piątek, 7 czerwca 2013

Pulp Fiction

Szalony był to tydzień. Wieczorem nadrobię zaległości na Waszych blogach, bo widzę sporo nowości:)) W tym tygodniu znalazłam chwilkę czasu na film. Zamarzył mi się ,,Pulp Fiction", bo według moich ustaleń oglądałam go ostatnio 4 lata temu. Poczułam więc na niego chęć! Pewnie większość z Was widziała ten klasyk, więc jestem ciekawa również Waszych opinii:))

Reżyseria: Quentin Tarantino
Rok produkcji 1994
Produkcja USA
Gatunek filmowy: Gangsterski ( dla mnie również czarna komedia)
Czas trwania 2.34 h

           Tarantino to jeden z moich ulubionych reżyserów. Chciałabym go poznać osobiście, bo musi być nieźle pokręcony (pozytywnie oczywiście:)). Tworzy on filmy specyficzne: brutalne, mnóstwo krwi - trup ściele się gęsto, co drugie słowo przekleństwo. Kino Tarantino nie odpowiada wielu odbiorcom; zarzucają mu filmową agresję, głupotę, płytkość. Ja osobiście uwielbiam to poczucie humoru. Wyjątkowo bluzgi absolutnie mi nie przeszkadzają, bo potęgują tylko nastrój. Kolejne morderstwa wcale nie smucą - lecz śmieszą. Reżyser ma magię obracania wszystkiego w żart. Komizm sytuacji i postaci opanował do perfekcji. W każdym filmie wyśmiewa, stosuje groteskę, drwi z opinii publicznej, łamie stereotypy. Oprócz ,,Pulp Fiction" szczególną sympatią darzę jeszcze: ,,Cztery pokoje", ,,Bękarty wojny" czy ,,Django". Tarantino ma na koncie 2 Oscary (za scenariusze do ,,Pulp Fiction" i ,,Django").

           Parę słów o ,,Pulp Fiction" z mojej strony. Oglądałam go parę lat temu i tak mi się spodobał, że z chęcią sięgnęłam po kolejne dzieła reżysera. Utkwił mi w pamięci, więc miał w sobie jakąś magię. To dobrze, bo jednak w przypadku większości produkcji zapominam, o czym była fabuła, a nawet po pewnym czasie zamazują mi się tytuły. 
        Po dłuższej chwili, film powoduje uczucie chaosu. Dlaczego? Stosowane są w nim pewne formy, mające na celu pobudzenie u widza komórek mózgowych w celu analizy i rozmyśleń. To chwyty braku chronologii. Człowiek po pewnym czasie gubi się, widząc na ekranie postaci, które przecież wcześniej już zginęły. Stosowanie retrospekcji to jednak niezły zabieg. Momentami może ogarniać uczucie zmylenia, ale to tylko dodaje klimatu.
             O czym jest więc produkcja? Można podsumować krótko: o gangsterach. Na polecenie szefa, usuwają oni niepotrzebne bądź zbuntowane jednostki. Czasami broń wystrzela przypadkowo i niespodziewanie liczba trupów powiększa się.

Fabuła: 
         Po pierwsze, Vincent Vega (John Travolta) i Jules Winnfield (Samuel L. Jackson) - para współpracujących ze sobą (na rozkaz bossa) bandytów. Jules głosi słowa z Biblii przed zastrzeleniem człowieka. W międzyczasie gaworzą sobie z Vincentem o przyziemnych sprawach, a nawet błahostkach. Z trupem na siedzeniu jadą do domu swojego przyjaciela: Jimmie'ego Dimmick'a (Tarantino). Jedną z moich ulubionych scen jest, kiedy Jimmie ogromnie się złości. Każe wynosić się gangsterom, bo niedługo wraca z pracy jego żona, która zobaczywszy taką dziwną sytuację - na pewno weźmie z nim rozwód. A Jimmie wcale nie chce rozstawać się z ukochaną! Sprzątanie auta jest być może najzabawniejszym momentem całego filmu. Chwilę później przenosimy się do restauracji, gdzie dochodzi do napadu. Znani nam sympatyczni bandyci jedzą zamówiony prowiant. W międzyczasie szalona para zakochanych, decyduje się obrabować klientów baru. Nie zdają sobie jednak sprawy, że trafili na cwanych przeciwników: Vincenta i Julesa. Upss. Czy akt rabunkowy z bronią w ręku powiedzie im się?
           Do drugie, Vincent dostaje polecenie od szefa. Jest to kolacja z jego żoną Mią (Uma Thurman). Gangster wie, że musi być ostrożny. Kobieta jest kokietką. Zaprasza partnera do tańca twista. Para pod wpływem narkotyków, podryguje na parkiecie, tworząc jeden z najbardziej pamiętnych układów tanecznych filmowych wszech czasów. To trzeba zobaczyć! Po powrocie do domu, Vincent rozmawia sam ze sobą w toalecie (przekonuje siebie, że nie może popełnić głupstwa). W tym czasie Mia (wykonując genialny wcześniej taniec do piosenki ,,Girl, you'll be a woman soon" - do dziś jestem pod wrażeniem tej rewelacyjnej sceny), znajduje dragi Vincenta. Nie kończy się to dobrze, tym bardziej, że był to wyjątkowo mocny towar. Vincent zawozi ją do dilera, którego błaga o pomoc. Podczas tej akcji, śmiałam się do rozpuku. Dzwoni telefon, a Lance -  który sprzedał narkotyki, odpoczywa na kanapie przed TV. Żona krzyczy : ,,Telefon, odbierz!". Lance odpowiada: ,,Słyszę"! i siedzi dalej :D Dalsza scena, ratowanie kobiety - majstersztyk! Wszystko dopracowane do perfekcji. 
              Po trzecie, Butch Coolidge (Bruce Willis). Najpierw przedstawienie go jako małego chłopca, który otrzymał pamiątkowy zegarek po pradziadku od znajomego ojca z wojska. Christopher Walken, który zagrał kapitana, zaprezentował swoje niesamowite zdolności aktorskie i udowodnił, że ma prawdziwy talent. Później - dorosły już Butch - jako bokser na ringu. Zawody zostały kupione i sportowiec dostaje niemałą sumkę pieniędzy za przegraną. Nie dotrzymuje jednak obietnicy, przez co ma spore kłopoty. Ścigają go bandyci (m.in. Vincent), a następnie staje twarzą w twarz z rozzłoszczonym i zdradzonym szefem. Akcja w piwnicy - brutalna i zaskakująca :)

        Cały film przepełniony jest wulgaryzmami, dlatego dla wrażliwych na przekleństwa nie będzie to przyjemny dla ucha seans. Tarantino znany jest jednak z ciętego języka i jest to jego znak charakterystyczny. Produkcja, która trwa ponad 2 h, w ogóle nie nudzi. Jest wiele zabawnych scen, które stały się klasykami i często są cytowane. Soundtrack również wpada w ucho.

Aktorzy... Idealnie dopasowani do kina. 
Samuel L. Jackson jako Jules Winnfield - świdrował głębokim spojrzeniem na wylot. Wyzywał ludzi od ,,czarnuchów", mimo iż sam był przecież czarny!
John Travolta w roli Vincent'a Vega wypadł genialnie, czym skradł moje serce. Każda akcja z jego udziałem, skutkowała pojawieniem się na twarzy uśmiechu. Miło było patrzeć na młodego aktora, który odniósł wówczas ogromny sukces. Teraz kojarzę go głownie z sektą scjentologiczną, niestety zmienił się na niekorzyść... A szkoda, bo jego kolega - Jackson, do tej pory gra w rewelacyjnych filmach, które szczerze polecam, a o skandalach z jego udziałem nie słychać. 
Bruce Willis wcielający się w postać Butch'a Coolidge - doskonały jak zawsze. Uwielbiam większość produkcji z jego udziałem.To jeden z lepszych artystów, którego bardzo lubię oglądać na ekranie. 
Uma Thurman jako Mia Wallace - 23letnia wówczas aktorka spisała się znakomicie. Sceny z jej udziałem stały się kultowe m.in. taniec twista, pląsy w domu, narkotykowa akcja... Dopełnieniem wizerunku tej postaci była czarna peruka, która nadała jej zadziorności i charakteru. Obok takiej osobowości nie można przejść obojętnie.
Quentin Tarantino - uroczy, szczególnie biegający w domu w szlafroku. Młody reżyser świetnie wykreował Jimmie'ego Dimmick'a.
Christopher Walken w epizodycznej roli znajomego ojca Butcha - rewelacyjny. Pojawił się na chwilę, a jego rola zapada w pamięci na długo. Po tym poznaje się markę dobrego aktora. 
Eric Stoltz jako diler - to trzeba zobaczyć :) Zbyt doskonale odegrana postać, aby ją opisać ją w paru słowach.

      Ocena na filmwebie produkcji to 8.5 i zajmuje obecnie 9 miejsce w rankingu światowym na tym portalu. Ja zdecydowanie przyznaję 10/10, mogę oglądać legendarne sceny z ,,Pulp Fiction" codziennie. Jakie jest Wasze zdanie na temat filmu? Jak ocenianie twórczość Tarantino? Kochacie go jak ja, czy może jednak nie przepadacie za jego dorobkiem artystycznym? P.S. To moja 16 produkcja obejrzana w tym roku.

Najsłynniejsza scena:


Mam kłopoty z kompem, trzymajcie kciuki za mojego laptopka, jakby mnie nie było :( Miłego weekendu!

29 komentarzy:

  1. Heh, mam pewne wspomnienia związane z tym filmem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie widziałam tego filmu i nie przepadam za takimi. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie widziałam jeszcze tego filmu i bardzo żałuje. W najbliższym czasie będę musiała nadrobić zaległości:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja jestem chyba jedną z niewielu osób, które nie widziały tego filmu. Dodam, że oglądałam kilka razy 2 części Kill Bill, serię filmów Grindhouse (mmmm... Death Proof) i wiele innych filmów tego reżysera. Jego wielkiego hitu nie oglądałam, ale wszystko jeszcze przede mną.

    OdpowiedzUsuń
  5. A tak a propos Death Proof, znowu teraz ta piosenka chodzi mi po głowie: http://www.youtube.com/watch?v=PfXtmnxhtTY&oref=http%3A%2F%2Fwww.youtube.com%2Fwatch%3Fv%3DPfXtmnxhtTY&has_verified=1

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie wiem dlaczego, ale filmy Tarantino wydają się być 'przesadnie grane'. Często przepełnione są fikcją :/ i jakoś tak... ten film też nie koniecznie mnie interesuje, zważywszy na reżysera :)

    OdpowiedzUsuń
  7. długi, ale zapowiada się ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie znam tego filmu, ale lubię czytać/oglądać o gangsterach, zimnych draniach, dlatego chętnie obejrzę Pulp Fiction.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten wisiorek wygrałam dawno temu w candy :D

    OdpowiedzUsuń
  10. ja też go nie widziałam :P coś chyba mam zaległości :P

    OdpowiedzUsuń
  11. Wstyd się przyznać, ale nie oglądałam tego filmu. Planuję go już od dłuższego czasu. Teraz jednak jestem gotowa obejrzeć go w wolnej chwili :)

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja w tej mniejszości , ponieważ nigdy go nie widziałam choć Tarantino lubię. Bardzo fajna recenzja. Chyba się pokuszę :) pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  13. Oglądałam ten film, ale chyba nie do końca go zrozumiałam i mi się średnio podobał :) Ciężki film :P

    OdpowiedzUsuń
  14. A wiesz, że do tej pory nie widziałam PF? Normalnie wstyd.
    Mina i fryzura S.L.Jacksona sprawiła, że powinnam nadrobić filmowe zaległości.

    li_lia
    http://lilia.celes.ayz.pl/blog/

    OdpowiedzUsuń
  15. uwielbiam tu Trawolte !

    ja ostatnio mam faze na gangsterskie filmy polecam Doni Brasco ;)


    zapraszam serdecznie na moje rozdanie:
    http://owiecccckowa-szafa.blogspot.com/2013/06/lato-przyjdz-rozdanie-bluzeczkowe.html
    przywołujemy lato

    OdpowiedzUsuń
  16. Taak to jest klasyk. Ja najbardziej lubię scenę na parkiecie jak się tam wyginają i nóżkami kręcą:) A w klimatach gangsterskich to uwielbiam i mogę oglądać i oglądać w kółko od początku serii Rodzinę Soprano. Muzyczka którą zaczyna się odcinek ( bo jak wiadomo to serial) zaczynamy często w domu dzień herbatka, śniadanko i http://www.youtube.com/watch?v=0nUVETWRN1g :))) Love it

    OdpowiedzUsuń
  17. Kocham ten film! Oglądam go średnio raz w roku i obowiązkowo z kimś, kto mówi że go jeszcze nie widział :)
    Polskim odpowiednikiem jest dla mnie Czas Surferów który zawsze oglądam jak mam chandrę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo kurcze Czas Surferów porównywać z Pulp Fiction - zbieram szczękę z klawiatury :o
      Ale to oczywiście subiektywne ;)

      Usuń
  18. Pulp jest w mojej życiowej 10 filmów :)
    oglądałam go z milion razy i na pewno jeszcze obejrzę drugie tyle..Po latach stwierdziłam że zdecydowanie lepiej oglądać w oryginale nawet bez napisów - dialogi fenomenalne:)
    Muzyka świetna:)
    Ostatnio byłam prawie tak samo zachywcona na Django by Tarantino - rewelka aczkolwiek brutalny:D

    OdpowiedzUsuń
  19. A ja tego filmu nie widziałam :) Wiem, wiem... dziwne :P

    OdpowiedzUsuń
  20. ja nie widzialam, ale skoro to klasyk, bede musiala chyba to zmienic:D

    OdpowiedzUsuń
  21. Uwielbiam Pul Fiction, jeden z filmów do których wracam raz na jakiś czas :) Nigdy się nie nudzi.

    OdpowiedzUsuń
  22. Bardzo lubię twórczość i osobowość Tarantino :) Pulp Fiction to jeden z moich ulubionych. Cenię go bardzo za wszystko co w filmie najważniejsze dla odbiorcy a zwłaszcza za dialogi.
    Obserwuję i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń