niedziela, 2 czerwca 2013

Wielki Gatsby 2013

Hej, jestem świeżo po seansie kinowym ,,Wielkiego Gatsby" (tego najnowszego). Bardzo chętnie obejrzałabym teraz film z 1974 r., aby porównać oba dzieła. Jestem ciekawa nie tyle treści, ile klimatu, bo produkcje z tamtych czasów - mają jednak w sobie dużo magii. 


To jeden z tych filmów, które przemawiają do mnie już podczas zapowiedzi w kinie. Siedząc na krześle, krzyczę ,,muszę to zobaczyć, kiedy będzie premiera" i.. idę go obejrzeć, gdy debiutuje na dużym ekranie. Dodam, że w wielu przypadkach wykrzykuję ten sam tekst, a jednak nie mam tak wielkiej ochoty, żeby się wybrać na daną produkcję. ,,Wielki Gatsby" powstał na podstawie książki, której (przyznaję się) nie czytałam. Nie mogę więc w żaden sposób porównać, co jest lepsze i skupię się na samym filmie.

        Na wstępie muszę wyznać.. Kocham DiCaprio. Od zawsze <3 Mało tego uważam, że z każdym wiekiem jest coraz przystojniejszy (jak Beckham :D). Leonarda podziwiam za każdą jego rolę. Większość kojarzy go zazwyczaj jedynie z ,,Titanica", a szkoda. Została mu przyszyta łatka amanta, chociaż reszta jego ról jest dobrana perfekcyjnie. Szanuję go za jego umiejętności aktorskie, które odkryłam już podczas pierwszego z nim seansu filmowego ,,Co Gryzie Gilberta Grape'a", gdzie zagrał chorego chłopca. To właśnie on zwrócił moją uwagę, a nie Deep.
      Kolejna, a zarazem jedna z ulubionych przeze mnie kreacji DiCaprio, która powstała jeszcze przed ,,Titanikiem" to Hank w ,,Pokoju Marvina". Oglądałam ten dramat mnóstwo razy i chętnie obejrzę ponownie. Uważam, że jest to fantastyczna produkcja i wszystkim polecam.
    Ponadto uwielbiam także ,,Krwawy diament", ,,Drogę do szczęścia", ,,Incepcję", ,,Wyspę tajemnic", ,,Django" i inne. Niesamowite, że każdy bohater stworzony przez Leo jest bardzo charakterystyczny: typowe słownictwo, tiki bądź akcent (mistrzostwo w ,,Krwawym diamencie"!). Pewnie mój zachwyt nad aktorem ma wpływ na ocenę filmu, ale co tam... każdy ma inne odczucia:) Koniec prywaty!

Tytuł: Wielki Gatsby
Reżyseria: Baz Luhrmann
Rok produkcji: 2013
Gatunek: Melodramat
Czas: (wg mojego zegarka) 2.15 h

Fabuła: 
           Lata XX - Nowy Jork. Najpierw poznajemy drugą (tuż po Gatsbym) najważniejszą postać: Nick'a Carraway (Tobey Maguire). Przeprowadza się on do malowniczego domku. Jego sąsiadem jest sam Gatsby. Nick wyrusza w odwiedziny do swojej kuzynki - widać, że się w niej podkochuje - Daisy Buchanan (Carey Mulligan). Jest ona zamężna, ale nieszczęśliwa w małżeństwie. Wie o licznych zdradach swojego lubego - Toma (Joel Edgerton). Nick uczestniczy w jednej z takich schadzek, zorganizowanej przez krewnego. Alkohol jednak sprawia, że mężczyzna obojętnieje i sam chętnie się zabawia. Małżeństwo Buchanan to elita, która śpi na pieniądzach. 
           Równo w 30 minucie filmu, Nick spotyka swojego sąsiada po raz pierwszy. Ma to miejsce na imprezie zorganizowanej przez Gatsby'ego. Widząc na ekranie posiadłość głównego bohatera, krzyczy się woooow! Coś na kształt Disneylandu z plażą. Uczta dla oczu i duszy! Reżyser filmu: Baz Luhrmann nakręcił wcześniej znany musical ,,Moulin Rouge", pewnie dlatego możemy dostrzec podobne elementy w obu filmach (Tańce, hulańce, śpiewy. Ogromny przepych i rozpusta!!). Goście zjeżdżają do sąsiada Carraway'ego z całego miasta bez zaproszeń. Już po pierwszym spotkaniu, sąsiedzi zaprzyjaźniają się. ,,Wielki luksus, bogactwo! Gatsby powraca do kraju w wielkim stylu, ale jak zdobył fortunę?" - Pytają nagłówki najbardziej poczytnych gazet.
         Po pewnym czasie na jaw wychodzi tajemnica związana z głównym bohaterem i Daisy. Od tego momentu, akcja nabiera tempa. Prawda o Gatsby jest całkiem inna, niż wcześniej opowiadał. Ale czy gorsza? Zależy dla kogo. Większość podziwia go za odwagę i dążenie do celu. Ale nie wszyscy.. Z każdą minutą spoglądamy z obrzydzeniem i zawstydzeniem na bogate klasy. Kpią oni z czarnych niewolników, nazywają się wyższą rasą, szpanują i szastają pieniędzmi. Ich życie jest nic nie warte. Daisy przyznaje, że wszędzie już była... Nudzi się! Dzieckiem zajmują się opiekunki. Ogromna pustka, a jednocześnie zepsucie. I nic tego nie potrafi zmienić, nawet ludzkie tragedie. Wszyscy do samego końca są skamieniali. Tylko Nick zachowuje ludzką twarz i uczucia. Koniec filmu skłonił do refleksji i rozważań. Więcej nie napiszę, bo pewnie wiele z Was tej produkcji jeszcze nie widziała, a być może ma zamiar wybrać się do kin. Zachęcam bo warto:)

Widoki jak dla mnie rewelacja!! Nowy Jork bądź posiadłości głównych bohaterów - magia!! Serce przy zbliżeniach biło mi mocniej. Ile ja bym dała by móc uczestniczyć w takiej imprezie lub chociaż być sąsiadką Gatsby'ego <3
Aktorów dobrano świetnie.
Leonardo DiCaprio rozbrajał swoim uśmiechem. Był delikatny, czuły, agresywny - z każdą odsłoną poradził sobie znakomicie. Ponadto, zachwyciła mnie charakterystyczna w tym filmie fraza, ciągle przez niego z wdziękiem powtarzana  - ,,old sport" tłumaczona jako ,,mój drogi").
Tobey Maguire - od momentu, gdy zobaczyłam go po raz pierwszy w ,,Spidermanie", aktor skradł moje serce. Wydaje się być taki... sympatyczny:) W ,,Wielkim Gatsby'm" również zagrał bardzo dobrze. Bohater, w którego się wcielił, z jednej strony zakochał się w Nowym Jorku - kiedy przybył do miasta snów zachłysnął się metropolią. Im bardziej jednak wkraczał w świat elity, jego pogląd na życie zmieniał się. Znienawidził to miejsce, które zaczął postrzegać jako próżne. Nigdy nie przestał być sobą, gardził zepsutymi ludźmi.
Carey Mulligan denerwowała mnie niezmiernie. Myślę, że o to chodziło w wykreowaniu postaci Daisy. Początkowo bohaterkę postrzegałam ją jako próżniutką kobietę, a od momentu, kiedy powiedziała, że wolałaby mieć córkę i ma nadzieję, że będzie ona ładniutka i głupiutka, bo takie mają łatwiej w życiu, ocena tej osoby spadła gwałtownie w dół! Z każdą kolejną minutą negatywne uczucia w stosunku do kuzynki Nicka rosły. Smutek, zażenowanie, wstyd, niechęć, niedowierzanie...bo w życiu najważniejsze są pieniądze i wygoda. Zasady, honor, miłość - to nic nieznaczące słowa dla pani Buchanan.
Joel Edgerton jako Tom - gra wyśmienita. Był złym, czarnym charakterem od samego początku. Nie ukrywał tego. Może to spowodowało, że tę postać polubiłam bardziej od Daisy. Zresztą trudniej go skreślić niż jego żonę, bo pewne rzeczy jej jednak wybaczył. Zapewnie dla własnego dobra, ale w zasadzie uratował rodzinę..
Na uwagę zasługują również: 
Elizabeth Debicki jako Jordan Baker. W którymś momencie pomyślałam, że wraz z Nickiem będą parą. Wydawała się być inna od reszty elity, ale Carraway szybko dał sobie spokój z tą znajomością.
Isla Fisher - bardzo (!) podobała mi się jej kreacja - kochanki Toma Myrtle Wilson. Zapadła mi w pamięć. 
Ostatnie wyróżnienie kieruje w kierunku Jasona Clarke grającego męża Myrtle - George Wilsona.

Jeśli chodzi o soundtrack, to wg mnie był średni. Z ,,Moulin Rouge" wiele hitów znalazło się na moim mp3. Były charakterystyczne, wpadały w ucho. Tutaj trochę mi czegoś zabrakło, piosenki nie miały oczekiwanego przeze mnie powera.. Polubiłam w zasadzie tylko dwie: ,,Young and Beautiful" - Lany Del Rey i ,,A little party never killed nobody (all we got)" - Fergie.



Film 9/10, polecam:) To mój 15 film obejrzany w tym roku. 3 raz byłam w kinie. Mam nadzieję, że plan oglądania produkcji na dużym ekranie - jeden seans na miesiąc - będzie funkcjonował nadal, bo póki co, to mi się udaje:)
 

45 komentarzy:

  1. 61 głos oddany :) myślałam, że można było oddać tylko jeden :P ja też uwielbiam Leonarda :P

    OdpowiedzUsuń
  2. a ja chyba nie oglądałam tego filmu, nie pamiętam go

    OdpowiedzUsuń
  3. Mhm... dziwie się, że soundtrack średnio Ci się spodobał. Dla mnie jest genialny. Przesłuchałam go sobie i jak najbardziej trafił w mój gust. Film w najbliższych planach, jednak najpierw książka ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wygrałaś rozdanie u mnie na blogu justlife-jurka.blogspot.com/2013/06/wyniki-rozdania.html

    OdpowiedzUsuń
  5. Nigdy nie słyszałam o tym filmie, muszę go obejrzeć :D
    Zapraszam :D http://affectivee.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Odpowiedzi
    1. Zostałaś nominowana u mnie do Liebster Award. Zapraszam do zabawy.
      http://mojepasje-wiolkaa93.blogspot.com/2013/06/wygrana-i-tag-liebster-award.html

      Usuń
  7. teraz jest szał na ten film :)
    Zapraszam na nowy wpis:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Oo, musze go obejrzeć :D
    +obserwujemy?:)
    www.tanecznedusze.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. chyba jestem nie na czasie ; pierwszy raz o tym słysze ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Też planuję obejrzeć ten film :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Film obejrzę, ale najpierw... koniecznie muszę przeczytać książkę!
    jednak nic nie stoi na przeszkodzie bym czym prędzej zapoznała się z soundtrackiem.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja właśnie wybieram się na niego do kina :). Zastanawiam się tylko czy warto iść na 3d...

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja czytałam książkę w oryginale, gdyż była to moja lektura na studiach i przyznam szczerze, że bardzo interesuje mnie ekranizacja tej książki.

    Gdybyś przeczytała książkę, wiedziałabyś jakie przesłania chowają się za Daisy czy za Gatsbym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak! Zdecydowanie polecam książkę. Bardzo możliwe, że pewne fakty zostały 'wyolbrzymione' na potrzebę filmu, by ukazać tragedię tej historii. W książce znajdziesz odpowiednie komentarze narratora, który tworzy atmosferę :)
      Głównym motywem książki jest tzw. 'American Dream' - jak to w USA szybko można dorobić się pieniążków, ale także jak wysoką cenę trzeba za to zapłacić...

      Usuń
  14. Nie oglądałam jeszcze i przynam że jeżeli obejrzę to chyba tylko i wyłącznie ze względu na obsadę. Leo jest jednak marką samą w sobie i nie widziałam złego filmu z nim :) Pozdrawiam, chętnie będę obserwować Twoje recenzje.

    OdpowiedzUsuń
  15. Super, dziękuję Ci za linki, w wolnej chwili przejrzę :) Może znajdę jakąś inspirację :)

    OdpowiedzUsuń
  16. nie widziałam jeszcze tego filmu:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Kurczę, opisałaś to z takim zaraźliwym entuzjazmem, że muszę ten film koniecznie obejrzeć ;)
    A Leonarda także lubię, im starszy tym przystojniejszy :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Poczekam aż będzie dostępny w internecie i może wtedy skuszę się na seans :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Miałam iść na ten film do kina, ale jakoś nie mogę się wybrać.

    OdpowiedzUsuń
  20. Musze go koniecznie zobaczyć choćby dla tej biżuterii od Tiffaniego <3

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie oglądałam, Leonardo-moja miłość z Titanica.

    OdpowiedzUsuń
  22. filmu nie widzialam, ale bardzo lubie Lane :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Mam ochotę go obejrzeć i też chętnie dla porównania poprzednie wersje.

    Polecam też książkę!

    OdpowiedzUsuń
  24. muszę się w końcu wybrać do kina na ten film :)

    OdpowiedzUsuń
  25. chciałam iść na ten film z moim narzeczonym, ale jego nie bardzo kręci taki rodzaj filmów;/ może z koleżanką uda mi się wybrać do kina ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Musze również koniecznie obejrzeć ,,Wielkiego Gatsby", gdyż tak, jak ty mam wielką słabość do gry aktorskiej Leonarda DiCaprio.

    OdpowiedzUsuń
  27. "Wielkiego Gatsby" na pewno obejrzę, ale najpierw chcę sięgnąć właśnie po tę starszą wersję.

    OdpowiedzUsuń
  28. ja również bardzo lubię Leo i im starszy, tym lepszy :D uwielbiam go za "incepcję" i "drogę do szczęścia". na film się nie wybieram, bo chciałabym najpierw przeczytać książkę, potem mogę się bawić w kinomaniaka :)
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
  29. Postanowiłam sobie, ze najpierw przeczytam książkę, ale chyba skuszę się na seans.
    Uwielbiam Twoje recenzje, wiem, że zawsze posiadasz w zanadrzu masę argumentów, dzięki którym przekonasz lub zniechęcisz do czegoś :)

    li_lia
    http://lilia.celes.ayz.pl/blog/

    OdpowiedzUsuń
  30. Bardzo lubię Dicaprio. Jest dobrym aktorem i udało mi się oglądnąć parę filmów z jego udziałem. Oczywiście Titanic najlepszy, ale podobała mi się również Incepcja i Niebieńska plaża. :)
    Ale co do samego Wielkiego Gatsbego jeszcze długo nie oglądnę, bo wolę jednak wpierw przeczytać książkę.

    OdpowiedzUsuń
  31. Nominowałam Cie do Liebster Blog Awards ;)

    http://kochane-drobiazgi.blogspot.ie/2013/06/nominacja.html

    OdpowiedzUsuń
  32. Ja właśnie również dopiero co oglądnęłam ten film i również mam wieeelką ochotę zobaczyć wersję z 1974r.
    Uczta dla oka niesamowita, to prawda!
    A Leonardo ahhhh! a mówią, że to kobiety są jak wino- im starsze, tym lepsze. Jak widać mężczyźnie również... :D

    OdpowiedzUsuń
  33. Oj też czekałam na ten film jak długi a jak w końcu wszedł do kin to.. przegapiłam :) Fajnie że trafiłam na twojego bloga bo sama jestem filmomaniaczką od dziecka. Ale wracając do filmu, ksiązkę czytałam, starą wersję widziałam i tym bardziej mi śłinka ciekła bo Gatsby ma ogromny potencjał, a w rękach takiego rezysera wiedziałam że będzie to przynajmniej uczta dla oka :)
    Też uwielbiam DiCaprio, moja ulubiona kreacja tego aktora to rola Richarda w "Niebiańskiej plaży" (w Django również świetny), właściwie po tym filmie odkryłam go na nowo jako kogoś więcej niż Titanicowego amanta. Wiem że film ma mieszane recenzje ale jestem ogromną fanką ksiązki "The beach" Alexa Garlanda i mi ekranizacja bardzo się podobała, choć sporo od kisązki odbiega. Taka współczesna wersja Władcy Much tylko że z dorosłymi bohaterami. Ok ale się rozpisałam. Obiecuję wpadać częściej. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miało być jak głupia, a wyszło jak długi ... ja nie wiem

      Usuń