poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Moulin Rouge!

Siema!
Pozostając w temacie tanecznym.. nabrałam ochoty na obejrzenie klasycznego musicalu ,,Moulin Rouge". Widziałam ten film ok. 4 lat temu, więc postanowiłam go sobie przypomnieć. 



           Tytuł: ,,Moulin Rouge:
           Reżyseria: Baz Luhrmann
           Czas trwania: 2.06 h
           Gatunek: Musical, Melodramat
           Rok produkcji: 2001









  
Fabuła:
      Akcja toczy się w Paryżu (Moulin Rouge). Biedny pisarz - Christian, przyjeżdża do stolicy Francji i poznaje piękną kurtyzanę - Satine. Zakochuje się w niej z wzajemnością. Związek jest jednak od razu skazany na niepowodzenie. Na samym początku filmu dowiadujemy się, iż główna bohaterka umarła. Chorowała na suchoty, więc historia miłosna nie miała się happy - end'u. Taki finał mi się spodobał, bo większość produkcji kończy się pozytywnie, także dzieło Baz'a Luhrmann'a było dla mnie miłą odmianą. Oczywiście w owej wzruszającej opowieści, musiał pojawić się również zły charakter - bogaty książę, który chciał, aby kurtyzana była jego własnością. 

Obsada:
Nicole Kidman jako Satine była rewelacyjna! Rola nieszczęśliwej kobiety została odegrana znakomicie. Emocji, które towarzyszyły bohaterce - nie można opisać, bo słowa nie są w stanie wyrazić podziwu dla tak wspaniałego talentu! Głos, ruchy, subtelność – sprawiły, że postać kurtyzany stała się jedną z moich ulubionych kreacji w historii kina. Co więcej, Kidman wyglądała prześlicznie i i mogła jeszcze wówczas ruszać mięśniami twarzy. Szkoda, że artystka postanowiła skorzystać z zabiegów upiększających...
Evan McGregor jako Christian również spisał się doskonale. Tak fantastyczne stworzenie postaci pisarza sprawiło, że Brytyjczyk dołączył do grona szanowanych przeze mnie aktorów. W ,,Moulin Rouge” szczególnie zachwyciły mnie jego sceny śpiewane, były nadzwyczajne.
Jacek Koman jako Argentyńczyk skradł moje serce. Polak godnie reprezentował nasz kraj za granicą. Jestem dumna, że rodzimy artysta wykazał się niezwykłymi zdolnościami aktorskimi w słynnym musicalu. Moment, w którym Koman przedstawił sławną już wersję utworu ,,Roxanne” naprawdę mnie oczarował.
Pozostali aktorzy także wykreowali genialne postaci.

        Mając w pamięci oczarowanie produkcją w przeszłości, spodziewałam się, że po świeżym seansie - będę po raz kolejny zadowolona. Nie myliłam się. Mimo, że film skończył się kilka godzin temu, nadal nie mogę uwolnić się od jego magii. W sieci krążą o nim skrajne opinie. Część społeczeństwa twierdzi, że jest to kiczowaty spektakl, a pozostali uważają, że ,,Moulin Rouge” to arcydzieło. Ja jestem musicalem zachwycona.

       Niewątpliwym plusem dzieła Luhrmann'a byli rewelacyjnie dobrani aktorzy. Bardzo podobało mi się tło produkcji – nakładanie się jednych scen na drugie, ogromny przepych, chaos, ekstaza. Czułam się, jakbym uczestniczyła w środku spektaklu. Ahh... Co ja bym dała, żeby chociaż na chwilę móc zobaczyć na żywo scenografię.. Byłabym taka szczęśliwa, gdybym miała możliwość: zaśpiewania u boku Christiana lub wspólnych pląsów z Argentyńczykiem. Chciałabym choćby na małą chwilę stać się olśniewającą Satine. Cieszyłabym się nawet z niewielkiej i nic nieznaczącej roli statystki. Najbardziej jednak uszczęśliwiłaby mnie wizja zatańczenia kankana ^^
       Dodatkowy atut filmu stanowiły kreacje aktorów. Szalenie zazdroszczę wszystkim paniom, które mogły założyć tak wspaniałe sukienki. Ponadto, wielbię wszystkie piosenki, jakie pojawiły się w spektaklu. Oczywiście moim faworytem stał się utwór ,,El tango Roxanne”. Ciekawe były również przeróbki ,,I will always love you”, ,,Smells like a ten spirit”, ,,Show must go on” czy ,,Like a virgin''.
        Produkcja składała się z interesującej fabuły - zgrabnie doprowadzonej do samego końca. Mimo, iż musical nie należy do grona moich ulubionych gatunków filmowych, ,,Moulin Rouge” sprawił, że przez cały czas trwania seansu, siedziałam z nosem przylepionym do ekranu, nie nudziłam się ani chwili. Często śmiałam się z zabawnych żartów czy wibrowałam na krześle z nieukrywaną fascynacją - w międzyczasie przytupując nogą bądź podśpiewując. Podczas scen finałowych - wzruszyłam się i uroniłam kilka łez. Moja ocena filmu to 10/10.

Uwielbiam tę scenę!!!


Znakomity Jacek Koman...


I znany wszystkim klasyk :)

32 komentarze:

  1. szczerze nie widziałam tego filmu :P muszę go obejrzeć :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tak samo.. a nie powiem, kusi mnie już od dawna ;)

      Usuń
  2. Uwielbiam filmy bez happy endu, to chyba niekojące :D

    OdpowiedzUsuń
  3. z tego filmu tańczyłam kiedyś chorografię :)
    przyjemnie się go ogląda z dreszczykiem - co będzie dalej :)

    jesteś kochana :* dziękuje za twój przecudny komentarz :* ♥ :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę obejrzeć koniecznie. :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie lubię filmów tanecznych i obawiam się, że będę należeć do tej pierwszej grupy. Raczej sobie odpuszczę, chociaż nigdy nie mówię nigdy;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam ten film i jego ścieżkę muzyczną :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Niezapomniany refren w wykonaniu Kryśki:
    Voulez vous coucher avec moi ce soir
    Aż mi się tyłeczek rwie do tańca :)
    li_lia
    http://lilia.celes.ayz.pl/blog/

    OdpowiedzUsuń
  8. super <3

    zapraszam na konkurs: http://madame-chocolate.blogspot.com/2013/04/konkurs-z-m-joy.html

    OdpowiedzUsuń
  9. Filmu jeszcze nie oglądałam, ale ,,Lady marmalade" uwielbiam:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Lubię całą ścieżkę filmową z niego-porywająca muzyka.
    Dam znać za jakiś czas jak z rozstępami.

    OdpowiedzUsuń
  11. lubię musicale, tego (wstyd się przyznać) jeszcze nie widziałam, ale na pewno nadrobię:) zwłaszcza teraz, gdy jest wolne, a ja jestem chora;/ super recenzja:)))

    OdpowiedzUsuń
  12. oj nie znam niestety :(
    ciekawa recenzja :)

    OdpowiedzUsuń
  13. fajny post, film juzjest na liscie musze obejrzec!

    OdpowiedzUsuń
  14. Aż wstyd sie przyznać ale ja nigdy chyba nie ogladałam :P

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie oglądałam, ale raczej musicale mi nie podchodzą :P Dzięki za zgłoszenie :) Mam nadzieję, że zostaniesz u mnie na dłużej i faktycznie nadrobisz i znajdziesz się w Top Komentatorkach :)))

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetny blog :)) bardzo miło sie go czyta !:)
    Czekam z niecierpliwością na kolejne notki i zapraszam do obserwowania naszego bloga ;*

    Ps.Zachęcamy do wykonywania makijaży z naszego bloga i wysyłania nam zdjęć, które my bedziemy publikować na naszym blogu i promować wasze strony :))
    http://make-up-prima-sort.blogspot.com/

    Pozdrawiamy <3

    OdpowiedzUsuń
  17. ja też pierwsze widzę, ale czas chyba to zmienić :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Wstyd się przyznać, ale jeszcze go nie oglądałam :)

    OdpowiedzUsuń
  19. film rzeczywiscie super !:)) dziękujemy za miły komentarz i także obserwujemy :))

    OdpowiedzUsuń
  20. UWIELBIAM! KOCHAM ten film!
    i Bourlesque!
    te dwa mogę oglądać w kółko!

    a El Tango de Roxane... aż ciało samo tańczyć zaczyna i zapada się w słuchaniu.. !

    pozdrawiam :) Cholera Naczelna / 4cholery.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  21. Powinnam się schować ;) Nigdy go nie oglądałam ;> Pora nadrobić zaległości! :)

    OdpowiedzUsuń
  22. to może dziwne, ale nigdy nie oglądałam Moulin Rouge! :o

    OdpowiedzUsuń
  23. Świetny film, a teledysk oglądam do teraz :P Przy okazji zapraszam do wzięcia udziału w moim drugim rozdaniu. Do wygarnia kosmetyki oraz pokrowiec na laptopa!

    OdpowiedzUsuń
  24. Uwielbiam ten film <3. Widziałam go już tyle razy, że większość piosenek znam na pamięć :D.

    OdpowiedzUsuń
  25. Ubóstwiam ten film! :D Achhh,naszło mnie na oglądanie ;).

    OdpowiedzUsuń
  26. Ehhh Moulin rouge ..... byłam 4 lata temu w Paryżu - ten film ma dla mnie wyjątkową wartość - bo mam jedyne w swoim rodzaju wspomnienia :) Super post ! Tak trzymaj !

    OdpowiedzUsuń
  27. Uwielbiam ten film. Za muzykę, za aktorów głownych i pobocznych. Świetny

    OdpowiedzUsuń