wtorek, 22 kwietnia 2014

Blue Jasmine

Siemanko!
Dzisiaj zapraszam na ostatnią recenzję filmu w tym miesiącu.




    Tytuł: ,,Blue Jasmine"
    Reżyseria: Woody Allen
    Czas trwania: 1.38 h.
    Gatunek: dramat
    Rok produkcji: 2013









Fabuła:
      Jasmine (Kate Blanchett) wiedzie spokojne życie u boku męża milionera. Lubi otaczający ją luksus, więc udaje, że nie dostrzega zdrad ukochanego ani jego podejrzanych biznesów. Kiedy Hal (Alec Baldwin) trafia do więzienia, a następnie popełnia w nim samobójstwo, zrozpaczona bohaterka postanawia opuścić Nowy Jork i udaje się do San Francisco, gdzie mieszka jej siostra. Jasmine zaczyna mówić sama do siebie, staje się rozhisteryzowaną kobietą, która nieźle namiesza w życiu Ginger (Sally Hawkins). Czy jedyna jej życzliwa osoba postąpi zgodnie ze wskazówkami Jasmine? Dlaczego Hal'em zainteresowało się FBI? Czy główna bohaterka zrealizuje swoje marzenia? Polecam amerykański dramat ;)

      Obok filmów Woody'ego Allena nie potrafię przejść obojętnie - albo mi się podobają albo nie, zawsze jednak jestem pod wrażeniem znajomości psychiki kobiet przez reżysera. Niepotrzebnie obawiałam się, że ,,Blue Jasmine" nie przypadnie mi do gustu, już teraz mogę odetchnąć z ulgą, bo wiem, że to świetna produkcja. 
      Reżyser w powyższym dramacie wyśmiał żony milionerów, których nie obchodzi los innych ludzi - jedynie swój własny. Nawet po bolesnej nauczce, kobiety popełniają kolejne - podobne do siebie błędy. Jasmine nie miała pomysłu na swoje życie, jedyne czego pragnęła to pieniędzy i spokoju. Kiedy pojawiła się okazja ślubu z bogatym mężczyzną (po niedawnej śmierci męża), bohaterka nie wahała się ani chwili. Sfałszowała opis swojej osoby i przedstawiła się jako dziewczyna idealna. Jasmine nauczyła się sprytnie kłamać, aż uwierzyła, że jej oszustwa są prawdziwe.
      Sylwetka głównej bohaterki, którą wykreowała Kate Blanchett - skradła moje serce. Wyjątkowo zgadzam się z werdyktem komisji, która przyznała aktorce statuetkę Oscara - za najlepszą rolę pierwszoplanową. Blanchett zagrała swoją postać fenomenalnie! Z podziwem spoglądałam na mimikę jej twarzy, towarzyszące Jasmine emocje, pogłębiający się obłęd. Sceny, kiedy kobieta rozmawiała sama ze sobą, przeprowadzała monolog na ławce w parku obok siedzącej z gazetą dziewczyny oraz oraz opowiadała siostrzeńcom w barze o swoim życiu - wstrząsnęły mną do głębi. Przyznam, że już dawno (w żadnym filmie) nie widziałam tak niebezpiecznych, czerwonych i przekrwionych oczu u tytułowej bohaterki. 
      Dramat ani przez chwilę mnie nie nudził. Doceniam świetnie dobraną muzykę oraz cudowne amerykańskie krajobrazy. Trafnym zabiegiem było również użycie przez reżysera retrospekcji, bo dzięki temu widz mógł dokładniej przyjrzeć się działaniom Jasmine, kiedy jeszcze była mężatką. Spodobała mi się ciekawa fabuła i niesamowita rola Kate Blanchett. Ale nie tylko oscarowa aktorka rewelacyjnie wcieliła się w swoją postać. Sally Hawkins jako Ginger także wykazała się talentem artystycznym i zbudowała ciekawą kreację. Przyszywana siostra głównej bohaterki miała dwójkę synów i poukładane życie. Kiedy Jasmine przyczyniła się do rozbicia jej pierwszego związku, kobieta z trudem przełknęła gorycz porażki i przez kilka lat ciężko pracowała, aby pozbyć się ciężkiego bólu z serca. Przyszywana krewna postanowiła zamieszkać jednak z Ginger po stracie Hala, więc siostra wybaczyła jej wszystkie grzechy i zaprosiła do ciasnego mieszkania. Nie spodziewała się, że Jasmine doprowadzi do kryzysu w relacjach z jej nowym partnerem. Aktorka genialnie odegrała rolę kruchej, niezdecydowanej kobiety, która odważyła się zaryzykować dobro własnego związku dla krótkiej przygody ze starszym milionerem. Pragnę również zwrócić uwagę na kilku mężczyzn będących jedynie tłem dla przebojowych pań, ale moim zdaniem oni również zasługują na ogromne brawa. Alec Baldwin jako Hal, Bobby Cannavale jako Chili, Peter Sarsgaard jako Dwight oraz Andrew Dice Clay jako Augie stworzyli wspaniałe postaci. Moja ocena produkcji to 8.5/10.

A jaki jest Wasz ulubiony film Woody'ego Allena? :)

Co prawda dzisiejszego dnia pogoda była deszczowa i burzowa, ale przedwczoraj podczas wiosennego spaceru moją ulubioną trasą ogrzewało mnie wesołe słoneczko i udało mi się robić kilka zdjęć okolicy. Przedstawiam Wam ukochane góry, których widok budzi mnie codziennie rano :)

 Masyw Ślęży i dumna Góra Sobótka w oddali.



 Góry Sowie i ich najwyższa reprezentantka Wielka Sowa.

28 komentarzy:

  1. To zdecydowanie film dla mnie :) Odnośnie W.Allena mam mieszane uczucia ,ale film obejrzę z chęcią chociażby dla samej Kate Blanchett , którą uważam za świetną aktorkę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie oglądałam tego filmu, ale zachęciłaś mnie do jego obejrzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kilka razy przymierzałam się do obejrzenia tego filmu i nigdy się to nie wydarzyło :D. Może w wakacje kiedy będę miała więcej czasu w końcu mi się uda ;).
    Piękne zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo mnie zaciekawiłaś tym filmem.chętnie go obejrzę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Oglądałam - jako fanka Woodiego podobał mi się bardzo :)
    Gdybym miała wybrac jeden, jedyny film to byłoby to chyba Wszystko gra :)

    OdpowiedzUsuń
  6. nie oglądałam, ale lubię dramaty ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Odpowiadam na pytanie" "Annie Hall" i "Manhattan" :) Chociaż ja uwielbiam Allena za wszystkie jego filmy, uważam że ma wyjątkowy dar. Na tym kończę wątek, bo gdy zaczynam pisać o Allenie, tracę kontakt z rzeczywistością ; p
    Zdjęcia świetne. Pięknie tam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Przepiękne masz te zdjęcia! Kurcze, żałuję, że nie oglądałam tego filmu, a miałam ku temu kilka okazji. Muszę to nadrobić!

    OdpowiedzUsuń
  9. Oglądałam ten film w kinie, jak wszedł na ekrany. A że jestem wielką fanką reżysera nie mogłam sobie odpuścić. A mój ulubiony jego film to "Zakochani w Rzymie" a na drugim miejscu "O północy w Paryżu". Niebawem do kin trafi "Magic in the Moonlight" =)

    OdpowiedzUsuń
  10. zamierzam go zobaczyć zapowiada się ciekawie ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny film! Oscar dla Cate jak najbardziej zasłużony.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ciężko wybrać ulubiony, bo większość ma "to coś". Taki uroczy chaos według mnie. / Moja przyjaciółka uwielbia filmy Allena - przez nią na lwiej części byłam ;).

    OdpowiedzUsuń
  13. Sporadycznie oglądam filmy, więc nie mam jakiegoś ulubionego, ale chętnie za to poznam powyższy dramat skoro piszesz o nim tak pochlebnie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Chętnie obejrzę ,,Blue Jasmine" w wolnej chwili. Mam wielkie zaległości filmowe:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie mam chyba ulubionego, ale ten też chcę obejrzeć:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Oglądałam ten film i podobał mi sie chociaż wiem,że nie każdy lubi filmy Allena ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Jeszcze nie oglądałam ale na pewno nadrobię to kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ten film jeszcze przede mną, bo i moja "lubność" filmów Allena jest bardzo różna. Ale penie się zmotywuję do obejrzenia, bo sama aktorka i jej kreacja w filmie wygląda zachęcająco :)
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
  19. Przyznam, że widziałam tylko jeden film Allena - "Vicky, Christina, Barcelona". Był w porządku, ale mnie nie zachwycił. Jestem bardzo ciekawa roli Blanchett.

    OdpowiedzUsuń
  20. Film bardzo mi się podobał :) Mój ulubiony Woody'ego Allena to chyba Annie Hall :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Lubię filmy z Kate Blanchett, jest cudowną aktorką, uwielbiam na nią patrzeć ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. z mężem wybieramy się w te okolice w weekend majowy ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Bardzo lubię Woody'ego Allena i mam ten film na liście do obejrzenia.
    A Góry Sowie też mam już zaliczone.

    OdpowiedzUsuń
  24. Bardzo lubię Allena, dlatego wybrać jeden ulubiony film - ciężko. Ale lubię przede wszystkim Vicky Cristina Barcelona, O północy w Paryżu, Wszystko Gra. A z tych starszych bardzo podobał mi się film Purpurowa róża z Kairu czy Słodki drań. Polecam jest wszystko bardzo mocno :)

    OdpowiedzUsuń