niedziela, 14 czerwca 2015

Koncertowo - Hey

Siemanko!

        W maju wybrałam się na koncert zespołu Hey. Uwielbiam Nosowską, więc ucieszyłam się ogromnie, gdy dowiedziałam się, że przybędzie na dni mojego miasta. Wejście na stadion było darmowe, więc z niecierpliwością czekałam na wydarzenie. 
        Niestety, występ opóźnił się o pół h., co więcej rozpadało się. Kasia wyglądała wspaniale, jak zawsze skromnie dziękowała fanom, ale nie mogłam poczuć fantastycznego klimatu, bo pijana dzicz napierała na mnie z każdej strony (jedna małpa - wypuszczona chyba prosto z zoo - połamała mi parasolkę!). Naćpana młodzież zrobiła na mnie mega negatywne wrażenie, pierwszy raz spotkałam się z taką agresją na koncercie, gdyż zawsze bawiłam się wspaniale. Chyba jednak wolę imprezy biletowe, bo przynajmniej zachowana jest na nich kultura... Teraz nie dziwię, się że wstęp do zamkniętych klubów nie jest tani.
        Ponadto, zdenerwował mnie fakt, że na Nosowską puszczono ,,atrakcyjny" dym, dzięki któremu przez cały koncert piosenkarkę niewiele widziałam. Światła także nie były sprzyjające ;/ Występ trwał 1.5 h, wokalistka zaśpiewała największe hity. Cóż, do domu nie wróciłam zadowolona, a szkoda, bo na przyjazd Hey czekałam bardzo długo. Mam nadzieję, że następnym razem moje emocje z koncertu będą bardziej pozytywne :)





Lubicie piosenki Hey?

33 komentarze:

  1. Też byłam na koncercie HEY, chyba nawet na tym samym:) Bawiłam się naprawdę świetnie, choć tak ja mówisz, zachowanie ludzi i kilka innych rzeczy pozostawiało wiele do życzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda, że "małpy" zepsuły Ci przyjemność z koncertu. Tak, bardzo lubię Hey i mam nadzieję, ze w końcu kiedyś uda mi się wybrać na jakiś ich koncert. Mam nadzieję też na bardziej kulturalne towarzystwo na imprezie... ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Na koncercie tego zespołu nie byłam, ale kiedyś słuchałam ich piosenek.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dlatego właśnie i ja wolę imprezy biletowe :). Szkoda, bo takie sytuacje skutecznie potrafią zepsuć całe wrażenie i zadowolenie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Niektóre piosenki Hey są naprawdę świetne.
    A ''małpy'' są niestety niemal na każdym koncercie, i współczuję ci, że na takową trafiłaś.

    OdpowiedzUsuń
  6. Też nie lubię imprez, na których człowiek aż się boi, że coś mu się stanie...
    A jeśli chodzi o Hey, to byłam kiedyś na ich koncercie i bardzo mi się podobało :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie wiem, czy lubię. Nazwę zespołu kojarzę.
    Też dlatego ja nie przepadam za takimi spędami i nie chodzę na takie wydarzenia. Wiadomo, że jak się zapłaci to jako-taka kultura ludzi jest zachowana.

    OdpowiedzUsuń
  8. Znam kilka piosenek HEY :) Aj szkoda że nie trafiłaś na kulturalne otoczenie na koncercie, mogę sobie to tylko wyobrazić, raz też miałam taką przygodę i więcej się tylko denerwowałam niż bawiłam :/

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam Katarzynę Nosowską, a koncerty bez wejściówek mają swoje wady i zalety, jednak masówki pozbawione są klimatu i te przypadkowe osoby, które przyszły popisywać się w tłumie mogą zepsuć każdą imprezę.

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam Hey! Jeden z moich ulubionych zespołów. Katarzyna Nosowska ma niesamowity głos :).

    OdpowiedzUsuń
  11. Szkoda, że nie byłaś zadowolona.. Na koncercie Hey nigdy nie byłam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Z Hey uwielbiam piosenkę "Teksański" :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Uwielbiam Nosowską, żałuję, że dotychczas jakoś się nie złożyło, żeby iść na koncert.

    OdpowiedzUsuń
  14. Wiem, co czujesz - ja również straciłam parasolkę :)
    Szkoda, że pogoda się nie udała.

    OdpowiedzUsuń
  15. Hey uwielbiam i bardzo Ci współczuję tej dziczy na koncercie :(

    OdpowiedzUsuń
  16. Lubię tylko kilka piosenek Hey i jakąś wielką ich fanką nie jestem :)

    OdpowiedzUsuń
  17. oj dawno nie słuchałam ich muzyki

    OdpowiedzUsuń
  18. Znam, uwielbiam i często słucham :) Niestety tak to jest na darmowych koncertach, trzeba się liczyć z ewentualnymi stratami,choć nie powinno tak być. Szkoda, że się źle bawiłaś...
    Kiedyś byłam na ONA (dawno) i mimo dziczy dookoła (ja wypiłam jedno piwo) bawiłam się świetnie, ale nie pchałam się do przodu,nie chciałam ryzykować życia ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Taki urok koncertów otwartych :/

    OdpowiedzUsuń
  20. Też wolę koncerty biletowe, z innych zrezygnowałam już dawno, bo niektórzy po prostu nie wiedzą co to znaczy kultura.
    Thievingbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  21. To prawda, na koncertach plenerowych zawsze trafi się towarzystwo, które zapije albo zaćpa i jest masakra :(

    OdpowiedzUsuń
  22. szkoda, że miałaś nieprzyjemne otoczenie, fajna relacja.

    OdpowiedzUsuń
  23. To Nosowska wciąż koncertuje? Oj mimo wszystko bardzo zazdroszczę :-)

    OdpowiedzUsuń
  24. Też nie lubię imprez na których najwięcej jest pijanej/naćpanej młodzieży.Tak naprawdę aż strach. Szkoda ,że niesympatyczne otoczenie Ci się trafiło,ale sam koncert jak widać i tak udany.Może jeszcze będziesz miała okazję pójść na koncert ,gdzie publika będzie miała więcej kultury.Tego Ci życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Uwielbiam Hey i zazdroszczę Ci możliwości posłuchania ich na żywo, choć niekoniecznie w takich warunkach...

    OdpowiedzUsuń
  26. No niestety i takie koncerty się zdarzają. Na Hey byłam tylko raz, w ramach OFF festiwalu :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Uwielbiam Hey. Miałam okazję być na koncercie i przyznam, że faktycznie zachowanie niektórych ludzi jest denerwujące, dlatego wolę kameralne kluby.

    OdpowiedzUsuń
  28. Bardzo lubię niektóre piosenki Hey :) Szkoda, że klimat koncertu był taki, według mnie pijanych ludzi nie powinno się wpuszczać na takie imprezy, bo psują zabawę innym :/

    OdpowiedzUsuń
  29. Chciałabym kiedyś wybrać się na koncert Hey :)

    OdpowiedzUsuń
  30. u mnie w mieści była w ubiegłym roku - koncert wypadł rewelacyjnie!

    OdpowiedzUsuń
  31. Ja za to nie przepadam za Hey. może dwie piosenki są dla mnie jako takie.

    OdpowiedzUsuń
  32. Nominowałam Twój blog do LBA:
    http://literackie-zamieszanie.blogspot.com/2015/06/druga-nominacja-do-nagrody-lba.html

    OdpowiedzUsuń