano..." i zdecydowanie najlepszy: ,,Nikt i nic mnie już nie czeka! Nie widzę przed sobą przyszłości! Jestem w proszku! W rozsypce! Wypalony! Rozmontowany! Śmiertelnie zmęczony, chociaż niczego w życiu nie dokonałem! Muszę przystanąć w biegu, chociaż nigdzie nie dobiegłem. I odpocząć! Odpocząć za wszelką cenę!".
          Główny bohater jest rozdrażniony, jego żale są zazwyczaj uzasadnione. Dlaczego właściciele piesków nie sprzątają kup swoich pupilów z chodników/trawników, a matki nie chcą wysłuchać dzieci i zakładają, że gorąca zupa to lek na całe zło? Czy w pociągu zawsze muszą dosiąść się ,,zwariowane wariaty", tak aby człowiek nawet na chwilę nie mógł pobyć sam ze swoimi myślami? 
        Tylko co, jeśli nasz gniew jest niepotrzebny? Wszak nie tylko my mamy problemy, zdarza się, że denerwujemy się na hałasujących sąsiadów, a przecież oni też potrzebują rozładunku emocjonalnego. 
        Adaś Miauczyński jest romantykiem, niestety, obecne czasy ciężkie  dla wrażliwych osób. Ludzie żyjący marzeniami spychani na margines przez zdecydowane jednostki biegnące po trupach do celu. Kiedy wpadnie się w depresyjny dół, nie jest prosto z niego wyjść, a otoczenie wcale nie pomaga, bo zajęte jest życiem w konsumenckim pędzie, zarabianiu i wydawaniu hajsu, gromadzeniu dóbr materialnych, wdrapywaniem się po szczeblach kariery. Nagle okazuje się jednak, że czas pędzi coraz szybciej, frustracje sięgają zenitu, a kwestia przegranej - niedokończonej egzystencji zaczyna palić od środka. 
          Codzienność przytłacza do tego stopnia, że zaczynamy tracić kontrolę nad naszym zachowaniem i bez namysłu odgapiamy nawyki nieznajomych. Wszyscy zmieniają miejsce w tramwaju - bo bliżej okna, drzwi, kierowcy, a może dalej od sąsiada - więc ślepo podążamy za tłumem. Śpieszymy się do domu, ale czy faktycznie musimy? Dlaczego ciągnie biegniemy... zamiast przystanąć chociaż na chwilę, docenić piękno świata, odetchnąć głęboko.
          Obsada ,,Dnia Świra" jest idealna. Marek Kondrat zagrał Miauczyńskiego perfekcyjnie. Z głównego bohatera można się śmiać bądź mu współczuć, ale przy okazji doskonale rozumieć. Kondrat przedstawił portret człowieka cierpiącego, znudzonego obojętnością świata, przeklinającego swój los lecz uparcie podążającego w otchłań beznadziei i smutku. Postać drugoplanowa doskonale uzupełniająca życiorys Adasia to jego synek Sylwuś, w którego wcielił się Michał Koterski. Syn reżysera został dobrany idealnie do roli nieszczęśliwego chłopca, przekształcającego się w kopię niezaradnego ojca, wszak wypowiedzi Koterskiego nie można zapomnieć. W produkcji wzięła udział plejada gwiazd polskiej kinematografii, dlatego też komediodramat stał się głośnym hitem, wystąpili w nim m.in. Joanna Sienkiewicz, Andrzej Grabowski, Cezary Żak, Cezary Pazura, Ewa Ziętek, Anna Powierza, Piotr Machalica, Zbigniew Buczkowski i inni.
           Film jest tak prawdziwy, że aż boli; ogrom wulgaryzmów tylko potęguje dramatyzm. Niektóre sceny bawią, lecz skłaniają do wielu refleksji, bowiem opowieść o szarym człowieku ma tak naprawdę słodko - gorzki smak. Wyśmiewamy natręctwa bohatera, zapominając o własnych dziwnych przyzwyczajeniach. Mnie osobiście denerwują otwarte szafy, szuflady. Kiedy nie domknę szafki i zauważę mój błąd leżąc już w łóżku, muszę wstać i ją zamknąć, inaczej nie zasnę, bo mnie to rozprasza. Naukę zaczynałam zawsze od pełnych godzin, a jeśli się spóźniłam (zazwyczaj specjalnie), czekałam aż wskazówki zegara dojdą na wyznaczoną pozycjęW dzieciństwie otrzymałam jeżyka do układania w nim kredek. Wszystkie kredki musiały stać w szeregu od najmniejszej do największej, żadna nie mogła zmienić swojego miejsca. Kiedy przychodzili do mnie rówieśnicy, wprowadzali do jeżyka chaos! Szalenie działał mi na nerwy ich zwyczaj wrzucania kredek byle gdzie! Wieczory spędzałam w naprawianiu szkód i mierzyłam kolorowe ołówki linijką, aby przywrócić dawny ład. Kolejność miała znaczenie, liczyły się milimetry.
           Wiele scen rodzimej produkcji zyskało status kultowych jak chociażby rozmowa ojca z synem po angielsku (,,To be, kurwa! Or not to be?!") czy jedzenie śniadania przez głównego bohatera oglądającego ogłupiające reklamy w telewizji. Natomiast do moich ulubionych należą dwie - przerażające, ponadczasowe, i pomimo tego, że od premiery komediodramatu minęło już 16 lat - ciągle aktualne. Pierwsza odnosi się do polskich polityków, którzy ciągle kłócą się ze sobą, kto ma rację, ale ich spory powodują jedynie, że ojczyzna od lat krwawi. Druga to sławna już ,Modlitwa Polaka", gdzie stojący na balkonach sąsiedzi nie proszą Boga o nic dla siebie, lecz wznoszą modły o jak największe nieszczęścia dla ludzi mieszkających w pobliskim otoczeniu.
          ,,Dzień świra" to jeden z najwyżej ocenianych przeze mnie filmów, dzieło Koterskiego widziałam już kilkanaście razy i na pewno nigdy mi się nie znudzi. Jak mniemam większość czytelników oglądała już tę produkcję, a jeśli nie to zachęcam! Moja punktacja to 10/10. Jakie są Wasze ulubione sceny ,Dnia Świra"? :)

35 komentarzy:

  1. Widziałam go tylko raz, ale chętnie do niego wrócę. Co się uśmiałam, to moje. :D

    OdpowiedzUsuń
  2. To chyba kolejny film, który widziała już chyba setki razy, ale zawsze we fragmentach, nigdy cały. Trzeba wreszcie to nadrobić... no i nauczyć się pisania recenzji filmów :D
    szczerze-o-ksiazkach.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Na chwilę obecną nie bardzo mnie interesuje ten film, ale może kiedyś się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pewnie teraz wszyscy mnie zbluzgają :P ale dla mnie ten film jest słaby i średnio śmieszny. Ale to może dlatego że mi mało polskich filmów przypada do gustu.

    OdpowiedzUsuń
  5. uwielbiam ten film, znam prawie na pamieć... te reklamy.... hahhhh...

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam, dla mnie to klasyk nad klasyki :)

    OdpowiedzUsuń
  7. O dziwo nigdy nie widziałam tego filmu...ale planuję nadrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo lubię ten film.
    Pozdrawiam
    http://bookparadisebynatalia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Oglądałam kilka razy. Śmieszny i odprężający. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja ten film obejrzałam jakieś 10 lat po premierze, gdy już cała Polska mówiła cytatami z filmu. Ale moje wrażenie było takie, że bohater ma problemy psychiczne. Bo że4 życie jest jak papier toaletowy to wiadomo. W każdym zawodzie i w każdym miejscu, ale on jakoś tak dziwnie reaguje na zycie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Aż wstyd przyznać, ale go nie widziałam :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie dziwi mnie tak wysoka nota, film jest swego rodzaju fenomenem wśród polskich produkcji. Wracam do niego od czasu do czasu. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Wulgaryzmu to nieodłączny element wielu polskich filmów :) O takowym już dawno było głośno i co najlepsze, ludzie wciąż chętnie do niego wracają. Film wywołał we mnie sprzeczne emocje, jednak ostatecznie pomysł na taką fabułę całkiem przypadł mi do gustu.

    OdpowiedzUsuń
  14. Oglądałam ten film niedługo po premierze. To był błąd, byłam zbyt młoda, żeby go zrozumieć. Chętnie do niego wrócę :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jakoś nie mogę przekonać się do polskich filmów, ale spróbuje dać szansę powyższej produkcji.

    OdpowiedzUsuń
  16. Rzadko, kiedy polski film mnie zachwyci, czasami niszowe produkcje mnie przekonują do siebie. :0 Ale akurat ten film miło wspominam. :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Hej:) Nominowałam cię do Liebster Blog Award, po więcej informacji zapraszam na http://boookloverss.blogspot.com/2016/07/liebster-blog-award.html

    OdpowiedzUsuń
  18. Już nawet nie pamiętam ile lat temu oglądałam ten film, ale to było dawno :D

    OdpowiedzUsuń
  19. To trochę komedia, a trochę jednak dramat - bo reżyserowi udało się wypunktować wszystkie nasze słabostki i sedno naszej "polskości".

    OdpowiedzUsuń
  20. Co jakiś czas oglądam ten film, zawsze aktualny.

    OdpowiedzUsuń
  21. Sama nie wiem ile razy widziałam ten film :)

    OdpowiedzUsuń
  22. oglądalam go niedawno :) całkiem spoko :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Dżizys kurwa ja pierdolę.

    OdpowiedzUsuń
  24. Jeden z moich ulubionych, polskich filmów. Tak jak mówisz - uderza ta jego PRAWDZIWOŚĆ :D Uwielbiam scenę w autobusie, w pociągu albo to "czy panowie musicie tak napi* od samego rana" :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Uwielbiam! Oglądałam tysiąc razy i jeszcze drugie tyle obejrzę :D

    OdpowiedzUsuń
  26. Mogę go oglądać setki razy... I tak mi się nie znudzi.

    OdpowiedzUsuń
  27. Jestem jedną z nielicznych osób, które nie oglądały tego filmu. I w sumie nie ma konkretnego powodu, dla którego ciągle odkładam obejrzenie Dnia świra ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Świetny film i wart kolejnego obejrzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Jeden z moich ulubionych filmów! Choćbym oglądała go milion razy i tak będzie mnie śmieszył ;)
    Zapraszam,
    Hardkorowo normalna

    OdpowiedzUsuń
  30. odmianę "to be" do tej pory ćwiczymy z bratem tak jak w filmie :)

    OdpowiedzUsuń