sobota, 18 lipca 2015

Dziewczyna warta grzechu

Cześć! W końcu trochę się ogarnęłam, mogę powrócić do regularnego blogowania :))
Dzisiejszym tematem dnia będzie notka filmowa.




   Tytuł: ,,Dziewczyna warta grzechu"
   Reżyseria: Peter Bogdanovich
   Gatunek: komedia
   Czas trwania: 1.33 h
   Rok produkcji: 2014









Fabuła:
         Słynny amerykański reżyser od wielu lat zdradza swoją żonę z prostytutkami, którym oferuje tysiące dolarów w zamian za obietnicę porzucenia przez nich niewdzięcznej pracy. Niespodziewanie, Isabella - marząca o karierze aktorki - po spędzeniu upojnej nocy z Arnoldem otrzymuje zaproszenie na casting, gdzie wcielić ma się w główną rolę na Broadwayu. Sytuacja wymyka się spod kontroli, kiedy okazuje się, że reżyserem sztuki jest jej hojny kochanek, a koleżanka z planu to sympatyczna żona artysty. Czy Isabella zrealizuje swoje plany? Jaką decyzję podejmie Arnold?

        Będąc nad morzem wraz z moją przyjaciółką Eweliną, postanowiłyśmy kupić bilety do kina - dawno nie byłyśmy na żadnym seansie. Do wyboru miałyśmy różnorodny repertuar, czyli: ,,Minionki" lub ,,Dziewczyna warta grzechu", więc zdecydowałyśmy się obejrzeć komedię Bogdanovicha.
       Film reklamowano jako bardzo zabawny hit, lepszy od produkcji Woody'ego Allena. Cóż... porównania do genialnych dzieł mistrza nie powinny mieć miejsca. Oczekiwałam wielu śmiesznych scen lecz mój wesoły nastrój zastąpiło ziewanie. Scenariusz był chaotyczny i przekombinowany. Głównym przesłaniem komedii zostało przedstawienie łatwych dziewczyn jako sprytnych panienek realizujących swoje marzenia przez łóżko (wszak praca prostytutki to w dzisiejszych czasach przepustka do szybkiej kariery i wielkich pieniędzy). 
          Mnogość przeplatających się bohaterów i różnych scen mogła być atutem filmu, jednak spodziewałam się mocniejszego scenariusza. Obsadę oceniam na plus, do gustu przypadli mi przede wszystkim Owen Wilson grający bogatego reżysera Arnolda oraz Jennifer Aniston w roli nerwowej terapeutki Jane. Imogen Poots wcielająca się w główną bohaterkę Isabellę trochę mnie rozczarowała, bardziej niż umiejętności aktorskie fascynowała mnie jej uroda. Wyróżnić pragnę także Kathryn Hahn, Willa Forte oraz Rhys Ifansa, pozostali artyści niespecjalnie mnie zainteresowali, ich postaci były dla mnie w zasadzie zbędne. 
        ,,Dziewczyna warta grzechu" jest typowym przeciętniakiem, który można zobaczyć, ale niekoniecznie, bowiem w ubiegłym roku powstało naprawdę wiele ciekawszych komedii. Moim zdaniem produkcja zasługuje na 5/10.


32 komentarze:

  1. Skoro taki przeciętniak, to ja odpuszczę sobie ten film.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja ostatnio w kinie wybrałam Minionki i nie żałuję, choć były trochę gorsze niż poprzednie części :) "Dziewczyny wartej grzechu" raczej nie obejrzę, nie przepadam za Owenem Wilsonem...

    OdpowiedzUsuń
  3. To ja też sobie odpuszczę. Dobrze, że napisałaś na temat tego filmu, zastanawiałam się czy warto obejrzeć. :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj, myślałam , że będzie ciekawszy. Jeszcze go nie widziałam. Mnie kilka dni temu zachwycił dokument " Pantani, przypadkowa śmierć rowerzysty".

    OdpowiedzUsuń
  5. Chyba lepiej by było iść na Minionki. :P Czasem mam ochtę na obejrzenie jakieś intrygującej komedii romantycznej, ale muszę mieć humor, a na tę produkcję stanowczo nie mam ochoty. ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie słyszałam nawet o tym filmie, ale odpuszczę go sobie ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Lubię Jennifer Aniston :) ciekawe jakie by były moje odczucia po obejrzeniu tego filmu :) Bardziej kuszą mnie Minionki :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Do wyboru miałyście faktycznie dużo :D, pewnie też bym wybrała jak Wy. Ja się po nim za wiele nie spodziewałam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Pierwszy raz słyszę o tym filmie, ale to chyba nie dla mnie ;) Lubię Owena Wilsona, ale fabuła filmu mnie to siebie nie przekonała ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Widziałam właśnie, że gra tam Jennifer Aniston i zastanawiałam się, czy się wybrać na to do kina, ale słyszałam właśnie sporo opinii podobnych do Twojej i rezygnuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie przepadam za dziełami tego pana, jakoś nie mój klimat nie moja bajka, dlatego taka rekomendacja, że film jest godny jego produkcji by mnie nie przekonała, ale rozumiem, że fanów Woodiego pewnie tak.
    Tak generalnie jak widzę, że film będzie o prostytutkach albo przesycony gołymi panienkami to ciężko mnie zmusić do oglądania :D Nudzi mnie to i mam przesyt wpychania motyw seksu we wszystko co się da.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Tego Pana" miałam na myśli Woodiego a nie Petera Bogdanovicha, bo jakoś tak się nie jasno wyraziłam :)

      Usuń
  12. Dobrze, że nie poszłam na to do kina :D Obejrzę w domu ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Przeciętniaki staram się omijać. Jestem ciągle zabiegana, więc jak już mam chwilkę i mogę odpocząć, to wolę jednak coś dobrego.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ostatnio szukałam jakieś dobrej komedii i zainteresowałam się tym filmem, jednak negatywne opinie na jego temat skutecznie zniechęciły mnie do oglądania.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja mam taką listę filmów, które chciałabym obejrzeć, że nie skuszę się na produkcje, która jest tylko przeciętna :) Poza tym ogólnie jakoś mnie nie zainteresował pomysł :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Miałam się wziąć za ten film, chyba nic z tego nie będzie...

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja tam lubię Jennifer Aniston na ekranie, więc pewnie sobie obejrzę.

    OdpowiedzUsuń
  18. Tak podejrzewałam, że to żaden hit. Dlatego sobie odpuszczę ;) Byłam ostatnio na świetnym filmie - "Najdłuższa podróż" - na podstawie powieści Nicholasa Sparksa. Polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Na przeciętniaka na razie nie mam ochoty.

    OdpowiedzUsuń
  20. A ja mimo wszystko chyba skuszę się i obejrzę ten film ;) Lubię Aniston i Wilsona :)

    OdpowiedzUsuń
  21. do kina na ten film nie pójdę ale może obejrzę online

    OdpowiedzUsuń
  22. Byłam bardzo ciekawa tego filmu, szkoda, że według Ciebie wypada tak słabo, ale przynajmniej Twoja recenzja oszczędzi mi rozczarowania :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Skoro scenariusz był chaotyczny, a film nie wywarł na Tobie oczekiwanego wrażenia, to sobie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  24. na tyle wciągnęłam sie teraz w seriale że na filmy pełnometrażowe brakuje mi czasu...

    OdpowiedzUsuń
  25. Chyba bym "Minionki" wybrała ;). Nawiasem mówiąc - już mam leciuchno minionków dosyć, bo moja mała kuzynka (obok mieszka, prawie jak siostra) ma na ich punkcie obsesję. A ona kłębek energii jest. Więc minionki minionki minionki minionki...

    OdpowiedzUsuń
  26. Jak znajdziesz fajną komedię, to daj znać. ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. W ten weekend miałam nawet iść na to do kina, ale widzę, że dobrze zrobiłam zostając w domu:) Masz rację, że niepotrzebne jest porównywanie do wielkich mistrzów. To tylko myli widza i potem większość fanów Woody'ego Allena jestrozczarowanych...

    OdpowiedzUsuń
  28. Aktualnie nie wybieram się do kina, bo nawet nie mam gdzie. Szkoda pieniędzy na bilet, skoro film jest średni.

    OdpowiedzUsuń
  29. Reżyser zapewne wyczuł, że od dłuższego czasu kiepsko sypiasz i dlatego puścił w świat swoją usypiającą komedię haha :D

    OdpowiedzUsuń
  30. A mnie się ta komedia bardzo podobała i jednak przypominała mi po trosze produkcje Allena :)

    OdpowiedzUsuń