poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Intruz - film

Hejka!
        Pochwalę się cudownym weekendem we Wrocławiu ^^ W czwartek uczestniczyłam w koncercie Comy, a wcześniej na spotkaniu z zespołem w empiku. Odebrałam również swoje nagrody, które otrzymałam w wyniku wygranych konkursów na fanpage Międzynarodowych Targów Turystycznych: książkę podróżnika i kosmetyki Oriflame (tusz do rzęs, 2 mydełka, żel pod prysznic, krem do ciała i gąbeczka).
      W sobotę wybrałam się na wspomniane targi turystyczne, brałam udział w wykładzie Beaty Pawlikowskiej i Wojciecha Cejrowskiego, było super! Nie odbyło się bez autografów i zdjęć. Dodatkowo nazbierałam ze wszystkich stoisk mnóstwo przewodników, map, smyczy, pocztówek, płytę dvd, magnes i ołówek. W Arkadach Wrocławskich spotkałam Pawła Małaszyńskiego :) 
          Postanowiłam również udać się do kina. Był to piątek - a w Polsce miała miejsce premiera ,,Intruza”. Książkę, na podstawie której nakręcono film, czytałam 3 lata temu. Lekturę przekartkowałam jednym tchem, bardzo mi się podobała. Co prawda, miała ona ok. 600 stron, ale nie było to dla mnie żadną przeszkodą, ponieważ na uczelni trwała akurat sesja, a ja skończyłam właśnie czytać słynną sagę ,,Zmierzch”. Widząc zapowiedź wyczekanej produkcji - zdecydowałam, że powinnam zobaczyć niezwłocznie adaptację ,,Intruza” na dużym ekranie.





                      Tytuł: ,,Intruz"
                      Reżyseria: Andrew Niccol
                      Rok produkcji: 2013
                      Gatunek: Sci - Fi,  thriller, romans
                      Czas trwania: 2.5 h

Fabuła:
         Daleka przyszłość. Na ziemi pozostaje jedynie kilku ludzi, którzy ukrywają się przed obcymi przybyszami z innych planet. Nieznajomi są duszami, które przejmują ciała napotkanych obywateli. Po udanym zabiegu otrzymania ziemskich sylwetek, ponownie wskrzeszone do życia osoby, otrzymują nowe – świecące oczy. Dusze uważają, że dzięki ich decyzjom – świat jest lepszy (panują wszechobecne: uczciwość i zaufanie, nikt nie potrzebuje pieniędzy bo wszystko jest za darmo).
        Melanie ucieka przed nieprzyjaciółmi. Nie chce, aby ktoś przejął jej kształty, więc decyduje się na samobójczy skok z okna. Dziewczynie udaje się przeżyć, lekarze w jej ciało wszczepiają duszę – Wagabundę. Melanie nie potrafi przyzwyczaić się do nowej towarzyszki w swojej skórze. Czy uda jej się pozbyć Wandy? W jaki sposób na tę nową sytuację zareagują jej brat i chłopak? Dowiecie się tego, oglądając film :)

Obsada:
Saoirse Ronan jako Melanie (Wagabunda). 18 letnia aktorka nieźle poradziła sobie ze swoją pierwszą, większą rolą. Pamiętam ją z kreacji małej Briony z melodramatu ,,Pokuta" i już wtedy zwróciłam na nią wzmożoną uwagę. Będę uważnie śledzić jej filmową karierę.
Max Irons jako Jared Howe. Artysta jest synem znanej angielskiej gwiazdy - Jeremy'ego Ironsa. Chłopak starał się zagrać swoją postać najlepiej jak potrafił, jednak po zakończonym seansie, byłam w stanie zapamiętać jedynie jego ładną buzię.
Jake Abel jako Ian O'Shea. Przystojny aktor - wcielając się w rolę Jake, zyskał moją sympatię. Jego występ oceniam bardzo pozytywnie.
Z największym zainteresowaniem śledziłam kreacje drugoplanowe: Łowczyni (Diane Kruger), Maggie (Frances Fisher), Jeb'a (William Hurt). Gra znanych aktorów przyćmiła role młodszych artystów. W ich zachowaniu można było zauważyć klasę i doświadczenie sceniczne, czego brakowało głównym bohaterom. 

        Mam wobec filmu mieszane uczucia. Trochę się jednak zawiodłam na ekranizacji ,,Intruza”, liczyłam na ciekawszą adaptację książki pod postacią produkcji. Uważam, że Emiliy Browning zupełnie nie pasowała do roli Pet. Aktorka pojawiła się w thrillerze tylko na kilka minut, ale kreacja, którą stworzyła nie spodobała mi się. Według mnie, minusem była również długość filmu. Trwał on ponad 2 h i momentami nudził. Niektóre sceny były świetnie wyreżyserowane i przyczyniały się do szybszego bicia serca, ale wiele ujęć było jednak żenujących i niepotrzebnych. Plusem produkcji był soundtrack, który pozytywnie mnie zaskoczył. Do gustu przypadły mi pięknie ujęte krajobrazy, które ratowały jakość produkcji. 
      Podsumowując, moim zdaniem ,,Intruz” to średni film. Myślę, że zmarnowano ciekawy potencjał książkowy. Dzieło Niccol'a jest nijakie i obawiam się, że zostanie szybko zapomniane przez publiczność. Aczkolwiek nie żałuję, że wybrałam się do kina na ten seans :) Moja ocena thrillera to: 6.5/10.

8 komentarzy:

  1. Weekend naprawdę niezapomniny, oby więcej takich.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze nie widziałam tego filmu, ale może się przejdę ;D btw NIGDY nie byłam we Wrocławiu :(

    OdpowiedzUsuń
  3. też nie widziałam...
    tak swoją drogą to nie pamiętam kiedy osttanio w ogóle byłam w kinie, na jakimś filmie :p
    pozdrawiam buźka:*
    malaczarnablogg

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam niepochlebne opinie na Filmwebie. Bardzo chciałabym nabyć książkę, ale jeśli chodzi o film nie będę ryzykować i obejrzę go, gdy będzie dostępny online.
    Widziałaś ,,Nostalgię anioła" oraz ,,Hannę" z główną bohaterką?

    li_lia
    http://lilia.celes.ayz.pl/blog/

    OdpowiedzUsuń
  5. jak mi się marzy koncert Comy... ale niestety u mnie w okolicy grają raz na 100 lat... :(

    a co do filmu to nie lubię tych, które "dzieją się" w przyszłości...

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam książkę i to jedna z moich ulubionych. Miałam iść do kina na film, ale jak to ze mną bywa nigdy nie mam czasu:) Może jeszcze zdążę.

    OdpowiedzUsuń
  7. film mnie raczej nie interesuje, ale również lubię tę piosenkę :)

    OdpowiedzUsuń