czwartek, 26 września 2013

Uwierz w ducha

Są takie filmy, do których mamy ogromny sentyment. Ja wychowałam się na produkcji ,,Uwierz w ducha" i mogę ją oglądać nieskończoną ilość razy, a nigdy mi się nie nudzi.

Tytuł: ,,Uwierz w ducha"
Reżyseria: Jerry Zucker
Czas trwania: 2.08 h
Gatunek: Komediodramat, fantasy, romans
Rok produkcji: 1990

Fabuła:
Sam (Patrick Swayze) wiedzie szczęśliwe życie ze swoją dziewczyną Molly (Demi Moore). Pewnego wieczoru zostaje niespodziewanie zamordowany przez zbira. Główny bohater pozostaje jednak w świecie żywych, dopóki nie zakończy na ziemi swojej misji, jaką jest ochrona Molly. Kiedy mężczyzna poznaje prawdę o własnej śmierci, która wcale nie była przypadkowa, jest przerażony. Na szczęście spotyka Odę Mae Brown (Whoopi Goldberg). Kobieta słyszy zmarłych. Razem postanawiają pomóc Molly. Kto odpowiedzialny jest za śmierć Sama? Czy spirytystka zdąży uratować młodą dziewczynę? Zachęcam do obejrzenia filmu :)

Aktorzy:
Patrick Swayze jako Sam Wheat. Dobra rola Patricka, chociaż miewał lepsze. Poradził sobie z dramatycznymi scenami. Mnie najbardziej do gustu przypadły momenty, w których artysta starał się poruszyć martwe przedmioty. Doskonale przedstawił uczucia złości, zdezorientowania. 
Demi Moore jako Molly Jensen. Aktorka skradła w tym filmie moje serce. Uroczo wyglądała w krótkich włosach, a do tego zagrała doskonale. Sceny, w których nie może poradzić sobie z bólem po stracie ukochanej osoby, są rewelacyjne. W tych dramatycznych chwilach miałam ochotę płakać razem z bohaterką.
Whoopi Goldberg jako Oda Mae Brown. Jej postać była genialna! W wątkach komediowych, w których się pojawiała, artystka zagrała znakomicie. To ona jest gwiazdą filmu i dla niej należą się największe brawa. Scena w banku, kiedy Oda likwiduje konto, była genialna. Pozostałe momenty z jej udziałem, skutkowały u mnie śmiechem nie do opanowania.
Rick Aviles jako Willie Lopez. Aktor doskonale wcielił się w mordercę, którego finalnie dosięga sprawiedliwość. Postać zabójcy uzmysławia nam, że karma zawsze do nas wraca. Nasze postępowanie zostanie docenione bądź ukarane, dlatego bycie złym człowiekiem po prostu się nie opłaca.
Tony Goldwyn jako Carl Bruner. Artysta bardzo dobrze zagrał przyjaciela głównych bohaterów, który ma jednak nieczyste sumienie i prowadzi podwójną grę. Fenomenalnie ukazał emocje: strach, niepewność, złość.
       Życie po śmierci od zawsze jest obiektem wielu badań. Społeczeństwo dzieli się na tych ludzi, którzy wierzą, że ono istnieje oraz wątpiących w dalszą egzystencję. Temat jest ciekawy, dlatego inspiruje on wielu artystów do przedstawienia go w sztuce. W ,,Uwierz w ducha" mamy do czynienia z zawieszeniem między światem żywych i umarłych. Szybka śmierć głównego bohatera - rozpacz, niedowierzanie jego ukochanej. Strata bliskiej nam osoby, zawsze powoduje spustoszenie w naszych sercach, nie chcemy się pogodzić z jej odejściem. Ks. Jan Twardowski napisał wspaniały wiersz, w którym nawołuje ,,Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą; zostaną po nich buty i telefon głuchy(...)". Żyjemy, jakbyśmy nigdy nie mieli umrzeć. Zapominamy, że w każdej chwili możemy opuścić ten świat.
       Co się stanie po naszej śmierci? Pójdziemy do nieba, piekła? Jak ten proces będzie wyglądał? Tego nie wie nikt, możemy sobie tylko wyobrazić. Reżyser Jerry Zucker przedstawia nam swoją wizję. Dobrzy ludzie oślepiani są jasnym światłem, po czym trafiają do nieba. Źli, porywani są przez stwory, które niosą ich prosto do piekła. Ale są jeszcze ci, którzy odeszli za szybko. Utkwili oni między dwoma światami. Mają do spełnienia misję na ziemi. Dopiero po jej wykonaniu, mogą doznać spokoju. Przyznam szczerze, że mój obraz o życiu po śmierci został ukształtowany przez ten film, który widziałam w dzieciństwie wiele razy. Kto wie, może rzeczywistość będzie podobna.

     ,,Uwierz w ducha" stał się klasykiem. Nie wróżono mu sukcesu, kolejni aktorzy odrzucali propozycję głównych ról m.in. Bruce Willis, który miał zagrać główną postać. Dobrze się stało, bo nie wyobrażam sobie filmu bez Patricka. Niektóre sceny z perspektywy czasu mogę wydawać się niedopracowane, ale mimo wszystko film ma swój urok. Warto dodać, że produkcja była pierwszym najważniejszym sprawdzianem dla 28letniej Demi Moore - nieznanej jeszcze wtedy artystki Demetrii Gene Guynes, która zostawiła sobie nazwisko po pierwszym mężu. Film ostatecznie zdobył 2 Oscary: za najlepszy scenariusz oryginalny i dla najlepszej aktorki drugoplanowej - Whoppi Goldberg. 
       Zdobywczyni Oscara przyczyniła się do ogromnego sukcesu produkcji. W momencie, kiedy pojawiała się na ekranie, nie sposób się było nie śmiać! Kobieta przyćmiła swą grą głównych bohaterów. Postać Ody Mae Brown na zawsze pozostanie dla mnie jedną z najważniejszych ról kinowych. Efekty specjalne: przenikanie ducha przez drzwi, poruszanie przedmiotami czy momenty śmierci mogą bawić, ale należy pamiętać, że film był reżyserowany pod koniec lat 80, więc system komputerowy nie był jeszcze tak bardzo rozpowszechniony. Dodatkowym atutem filmu jest przepiękna muzyka. Najbardziej znaną piosenką jest: ,,Unchained melody", którą poznaliśmy podczas kultowej sceny - lepienia z gliny.


Ode mnie 9/10. Oglądaliście ,,Uwierz w ducha"? Jakie są wasze ulubione filmy z dzieciństwa? :)

Tymczasem u mnie dzisiaj winogron, lubicie ? :)

44 komentarze:

  1. uwielbiam ten film i tą muzykę! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. no ja myślę że jest to film który każdy widział :) a winogronko też mam i zajadam :) pychota

    OdpowiedzUsuń
  3. nie do końca mój typ filmów, ale uważam, że każdy powinien go obejrzeć! Jest wart każdej minuty :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny film, widziałam nie raz ;))

    OdpowiedzUsuń
  5. nie oglądałam, a winogrona mniam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie wiem czy go obejrzę ,bo raczej to nie mój typ filmów ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. bardzo lubię film i muzykę. jest kultowy

    OdpowiedzUsuń
  8. oo winogrono <3 uwielbiam !

    OdpowiedzUsuń
  9. ja rzadko oglądam filmy, bo nie mam na to czasu, więc nie umiem się w tej kwestii jakoś wypowiadać :D a winogrona lubię i to bardzo :) zwłaszcza jak są takie słodziutkie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jest,to film,który chyba każdy oglądał :)

    OdpowiedzUsuń
  11. to był mój pierwszy film z narzeczonym - mam do niego ogromny sentyment! ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. klasyk:-) uwielbiam to romansidło:-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Fenomenalny film. Oglądałam go chyba ze 4 razy.

    OdpowiedzUsuń
  14. zawsze oglądam z mamą :D to nasz ulubiony film. a jak leci w tv i nie mamy okazji obejrzeć go razem, to do siebie dzwonimy :D haha, uwielbiam Patricka i Demi w tym filmie.
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
  15. Wiadomo film to już klasyk, ale ja jestem totalną fanką tej piosenki i jej melodii jest cudowna i niepowtarzalna. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ale Cię wzięło na starocie:) Ten film też widziałam dawno temu, więc warto by było sobie go przypomnieć:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Piękny film, oglądałam :-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Widziałam ten film kilka razy, często w tv puszczali :) Natomiast takie produkcje stare są faktycznie dużo lepsze od dzisiejszych, w których często nie wiadomo o co chodzi, fabuła bez sensu i składu, a może to ja nie nadążam za...no właśnie za czym? za tokiem myślenia reżyserów, produkcji itp. a film warty obejrzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Niestety, nie oglądałam jeszcze tego filmu. Ja wychowałam się na ,,Titanicu":)

    OdpowiedzUsuń
  20. oj i ja mam słabość do tego filmu i lubię do niego wracać - podobnie jak do Dirty Dancing :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Oglądałam go i bardzo mi się spodobał :)

    OdpowiedzUsuń
  22. oglądałam go będąc małą dziewczynką i płakałam jak bóbr :P

    OdpowiedzUsuń
  23. Świetny film i choć oglądałam go mnóstwo razy zawsze przy nim "wyję"

    OdpowiedzUsuń
  24. No ba - ze sto razy oglądany...Patrick RIP :(

    OdpowiedzUsuń
  25. Tak się zastanawiam czy żeby poczuć jego magię trzeba było urodzić się przed 89? ;) a może nie, może jest po prostu dobry... Dla mnie wówczas był magiczny. Patrick cudowny! Moje pozostałe kultowe produkcje to Dirty Dancing no i Północ Południe, znowu Patrick :) Tylko wtedy robiły te filmy na nas inne wrażenie. Nie było tak wielu produkcji. I coś w tym jest, że Demi miała fajne, krótkie włosy. Do dzisiaj mówię o fryzurce na Demi z Ducha ;) Niektórzy jeszcze wiedzą o co chodzi :)))
    pozdrawiam!
    marta

    OdpowiedzUsuń
  26. Ciekawy film :))
    Dziś zjadłam ostatnie winogrona, które były w ogrodzie.

    OdpowiedzUsuń
  27. u mnie jest jeszcze na krzaczku winogron

    OdpowiedzUsuń
  28. jakość specjalnie nie przepadam za winogronem, bo nie lubię skórki i pestek ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Uwielbiam ten film, muzykę, klimat, grę aktorską, wszystko@!

    OdpowiedzUsuń
  30. to film, który można oglądać setki razy i nigdy się nie nudzi:) Pozdrawiam i zapraszam do siebie na konkurs:) Agnieszka - Potravel

    OdpowiedzUsuń
  31. ja lubię klasyczne filmy, ale rzadko oglądam je z własnej woli :P jedynie jak lęcą w TV i nie ma nic innego:P

    OdpowiedzUsuń
  32. W swoim czasie to był film, ech...

    OdpowiedzUsuń
  33. oj dawno nie widziałam :) ale ten film wspominam bardzo miło, z resztą bardzo lubię młodą Demi Moore, teraz niestety cuś się dziwnego podziało z tą aktorką

    OdpowiedzUsuń
  34. Wiadomo, że trochę niedopracowań teraz rzuca się w oczy, ale film ma też swoje lata! I przez to ma swój ogromny urok :) Uwielbiam go i z przyjemnością co jakiś czas do niego wracam :) Zawsze mnie wzrusza :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Zdecydowanie podzielam Twój sentyment do tego filmu! :) A winogrona bardzo lubię, ale ostatnio coś mi nie 'wchodzą' ;p.

    OdpowiedzUsuń
  36. Już całe lata go nie widziałam :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Piękny film! Oglądałam kilka razy- uwielbiam! :)

    OdpowiedzUsuń