czwartek, 22 maja 2014

Maria Antonina

Siemanko!
W końcu udało mi się zajrzeć na bloga i mam nadzieję, że niedługo nadrobię zaległości z czytaniem Waszych notek :) Tymczasem zapraszam na recenzję filmu. Książka ,,Lalki królowej" zachęciła mnie do bliższego zapoznania się z życiorysem Marii Antoniny. Postanowiłam obejrzeć znaną produkcję biograficzną wyreżyserowaną 8 lat temu.




  Tytuł: ,,Maria Antonina"
  Reżyseria: Sofia Coppola
  Rok produkcji: 2006
  Gatunek: biograficzny, dramat historyczny
  Czas trwania: 2 h









Fabuła:
       XVIII wieczna Francja nawiązuje sojusz z Austrią. Zapewnieniem pokoju pomiędzy państwami miał stać się ślub 14 letniej Marii Antoniny Austriaczki ze starszym o 2 lata delfinem Francji - Ludwikiem XVI. Kilka lat później, młode małżeństwo przejmuje urząd monarchy Francji. Niestety, ani król ani jego żona nie mają wystarczającej wiedzy, aby kierować krajem. Ludwik XVI woli spędzać wolny czas na polowaniach, a Maria Antonina trwoni publiczne pieniądze na częste ciągłe imprezy i nowe kreacje. Młoda kobieta nie potrafi zainteresować męża swoim ciałem, społeczeństwo nie mogąc się doczekać potomka - szydzi z królowej i wymyśla różne krzywdzące plotki na temat władczyni. Radość z przyjścia na świat pierwszego dziecka monarchów jest krótka. Obywatele Francji są coraz biedniejsi, nie zgadzają się na przepych panujący w Wersalu. Maria Antonina jest jednak marzycielką. Buduje dla własnych przyjemności idealną wioskę, romansuje ze szwedzkim hrabią Axel'em Fersen'em. Niestety zdenerwowany lud pragnie zemsty za swoją niedolę. Tłumy Francuzów atakują pałac. Żądają głowy króla i jego żony. 

        Historia Marii Antoniny jest smutna. Była jeszcze dzieckiem, kiedy zaaranżowano jej ślub z Ludwikiem XVI. Towarzyszyła jej ciągła presja otoczenia - Austriacy i Francuzi domagali się urodzenia przez nią chłopca, który stałby się gwarancją stabilizacji relacji pomiędzy dwoma państwami.
      Film przedstawił słynną władczynię ze strony psychologicznej. Maria Antonina szanowała swojego męża, ale go nie kochała. Prawdziwą miłość spotkała dopiero w osobie szwedzkiego hrabiego. Królowa lubiła hazard, nie umiała oszczędzać państwowych pieniędzy. Nikt nie przygotował jej do prawidłowego rządzenia krajem. Krytykowała zwyczaje dworu dotyczące pomocy w codziennym jej ubieraniu. 
      Produkcja otrzymała Oscara za najlepsze kostiumy. Zgadzam się z werdyktem jury. Niesamowite kreacje zapierały dech w piersiach. Z podziwem przyglądałam się niecodziennym fryzurom Francuzów żyjących w XVIII w. Piękne krajobrazy wzbudzały mój zachwyt.
       Nie podobała mi się muzyka. Rockowe, nowoczesne brzmienie mające nadać Marii Antoninie cech zwyczajnej kobiety nie przypadło mi do gustu. Radosny końcowy utwór, który powinien być smutny, bo przecież władczyni zdała sobie sprawę ze zbliżającej się śmierci, nie wydawał mi się być odpowiedni do sytuacji. 
        Sofia Coppola zakreśliła zwięzły obraz romantycznej dziewczyny. Początek opowieści był długi, po to aby późniejsze lata egzystencjii królowej streścić w 10 minutach. Zabrakło najważniejszych momentów z życia monarchini. Nie wspomniano słowem o aferze naszyjnikowej. Nie pokazano tragicznych chwil towarzyszących Marii Antoninie podczas uwięzienia jej w celi. Nie wyjaśniono również, w jaki sposób zginęła ta barwna postać bądź jak pożegnał się z życiem jej mąż. Co więcej, błędnie przedstawiono liczbę dzieci monarchów. 
        Kristen Dunst zagrała swoją rolę poprawnie. Dzięki niej mogłam zapoznać się z zasadami panującymi w pałacu XVIII wiecznej Francji. Wersal znany był z przepychu i film ukazał wszystkie przyjemności towarzyszące królowej. Miało być słodko i tak było, co udowadnia przewodnia piosenka dramatu ,,I want candy". Jason Schwartzman jako Ludwik XVIII zaprezentował się bardzo wiarygodnie. Władca kraju został przedstawiony jako nieśmiały chłopiec - śpiący na brzegu łóżka plecami do swojej żony. Niestety, moim zdaniem aktorzy nie uratowali dramatu.
          Produkcja średnio przypadła mi do gustu. Brakowało mi przede wszystkim zawiązania akcji i punktu kulminacyjnego. Fabuła długo się rozkręcała, po to aby w końcowej fazie filmu szybko spłycić akcję. Być może w fazie wstępnej planowano drugą część ,,Mari Antoniny"? Dramat nie był wiernym odwzorowaniem historii, nie otrzymałam interesujących mnie ciekawostek z życia królowej. Na uwagę zasługuje na pewno oryginalna lukrowa wizualna oprawa. Moja ocena to 6/10.

A aktualnie cieszę się w końcu piękną wiosną :)


28 komentarzy:

  1. Kiedyś dawno temu miałam ochotę na obejrzenie tego filmu, potem mi jakoś przeszło i zapomniałam o nim, a teraz tak sobie czytam i czytam i powiem Ci nie szczególnie mnie zachęca jednak. Chyba nie będę oglądać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tego typu filmy rzadko wybieram do oglądania, są dość specyficzne. Tego akurat nie widziałam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Oglądałam Marię Antoninę ponieważ lubię takie filmy zachowane w starym stylu ;) Fajny wpis ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. Oglądałam kawałek filmu bo kiedyś babcia włączyła :D. Całego nigdy nie miałam okazji.
    Świetne zdjęcia :).

    OdpowiedzUsuń
  5. Pewnie zobacze:-) zwykle podobają mi się filmy, o których piszesz :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. O tak -kostiumy w filmie były fantastyczne!

    OdpowiedzUsuń
  7. Oglądałam. Film wywarł na mnie wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeszcze nie oglądałam, widzę że wiele straciłam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak zobaczyłam tytuł to myślałam, że będziesz opisywać jakąś książkę. Na średni film nie mam w tej chwili ochoty.

    OdpowiedzUsuń
  10. Hm, sama nie wiem, z jednej strony jestem ciekawa, a z drugiej - i ona chyba przeważa - zniechęca mnie już samo zdjęcie Dunst w tej roli, nie pasuje mi ona do moich wyobrażeń Marii Antoniny. Chyba pozostanę przy beletrystyce;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Niestety nie w moim guście film :(

    OdpowiedzUsuń
  12. Jakie piękne zdjęcia! A na film nie mam ochoty, wątpię, że wytrzymałabym długie rozkręcanie się akcji, której de facto i tak zbyt wiele nie ma...

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie oglądałam tego filmu, ale czytałam kilka książek o życiu Marii Antoniny.

    OdpowiedzUsuń
  14. mnie ten film bardzo się podobał, widziałam go wielokrotnie.

    OdpowiedzUsuń
  15. Szkoda, że nie wykorzystano potencjału tej historii, która w moim odczuciu mogłaby być bardzo ciekawa. Niestety czasami tak bywa. Film sobie odpuszczę, ale chętnie poszukam jakichś książek na ten temat.

    OdpowiedzUsuń
  16. A ja miałam ogladać :) Widzę, że film raczej nie w moim guście, fajnie, że o nim napisałaś to nie będę tracić czasu :-p

    OdpowiedzUsuń
  17. Jeśli mam być szczera to uwielbiam ten film. Nigdy nie traktowałam go, jako filmu historycznego, bo i z historią nie wiele ma wspólnego. Podejrzewam, że twórcy od początku chcieli stworzyć uwspółcześniony wizerunek Marii Antoniny, o czym mogą świadczyć słynne trampki w garderobie ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Film oglądałam i rzeczywiście jest taki średni. Fabuła kuleje, bo rozkręcała się, rozkręcała i rozkręcić nie mogła.

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie oglądałam i raczej nie mam zamiaru oglądać :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Nad filmem zastanowię się jeszcze, ale zdjęcia jak zwykle urzekające :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Piękne zdjęcia:) film może obejrzę z czystej ciekawości...

    OdpowiedzUsuń
  22. Widziałam fragmenty tego filmu i nawet nie wiem, jak to się stało, że nie obejrzałam całego.

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie słyszałam o tym filmie! Muszę koniecznie nadrobić.

    OdpowiedzUsuń
  24. Piękne zdjęcia.
    Film oglądałam, nie żałuję spędzonego przy tym czasu, ale równie dobrze mogłabym go patrzeć z wyłączonym głosem, obraz piękny, tak cukierkowo, ale ogólnie nic nowego nie wnoszący.

    OdpowiedzUsuń
  25. Lubię filmy, których scenariusz oparty jest na postaciach historycznych. Niestety często zdarzają się niedociągnięcia i za mało w nich ważnych faktów z życia bohaterów.

    OdpowiedzUsuń
  26. Dla mnie ten film był niemiłośiernie nudny, a uwielbiam kostiumowe. Muzyka to jakaś żenujaca pomyłka, gubiła klimat i sprowadzała wszystko do chaosu

    OdpowiedzUsuń