środa, 16 kwietnia 2014

Witaj w klubie

Siemanko!
Dzisiaj chcę Wam przedstawić moją opinię na temat filmu, który stał się w tym roku oscarowym przebojem.





    Tytuł: ,,Witaj w klubie"
    Reżyseria: Jean-Marc Vallée
    Gatunek: dramat, biograficzny
    Czas trwania: 1.57 h
    Rok produkcji: 2013








Fabuła:
      Historia oparta jest na faktach. Lata 80 ubiegłego wieku - Ron Woodroof (Matthew McConaughe) przypadkowo trafia do szpitala, gdzie lekarze diagnozują u niego chorobę: AIDS. Ordynator przekazuje pacjentowi przerażającą informację - zostało mu zaledwie 30 dni życia. Bohater nie poddaje się jednak i postanawia walczyć o swoją przyszłość. Trafia do Meksyku i otrzymuje od medyków nowe lekarstwa, które mają wzmocnić jego organizm. Ron decyduje się na nielegalną terapię. Kiedy zauważa, że spożywane tabletki znacznie poprawiły stan jego zdrowia, chce pomóc również swoim rodakom poprzez przepisywanie im środków medycznych nie zatwierdzonych przez system prawny. Wraz z transseksualistą Rayon'em (Jared Leto) zakłada klub, gdzie za znaczną opłatą - wsparcie odnajdują wszyscy nosiciele HIV. Ron zakpił ze znajdującej się za jego plecami śmierci, bowiem od paraliżującego wyroku lekarza, który szacował jego życie na jedyny miesiąc, udało mu się przetrwać 7 lat.

     Opowieść o głównym bohaterze jest na pewno ciekawa. Ron Woodroof prowadził hulaszczą egzystencję. Lubił sex z przypadkowymi kobietami, alkohol, narkotyki. Zachorował na własne życzenie, ponieważ zaraziła go uliczna prostytutka - mająca na ciele świeże ślady po igłach. Był zdecydowanym przeciwnikiem gejów, jednak pewnego dnia poznał w szpitalu przebranego za kobietę mężczyznę, z którym się zaprzyjaźnił i od tego momentów zmienił swój stosunek do homoseksualizmu. 
      Dramat chorego człowieka zwraca uwagę na poważny problem, jakim są wielkie koncerny farmaceutyczne. Lekarze podpisują umowy z przebojowymi firmami, wiedząc że chorzy, dla których nie ma już żadnej nadziei, chętnie staną się królikami doświadczalnymi. Kiedy jednak pojawia się szansa na wypróbowanie innego lekarstwa, dającego lepsze efekty od proponowanych tabletek w szpitalach, prawo komplikuje proces importu pigułek, uznając je za nielegalne, chociaż skutki ich stosowania są pomyślne dla pacjentów. 
       Przyznam, że po tylu fantastycznych recenzjach reklamowanego filmu, spodziewałam się większych wrażeń. Niestety produkcja momentami mnie nudziła, a po godzinie zaczęłam już niecierpliwie spoglądać na zegarek. Matthew McConaughey, który zagrał głównego bohatera świetnie poradził sobie ze swoim zadaniem. Niestety aktor nie wdarł się do mojego serca tak jak Leonardo wcielający się w ,,Wilka z Wall Street". Doceniam jego poświęcenie znacznej utraty wagi, ale wątpię, żebym za kilka lat pamiętała jego oscarową rolę - Rona Woodroffa. Jennifer Garnier pod postacią doktor Eve często mnie irytowała. Super sympatyczna lekarka była tak miła, że momentami robiło się aż za słodko i mdło. Natomiast uważam, że Jared Leto jako Rayon otrzymał Oscara zasłużenie. Chudszy o 12 kg mężczyzna fantastycznie wykreował chorego transseksualistę, jestem pod ogromnym wrażeniem jego umiejętności artystycznych. Największe jednak brawa kieruję w kierunku osób odpowiedzialnych za choreografię i fryzury, ich praca została należycie doceniona kolejną oscarową statuetką. Moim zdaniem dramat warto obejrzeć ze względu na prawdziwą historię wplecioną w fabułę filmu. Ja jednak po zakończonym seansie nie miałam chęci na kontemplację, co zdarza mi się zazwyczaj, kiedy obejrzę niesamowitą produkcję. Moja ocena to 7/10. 

Pochwalę się moimi pierwszymi ciasteczkami bananowymi, które udało mi się samodzielnie upiec ^^ Nieskromnie dodam, że są pyszne i smakowały całej rodzinie. Przepis jest bardzo prosty - 1 szklanka płatków owsianych, 1 banan utarty na tarce, garść żurawiny, garść wiórków kokosowych, 1 jajko, 1 łyżka miodu, 1 łyżka oleju -> produkty połączyć i wyłożyć widelcem na pokrytą papierem blachę -> piec przez 30 minut w piekarniku (temperaturze 180 stopni). Naprawdę polecam :))

32 komentarze:

  1. Film oglądałam. Uważam, że poruszył ważny temat. Obydwie role zasłużyły na Oscara, ale Leto był moim faworytem. :)
    Przepis na ciasteczka koniecznie muszę wypróbować! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie oglądałam filmu , ale słyszałam dużo pozytywnych opinii. Chętnie obejrzę :)
    Ciasteczka wyglądają pysznie, aż mi się zachciało czegoś słodkiego :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem taka zacofana, że nawet nie wiem, kto dostał Oscara. :D
    Uwielbiam takie ciastka! Muszę wypróbować ten przepis. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Film o trudnej tematyce to coś dla mnie. Postaram się w przyszłości obejrzeć.
    Daj troszkę tych ciasteczek! Aż zgłodniałam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Filmu jeszcze nie widziałam, ale jako że oskarowy, to trzeba znaleźć na niego czas :)
    A ciasteczka znam - są pyszniutkie :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie widziałam, ale zaciekawiłaś mnie

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten film jest ma mojej liście do obejrzenia, bardzo mnie ciekawi :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo lubię oglądać takie życiowe, oparte na faktach historie, dlatego zapisze sobie tytuł tego filmu i postaram się go poszukać w wolnym czasie.

    OdpowiedzUsuń
  9. ciekawe czy mi by się spodobał :) może też w pewnych momentach by mnie nudził - trzeba sprawdzić :D

    OdpowiedzUsuń
  10. pewnie do kina na niego nie pójdę, ale jak trafię w TV lub internecie muszę go zaliczyć :)

    OdpowiedzUsuń
  11. pyszne ciasteczka, nigdy nie dodawałam jeszcze banana

    OdpowiedzUsuń
  12. O tym filmie myślę już od pewnego czasu i na pewno w końcu go obejrzę :)
    A ciasteczka wyglądają smakowicie :) Chętnie wypróbuję Twój przepis :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Takie ciasteczka muszę być przepyszne, spróbuję zrobić :)
    Filmu nie oglądałam, może nie znam się na kinematografii, ale mnie często te oskarowe hity wcale nie zachwycają ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo dobry film i dobra tematyka :) ooo ciasteczka takie bym zjadła teraz :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ciasteczek bananowych muszę kiedyś koniecznie spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ciasteczka bananowe wyglądają bardzo,bardzo smacznie :D Jeszcze ja wygłodzona, na diecie pochłonęłabym je w moment :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Sama nie wiem, czy chcę obejrzeć ten film. Mam wobec niego mieszane odczucia. Ciasteczka bananowe pochłonęłabym za to bez żadnych wątpliwości :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Jakos mnie nie ciagnie na ten film :P

    OdpowiedzUsuń
  19. Odkąd obejrzałam trailer, a potem poczytałam o filmie w "Kinie", mam szaloną ochotę zobaczyć Witaj w klubie. Tymczasem Twoje wrażenia skłaniają mnie do ostudzenia emocji... chyba nie powinnam się aż tak na stawiać na fantastyczny film. Z drugiej strony jednak pozostałe filmy oskarowe, np. Filomena, Grawitacja, 12 Years a Slave i właśnie Wilk mnie absolutnie oczarowały.

    PS Smacznego:)

    OdpowiedzUsuń
  20. No właśnie.... biedny Leo. Był też moim zdecydowanym faworytem.

    OdpowiedzUsuń
  21. Ale mi narobiłaś ochoty na te ciasteczka :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Jeszcze filmu nie oglądałam :)
    A ciasteczka wyglądają pysznie :)

    naczytane.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  23. ciasteczka wyglądają pysznie!
    na film się wybierałam ale już chyba spadł z afisza, będę musiała poszukać w internecie

    OdpowiedzUsuń
  24. Film z ciekawości chętnie obejrzę, a ciasteczka chętnie z łakomstwa bym zjadła:)

    OdpowiedzUsuń
  25. historia bardzo ciekawa,chetnie sie skuszę chociażby na wzgląd,że gra tam Jared Leto :D

    OdpowiedzUsuń
  26. Filmu jeszcze nie oglądałam choć mam w planie to zrobić:)
    Ciasteczka owsiane uwielbiam:)

    OdpowiedzUsuń
  27. Moja Siostra była na tym filmie i o ile skleroza mnie nie myli ;p, oceniła go bardzo pozytywnie :-). Piękne te Twoje ciasteczka ♥. Ja jak zwykle na Wielkanoc upiekę cantucci - moje ulubione :-).

    OdpowiedzUsuń
  28. O filmie, jak to ja, nawet nie słyszałam :D Ale kiedyś może nadrobię te zaległości... :) Jeśli jedna chodzi o ciasteczka - uwielbiam owsiane twory. Spróbuję wyczarować Twoje :D

    OdpowiedzUsuń
  29. Przepis na ciasteczka bardzo prosty, myślę, że nawet taki antytalent cukierniczy by sobie poradził ;) wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Oglądałam ten film i mam dość mieszane uczucia - z jednej strony główne role odegrane brawurowo, z drugiej czegoś innego chyba oczekiwałam.
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń