środa, 5 listopada 2014

Biegnij Lola, biegnij

Cześć!
Dzisiaj notka filmowa :)




     Tytuł: ,,Biegnij Lola, biegnij"
     Reżyseria: Tom Tykwer
     Czas trwania: 1.20 h
     Gatunek: sensacyjny
     Rok produkcji: 1998









Fabuła:
      Manni gubi torbę z zawartością 100 tysięcy marek. Obawia się, że szef mafii, który miał otrzymać pieniądze - zabije go za nieodpowiedzialność. Lola chce pomóc swojemu chłopakowi. Ma tylko 20 minut na zgromadzenie brakującej sumy pieniężnej. Kogo poprosi o przysługę dziewczyna? Czy głównej bohaterce uda się dobiec na czas? Co jest iluzją, a co prawdą? Polecam dzieło Toma Tykwera.

        Według wielu rankingów ,,Biegnij Lola, biegnij" jest obowiązkowym hitem, który musi zobaczyć każdy ambitny kinoman. Zaciekawiona włączyłam produkcję, aby przekonać się na czym polega fenomen filmu. Zachęciła mnie szczególnie informacja, iż jest to dzieło niemieckie, gdyż cenię kino naszych sąsiadów.
      ,,Biegnij Lola, biegnij" jest dość oryginalną produkcją. Swoją konstrukcją przypomina mi trochę ,,Efekt motyla". Jestem pozytywnie zaskoczona, że w tak krótkim czasie udało się opowiedzieć interesującą, nietypową historię. Reżyser zaprezentował widzom zabieg cofania się w czasie, zmianę biegu wydarzeń. Za świetny pomysł uważam szybkie przedstawianie zdjęć przypadkowych osób w przyszłości. Podobała mi się się elektroniczna muzyka w tle. Nadała produkcji mroczny, psychodeliczny wymiar. Największe wrażenie zrobiła na mnie gra Franki Potente, która wcieliła się w główną bohaterkę. Postać Loli była bardzo charakterystyczna - zbuntowana dziewczyna z czerwonymi włosami musiała podjąć niebezpieczne zadanie, które wydawało się być niemożliwe do dokonania. Moritz Bleibtreu jako Manni także udowodnił, że posiada talent aktorski - świetnie przedstawił szereg emocji towarzyszących uwikłanemu w mafijne porachunki chłopakowi. 
      Film przede wszystkim zwraca uwagę na towarzyszące nam w życiu codziennym niedoceniane szczegóły. Czasami wystarczy skręcić w lewo zamiast w prawo, spóźnić się kilka minut, zagadać do nieznajomego przechodnia - a może zmienić się całe nasze bądź przypadkowych osób życie (niespodziewany wypadkek samochodowy, spotkanie prawdziwej miłości, znalezienie banknotu pieniężnego, przyłapanie krewnego na romansie itd.).
          Produkcja podobała mi się, jednak nie zachwyciła mnie tak jak się spodziewałam. Przez większą część filmu główna bohaterka biegała z rozwianymi czerwonymi włosami. Nie żałuję jednak, że zdecydowałam się na wybrany seans, gdyż dawno już nie widziałam tak oryginalnego dzieła. Moja ocena 6/10.

29 komentarzy:

  1. Bardzo dawno temu próbowałam podejść do tego filmu, ale był na tyle specyficzny, że nie dotarłam do końca. Chyba nie w moim typie zupełnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tytuł słyszałam już nie raz, ale filmu jeszcze nie oglądałam. "Efekt motyla" bardzo mi się podobał, więc jeśli mówisz, że ten jest do niego podobny, to mam dużą ochotę go zobaczyć.

    OdpowiedzUsuń
  3. Coś mi majaczy, ale nie jestem pewna, czy oglądałam. Jeśli już to bardzo dawno temu, czyli tak, jakbym nie widziała. :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Nigdy nie oglądałam tego filmu ale nie wiem czy się na to zdecyduję :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie znam tego filmu, ale widzę po twojej recenzji, iż fajerwerków zbyt wielkich nie ma. W takim razie bez żalu go sobie odpuszczam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Po Twojej recenzji mam mieszane uczucia, niby chcę obejrzeć, ale nie wiem czy to nie strata czasu..

    OdpowiedzUsuń
  7. Ostatnio mało filmów oglądam, a na ten jakoś nie mam ochoty ;)

    http://pasion-libros.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Słyszałam o tym filmie, ale jakoś mnie nie kusi. ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Widziałam go dawno temu, na tyle dawno, by obejrzeć go ponownie , pamiętam, że mi się podobał :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Oglądałam jeden film, gdzie przez większość czasu bohater chyba szedł pustynią :P Myślę więc, że motyw biegu by mi nie przeszkadzał, a ciekawie się zapowiada :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zainteresowałam się kiedyś tym tytułem, ale zostawie go sobie na inny czas. Teraz wolę nieco inne filmy.

    OdpowiedzUsuń
  12. nie widziałam filmu, nie przepadam za takim gatunkiem :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie przepadam za filmami sensacyjnymi, więc nie widziałam :) Jednak zaciekawiłaś mnie tą recenzją. Podobał mi się "Efekt motyla", chociażby dla tego, że wyróżnia się na tle innych filmów, więc może i ten by przypadł mi do gustu.

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo znany tytuł, którego oczywiście jeszcze nie oglądałam. Oczywiście, postaram się nadrobić tę filmową zaległość.

    OdpowiedzUsuń
  15. W moim przypadku bardzo często jest tak, że te filmowe klasyki, które koniecznie trzeba obejrzeć nie do końca mnie przekonują. Oceniłabym bardzo podobnie:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Zdecydowanie nie dla mnie, fabuła z pewnością by mnie nie wciągnęła

    OdpowiedzUsuń
  17. Oglądałam. Ale tak dawno, że już nie bardzo pamiętam, na ile mi się podobało;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Trafne porównanie d Efektu Motyla :) Film widziałam bardzo dawno, wtedy jeszcze było to coś ciekawego i oryginalnego, teraz pewnie nie zrobiłby na mnie większego wrażenia :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ojoj, całkowicie nie dla mnie hehe ^^

    OdpowiedzUsuń
  20. Myślę, że mnie by nie zachwycił ten film. Takie produkcje dla ambitnych kinomanów nie są dla mnie, zdecydowanie wolę filmy romantyczne :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Film widziałam już jakiś czas temu, gdzieś po kinowej premierze i miałam podobne odczucia. Wydał mi się oryginalny, jednak po prasowych i telewizyjnych zachwytach spodziewałam się czegoś jeszcze lepszego ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Co się dzieje z tym bloggerem! Ile razy piszę komentarz, tyle razy on się straci po pierwszej próbie!
    Z filmami ostatnio mam podobnie jak z książkami, te najbardziej głośne wielkie hity zostawiam na później. Tykwera cenie nawet w króciutkiej noweli filmowej. W ciągu kilkunastu minut opowiedział cała długą historię! Film zdecydowanie z tych, które w końcu muszę zobaczyć.

    OdpowiedzUsuń