poniedziałek, 29 grudnia 2014

Bodyguard

Siemanko!
Ostatnio obejrzałam słynny klasyk z ubiegłego wieku. Zapraszam na moją opinię.





     Tytuł: ,,Bodyguard"
     Reżyseria: Mick Jackson
     Czas trwania: 2.10 h
     Gatunek: melodramat, sensacyjny
     Rok produkcji: 1992








Fabuła:
        Sławna piosenkarka dostaje listy z pogróżkami. Rachel obawia się o życie swoje i synka, więc postanawia zatrudnić najlepszego w USA ochroniarza. Frank dowiaduje się, że ktoś opłacił mordercę, który chce zabić wokalistkę. Bodyguard pomaga młodej kobiecie, ale z zaskoczeniem dostrzega, że pomiędzy nim a Rachel pojawiło się uczucie. Czy ochroniarz zapewni bezpieczeństwo swojej pracodawczyni? Czy miłość głównych bohaterów ma szansę przetrwać? 

          Uwielbiam starsze filmy, mają niesamowity klimat i magię. Kobiety nosiły inne ubrania i modne wówczas dziwne fryzury, które wszystkim się podobały, a dzisiaj na pewno zostałyby wyśmiane. Dzieło Jacksona cechuje się niepowtarzalnym urokiem, obejrzałam je z zachwytem.
       Fabuła może wydawać się banalna, ale romans pomiędzy Rachel i Frankiem był piękny, chociaż niebezpieczny. Obsada została dobrana idealnie. 29 letnia Whitney Houston doskonale zadebiutowała na dużym ekranie jako kapryśna piosenkarka. Kevin Costner perfekcyjnie wcielił się w rolę ochroniarza, zapewne niejedna kobieta chciałaby mieć przy sobie tak inteligentnego i przystojnego bodyguarda. 
          Film trwał ponad 2h., jednak nie nudziłam się na nim ani chwili. Szczególnie do gustu przypadła mi ścieżka dźwiękowa. Houston zaśpiewała w filmie swoje największe hity, ze łzami w oczach wysłuchałam tekstu cudownej piosenki o pożegnaniu - ,,I will always love you". Produkcję bardzo polecam, przede wszystkim: wielbicielom klasyki oraz fanom Houston i Costnera. Moja ocena 9/10. 

piątek, 26 grudnia 2014

Dziewczynka z balonikami

Cześć!
Po przeczytaniu niemal rok temu debiutu literackiego Agnieszki Turzynieckiej ,,Inspektor Kres i zagniniona" , koniecznie chciałam poznać kolejną książkę pisarki. W końcu moje marzenie spełniło się i na urodziny przyjaciółka podarowała mi upragnioną lekturę. 




Tytuł: ,,Dziewczynka z balonikami"
Autor: Agnieszka Turzyniecka
Okładka: miękka
Ilość stron: 176
Rok wydania: 2014









Fabuła
        27 letnia Marlena mieszka w Niemczech. Dziewczyna dostrzega u siebie pogłębiające się stany lękowe. Bohaterka zaczyna obawiać się rozmów z klientami w pracy, onieśmielają ją najprostsze zadania. Polka postanawia zgłosić się na leczenie do szpitala psychiatrycznego, ma nadzieję, że lekarze pomogą jej zwalczyć chorobę. Kobieta dowiaduje się, że cierpi na psychozę maniakalno - depresyjną. Zajęcia terapeutyczne wskażą jej schowane w głąb duszy koszmary dzieciństwa. Co spowodowało, że u Marleny pojawiły się myśli samobójcze? Czy główna bohaterka odnajdzie równowagę życiową?

       Do gustu przypadła mi tajemnicza okładka. Egzemplarz nie jest obszernych rozmiarów, a krótkie rozdziały zachęcały mnie do szybkiego zapoznawania się z kolejnymi stronicami. Autorka posługiwała się prostym językiem, potrafiącym skutecznie zmobilizować czytelnika do zaznajomienia się z poruszającą historią Marleny.
       Powieść bardzo mi się podobała. Doskonale rozumiałam obawy książkowej bohaterki, jej wspomnienia z przeszłości pozwoliły mi dostrzec jak istotny jest do dorosłego życia jego wstęp - szczęśliwe dzieciństwo. Każda istota cechuje się odmiennym charakterem, wrażliwi ludzie przeżywają swoje sukcesy i porażki dwa razy mocniej niż ich rówieśnicy, dlatego zazwyczaj środowisko nie akceptuje zachowania słabszych i świadomie wyrzuca ze swojego kręgu. 
         Pisarka poruszyła poważny problem choroby psychicznej. Jest to temat rzadko omawiany, najczęściej pomijany, bo ludzi z urojeniami traktuje się jako niebezpiecznych, nic niewartych. Szpitale psychiatryczne kojarzą się negatywnie. Pacjenci nie są przez swoich bliskich obdarzani szacunkiem, rodziny się ich wstydzą. Powszechny jest brak tolerancji dla osób dotkniętych tą smutną, przerażającą chorobą. Turzyniecka doskonale opisała wewnętrzne rozterki głównej bohaterki, przybliżyła rozchwiane stany emocjonalne towarzyszące postaciom książkowym podczas odbywania terapii. Autorka niezwykle prawdziwie zobrazowała klimat zakładów dla ludzi obłąkanych.
        Lekturę oczywiście polecam. Moja ocena 8/10. Z niecierpliwością czekam na kolejne książki polskiej pisarki.

,,Dziewczynka z balonikami" bierze udział w wyzwaniu: POLACY NIE GĘSI III

poniedziałek, 22 grudnia 2014

Szafa

Cześć!
Zapraszam na moje pierwsze spotkanie z twórczością Olgi Tokarczuk. Miałam szczęście spotkać autorkę na Wrocławskich Targach Dobrych Książek. Stojąc w długiej kolejce, cierpliwie doczekałam się autografu oraz zdjęcia z pisarką :)




   Autor: Olga Tokarczuk
   Tytuł: Szafa
   Okładka: miękka
   Ilość stron: 67
   Rok wydania: 2014










        Książka jest zbiorem 3 opowiadań. Pierwsza historia nawiązuje do tytułowej szafy. Rozdział składa się z 6 stron i pochodzi z 1987 r. Autorka zaprezentowała mebel jako wspaniałego przyjaciela bohaterki opowieści. Szafa została opisana w sposób barwny, niezwykle plastyczny, poetycki.
       Druga część lektury pt. ,,Numery" opowiada o pokojówce sprzątającej w luksusowym hotelu. Ten rozdział spodobał mi się najbardziej. Perfekcyjnie przedstawiła Tokarczuk losy kobiety, która bezbłędnie potrafiła odczytać tożsamość i charakter gości zamieszkujących pokoje na drugim piętrze. Z niesamowitą precyzją bohaterka opisała chaos/porządek panujący w wynajmowanych kwaterach. Czytelnik może zauważyć jakie cechy charakteryzują kobietę, a jakie mężczyznę, czym różni się małżeństwo Japończyków od pary Amerykanów.
     Trzeci rozdział zawiera krótką historię o bohaterze rezygnującym z realnego życia dla gier komputerowych. Chłopak zdecydował się na stworzenie świata wirtualnego, które idealnie odzwierciedlało ziemską egzystencję. Jednak zabawa w Pana Boga nie jest tak łatwa jak mogłoby się wydawać...

      Lektura jest niewielkich rozmiarów. Nie można jej czytać zbyt szybko, ponieważ autorka ma specyficzny styl pisania, którym trzeba się delektować. Opisywane przez nią przedmioty ożywają, możemy poczuć ich zapach. Chętnie zapoznam się z kolejnymi książkami Tokarczuk. Zdaję sobie sprawę, że dzieła znanej pisarki nie wszystkim odbiorcom do gustu, chociaż są towarem luksusowym kryjącym w środku bogatą treść. Myślę, że ,,Szafa" będzie idealnym rozpoczęciem przygody z twórczością autorki, gdyż dzięki tej cieniutkiej lekturze można zapoznać się z bajecznym językiem pisarki i zrozumieć fenomen jej osoby. Moja ocena 8/10.

Książka bierze udział w wyzwaniu: POLACY NIE GĘSI III

piątek, 19 grudnia 2014

Zdobycze 23

Cześć :))
Dzisiaj pochwalę się moimi ostatnimi wspaniałymi zdobyczami ^^

1. Na blogu http://zakrecony-swiat-marty.blogspot.com/ wygrałam interesujący kryminał. Serdecznie dziękuję, już nie mogę się doczekać lektury :)


2. Dzisiaj ze skrzynki wyciągnęłam książkę, którą wygrałam na blogu http://pasje-fascynacje-mola-ksiazkowego.blogspot.com/ Dziękuję bardzo :))


3. W ubiegłym tygodniu otrzymałam interesującą paczuszkę od http://mieszadelkomoje.blogspot.com/ Niestety, Joasia zawiesiła już swojego bloga..


4. Prezent od mamusi na urodziny :D


5. Kolejny urodzinowy prezent od koleżanki :)) Zachwyciła mnie pyszna czekoladka z Serbii :))


6. Najwspanialszy prezent urodzinowy od przyjaciółki. Wszystko boskie, szczególnie książki. Wieczorem zacznę lekturę ,,Dziewczynki z balonikami"! Dzięki bardzooo <3


Życzę wszystkim miłego weekendu, ja tymczasem uciekam do babci! Pozdrawiam :)

wtorek, 16 grudnia 2014

Cztery Gwiazdki

Cześć!
Będąc w nastroju przedświątecznym postanowiłam obejrzeć kolejny film opowiadający o Bożym Narodzeniu.




   Tytuł: ,,Cztery Gwiazdki"
   Reżyseria: Seth Gordon
   Gatunek: komedia
   Czas trwania: 1.28 h.
   Rok produkcji: 2008









Fabuła:
        Kate i Brad są parą od kilku lat. Każdej zimy uciekają od rodzinnej, świątecznej atmosfery do ciepłych krajów. Nieoczekiwanie, ich lot na wyspę Fidżi zostaje odwołany z powodu ogromnej mgły. Młodzi Amerykanie postanawiają odwiedzić swoich rozwiedzionych rodziców mieszkających osobno. Czy Boże Narodzenie w gronie najbliższych osób faktycznie będzie tak kiepskie jak spodziewają się Kate i Brad?

      Każda z 4 rodzin głównych bohaterów była niezwykle pokręcona, jednak przy bliższym poznaniu - irytujący członkowie familii, niespodziewanie stawiali się całkiem sympatycznymi istotami. Kate i Brad, którzy uważali się za lepszych od swoich braci i sióstr, nagle spostrzegli, że ich egoizm spowodował brak zrozumienia pomiędzy sobą. Młodzi kochankowie krytykowali wszystkich dookoła, nie zauważając, że tak naprawdę niewiele wiedzą o sobie samych.
     Spodobał mi się pomysł na film. Nie mniej jednak uważam, że kilka momentów w scenariuszu umieszczono zupełnie niepotrzebnie. Wiele wątków bardzo mnie śmieszyło, lecz niektóre fragmenty były trochę zbyt głupkowate. Reese Withersoon jako Kate oraz Vince Vaughn w roli Brada sprawdzili się doskonale - tworząc zabawną parę. Ponadto pozytywnie zagrali również m.in. Rober Duvall, Sissy Spacek, John Voight. Motyw świąteczny został zawarty: były choinki, wieczerza wigilijna, szopka bożonarodzeniowa, prezenty. Historia zakończyła się happy - endem, a głowni bohaterowie przekonali się, że z rodziną można żyć w zgodzie, wystarczy jedynie przestać myśleć wyłącznie o sobie. Ponadto, interesującym zabiegiem było również nawiązanie do demonów dzieciństwa. Każdy z nas miał zapewne różne dzienne koszmary o których wolałby zapomnieć, do wielu sytuacji nie chcemy nigdy wracać już pamięcią, bo są dla nas bolesne i wstydliwe. 
     Produkcja przypadła mi do gustu. Nie jest to wybitne dzieło, ale dosyć ciekawa komedia na długi przedświąteczny wieczór. Moja ocena 6.5/10.

P.S. Nie wiem czy zauważyliście, zmieniłam nazwę bloga na http://alicjamagdalena.blogspot.com/ Poprzednia związana była z piosenką jednego z moich ulubionych zespołów, którego ostatnio słucham coraz rzadziej, bo rockowy wokalista stał się przesadnie komercyjny... Zakładając stronę, nigdy nie myślałam, że zostanę w blogosferze na dłużej, więc tytuł nadałam spontanicznie :) Jeśli macie mnie w GFC, proszę o ponowną obserwację, bo posty prawdopodobnie nie będą się już wyświetlać w starej odsłonie. Dziękuję i pozdrawiam!

sobota, 13 grudnia 2014

W śnieżną noc

Hej!
Ostatnio zakupiłam w po promocyjnej cenie w Biedronce bardzo polecaną przez blogerów książkę. Poniżej moja opinia na temat lektury.




  Tytuł: ,,W śnieżną noc"
  Autorzy: Maureen Johnson, John Green, Lauren Myracle
  Okładka: miękka ze skrzydełkami
  Ilość stron: 336
  Rok wydania: 2014









Fabuła:
       3 świąteczne opowiadania na temat miłości. Historie nastolatków, którzy zimą odważyli się wyznać swoje uczucia ukochanej osobie. Akcja dzieje się w amerykańskim miasteczku Gracetown, a losy głównych bohaterów łączą się pod koniec powieści. 

      Po książkę sięgnęłam zachęcona jej pozytywnymi opiniami na blogosferze. Niestety, treść lektury mocno mnie rozczarowała.
    ,,W śnieżną noc" zostało napisane przez 3 autorów. Pierwsza część ,,Podróż wigilijna" autorstwa Maureen Johnson nawet mi się spodobała. Druga historia wymyślona przez John'ego Green'a średnio przypadła mi do gustu, natomiast ostatnie opowiadanie opracowane przez Lauren Myracle bardzo mnie zmęczyło.
     Plusem zimowego dzieła był magiczny śnieg. Wielka śnieżyca szalejąca w Ameryce stworzyła fascynujący klimat, tym bardziej, że w Polsce białego, mięciutkiego puchu w tym roku jeszcze nie widziałam. Książkę czyta się niezwykle szybko, charakteryzuje ją duży druk i krótkie rozdziały, styl pisania autorów jest młodzieżowy. Ponadto, od razu zwróciłam uwagę na cudowną okładkę lektury.
     ,,W śnieżną noc" na pewno zachwyciłoby mnie 10 lat temu, kiedy byłam nastolatką. Obecnie, miłosne opowieści wydały mi się zbyt słodkie, banalne i naciągane, a główni 16 - letni bohaterowie irytujący. Wiele stron było przegadanych. Chciałam spędzić miło czas z zachwalanym dziełem, ale zamiast zapewnianego relaksu - otrzymałam niespodziewaną nudę. Szkoda... nie rozumiem jednak współczesnej młodzieży, która woli spędzać świąteczny czas np. w Starbucksie zamiast w gronie rodzinnym. W zasadzie, gdyby nie obficie padający śnieg, nie domyśliłabym się nawet, że akcja działa się podczas Bożego Narodzenia. Moja ocena 5/10.

czwartek, 11 grudnia 2014

To właśnie miłość

Cześć!
Wczoraj obchodziłam swoje kolejne 18 urodziny (tym razem 26), niestety wieczór spędziłam kaszląc i kichając w towarzystwie chusteczek. W ramach pocieszenia i walki z chorobą postanowiłam włączyć sobie jeden z moich ulubionych świątecznych filmów :)





    Tytuł: ,,To właśnie miłość"
    Reżyseria: Richard Curtis
    Czas trwania: 2. 15 h
    Gatunek: komedia romantyczna
    Rok produkcji: 2003








Fabuła: 
      Kilka historii o miłości i szczęściu, które można odnaleźć przypadkowo, często w innym kraju. Wzruszające i zabawne opowieści o ludziach czekających na tę jedną wymarzoną i właściwą osobę. Połączone ze sobą wątki zwrócą uwagę odbiorcy, na to co jest w życiu najważniejsze...

      ,,To właśnie miłość" oglądałam już wiele razy, produkcja nigdy mi się nie nudzi. Dzieło Curtisa zawiera w sobie ciepło i magię świąteczną. Przygody głównych bohaterów są zupełnie różne, np. o zdradzonym pisarzu wyjeżdżającym do innego kraju, aby w samotności popracować nad nową książkę, mężczyźnie kochającym żonę najlepszego przyjaciela, małym chłopcu zauroczonym piękną koleżanką ze szkoły itd. W filmie nie brakuje także negatywnych postaci, widzowie nie polubią asystentki szefa - bezczelnie namawiającej przełożonego do zdrady żony.
      Uwielbiam soundtrack zawarty w tej komedii romantycznej, świąteczny klimat produkcji zawsze poprawia mi nastrój. Ogromnym plusem filmu jest oczywiście obsada. Do gustu przypadli mi przede wszystkim: Hugh Grant, Colin Firth, Alan Rickman, Liam Nesson, Emma Thompson, Laura Linney, Bill Nighy, Martine McCutcheon, Keira Knightley, Andrew Lincoln, Heike Makatsch, Kris Marschall, Martin Freeman, Lucia Moniz, Rodrigo Santoro, Joanna Pege, Thomas Brodie - Sangster, Rowan Atkinson, Claudia Schiffer. Anglicy fascynowali swoim brytyjskim akcentem. Najbardziej polubiłam historię kobiety opiekującej się swoim chorym bratem. Świetnym pomysłem było również przedstawienie prawdziwych scen (witających się ze sobą najbliższych osób) nakręconych ukrytą kamerą na lotnisku. Moja ocena 10/10. Czy u Was też tradycją stało się coroczne oglądanie ,,To właśnie miłość" ? :)

wtorek, 9 grudnia 2014

Denko 18 - listopad

Cześć!
Dzisiaj przedstawię Wam moje denko listopadowe. Nie mogę uwierzyć, że minął już kolejny miesiąc, a moje wykończone kosmetyki - fotografowałam po raz 18 :O


1. Farba do włosów Garnier Color Naturals (7.3. Naturalny Złoty Blond)
Cena 9 zł. Produkt kupiłam po raz drugi - uzyskany kolor podoba mi się, chociaż jest trochę za ciemny. Do farby gratis dodana była mała saszetka odżywki.


Czy kupię ponownie? Nie

 


2. Szampon Johnson's Babe z pompką
Cena: 13.50 zł. Kosmetyk wydajny, 500 ml zużyłam w ciągu 2 miesięcy (przy prawie codziennym myciu włosów). Ciekawym atrybutem była pompka, jednak szampon mało się pienił, więc trzeba było naciskać rączkę kilka razy, aby uzyskać wymarzony efekt. Włosy po używaniu tego produktu ładnie się błyszczały, jednak szybko przetłuszczały. 
Czy kupię ponownie? Nie








3. Suchy szampon Dove
Cena ok. 19 zł. Używałam w awaryjnych sytuacjach. Zwiększał objętość włosów, odświeżał je, a przede wszystkim pięknie pachniał. Nie zostawiał siwych refleksów. Póki co stał się moim ulubieńcem wśród suchych szamponów. 
Czy kupię ponownie? Tak

4. Żel pod prysznic Oriflame.
Kosmetyk kiedyś wygrałam. Świetnie się pienił, dodatkowo miał cudownych zapach. Z reguły nie wracam już jednak do tego samego żelu pod prysznic.
Czy kupię ponownie? Nie



5. Krem do rąk Eldena z aloesem - do każdego rodzaju skóry Bardzo fajny, wydajny krem - bezzapachowy. Doskonale nawadniał moje ręce. W dodatku miał niską cenę.

Czy kupię ponownie? Tak








6. Krem do rąk z aloesem Aro
Niedrogi kosmetyk, który doskonale nawilżał dłonie, nie kleił się, charakteryzował się delikatnym zapachem aloesu.
Czy kupię ponownie? Tak







 



7.  Bebeauty - płyn micelarny.
Cena - 8 zł (Biedronka) za 400 ml. Przebadany dermatologicznie - produkt hypoalergiczny. Uwielbiam tego micelka, idealnie zmywał każdy makijaż. Super wydajny, służył mi 2 miesiące. Nie podrażnił mojej cery. Zdecydowanie mój KWC - to już kolejna butelka, jaką nabyłam.
Czy kupię ponownie? Tak!








8. Zmywacz do paznokci Bebeauty z lanoliną i gliceryną. Nawilża i zmiękcza skórę wokół paznokci, nie zawiera acetonu.
Cena ok. 5zł. Jestem zadowolona z działań. Zmywacz był wydajny, prawidłowo usuwał resztki lakieru.
Czy kupię ponownie? Tak

9. Sudocrem. To mój przyjaciel. Używam od ponad dwóch lat. Wspaniale wygoił mi twarz. W razie nagłych i niespodziewanych niedoskonałości smaruję pryszcze odrobiną Sudocremu i następnego dnia moja cera jest już wyleczona. Niestety, dowiedziałam się, że ostatnio zapchał skórę koleżanki, więc pewnie nie każdemu będzie służył tak idealnie jak mi. Cena ok. 12 zł. Mój KWC.












Czy kupię ponownie? Tak!

10. Lakier do paznokci PAESE - mini me
Produkt kiedyś wygrałam. Miał minimalną wielkość, wystarczył mi na ok. 1 miesiąc używania. Fioletowo - szary kolor przypadł mi do gustu. Lakier cechowała perfekcyjna gęstość, szybko schnął.
Czy kupię ponownie? Tak

11. Woda toaletowa Yves Rocher - wanilia (20ml)
Cena ok. 19 zł. Uwielbiam zapach tej wody! Perfumowane ubrania pachniały jeszcze następnego dnia ^^ To ten hit, który na pewno kupię jeszcze nie raz, w przeciwieństwie do wody toaletowej kokosowej tej firmy, bowiem z nią się nie polubiłam.
Czy kupię ponownie? Tak

12. Pasta do zębów Colodent - eksplozja wybielania
Produkt absolutnie nie spełnił obietnic producentów, wręcz przeciwnie - mam wrażenie, że moje zęby od czasu używania tej pasty przyciemniały. Nie dorównuje mojemu ulubieńcowi Colgate Total.
Czy kupię ponownie? Nie wiem

13. Colgate Total advanced whitening. Długo szukałam idealnej pasty i znalazłam :) Mimo iż wcześniej używałam wiele past Colgate, żadna nie była tak super jak ta. Wybieliła mi zęby, usunęła przebarwienia. Kupiłam w Rossmanie - 8 zł. Bez wątpienia KWC!
Czy kupię ponownie? Tak! 

14. Płatki kosmetyczne Lilibe mit aloe vera - 60 sztuk
Cena ok. 3 zł. Lubiłam je, były mięciutkie, nie rozwarstwiały się.
Czy kupię ponownie? Nie wiem

15. Płatki Cleanic 40 sztuk
100 % bawełny z proteinami jedwabiu. Wyjątkowo gładkie i puszyste. Uwielbiam te płatki, są większej wielkości niż klasyczne. Nie rozwarstwiały się, delikatne w dotyku. Cena ok. 5 zł.
Czy je kupię ponownie? Tak

16. Maska kolagenowa hydrożelowa - produkt profesjonalny Beauty face (rewolucja w pielęgnacji skóry)
Produkt wygrałam, pierwszy raz mogłam przetestować tak oryginalną żelową maseczkę z otworami na oczy nos i usta - wyglądałam jak przybysz z obcej planety. Musiałam położyć się na łóżku na 30 minut, gdyż w pozycji pionowej maseczka spadała mi z twarzy. Po ściągnięciu zielonego żelu, zauważyłam, że moja cera była lekko naciągnięta, wypoczęta, nawodniona. Kosmetyk nie uczulił mnie aczkolwiek nie zauważyłam, żebym odmłodniała :D Polecam dla relaksu ^^

 
Czy kupię ponownie? Nie wiem

Niestety, w listopadzie poszalałam i wydałam aż 154 zł na kosmetyki (a miałam kupić tylko to, co potrzebne :P ). Może w grudniu uda mi się trochę zaoszczędzić, wszak jest kilka ważnych świąt (w tym moje kolejne 18 urodziny), więc nie pogardzę kosmetycznymi prezentami :D Znacie coś z mojego denka? Pozdrowienia!

niedziela, 7 grudnia 2014

Zdobycze 22

Cześć!
Dawno nie chwaliłam się moimi zdobyczami, najwyższy już czas :)

1. Na blogu http://77dakota.blogspot.com/ wygrałam 2 maski. 1 podarowałam mamie i razem zrobiłyśmy sobie wieczór SPA. Jeszcze raz dziękuję za nagrodę :))


2. Wspaniały prezent otrzymałam od http://rogaczki-kosmetyczne.blogspot.com/. Moje serce skradły nie tylko kosmetyki  Organique, gdyż nigdy wcześniej nie miałam okazji testować produktów tej firmy, ale także genialne pudełko, które okazało się być idealnym miejscem na moją biżuterię :) Bardzo dziękuję <3


3. Na blogu http://zakamarek2013.blogspot.com/ wygrałam interesującą książkę, którą planuję niedługo przeczytać. Zapowiada się bardzo ciekawie ^^ Dzięki!!!!! :)


4. Przy ostatnich zakupach w sklepie Yves Rocher otrzymałam kilka gratisów.


5. Mama obdarowała mnie wymarzonym prezentem na Mikołaja :))


6. Od mojej kochanej koleżanki Kasi niespodzianka prosto z Niemiec kosmetyk Balea. Dziękuję <3


Mam nadzieję, że miło spędziliście weekend :) Ja byłam na Wrocławskich Targach Dobrych Książek i wróciłam do domu z mnóstwem cudownych lektur z autografami od autorów. Bardzo się cieszę, że mogłam spotkać m.in. Olgę Tokarczuk czy Andrzeja Stasiuka ;)

czwartek, 4 grudnia 2014

Holiday

Cześć!
Niedługo święta, więc najbliższe dni chętnie spędzę z magicznymi filmami/książkami opowiadającymi o Bożym Narodzeniu :)





     Tytuł: ,,Holiday"
     Reżyseria: Nancy Meyers
     Gatunek: komedia romantyczna
     Czas trwania: 2.18 h
     Rok produkcji: 2006








Fabuła:
       Amanda odkrywa, że jej partner ją zdradza. W okresie świątecznym - dziewczyna chce uciec na koniec świata, aby zapomnieć o swoich problemach. W tym samym czasie Iris dowiaduje się, że mężczyzna, którego kocha... bierze ślub z inną kobietą. Angielka jest załamana i postanawia opuścić rodzinny dom, aby spędzić Boże Narodzenie w innym kraju. Główne bohaterki korzystają z portalu internetowego gwarantującego uczciwą zamianę mieszkań w wyznaczonym terminie. Amanda przylatuje do bajecznie zaśnieżonej wioski pod Londynem, a Iris trafia do rezydencji w wietrznym Los Angeles. Czy singielki znajdą swoje szczęście w obrębie nieznanego terytorium? W jaki sposób poznają wymarzonych partnerów? Czy miłość na odległość jest możliwa? Polecam ,,Holiday".

      Uwielbiam dzieło Meyers. Jest to lekka komedia romantyczna w bajkowej odsłonie. Reżyserka przedstawiła poruszające historie dzielnych kobiet, które odważyły się przerwać toksyczne związki i poszukać prawdziwej radości życia. Świąteczny klimat produkcji mnie zauroczył, zafascynowana przyglądałam się angielskiej wiosce, chciałabym spędzić święta w jednym z tych magicznych domków. Podczas seansu filmowego nie nudziłam się ani chwili, szalenie podobał mi się soundtrack.
      Ogromnym plusem ,,Holiday" jest obsada. Kate Winslet zagrała Iris genialnie. Z podziwem przyglądałam się emocjom towarzyszącym aktorce w krytycznych dla jej postaci chwilach. Joe Black zaprezentował rolę Miles'a przekonująco. Jego filmowa osoba była sympatyczna i smutna, ostatecznie kompozytor zrozumiał swoje błędy i odnalazł źródło szczęścia. Moją ulubioną bohaterką została Cameron Diaz, która wcieliła się w niezależną Amandę. Artystka rozśmieszała mnie do łez, pomimo tego, że życiorys bogatej Amerykanki nie zawierał kolorowych barw. Moje serce skradł jednak Jude Law w roli Grahama. Nie mogłam oderwać oczu od przystojnego aktora, jego postać skrywająca domowe tajemnice - zahipnotyzowała mnie, a brytyjski akcent oczarował. Szczególne brawa należą się Eli Wallach, 90latek jako Arthur był znakomity. Wrażenie zrobiła na mnie ostatecznie jego doskonała kondycja fizyczna oraz jasny umysł. Na uwagę zasłużyli także odtwórcy ról drugoplanowych: m.in. Rufus Sewell, Edward Burns, John Krasinski, Dustin Hoffman.
        Święta z podobną filmową akcją to ja lubię. Szczególnie podoba mi się przesłanie dzieła Meyers, które przemawia do wszystkich singli, że na miłość warto poczekać, bo zazwyczaj zjawi się ona nieoczekiwanie. Oglądaliście ,,Holiday"? Która para przypadła Wam do gustu bardziej? Ja kibicowałam przede wszystkim Amandzie i Grahamowi  :) Zachęcam do zapoznania się z tą produkcją jeśli szukacie wspaniałej komedii romantycznej w bożonarodzeniowej otoczce. Moja ocena 10/10. Jaki inny film o zimowych świętach polecacie?

wtorek, 2 grudnia 2014

Las Venglas - Mordor Town

Siemanko!
      Dzisiaj chętnie opiszę moje wrażenia z wizyty w wałbrzyskim Teatrze Dramatycznym. Niezwykle rzadko oglądam występy na scenie, więc bardzo ucieszyłam się z propozycji kuzynki, która zaprosiła mnie na wieczorne wyjście do teatru. Karolina miała wejściówki na spektakl ,,Las Venglas - Mordor Town" w reżyserii Łukasza Dudy. 

     



   W rolach głównych wystąpiła młodzież z Zespółu Szkół Nr 5   (Zachariasz Andrzejewski, Janusz Baran, Tomasz Bejnarowicz, Artur Drążkowiak, Paulina Kowzowicz, Wojciech Matela, Aleksandra Stós, Krzysztof Strześniewski, Damian Urban). 









     Przedstawienie było krótkie, trwało niecałe 40 minut. Początkujący aktorzy jako postaci z gry komputerowej oryginalnie przedstawili perspektywę Wałbrzycha. Dziewczęta i chłopcy zaprezentowali utopijne marzenia na temat przemysłowej miejscowości. Młodzi artyści wyśmiali wady miasta, któremu ciągle spada prestiż. Uczniowie zobrazowali negatywne cechy Wałbrzycha, odzwierciedlili je w karykaturalnym świetle.
       Występ naprawdę mi się podobał; żałuję, że sztuka nie była dłuższa. Aktorzy zaciekawili mnie swoimi rolami. Śmiałam się często, chociaż fabuła była gorzka, np. młodzież opowiadała o niebezpiecznych dzielnicach cygańskich w mieście, gdzie nie należy wędrować nocą. Szczególnie zapadł mi w pamięć tekst o absolwencie turystyki, który dostał pracę niemal w swoim zawodzie - jako kanar podróżujący w autobusach :)
     Jestem wdzięczna kuzynce za zabranie mnie ze sobą na przedstawienie. Dobrze jest się czasem ukulturalnić! Jako wspomnienie pozostał mi pamiątkowy bilet, który powędruje do mojego kolekcjonerskiego zeszytu. A wy na jakim spektaklu byliście ostatnio w teatrze? :D