wtorek, 28 stycznia 2014

Amelia

Hej!
W końcu mam trochę więcej wolnego czasu, więc z przyjemnością nadrobię moje tygodniowe zaległości na Waszych blogach ^^ Tymczasem napiszę dzisiaj krótką recenzję ostatnio obejrzanego przeze mnie filmu (na pewno większość z Was go dobrze zna ^^).

                     

    
                  Tytuł: ,,Amelia"
                  Reżyseria: Jean-Pierre Jeunet
                  Czas trwania: 2.09 h
                  Gatunek: obyczajowy, komedia romantyczna
                  Rok produkcji: 2001







Fabuła
         23-letnia Amelia żyje w świecie fantazji. Jej zachowanie ukształtowało wychowanie przez rodziców - nerwową matkę nauczycielkę, która nie zgodziła się na zapisanie dziewczynki do szkoły (uznając, że sama zapewni jej lepsze wykształcenie w domu) i małomównego ojca lekarza (tak bardzo bojącego się o zdrowie córki, iż nie pozwalał jej wychodzić z domu ze względu na rzekomą chorobę serca, której dziewczynka wcale nie miała - co poskutkowało brakiem posiadania rówieśników). Amelia jest marzycielką, ludzie ,,stąpający mocno po ziemi" nie zrozumieją jej utopijnych wyobrażeń.
        Główna bohaterka mieszka w Paryżu i jest kelnerką w kawiarni. Pewnego dnia życie kobiety zmienia się nieodwracalnie. Dziewczyna znajduje pudełko ze skarbami z dzieciństwa - ukryte kilkadziesiąt lat wcześniej przez poprzedniego właściciela jej mieszkania. Amelia postanawia znaleźć tajemniczego mężczyznę i oddać mu jego własność. Pomysł uszczęśliwiania różnych osób bardzo jej się podoba, kontynuuje więc proces sprawiania radości napotkanym ludziom. Kobieta ciągle oddala jednak wizję odnalezienia swojej równowagi życiowej. Ku nieukrywanemu zdziwieniu (a nawet przerażeniu) spotyka na własnej drodze interesującego mężczyznę, którego cechuje oryginalne hobby. Czy Amelii uda się wygrać zabawę o prawdziwą miłość? Czy związek dwojga marzycieli ma szansę przetrwać w realnym świecie? Polecam obejrzenie tej wspaniałej francuskiej produkcji! :)

Obsada:
Audrey Tautou jako Amelia Poulain. Rewelacyjna kreacja młodej idealistki, zachwyciła mnie szczególnie. Jej nieśmiałość wobec swoich uczuć, chęć ucieczki przed prawdziwą miłością, spowodowała, że nie mogłam nie polubić młodej Francuzki. Chętnie obejrzę kolejne filmy z udziałem Tautou.
Mathieu Kassovitz jako Nino Quincampoix. Gra sympatycznego mężczyzny ,,skradła moje serce". Chłopak, który kojarzył się ludziom z niegroźnym szaleńcem - zbierającym podarte zdjęcia, stworzył postać wrażliwego młodzieńca. 
Jacques Narcy jako Raphael Poulai. Rola ojca Amelii - zobojętniałego na życie lekarza, skłania widzów do refleksji. Głowa rodziny to osoba zamknięta w sobie, milcząca i nie umiejąca słuchać swojego dziecka. Dopiero, gdy córka pożycza z ogrodu krasnala, aby pokazać ojcu, że świat jest naprawdę piękny, Raphael dochodzi do wniosku, że już najwyższy czas zburzyć ochronną skorupę, którą budował przez lata i decyduje się na wyjazd, celem poszukiwania przygód. Postać Poulai przechodzi metamorfozę, z wyciszonego starszego pana przeobraża się w mężczyznę, który w końcu wie, czego chce. Aktor zasłużył na ogromne brawa, tworząc tak ciekawą kreację.
Pozostali, drugoplanowi artyści (Serge Merlin, Isabelle Nanty, Jamel Debbouze, Dominique Pinon, Maurice Bénichou, Urbain Cancelier, Yolande Moreau, Artus de Penguern) również zasługują na pochwałę. Bez nich film na pewno nie odniósłby tak dużego sukcesu.

        ,,Amelia" to ciepła opowieść, przedstawiająca piękne paryskie widoki. Charakterystyczne dla komedii romantycznej są bajeczne opisy jak np. ,,To będzie dzień w kolorze pomarańczy". Historia o odnalezieniu się dwóch pasujących do siebie romantycznych dusz - może wydawać się banalna, chociaż wcale taka nie jest. Tytułowa bohaterka, która nie myśli o sobie (bowiem najważniejsza jest dla niej pomoc bliźnim), przypadkiem znajduje radość (a przecież nawet nie spodziewała się, że jeszcze kiedyś uda jej się zbudować swoją egzystencjalną harmonię). 
        Podczas oglądania produkcji, wynotowałam kilka pięknych myśli m.in. ,,Moja mała Amelio, twoje kości nie są ze szkła - możesz zderzać się z życiem", ,,Szczęście jest jak Tour de France – długo czekasz, a potem chwila i go nie ma. Kiedy się zjawia, trzeba je łapać", ,,Życie jest próbą spektaklu, który nigdy się nie odbędzie". Ciekawym zabiegiem reżysera było również przybliżenie widzom sylwetek bohaterów - poprzez wymienianie przez lektora, co dane osoby lubią, a czego nie.
         Idealnie dobrano poszczególnych aktorów do filmu, szczególnie gra Audrey Tautou i Mathieu Kassovitza była wspaniała, jednak i postaci drugoplanowe wykreowały znakomite role. Zachwycona jestem również fantastyczną muzyką, która przywodzi na myśl najpiękniejsze barwy ziemi, niesie same pozytywne emocje. Moja ocena wobec filmu to 9/10. A jak Wam podobała się ,,Amelia"? :)

 

P.S. Mój dzisiejszy owoc dnia to granat ^^

40 komentarzy:

  1. Granat! Jadłabym ; ) a co do filmu, słyszałam o nim wieele razy, ale teraz to już chyba muszę obejrzeć!

    OdpowiedzUsuń
  2. Oglądałam dawno, dawno temu :)

    naczytane.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  3. super blog
    http://rozaliafashion.blogspot.com/2014/01/dalmatynczyk.html

    OdpowiedzUsuń
  4. Znam i uwielbiam, ma niesamowity klimat. No i soundtrack... Jest po prostu genialny i co jakiś czas do niego wracam. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oglądając ,,Amelię" czekałam tylko, aż usłyszę kolejny utwór ze ścieżki dźwiękowej tego filmu. Yann Tiersen jest genialny!

    OdpowiedzUsuń
  6. Mi się Amelia całkiem podobała, zresztą dosyć lubię Audrey Tautou, a często obsada potrafi u mnie choć troszkę podnieść atrakcyjność filmu.
    Ty masz granat a ja dziś piłam mleczko kokosowe prosto z kokosa, widzę, że ocieplamy sobie klimat :D

    OdpowiedzUsuń
  7. a ja tego filmu nie widziałam :P

    OdpowiedzUsuń
  8. Słyszałam o nim, ale nigdy Noe udało mi się go zobaczyć. Chyba dzisiaj go obejrzę. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. widziałam kilka razy, bo to film z tych co można co jakiś czas oglądać :) a granaty uwielbiam pychotka :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jeden z tych filmów, które można widzieć wiele razy i nigdy się nie znudzi :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie oglądałam JESZCZE tego filmu, ale słyszałam o nim dużo dobrego :) Może sobie dzisiaj włączę :)

    OdpowiedzUsuń
  12. nie oglądałam tego filmu, ale granaty uwielbiam:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Amelia dawno już nie oglądałam tego filmu. No i granat świetny na każdą porę roku :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Oglądałam daaawno i bardzo mi się podobał :) Granat jest pyszny! :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie oglądałam tego filmu może dlatego że nie lubię tego gatunku ale muszę się w końcu przełamać

    OdpowiedzUsuń
  16. "Amelię" oglądałam już jakiś czas temu i film bardzo mi się podobał.
    Granat jest dobry na wszystko:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Pierwszy raz słyszę taki tytuł :D Ale wydaje się być fajny^^

    OdpowiedzUsuń
  18. Dawno temu go oglądałam. Masz rację to ciepły film.

    OdpowiedzUsuń
  19. Oglądałam ten film gdy wszedł do kin, nie podobał mi się. Byłam rozczarowana. Obejrzę go ponowni. Może lepiej go teraz zrozumiem.

    OdpowiedzUsuń
  20. Oglądałam bardzo dawno temu. Nawet mi się podobał, ale nic zachwycającego. Może nie do końca do nie wtedy ten film dotarł i powinnam go jeszcze raz oglądnąć? Hmm...

    OdpowiedzUsuń
  21. super blog :-)
    zapraszam również do mnie :-)

    www.kuchniaipodroze.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  22. Uwielbiam ten film, bardzo w moim guście, bo jest taki niejednoznaczny :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Oglądałam dawno temu i muszę się przyznać, że usnęłam na nim. Ciekawe, czy dzisiaj bardziej by mnie zaciekawił. Granaty natomiast uwielbiam:)

    OdpowiedzUsuń
  24. A ja jeszcze nigdy nie oglądałam ani nie jadłam granatów.

    OdpowiedzUsuń
  25. Uwielbiam Amelię, uwielbiam ścieżkę dźwiękową z tego filmu, uwielbiam Audrey Tautou! Film jest w pewien sposób specyficzny, jak to francuskie filmy, ale niesie ze sobą bardzo pozytywny ładunek.

    OdpowiedzUsuń
  26. ,,Amelię'' widziałam jeden jedyny raz ładnych kilka lat temu i bardzo dobrze ją wspominam :).

    OdpowiedzUsuń
  27. Widziałam ten film, bardzo fajny :) Polecam ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Amelia to klasyk, film obowiązkowy :)
    Lubisz granat? Ja nie znoszę! Czasami jak robię sok to wrzucę, ale tak żeby go zajadać to nie, na pewno nie :P

    OdpowiedzUsuń
  29. Nie oglądała tego filmu, ale tytuł wydaje mi się znajomy.

    OdpowiedzUsuń
  30. Dawno temu oglądałam ten film, więc jego fabułę pamiętam, jak przez mgłę, ale wiem za to, że podobało mi się.

    OdpowiedzUsuń
  31. Widziałam ten film kilka lat temu, ale pamiętam jego klimat. Lubię europejskie kino i ta produkcja też przypadła mi do gustu ;)

    OdpowiedzUsuń
  32. wiele o nim słyszałam, aczkolwiek nie oglądałam :)

    OdpowiedzUsuń
  33. mmm... ;) granat ;) uwielbiam ;) pooozdrawiam! ;*

    OdpowiedzUsuń
  34. Uwielbiam ten film i muzykę z niego, ach:))

    OdpowiedzUsuń