poniedziałek, 24 lutego 2014

Perfekcjonista

Dzień dobry!
Wczoraj obejrzałam produkcję, którą wygrałam na portalu filmweb.pl. Czy mi się spodobała? Zapraszam na krótką recenzję :)

    



                     Tytuł: ,,Perfekcjonista"
                     Reżyseria: Philippe Godeau
                     Gatunek: sensacyjny, psychologiczny
                     Czas trwania: 1.42 h
                     Data produkcji: 2013








Fabuła:
       Film oparty na prawdziwej historii. Francja, rok 2009 - Toni Musulin zgłasza się na policję i przyznaje się do popełnionego przestępstwa. Mężczyzna był konwojentem w firmie ochroniarskiej. Postanowił ukraść 11,6 miliona euro. Bez problemu udało mu się odjechać furgonetką z ogromną kwotą pieniężną, którą schował w wykupionym wcześniej garażu. Musulin uciekł do Monako, gdzie udał się na komisariat policji. Został tam miło ugoszczony, ale zdecydował się oddać w ręce francuskich funkcjonariuszy, którzy poszukiwali go listem gończym. Mężczyznę skazano na 3 lata więzienia. Musulin odmówił złożenia zeznań, aby nikt nigdy nie dowiedział się, gdzie schował pozostałą zaginioną kwotę - 2 miliony euro. 

        Uważam, że historia, która działa się we Francji kilka lat temu jest naprawdę interesująca. Plan kradzieży pieniędzy przez ochroniarza był bardzo oryginalny. Tajemniczy mężczyzna sam przyznał się do winy. Chciał ośmieszyć francuski system prawny oraz zwrócić uwagę na wyzysk pracowników. Stał się w swoim kraju bohaterem narodowym - ludzie zakładali jego fankluby oraz stwarzali profile na facebooku, kupowali koszulki z jego wizerunkiem. Musulin został najpopularniejszą osobą we Francji w 2009 roku, wszyscy z wypiekami na twarzy śledzili informacje dotyczące postępujących spraw sądowych zatrzymanego. Fakt, iż mężczyzna dostał minimalny wyrok - 3 lata więzienia, był szokiem dla społeczeństwa. Francuz, który ukradł 11,6 milionów euro z Banku Narodowego, z czego policja odnalazła tylko 9 milionów, stał się ważnym tematem w domu każdego rodaka. Do tej pory, nikt nie wie, gdzie podziała się pozostała suma pieniędzy, istnieje prawdopodobieństwo, że Musulin ukrył ją w górach, aby zapewnić sobie świetlaną przyszłość po wyjściu z więzienia. Mężczyzna w ubiegłym roku opuścił areszt i.. więcej informacji o nim w Internecie nie odnalazłam. Może ktoś z Was posiada większą wiedzę o dalszych losach sławnego Francuza?
         Prawdziwa opowieść o Musulinie jest ciekawa. Jego odwaga ośmieszenia systemu francuskiego budzi podziw (ahh gdyby jakiś Polak zdecydował się wyśmiać polskie rządy oraz pracodawców wyzyskujących zatrudnionych - to dopiero byłaby historia ^^). Niestety film odkrywający przeszłość Francuza, nie został dobrze wyreżyserowany. Produkcja mnie nużyła, nie działo się w niej nic, co mogłoby spowodować szybsze bicie serca. Podobno jest to thriller, ale myślę, że napisanie o takim gatunku było żartem ze strony dystrybutora. Najśmieszniejszym zabiegiem było zamienienie francuskiego tytułu filmu ,,11.6" na ,,Perfekcjonista" (hahaha, kolejny, również nie bardzo zabawny dowcip, jeszcze bardziej ośmieszył dzieło Godeau, dlatego, że w produkcji nawet przez chwilę nie pojawił się element perfekcji). Główny bohater, w którego wcielił się François Cluzet był postacią odpychającą - oschłą, ironiczną. Nie spodobała mi się gra Francuza, jego kreację postrzegam jako nijaką, nie zauważyłam żadnych emocji towarzyszących artyście. Na jedyny plus filmu składały się fantastyczne zdjęcia. Wspaniałe widoki francuskiej miejscowości Lyon oraz kraju Monako, sprawiły, że zatęskniłam za tymi miejscami, mimo iż nigdy w nich nie byłam. Cudowne górskie pejzaże wywołały moją tęsknotę za tak pięknym krajobrazem. Podsumowując, produkcji nie polecam. Moim zdaniem - z historią warto się zapoznać, ale na oglądanie ,,Perfekcjonisty" szkoda czasu. Moja ocena wobec filmu to 3/10.

A dzisiaj zajadam się owocem... :))

Miłego dnia!               

28 komentarzy:

  1. Nie wiem dlaczego, ale nie znoszę francuskiego kina. Owszem, zdarzają się produkcję, które uznaje potem za znakomite, ale zdecydowana większość ma w sobie coś, co mnie razi ;-) Nota 3/10? O nie, na pewno nie skuszę się na seans ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakoś nie jestem przekonana do tego filmu, szkoda mi na niego czasu.

    OdpowiedzUsuń
  3. W takim razie, raczej się nie skuszę na niego ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie widzialam za to obejrzalsm 12 years Slave niezły film polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. nie słyszałam o tym filmie i raczej się nie skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jest tyle ciekawszych pozycji, że naprawdę szkoda brać się za ten film :)
    A kiwi uwielbiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam francuskie kino ale tylko komedie, ten film to zupełnie nie mój typ.

    OdpowiedzUsuń
  8. Szkoda, że Cluzet Cię zawiódł ponieważ ja bardzo cenię sobie tego aktora.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nigdy nie słyszałam o tym filmie, ale.skoro jest kiepski to na.pewno go nie.obejrzę :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Uuuuuu... Kiepściutko. Pewnie i tak kiedyś obejrzę, ale już z mniej entuzjastycznym nastawieniem.

    OdpowiedzUsuń
  11. No cóż, nie zachęciłaś mnie :)))
    A kiwi bardzo lubię, tylko nienawidzę dotykać tej skórki, bo aż dostaję od niej gęsiej skórki, brr.

    OdpowiedzUsuń
  12. Mojego Męża z pewnością zainteresowałby ten film.

    OdpowiedzUsuń
  13. Myślę, że mojego męża by ten film zainteresował mnie nie bardzo. Teraz jestem na etapie lekkich romatycznych komedii :) A kiwi, uwielbiam o każdej porze roku :) pod każdą postacią ...

    OdpowiedzUsuń
  14. kiwi <3 ! :)
    tytuł fajnie brzmi, ale jak słaba ocena to nie czytam nawet ;D
    po za tym nie lubię książek opartych na historii ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ale mi narobiłaś ochoty - na kiwi, bo na książkę to niekoniecznie.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja również nie jestem fanką tego typu filmów...

    OdpowiedzUsuń
  17. Chyba ciężko by mi się go oglądało, bo zarówno francuskiego jak i niemieckiego kina nie lubię

    OdpowiedzUsuń
  18. Co prawda takiego kina nie lubię, ale przez sam tytuł wrzucę go na listę do oglądnięcia w najbliższym czasie, bo myślę, że warto jest mieć o czyms swoje zdanie :) Kiwi dawno nie jadłam.. jak byłam mała zajadałam się plasterkami obtoczonymi w cukrze, ale kto tak nie robił :))

    OdpowiedzUsuń
  19. Lubię historie oparte na faktach, ale skoro twoim zdaniem realizacja tego filmu jest mizerna, to ja jednak spasuje.

    OdpowiedzUsuń
  20. Po takiej opinii na pewno się nie zabiorę za film, tym bardziej, że nigdy wcześniej o nim nie słyszałam. :)

    shelf-of-books.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  21. a mnie zachęciły owoce:):):)

    OdpowiedzUsuń
  22. jakoś tytuł nie obił mi się o uszy, ale widzę że nie ma czego żałować ;)

    OdpowiedzUsuń